Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Nie radzę sobie z życiem... Prośba o kontakt.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
46 odpowiedzi w tym temacie

#41 Volteruz

Volteruz

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 8 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Południe

Napisano 12 maj 2014 - 11:06


Z tym opłaconym doktorkiem wszystko się zgadza...przynajmniej można nazwać to terapią.
Niestety idąc do przychodni tracimy tylko czas ,tam przyjmują na akord, i nie ma to nic wspólnego z terapią...mnie kojarzy się to raczej z atrapą :(/>


Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że żeby cokolwiek załatwić, dostać upragnioną pomoc - trzeba być zdrowym. W pełnym słowa tego znaczeniu.
Możesz mieć pracę, rodzinę, przyjaciół i wówczas w "okrutnym stanie" położyć się wygodnie na kozetce, wcześniej naturalnie położyć co innego na stole.

Drażniący temat...

#42 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11624 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 maj 2014 - 21:12

Nie zgadzam się. Miałam terapię na NFZ i jestem zadowolona. Teraz po śmierci mojego taty też korzystałam z darmowej pomocy psychologa i też sobie chwalę. Wszystko jest kwestią podejścia pacjenta i terapeuty. Czasami jak pacjent płaci to wie, że musi na terapii pracować. Niektórzy tego potrzebują.

A co do zdrowia by coś mieć...też się nie zgadzam. Znam osoby bardzo ciężko chore, mają dom, rodzinę, pracę...i walkę o życie, o siebie...
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#43 Volteruz

Volteruz

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 8 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Południe

Napisano 14 maj 2014 - 09:28

Nie zgadzam się. Miałam terapię na NFZ i jestem zadowolona. Teraz po śmierci mojego taty też korzystałam z darmowej pomocy psychologa i też sobie chwalę. Wszystko jest kwestią podejścia pacjenta i terapeuty. Czasami jak pacjent płaci to wie, że musi na terapii pracować. Niektórzy tego potrzebują.

A co do zdrowia by coś mieć...też się nie zgadzam. Znam osoby bardzo ciężko chore, mają dom, rodzinę, pracę...i walkę o życie, o siebie...



Okej, nie można wszystkiego generalizować. Tu mnie masz, bo faktycznie zbyt nisko się pokłoniłam i zobaczyłam tylko drogę z perspektywy własnych stóp.

Jednak musisz się zastanowić czy stabilizacja stricte emocjonalna i anielska cierpliwość jest symptomem osób potrzebujących terapii. Pytanie retoryczne, ale dodając do tego jeszcze nastawienie większości psychologów, którzy cokolwiek nie wchłoną w twe problemy a je bagatelizują. Z kolei ja reprezentuje taką grupę osób, która usłyszała "jesteś inteligentny/a, dasz sobie radę, poczytaj sobie książki tej i tego". Nie można tak traktować człowieka tylko i wyłącznie dlatego, że wygląda na pierwszy rzut oka "cało".
Podałaś przykład śmierci bliskiej osoby, ktoś dołoży coś równie dramatycznego i okaże się, że choroby psychiczne to szok, amok czy nostalgia. Koniec końców jest taki, że jeśli się nie potniesz czy nie rzucisz się pod auto to nikt Cię nie zauważy. (piszę z perspektywy nastolatka)

Pozdrawiam.

#44 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11624 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 maj 2014 - 16:53

Okej, nie można wszystkiego generalizować. Tu mnie masz, bo faktycznie zbyt nisko się pokłoniłam i zobaczyłam tylko drogę z perspektywy własnych stóp.

Jednak musisz się zastanowić czy stabilizacja stricte emocjonalna i anielska cierpliwość jest symptomem osób potrzebujących terapii. Pytanie retoryczne, ale dodając do tego jeszcze nastawienie większości psychologów, którzy cokolwiek nie wchłoną w twe problemy a je bagatelizują. Z kolei ja reprezentuje taką grupę osób, która usłyszała "jesteś inteligentny/a, dasz sobie radę, poczytaj sobie książki tej i tego". Nie można tak traktować człowieka tylko i wyłącznie dlatego, że wygląda na pierwszy rzut oka "cało".
Podałaś przykład śmierci bliskiej osoby, ktoś dołoży coś równie dramatycznego i okaże się, że choroby psychiczne to szok, amok czy nostalgia. Koniec końców jest taki, że jeśli się nie potniesz czy nie rzucisz się pod auto to nikt Cię nie zauważy. (piszę z perspektywy nastolatka)

Pozdrawiam.


Wiesz co, właśnie...generalizujesz.
Prawda jest taka,że jak Ci nie pasuje możesz zmienić psychologa. Jestem po 3 letniej terapii, teraz też korzystam bo mam problem. Czyli już wiem,że jak mam problem by się nie rozwalić, trzeba korzystać wcześnie z pomocy psychologa.

I wiesz, jakby przyszła do mnie negatywnie nastawiona osoba, która wie lepiej i za nic ma moje doświadczenie, moją wiedzę a raczej sobie chce posprawdzać terapeutę-szkoda by mi było czasu. Bo osoba, która chce sobie pomóc, na bok odłoży wiedzę, sprawdzanie itp.

Więc, chcesz sobie pomóc znajdziesz sposób, chcesz ponarzekać znajdziesz wytłumaczenie
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#45 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 27 maj 2014 - 16:31

Wiesz co, właśnie...generalizujesz.
Prawda jest taka,że jak Ci nie pasuje możesz zmienić psychologa. Jestem po 3 letniej terapii, teraz też korzystam bo mam problem. Czyli już wiem,że jak mam problem by się nie rozwalić, trzeba korzystać wcześnie z pomocy psychologa.

Ogromne uproszczenie. Ostatnio zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy przypadkiem terapia nie jest współczesnym zastępnikiem naturalnych struktur [najprawdopodobniej właśnie jest].
Wiesz - rodziny coraz częściej po świecie lub kraju rozsiane, przyjaciele przez Skype i fora, seks na GG. Ludziom brakuje podstaw, więc idą sobie zapłacić za perfekcyjną figurę rodzicielską slash substytut perfekcyjnego przyjaciela, co to nie osądzi, nie zniknie [tak długo, jak długo będzie forsa]; nie wrzaśnie nawet, bo nie może, etyka zawodowa mu na to nie pozwala. Najwyżej zakomunikuje :"zdenerwowała mnie pani", i zużyjecie ten afekt jako materiał do rozgrzebania.

Do takich wizyt i sterylnych dobroci łatwo przywyknąć, bo to jest znowu coś, co znamy z Kościoła - wiara na zasadzie "bo tak", zrzucanie części swoich obowiązków na kogoś innego, kto się nam zdaje większy. Współczesna wersja starego porzekadła brzmieć niedługo zacznie : "jak trwoga, to do terapeuty" - w gruncie rzeczy chodzi o podobne wsparcie. Czy takie podejście nie zaczyna śmierdzieć wyuczoną bezradnością?
  • miasiszczew lubi to

#46 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 28 maj 2014 - 13:11

Pięknie. Tzn. pięknie zauważone. Smutne.


A zgadzasz się z tym, czy dodałbyś coś jeszcze?

Te rozważania są groźne, bo ja - na przykład - zaczynam rozdzierać zasady kierujące tym wszystkim na cienkie,łatwe do przejrzenia strzępy. Potem widzę co najmniej trzy, cztery wersje tego,jak jest- jak może być - jak to działa - po co - Doktorek Człowiek zamiast Doktorka Mentora - forsa, do spłacenia kredyt pewnie [za klientów]. Przestaję w to wierzyć, całkiem nagle. Pstryk, jednego dnia wypełniałam pilnie rytuały związane z religią psychologii, welka nadzieja, a drugiego bum, dopuściłam do widoku publicznego miniplugawości całkiem naturalne dla człowieka czy też dla instytucji. I wierze się karczek zwichnął. Bo to niedobrze za długo żywić się cudzymi wytycznymi. Trzeba się żywić na własnych, bez pomocy. Proces się oduzależniania, proces odpamiętywania, proces odchodzenia wolno?

Użytkownik nigdy edytował ten post 28 maj 2014 - 13:12


#47 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 29 maj 2014 - 21:22

Zgadzam się, choć dodałbym jeszcze słówko (a właściwie to posoliłbym).
Ale to byłoby już kopanie leżącego (samego siebie przede wszystkim).

Posól, proszę - ciekawa jestem, czy Twoje przyprawy są też w moim koszyczku [czyli, innymi słowy, czy myślisz o czymś,co mi też w głowie postało, ale już tego nie napisałam].

Dzielna analityczka, dzielna dziewczynka. Mechanika klasyczna vs. mechanika kwarkowa kwantowa. Zaglądamy głębiej i głębiej (rozdzielamy kwestie, które ponoć już nie są podzielne). Czasu zbyt niewiele w życiu. Wzoru na ogół nie ma. Wciąż. Jak w życiu. Proszę - to nie jest przekonstruowane.

Jak się ma usposobienie pewniego rodzaju, wszystkie kwestie są podzielne, rozdrabnialne, rodzielne i rozdłubywalne. Nie czuję nigdy, że jest czasu zbyt niewiele w życiu - ono ma go mnóstwo - skąd się to powiedzenie wzięło..? Wzór jest, jak się go sobie samemu skombinuje [prze-kombinuje].


Niemal, jak w rozstaniu z miłością życia. Nowy lęk, bo i droga nowa. A i przyzwyczajamy się zbyt szybko w nudzie, ciekawości, w bezpieczeństwie. Błogo.

EDIT: Kwantowa. Oczywiście.

Ohoho, rozstanie z miłością życia, tego nie będę rozdrabniać. Pamiętam to jako coś nadobezwładniającego, poza kryteriami lęku czy nowej drogi. I też ja się nigdy nie przywyczajam, bo mam taki pod-świadomy podszept [bardzo silny] "nie ciesz się, nie przyzwyczajaj, bo będzie katastrofa, zniszczysz dotychczasowe ustalenia tym braniem za pewnik i się cieszeniem, nie niszcz tego!" . Fajnie mają ci, co się przyzywczajają błogo, ci, co się nudzą - także.

Na fizyce nie znam się żadnej, skwarkowej, kwarkowej czy też kwantowej. he.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 3 gości, 0 anonimowych