Skocz do zawartości



* * * * * 1 głosy

Religia


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
120 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 01 luty 2013 - 12:11


Prawie całe moje życie żyłam jakby z daleka od spraw religijnych. Znaczy, interesowały mnie czas jakiś religie jako przedmiot, nie zagłębiałam się w poszukiwanie wiary w Boga u siebie i - choć to może głupie - teraz się zastanawiam, czy to nie miało wpływu na to, jaka teraz jestem. Patrzę na to w ten sposób - nigdy nie jesteś sam, kiedy masz wiarę w Boga, niepowodzenia, ciężkie życie odbierasz jak próbę albo wyboistą drogę do szczęścia (do Raju).

No i tak mnie zastanawia, jak to jest u was. Wychowani w wierze, trwacie w niej, porzuciliście? Coś wam to daje? I czy teraz, w dorosłym życiu bylibyście w stanie odnaleźć w sobie Boga?

#2 Cleo

Cleo
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 luty 2013 - 12:49

Ja chcialabym bardzo wierzyc w Boga...
Zostalam wychowana w rodzinie Świadkow Jehowy...
To w jaki sposob zostaly mi przekazane wartosci religijne,sprawily
ze jestem daleka od jakiejkolwiek religi...
Nazywam sie mianem agnostyczki bo w glebi duszy chcialbym by byla nademna istota madra,silniejsza..ale czy jest.. Maz jest zagorzalym ateista wiec w moim zyciu wiara w Boga opuscila mnie jakiej 10lat temu...

Użytkownik Cleo edytował ten post 01 luty 2013 - 12:50

  • odczepSię lubi to

#3 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 01 luty 2013 - 12:53

widzisz, ja byłam z facetem, na którego wyznanie Świadków też jakiś tam wpływ miał (mama bardzo wierząca...). W chwili mojego zainteresowania się i otwarcia mojego na pewną religię zaczął ... szaleć. Ja sądziłam, że to powinno go cieszyć, że znalazłam coś, co być może da mi jakiś spokój ducha, a ten zaczął się bać, że stanę się fanatyczką jak jego mama...

Użytkownik ash84 edytował ten post 01 luty 2013 - 12:54


#4 Cleo

Cleo
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 luty 2013 - 13:01

Wcale sie nie dziwie temu ze tak zareagowal...
Moj maz ma ogromna odraze do religii wlasnie ze wzgledu
na podejscie jego matki.. Ja z kolei zawiodlam sie na religi..tzn chcialm bardzo wierzyc w to co wierzyla moja rodzina
ale niestety..religia ta po latach wydaje mi sie zwykla korporacja i zmuszaniem ludzi do niesamodzielnego myslenia, a ja tak nie moge..
Czasem zazdroszcze tylko ludziom jaka gorliwa wiare maja,i wydaje mi sie ze im sie zyje lepiej..bezpieczniej im z taka wiara niz takim ludziom jak ja..wciaz poszukujacych czegos..

Użytkownik Cleo edytował ten post 01 luty 2013 - 13:02


#5 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 01 luty 2013 - 13:07

od kiedy świadomie podchodziłam do tych duchowych spraw, właśnie to mnie odpychało od wiary - w moim przypadku to kościół - jako korporacja. Z jednej strony są jakieś dogmaty, jakieś przykazania, jakieś przesłanie, a z drugiej jacyś ludzie, którym chodzi głównie o kasę, którzy bynajmniej nie są ani święci, ani nawet świętobliwi.

#6 Cleo

Cleo
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 luty 2013 - 13:14

Dokladnie..wszedzie liczy sie kasa...a gdzie tam jest czlowiek ze swoimi potrzebami duchowymi?
Czasem wydaje mi sie, ze wlasnie ten maly,biedny szary czlowieczek jest najmniej wazny..liczy sie zebys dal na tace czy wrzucil do skrzyneczki..
Nie mysla o twoich problemach,ze tobie jest trudno..brak pieniedzy,moze choroba..nie..oni siedza u zlobu i im jest luks..
Troche mi siarki z ust leci ale nadal pomimo uplywu lat trudno mi pozbyc sie rozgoryczenia na tle wlasnie religii..
  • odczepSię lubi to

#7 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 01 luty 2013 - 13:19

tak, w tym kraju jakoś trudno nam oddzielić wiarę, od tych, co trzęsą tym interesem ;)
chce się poczuć Jego obecność, a tu tylko katabasy łapska po forsę wyciągają.
I te dewoty różnej maści, co to wszystko na pokaz, co niedziela do kościoła, a empatii i życzliwości w sobie za grosz... No cóż, jak widzisz,u mnie też rozgoryczenie.

#8 mojadepresja

mojadepresja
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Częstochowa

Napisano 01 luty 2013 - 14:47

Ash, świetny temat i dzięki, że podsunęłaś mi link. Już z pierwszych wypowiedzi widzę, że nie będzie to ani kółko różańcowe, ani ziejąca nienawiścią gałąź rydzykowego imperium - z przyjemnością się włączam do dyskusji.

Osobiście jestem do bólu racjonalistą, co nie znaczy, że nie wierzę w jakąś siłę stwórczą świata - nie nazywam tego tylko Bogiem i nie personifikuję. Troszkę śledziłem inne religie, już powierzchowne liźnięcie tematu ukazuje pod jak siermiężną czapą katolicyzmu i chrześcijaństwa siedzimy, jak skutecznie odcina się nas od wszelkiej wolnej myśli religijnej, jak podli są nasi czarni... Człowiek, jako istota myśląca (chyba?) potrzebuje jakiegoś ersatzu myślowego na pytania, na które nie znajduje odpowiedzi - człowiek wymyślił sobie Boga, a inny, jeszcze sprytniejszy człowiek od razu ustawił się w roli jego kapłana. Ta struktura przetrwała wieki i nadal ma się świetnie. Kapłani pisali święte księgi, dzięki wiedzy czynili "cuda" (dziś na szczęście tymi cudami kościół choćby katolicki kabaretowo się ośmiesza) i przede wszystkim pilnie liczyli wpływy od durnych owieczek. Gdy w takiej Polsce jeden z lepszych władców, Bolesław Śmiały, pokazał klesze, gdzie jego miejsce, czarne siły natychmiast ogłosiły zdrajcę świętym i do dziś dnia odbywają się żałosne procesje na Skałce w Krakowie - kasa cieknie już ponad 1000 lat.

Bóg i depresja - można pisać tomy. Jedno jest pewne, dla wierzącego Bóg jest ostatnią fortecą przed rzuceniem się w otchłań samotności. Kiedy już nie ma nikogo, pozostaje modlitwa do Boga - tak jest w każdym społeczeństwie, u Papuasów i nowo odkrytych plemionach z dżungli dokładnie tak samo, jak u faryzejskich chrześcijan, czy groźnych wiarą islamistów. Bóg ratuje przed samotnością, a samotność i przekonanie o niej to podstawowa broń depresji. W tym sensie można potraktować Boga terapeutycznie, a modlitwę jako formę darmowej tabletki. Nie mam nic przeciwko takiemu podejściu, potrafię szanować ludzi wierzących, choć mogę się dziwić płyciźnie rozumu, ale cóż, podobno bogowie nie rozdają talentów "po równo". Generalnie, wszystko co pomoże choremu depresantowi jest dobre, może to być nawet taki dziwoląg myślowy, jak Bóg.Dołączona grafika
  • Tomcio8484 lubi to
Bezpieczniejszy stary diabeł od nowego anioła.

#9 Gość_lostsoul_*

Gość_lostsoul_*
  • Gość

Napisano 01 luty 2013 - 15:17

Aż się chce zacytować pana, który na temat obłudnej religii wiedział i powiedział wszystko (Christopher Hitchens):

"Religia jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie złączona z takimi pojęciami jak rasizm, ustrój plemienny czy bigoteria; zakorzeniona w ignorancji i wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom."

Dla tych którzy chcą poszerzać swoje horyzonty myślowe polecam portal racjonalista.pl

Dla tych którzy lubią się pośmiać polecam film "Religulous", dokument w którym Bill Maher, amerykański satyryk oraz zdeklarowany agnostyk wybrał się w podróż, podczas której przeprowadził rozmowy z chrześcijanami, żydami i muzułmanami, a jego wywiady uwiecznione zostały w tym zabawnym filmie.Warto!!! ;)
  • mojadepresja lubi to

#10 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 02 luty 2013 - 09:41

Że pozwolę sobie użyć Twojego określenia, mojadepresjo, jestem sadzaczem ziemniaków. Przeważnie. Z konieczności, może z braku chęci, by być czymś więcej. Ale właśnie takim sadzaczem, co swego czasu za dużo myślał racjonalnie.
Ale jak tu nie wierzyć w jakąś siłę stwórczą, albo w jakiś początek? Wielki wybuch? a skąd on się wziął? Czasem nie mogę się nadziwić, jaką świat jest doskonałą maszyną z tymi ekosystemami, myślącymi istotami i w ogóle. Jak się człowiek zacznie zastanawiać, a nie wierzy w Boga, to ogrom tego wszystkiego zaczyna go przerażać.
Tylko, że w Polsce, z tymi księżmi, krzyżami i lekcjami religii rola boskiej siły sprawczej nie jest ważna. Ciągle tylko jakieś Męki Pańskie... jak człowiek ma się cieszyć życiem, jak nawet w swojej wierze ma tyle cierpienia? A sączy się to w nas od dziecka. Lepiej zostać racjonalistą, niż otworzyć się na wiarę wg siebie lub poszukać czegoś innego?
Może to rzeczywiście płycizna myślowa, może pigułka, ale cóż, moje serce zaczęło się na wiarę uchylać. Nie personifikuję Tej Siły, ale czemu nie nazwać jej Bogiem?

Użytkownik ash84 edytował ten post 02 luty 2013 - 09:42


#11 mojadepresja

mojadepresja
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Częstochowa

Napisano 02 luty 2013 - 10:29

Że pozwolę sobie użyć Twojego określenia, mojadepresjo, jestem sadzaczem ziemniaków. Przeważnie. Z konieczności, może z braku chęci, by być czymś więcej. Ale właśnie takim sadzaczem, co swego czasu za dużo myślał racjonalnie.
Ale jak tu nie wierzyć w jakąś siłę stwórczą, albo w jakiś początek? Wielki wybuch? a skąd on się wziął? Czasem nie mogę się nadziwić, jaką świat jest doskonałą maszyną z tymi ekosystemami, myślącymi istotami i w ogóle. Jak się człowiek zacznie zastanawiać, a nie wierzy w Boga, to ogrom tego wszystkiego zaczyna go przerażać.
Tylko, że w Polsce, z tymi księżmi, krzyżami i lekcjami religii rola boskiej siły sprawczej nie jest ważna. Ciągle tylko jakieś Męki Pańskie... jak człowiek ma się cieszyć życiem, jak nawet w swojej wierze ma tyle cierpienia? A sączy się to w nas od dziecka. Lepiej zostać racjonalistą, niż otworzyć się na wiarę wg siebie lub poszukać czegoś innego?
Może to rzeczywiście płycizna myślowa, może pigułka, ale cóż, moje serce zaczęło się na wiarę uchylać. Nie personifikuję Tej Siły, ale czemu nie nazwać jej Bogiem?

Można nazywać dowolnie, ja sobie czasem nazywam dobrym Demiurgiem (w odróżnieniu od tego złego, który stworzył depresję, walkę gatunków i osoby kapłanów) - uznaję sumienie, jako dość pewny głos stwórcy i to mi zasadniczo wystarcza, jeżeli myśli za bardzo zaczynają mi uciekać w kierunku pytań, na ilu właściwie słoniach podparta jest ziemia, robię sobie w mózgu "off" i idę całkiem uspokojony spać. Natomiast owszem interesuje mnie stopniowe osaczanie bogów przez naukę, w końcu gromowładny Zeus okazał się zwykłym pocieraniem cząsteczek chmur... Może zbyt wierzę w potęgę ludzkiego umysłu, ale zdecydowanie wolę to od religijnych guseł - moralnie najbardziej bliski jest mi buddyzm.

Użytkownik mojadepresja edytował ten post 04 luty 2013 - 01:49

Bezpieczniejszy stary diabeł od nowego anioła.

#12 Gość_Alex el_*

Gość_Alex el_*
  • Gość

Napisano 02 luty 2013 - 14:03

Wychowana w wierze, wierząca nie praktykująca dzisiaj.
Kościół zawiódł mnie jako instytucja, nie daje rozgrzeszenia, gdy nie żałuje się próby samobójczej.

#13 Zalamus

Zalamus

Napisano 03 luty 2013 - 23:53

Znam Świadków Jechowy bardzo dobrze. W Wielu wypadkach są to wspaniali i bardzo mili ludzie, tak jak w każdej religii znajdują się też oszuści, krętacze i kłamcy. Religia bardzo mocno wpływa na nasze spostrzeganie świata. Świadkowie Jechowy twierdzą że niedługo przyjdzie koniec świata w postaci Armagedonu, wcześniej wielkiego ucisku i pokoju i bespieczeństwa. To wszystko sprawia że dzieci wychowane od dziecka mają wpajany lęk przed tym wydarzeniem. Wszystko to działa destrukcujnie na psychikę człowieka, sprawia że nie myślą o współczesnym życiu bo i tak wiedzą że bedą żyć w nowym lepszym świecie, gdzie zobaczą swoich zmarłych bliskich i bedą szcze śliwi i nieśmiertelni. Żyłem w tej religi jakiś czas, jednak kiedy zaczynałem zadawać coraz więcej pytań, mnieć coraz więcej wątpliwości stwierdziłem że żadna religia nie mówi do końca prawdy, a wzystkie wykorzystują ludzi do swoich celów. Mimo że wierzę w Boga nie umiem obecnie uwierzyć w żadną religię.

#14 DarkShadow

DarkShadow
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 04 luty 2013 - 01:40

Kościół jako taki zniechęcił mnie do siebie jeszcze gdy byłem w gimnazjum. Niby moja parafia jest całkiem spoko, normalni księża, tzn.. byli bo od kilku lat dość rzadko chodze na niedzielne msze. W każdym razie, nadszedł taki moment że zrozumiałem, że bóg którego oni przedstawiają to w zasadzie to samo co jakiś zeus z mitologii. Pomyślałem że coś tu jest nie tak... Jakiś czas później znalazłem różne nauczania duchowe, bo chwytałem się już naprawdę wszystkiego żeby wyjść z depresji, one bardzo mi pomogły. Niby to buddyjskie nauki, ale w zasadzie pod żadną konkretną religie tego się podpiąć nie da. Czy wierze? Nie wiem czy to jest dobre słowo, raczej czuje Boga i nie wyobrażam go sobie w żaden konkretny sposób.
  • mojadepresja lubi to
If somebody loved you and left you for dead
You got to hold on to your time till you break
Through these times of trouble

#15 mojadepresja

mojadepresja
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Częstochowa

Napisano 04 luty 2013 - 02:10

Znam Świadków Jechowy bardzo dobrze. W Wielu wypadkach są to wspaniali i bardzo mili ludzie, tak jak w każdej religii znajdują się też oszuści, krętacze i kłamcy. Religia bardzo mocno wpływa na nasze spostrzeganie świata. Świadkowie Jechowy twierdzą że niedługo przyjdzie koniec świata w postaci Armagedonu, wcześniej wielkiego ucisku i pokoju i bespieczeństwa. To wszystko sprawia że dzieci wychowane od dziecka mają wpajany lęk przed tym wydarzeniem. Wszystko to działa destrukcujnie na psychikę człowieka, sprawia że nie myślą o współczesnym życiu bo i tak wiedzą że bedą żyć w nowym lepszym świecie, gdzie zobaczą swoich zmarłych bliskich i bedą szcze śliwi i nieśmiertelni. Żyłem w tej religi jakiś czas, jednak kiedy zaczynałem zadawać coraz więcej pytań, mnieć coraz więcej wątpliwości stwierdziłem że żadna religia nie mówi do końca prawdy, a wzystkie wykorzystują ludzi do swoich celów. Mimo że wierzę w Boga nie umiem obecnie uwierzyć w żadną religię.

No właśnie, hasło propagowane na podkoszulkach "Faktów i Mitów" - "Bóg tak, kościół NIE". Religie stworzone są dla ludzi kompletnie niemyślących o główkach zupełnie bezkrytycznych, za to podatnych na socjotechniki tłumu, którymi kapłani posługują się z wprawą nabywaną w seminariach na zajęciach "jak efektywnie wyciągać kasę od wiernych".

Tacy, omawiani Świadkowie Jehowy oczekują durnie swojego Armagedonu, choć w ostatnich latach już kilkukrotnie "uciekły" im pewne niby terminy - o zapodanej przez guru dacie zbierali się na stadionach, lub w swoich zborach i czekali na początki stosownego trzęsienia podłogi - zupełnie nie zmusił ich do myślenia fakt, że za żadnym razem nic się nie wydarzyło i przełożeni mogli ustalać następne terminy, głupki i tak w sekcie zostają. Dokładnie tak samo perfidnie zachowują się guru watykańskie z papą na czele - każą wierzyć w durne objawienia z Lourd, czy Fatimy, a ciemny naród kupuje, jak świeże bułeczki i wypłaca kasiorę na pielgrzymkę organizowaną przez biuro turystyczne plebana. Guru krajowi wymyślają jakieś cuda w Sokółce, krwawiące (ze śmiechu chyba, bo z pełnym racjonalnym wytłumaczeniem oszustwa), gipsowe figurki Matki Boskiej, krwawiące hostie, układające się we wzorce religijne plamy grzyba na ścianie, czy śliry na niemytych szybach, które przyciągają natychmiast tłumy ciekawskich "wiernych", którzy dotknięci cudem rzucają się na kolana i doznają uzdrowienia z biegunki wyjazdowej. Śmieszne? - zapewne, ale i tragiczne, bo stop dla guseł kleszych boją się powiedzieć i politycy, pogrążając tym samym państwo w średniowiecznej ciemnocie, oddając je w ręce szarlatanów watykańskich. Ech, zazdroszczę Czechom, pogonili całe sukienkowe towarzystwo i mają się całkiem dobrze, rozwijają się przyzwoicie gospodarczo, bo nie muszą finansować czarnej zarazy, chodzą uśmiechnięci i jakoś nie słychać w pięknej Pradze wycia dusz czeskich, co to nie dostały się do nieba, bo grzecznie nie przekazały zestawu informacji wywiadowczych kapłanowi w czasie tzw. spowiedzi... Myślmy zatem i stawiajmy tamy czarnemu, bo samo z tego zło.


Bezpieczniejszy stary diabeł od nowego anioła.

#16 mojadepresja

mojadepresja
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Częstochowa

Napisano 04 luty 2013 - 02:20

Kościół jako taki zniechęcił mnie do siebie jeszcze gdy byłem w gimnazjum. Niby moja parafia jest całkiem spoko, normalni księża, tzn.. byli bo od kilku lat dość rzadko chodze na niedzielne msze. W każdym razie, nadszedł taki moment że zrozumiałem, że bóg którego oni przedstawiają to w zasadzie to samo co jakiś zeus z mitologii. Pomyślałem że coś tu jest nie tak... Jakiś czas później znalazłem różne nauczania duchowe, bo chwytałem się już naprawdę wszystkiego żeby wyjść z depresji, one bardzo mi pomogły. Niby to buddyjskie nauki, ale w zasadzie pod żadną konkretną religie tego się podpiąć nie da. Czy wierze? Nie wiem czy to jest dobre słowo, raczej czuje Boga i nie wyobrażam go sobie w żaden konkretny sposób.

DarkShadow - przyjmij prawicę - jest nas już dwu miłośników buddyzmu na forum, jak na polskie realia KAI całkiem niezły wynik statystycznyDołączona grafika
  • DarkShadow lubi to
Bezpieczniejszy stary diabeł od nowego anioła.

#17 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 04 luty 2013 - 10:10

Ja jakoś nie chcę źle mówić o świadkach, ale co tam. Dla mnie to nie jest religia. To sekta, jak mormoni czy inna banda czubów. Po prostu jakiś tam czas temu znalazł się ktoś, kto wybrał sobie pewne zdarzenia z biblii, pewne nauki, dorobił do nich własną fantastyczną historię i interes się rozkręcił.
Porównywanie sekty z którąś z wielkich religii, jak Chrześcijaństwo, Islam, Judaizm czy Buddyzm, jest nie na miejscu. Pewnie, ktoś może powiedzieć, że te religie, to też jakby sekty, ino starsze i większe. Ale są już mocno zakorzenione i sprawdzone. Może u nas, w Polszy wiara jest tylko przykryciem, przebraniem dla naszej ludzkiej natury, ale są miejsca, gdzie głęboko zakorzeniona religia i wiara, wyznaczają rytm życia, są jego częścią.
Zalamus, oczywiście, że wśród świadków są wspaniali i dobrzy ludzie. Podobnie jak wśród katoli, muzułmanów, pewnej sekty czczącej jakieś hinduskie bóstwo (a ma siedzibę niedaleko mnie :P). Bo dobro (w którym zawiera się moralność, współczucie) jest wpisane w każdą religię, po prostu są ludzie, którzy żyją według tego, a inni nie zawsze.

#18 mojadepresja

mojadepresja
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Częstochowa

Napisano 04 luty 2013 - 10:45

Ja jakoś nie chcę źle mówić o świadkach, ale co tam. Dla mnie to nie jest religia. To sekta, jak mormoni czy inna banda czubów. Po prostu jakiś tam czas temu znalazł się ktoś, kto wybrał sobie pewne zdarzenia z biblii, pewne nauki, dorobił do nich własną fantastyczną historię i interes się rozkręcił.
Porównywanie sekty z którąś z wielkich religii, jak Chrześcijaństwo, Islam, Judaizm czy Buddyzm, jest nie na miejscu. Pewnie, ktoś może powiedzieć, że te religie, to też jakby sekty, ino starsze i większe. Ale są już mocno zakorzenione i sprawdzone. Może u nas, w Polszy wiara jest tylko przykryciem, przebraniem dla naszej ludzkiej natury, ale są miejsca, gdzie głęboko zakorzeniona religia i wiara, wyznaczają rytm życia, są jego częścią.
Zalamus, oczywiście, że wśród świadków są wspaniali i dobrzy ludzie. Podobnie jak wśród katoli, muzułmanów, pewnej sekty czczącej jakieś hinduskie bóstwo (a ma siedzibę niedaleko mnie Dołączona grafika). Bo dobro (w którym zawiera się moralność, współczucie) jest wpisane w każdą religię, po prostu są ludzie, którzy żyją według tego, a inni nie zawsze.

Dlatego ja właśnie wierzę w człowieka, a jego religia zupełnie mi lata, jeżeli tylko osobnik nie próbuje mi jej narzucać, bo wtedy często odsłaniam zęby i wyciągam miecz ironii i ośmieszenia. Zgodnie z definicją encyklopedyczną wszystkie religie to sekty niestety, niektóre mają tylko bardziej globalny wpływ, ale i te są najbardziej pieniążko-żerne
Bezpieczniejszy stary diabeł od nowego anioła.

#19 Gość_ash84_*

Gość_ash84_*
  • Gość

Napisano 04 luty 2013 - 12:27

Skąd wziąć koszulkę "faktów i mitów" z tym hasłem :)/> ? Jakiś czas temu w trójce była dyskusja na temat niby antyreligijnej strony na facebooku, której administratorem jest Armand Ryfiński z partii Palikota. No i dzwonili różni ludzie, masa z nich nie może w ogóle rozróżnić wiary od chodzenia do kościoła. Strona atakuje zakłamanie kleru i hipokryzję "wiernych", a dzwonili ludzie, którzy czuli się obrażeni, bo są wierzący :/ No nie rozumiem, wytykanie błędów instytucji obraża, a działanie tej instytucji na bakier z ich wiarą, nie?

Użytkownik ash84 edytował ten post 04 luty 2013 - 12:33


#20 DarkShadow

DarkShadow
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 04 luty 2013 - 14:04

Dlatego ja właśnie wierzę w człowieka, a jego religia zupełnie mi lata, jeżeli tylko osobnik nie próbuje mi jej narzucać, bo wtedy często odsłaniam zęby i wyciągam miecz ironii i ośmieszenia. Zgodnie z definicją encyklopedyczną wszystkie religie to sekty niestety, niektóre mają tylko bardziej globalny wpływ, ale i te są najbardziej pieniążko-żerne

I ja podobnie. Jak ktoś chce wierzyć w potwora spaghetti, albo cthulu albo być scjentologiem, jego sprawa, może nawet pieniądze wysyłać do Torunia na znane radio, naprawdę, dopóki traktuje mnie z szacunkiem i ja jego będę tak samo traktował. Nie moge tylko zrozumieć tzw 'normalnych' ludzi, którzy chodzą co tydzień do kościoła, boją się 'boga', a gdy tylko przestąpią z powrotem progi świątyni traktują innych jak śmieci, zdradzają się, kłamią itp. Tak jakby bardziej szanowali tego boga, czy Jezusa który wisi na krzyżu niż innych ludzi, a przecież nie o to chodzi.
If somebody loved you and left you for dead
You got to hold on to your time till you break
Through these times of trouble





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych