Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Uzależnienie od miłości?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1 3zapałki

3zapałki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów

Napisano 05 czerwiec 2012 - 21:00


Witam. Chciałem się zapytać czy ktoś na tym forum ma takie coś jak "uzależnienie od miłości". Już wyjaśnie otóż chodzi mi o to, że na siłę chciałem kogoś znaleść. Na studiach poznałem fajną dziewczynę jednak mnie odrzuciła i się to wszystko zaczeło... depresja itd. Nawet chciałem popełnić samobójstwo. Byłem, czasami dalej tak myśle że ta osoba była mi przeznaczona i nikogo już nie spotkam, że była stworzona przez Boga dla mnie. Chciałem żeby była moja... Przez rok była moją obsesją, zrobiłbym wszystko, żeby z nią być. Byłem nawet gotów poświęcić swoje plany i marzenia, dać jej wszystko czego zabraknie, żeby ona była ze mną szczęśliwa.
Teraz jest trochę lepiej gdyż, wiem że to wszystko robiłem tylko po to żeby się dowartościować.... żeby poczuć się wartościowym człowiekiem, godnym uczucia drugiej osoby. Jednak pomimo tej świadomości czsami kusi mnie żeby kogoś znaleść tylko i wyłącznie żeby był voo nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością.
Ma ktoś na tym forum coś podobnego, albo miał i sobie z tym poradził? A może kogoś z was miłość lub waszych bliskich miłość wyleczyła...?
  • MichalWawa lubi to

#2 pawel83

pawel83

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 72 postów

Napisano 05 czerwiec 2012 - 21:18

Czy aby napewno o miłość chodzi? a może to przez samotność, nie wydaje mi się abyś szukał w właściwym miejscu.

#3 Czarnoniebieska27

Czarnoniebieska27

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 60 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 czerwiec 2012 - 08:43

Jestem w takiej samej sytuacji i zupełnie nie umiem sobie z tym poradzić...

Wszystko się zgadza to co piszesz, mam tak samo...

Nie wiem co robić

#4 Gość_nigdy_*

Gość_nigdy_*
  • Gość

Napisano 06 czerwiec 2012 - 11:16

(...) wiem że to wszystko robiłem tylko po to żeby się dowartościować.... żeby poczuć się wartościowym człowiekiem, godnym uczucia drugiej osoby. Jednak pomimo tej świadomości czsami kusi mnie żeby kogoś znaleść tylko i wyłącznie żeby był voo nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością.
Ma ktoś na tym forum coś podobnego, albo miał i sobie z tym poradził? A może kogoś z was miłość lub waszych bliskich miłość wyleczyła...?


Widzisz, sam dobrze wiesz, o co Ci chodzi w tym Twoim "uzaleznieniu". O Ciebie, nie o drugą osobę. Druga osobą chcesz sobie puste miejsce zapchać, bo myślisz, że to wpłynie na jakość życia.

Nie, nie wpłynie. Może na chwilę- kilka miesięcy, rok. Później będzie "zjazd".

Dopóki nie uporządkujesz sobie w głowie, nawet najlepszy związek Ci ratunku nie załatwi. Przeciwnie, wszystkie związki, jakie rozpoczynasz z tym nastawieniem i w takim stanie, skazane są na fatalne perypetie. W skrócie, albo Ty wykończysz drugą osobę, albo ona wykończy Ciebie, albo stworzycie tak toksyczne środowisko, że głowa mała.
Idź, zrób sobie psychoterapię, rozgrzeb swoje problemy z samym sobą, a miłość na razie zostaw w spokoju. Skup się na wsparciu z innej strony, bez odpowiedzialności za drugiego człowieka, bo z Twojego posta wynika, że nie bardzo jesteś teraz do niej zdolny.


I odpowiadając na któreś z pytań zadanych - jasne, miałam to "uzależnienie". Od bardzo wczesnego czasu do dwa miesiące wstecz wiecznie byłam w związkach. Czasami jakichkolwiek. Jeśli nie związki, to spotkania, randki etc. TO NIE POMAGA. Najpierw trzeba się nauczyć być samemu ze sobą, żeby potem stworzyć coś sensownego i dobrego z innym człowiekiem. Wybacz sztampowe frazesy; tutaj akurat prawdziwe są jak diabli.

Powodzenia!
  • molenka, Zaklęta w marmur, Drzeworyt i 1 inna osoba lubią to

#5 3zapałki

3zapałki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów

Napisano 09 czerwiec 2012 - 20:36

Dzięki. A czy wam się zdarzają takie momenty, ze nie nawidzicie tej osoby... za to że was odrzuciła, nie chciała z wami być? Bo mi sie to zdarza... wczoraj powiedziałem do mojej mamy że "Tej S*ce się za dobrze się powodzi. Ma chłopaka, zalicza wszystko, a ja co?"... tak to wygląda... nie potrafię kochać :(

Użytkownik 3zapałki edytował ten post 09 czerwiec 2012 - 20:43


#6 rougette

rougette

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 51 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 14 czerwiec 2012 - 22:56

...rozumiem idealizowanie sobie związku i tej wybranej osoby, aż zbyt dobrze.

Tak, tylko ...chyba... tak wnioskuję z tego co piszesz... Tobie mniej chodzi o tę konkretną dziewczynę, a bardziej o ideę bycia w związku tak wogóle. Mi jest to bardzo trudno zrozumieć, bo sama nigdy nie "szukałam", nigdy nie marzyłam o byciu w związku, odrzucałam (z dokońca mi samej nie znanych przyczyn) wszelkie formy zainteresowania mną jako dziewczyną.

Tyle, że jak już się zakochałam, to owszem, chciałam związek stworzyć, i przeżywałam to wszystko z marzeniami, nieprzespanymi nocami i majakami sennymi, jak pewnie i Ty. Też mnie chłopak nie chciał, a raczej nie mógł mnie chcieć, bo jak się okazało, jest zajęty.

Nie mogę soboie wyobrazić teraz, żebym mogła wogóle chcieć być z kimkolwiek innym, kogoś innego szukać. Jestem sama, radzę sobie, jest okay. Chcę być z nim, ale skoro nie mogę być z nim, chcę być sama. ...także widzisz, jak bardzo róźnie się te sprawy (z pozoru takie same - nieodwzajemnione zainteresowanie) układają. :)

A... i ja nie myślę o nim źle. Przeciwnie. Także tego, też nie rozumiem.

Hej, a ona Cię wogóle odrzuciła? Bo skoro ma już chłopaka... to nie myśl o tym tak, że Cię odrzuciła. Po prostu nie mogła Cię wogóle brać pod uwagę. To jest duża różnica.

#7 3zapałki

3zapałki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów

Napisano 15 czerwiec 2012 - 20:11

Hej, a ona Cię wogóle odrzuciła? Bo skoro ma już chłopaka... to nie myśl o tym tak, że Cię odrzuciła. Po prostu nie mogła Cię wogóle brać pod uwagę. To jest duża różnica.


Tak odrzuciła mnie, bo kiedy ja się starałem o jej względy to nie miała chłopaka, tylko potem poznała kogos lepszego. TYLE!
Masz racje co do idealizowania tego związku. Nawet się z nią nie dogadywałem... zaś mi się ubsdurało :), że właśnie było na odwrót. Miałem ostatnio sesje u psychologa, na której poruszyłem ten temat. I dobrze, bo żal do tej osoby o coś czego tak naprawdę nie było... znika. Więc tego typy sytuacje o których pisałem wcześniej były wywołane negatywnymi emocjami, a nie szczerą nienawiścią. Teraz życzę jej jak najlepiej.

Nie mogę soboie wyobrazić teraz, żebym mogła wogóle chcieć być z kimkolwiek innym, kogoś innego szukać. Jestem sama, radzę sobie, jest okay. Chcę być z nim, ale skoro nie mogę być z nim, chcę być sama. ...także widzisz, jak bardzo róźnie się te sprawy (z pozoru takie same - nieodwzajemnione zainteresowanie) układają.

Wiesz nie chce tak myśleć... bo takie myślenie hamuje... odcina do spełnienia w życiu. Chciałbym Kochać, ale chciałbym żeby to było PRAWDZIWE. Do tego trzeba ciepliwości. :)
Powoli odrywam się od tego przekonania, że już się nie zakocham, ba mam nadzieje, że spotka mnie coś o wiele wspanialszego. I Tobie droga rougette tego życzę.

#8 fircyk

fircyk

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 94 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 16 czerwiec 2012 - 17:46

Tak, dobrze wiem o czym mówisz. Też jestem uzależniony od miłości; do siebie. Dokładnie tak jak Ty. Nie trzeba sobie z tym radzić - podstawą jest się kochać. Przynajmniej tyle już masz. Bądź optymistą. Mimo wszystko, to jest właśnie przyczyna Twojej depresji. Jedna osoba nie jest w stanie udźwignąć tyle miłości. Rozejrzyj się za wolontariatem, dokarmiaj bezdomne gołębie, podziwiaj zachody słońca... Ty jesteś romantykiem; wszyscy się z tym zmagamy.

Użytkownik fircyk edytował ten post 16 czerwiec 2012 - 17:48


#9 3zapałki

3zapałki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 15 postów

Napisano 17 czerwiec 2012 - 16:18

Tak, dobrze wiem o czym mówisz. Też jestem uzależniony od miłości; do siebie. Dokładnie tak jak Ty. Nie trzeba sobie z tym radzić - podstawą jest się kochać. Przynajmniej tyle już masz. Bądź optymistą. Mimo wszystko, to jest właśnie przyczyna Twojej depresji. Jedna osoba nie jest w stanie udźwignąć tyle miłości. Rozejrzyj się za wolontariatem, dokarmiaj bezdomne gołębie, podziwiaj zachody słońca... Ty jesteś romantykiem; wszyscy się z tym zmagamy.

Czy ja taki romantyk?...nie wiem w sumie bo ja nigdy nie miałem dziewczyny, nawet nigdy z dziewczyną za rękę nie szedłem, a co mówić dopiero o całowaniu... więc trudno mi mówić czy taki jestem naprawdę, bo to ten romantyzm jest... tylko że w mojej głowie i nie wiem czy przełożył by się na rzeczywistość.
Wiesz powiem ci, że chyba nie była wstanie udźwignąć tylu wad jakie posiadałem. Oczywiście pracuje nad nimi. :) I nie ukrywam... wychodzi mi to... :) Powoli, ale dajemy rade. :D

#10 MichalWawa

MichalWawa

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 442 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 19 sierpień 2018 - 21:09

Witam. Chciałem się zapytać czy ktoś na tym forum ma takie coś jak "uzależnienie od miłości". Już wyjaśnie otóż chodzi mi o to, że na siłę chciałem kogoś znaleść. Na studiach poznałem fajną dziewczynę jednak mnie odrzuciła i się to wszystko zaczeło... depresja itd. Nawet chciałem popełnić samobójstwo. Byłem, czasami dalej tak myśle że ta osoba była mi przeznaczona i nikogo już nie spotkam, że była stworzona przez Boga dla mnie. Chciałem żeby była moja... Przez rok była moją obsesją, zrobiłbym wszystko, żeby z nią być. Byłem nawet gotów poświęcić swoje plany i marzenia, dać jej wszystko czego zabraknie, żeby ona była ze mną szczęśliwa.
Teraz jest trochę lepiej gdyż, wiem że to wszystko robiłem tylko po to żeby się dowartościować.... żeby poczuć się wartościowym człowiekiem, godnym uczucia drugiej osoby. Jednak pomimo tej świadomości czsami kusi mnie żeby kogoś znaleść tylko i wyłącznie żeby był voo nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością.
Ma ktoś na tym forum coś podobnego, albo miał i sobie z tym poradził? A może kogoś z was miłość lub waszych bliskich miłość wyleczyła...?

 

Ja sie z tym borykam cale zycie. Niedawno zaczalem dopiero nad tym pracowac (musialo czekac w kolejce za innymi problemami niestety). Jest jeszcze kilka osob z tym na tym forum, ale ze wzgledu na anonimowosc prywatnych konwersacji, musza same dac znac, jesli maja ochote.

 

Wiecej info znajdziesz tutaj:

http://www.slaa.pl/8...wnych-slaa.html

 

i tu:

http://www.slaa.pl/f...i_oficjalna.pdf


Użytkownik MichalWawa edytował ten post 19 sierpień 2018 - 21:10

  • Sined lubi to
God grant me the serenity
to accept the things I cannot change;
courage to change the things I can;
and wisdom to know the difference.

#11 Gość_Abc752_*

Gość_Abc752_*
  • Gość

Napisano 20 sierpień 2018 - 16:17

Ja nie wiem, czy jestem uzależniona od miłości.

Bo dzień w dzień od rana do wieczora (a wieczorem w szczególności) moje myśli są wypełnione tylko tym, że mnie nikt nie kocha i nikogo nie kocham buuu

 

I czytam po sto razy te same tematy na forach, te same artykuły, oglądam te same filmy poradników wszelakich.

 

 

ale kompletnie nic z tym nie robię.

 

Może to uzależnienie od teoretyzowania o miłości. :D



#12 Gość_Lukier_*

Gość_Lukier_*
  • Gość

Napisano 20 sierpień 2018 - 18:00

mnie kocha tylko mój mały wariatuńco 



#13 Milkyway

Milkyway

    Bywalec

  • Bywalec
  • 939 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Gdańsk

Napisano 21 sierpień 2018 - 18:32

Jezuski :o

Zajrzę tu i odniosę się w następnym wpisie

Dobry temat tutaj i do przemyśleń,dam znać

 

A autorowi dziękuje za pomysł tematu! ;)







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych