Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 2 głosy

Wyleczyłem się sam bez leków ;)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
63 odpowiedzi w tym temacie

#41 takatam

takatam

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 53 postów

Napisano 27 grudzień 2012 - 18:09


Jednak nie poszłam, a to dlatego że późno składałam wniosek o nowy dowód. DO odebrania będzie dopiero na koniec stycznia, czyli od 15 stycznia będe miała dowód nieważny. Gdyby teraz przyjęli mnie do Tesco, mogłabym miec kłopoty przez ten nieważny dowód, tak mi powiedział kolega, który jest prawnikiem, bo zatrudnianie się do pracy z nieaktualnym dowodem osobistym, to przestępstwo. Niby mało kto przestrzega tego, ale jakbym trafiła na jakichś służbistów, to by donieśli... A jak by chcieli mnie przyjąc już teraz, to im nie powiem, że słuchajcie przyjmijcie mnie później, bo odbieram dowód na koniec stycznia xD Więc złożę CV jak już odbiorę nowy. Nie pali się. Ponoć w tym Tesco (są u nas dwa) jest straszna rotacja i co chwilę ktoś się zwalnia albo idzie na zwolnienie, zatrudniają nowych ludzi praktycznie co miesiąc, więc nie ma pośpiechu :P I tak już po świętach, więc na ten najgorszy świąteczny szał pozatrudniali ludzi dawno... m.in. moją siostrę. Głupio tylko, że tam są nocne zmiany i bardzo kiepski dojazd, no ale jakoś to będzie. O ile w ogóle mnie tam zatrudnią :P

Użytkownik takatam edytował ten post 27 grudzień 2012 - 18:12


#42 Gość_Lukier_*

Gość_Lukier_*
  • Gość

Napisano 27 grudzień 2012 - 18:17

Oby się udało, (bez pracy nie da się życia uporządkować), czego Ci życzę.Tez musze sie ruszyć z nory za robotą, ale z takim mizernym cv mam spore utrudnienia.

Użytkownik Lukier edytował ten post 27 grudzień 2012 - 18:18


#43 takatam

takatam

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 53 postów

Napisano 28 grudzień 2012 - 00:56

Ja też nie mam nie wiadomo jakiego CV. Duże przerwy między zatrudnieniami i krótkie staże w kilku firmach, niestety bardzo na to patrzą ;/ No ale trzeba szukać do skutku.

#44 Gość_Lukier_*

Gość_Lukier_*
  • Gość

Napisano 28 grudzień 2012 - 04:13

jak to mówią; nie da sie drzwiami to trzeba walić oknami :lol: a ja znowu spać nie mogę, ale i tak dziś najdłużej pojechałem, bo do 4.00............
pstryk piwko i surfowanie

#45 takatam

takatam

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 53 postów

Napisano 28 grudzień 2012 - 14:14

Ja poszłam spać o 1. Staram się ukrócić siedzenie w nocy przy necie ;) Może załózmy osobny temat na takie pogaduszki? Bo się offtop mały tu robi.

#46 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11613 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 29 grudzień 2012 - 00:23

Ja poszłam spać o 1. Staram się ukrócić siedzenie w nocy przy necie Dołączona grafika Może załózmy osobny temat na takie pogaduszki? Bo się offtop mały tu robi.


Tematy są założone, zapraszam do przejrzenia forum :)
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#47 DeejweeD

DeejweeD

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 249 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 11 luty 2013 - 01:17

haha jestem gdzieś autorem tego tematu ;) jak wiele się zmieniło. Miejcie siłe ludzie żeby wyjść z depresji liczę na was ;)
Każdy milimetr w detalach jest w moim domu dźwiękiem !!!!

#48 sypki 21

sypki 21

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 26 postów

Napisano 16 luty 2013 - 16:01

haha jestem gdzieś autorem tego tematu ;)/> jak wiele się zmieniło. Miejcie siłe ludzie żeby wyjść z depresji liczę na was ;)/>

Przed chwilą trafiłem na ten temat. Nie doszedłem do połowy pierwszej strony a już poczułem się o niebo lepiej!! Po Twoich 3 pierwszych postach w tym temacie nabrałem tak dużej wiary. Od tygodnia zacząłem miewać myśli samobójcze których nigdy nie miałem. Strasznie się bałem, wiem że bym tego nie zrobił ale wystraszyłem się okropnie. Bałem się że nie wytrzymam do swojej wizyty którą mam na początku marca. I myślałem że to jest moje zbawienie, że muszę wytrzymać tylko do niej i już będzie dobrze. Teraz zdałem sobie sprawę że ta wizyta, ani przepisane na niej leki nie będą moim zbawieniem a tylko pomocną dłonią w walce którą muszę sam wygrać. Dzięki :)

#49 Lori

Lori

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 48 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 15 kwiecień 2013 - 15:57

Ja właśnie potwierdziłam swoje przypuszczenia. Diagnoza: osobowość borderline i depresja dwubiegunowa. Na dodatek jestem uzależnienie od alkoholu :/
Pare razy myślałam, że poradziłam sobie z moimi zaburzeniami, że mogę normalnie funkcjonować. Wiem na swój temat naprawdę dużo ale to i tak w końcu nadchodzi i wygrywa... Chociaż bywają dłuższe przerwy na "normalność". Teraz zaczęłam brać leki i wydaje mi się, że jestem po nich splątana, zapominam co miałam zrobić, mylą mi się proste rzeczy. Na dodatek np. dzisiaj jestem coraz bardziej rozdrażniona i wszystko jest jakieś bez sensu Nie wiem co mam robić, ale chciałabym wierzyć, że kiedyś mogłabym żyć jak zdrowy człowiek...

#50 Raye

Raye

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 14 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 grudzień 2013 - 19:42

Ja tez nie biore... od miesiaca bez tableteczek przeciw lekowych i antydepresyjnych, wszystko odstawilam taka podjelam decyzje i nie chce nigdy juz wracac do brania lekow. jest mi bez porownania lepiej bez lekow przede wszystkim czuje sie SOBA nawet jak mi nastroj opada na samo dno, staram sie podniesc tlumaczyc sobie ze sie sama nakrecam i nic sie nie dzieje ze to moja wyobraznia dziala na moja zgube i tyle... Sa chwile zwatpienia ( dzis mnie pierwszy raz dopadl dol) ale trzeba walczyc ze swoimi myslami przede wszystkim KONTROLA i KONSEKWENCJA w naszym mysleniu. Kto ma zapanowac nad tym syfem jak nie my sami... W kazdej chwili pilnuje swoich mysli zeby nie szly w zla strone wierze ze wejdzie mi to w nawyk i nie bedzie to walka i wysilek ale normalnosc tak jak powinno zawsze byc. Sama sobie robilam krzywde pewnie wiele z was sie nie zgodzi ale wydaje mi sie ze ta choroba to w jakis sposob nasz wybor u mnie byl to wybor, sprowadzalam na siebie coraz gorsze rzeczy bylo to poddanie sie okropnym destrukcyjnym myslom i podkrecanie ich do granic mojej wytrzymalosci... uwazam ze jesli nie przyjme tej choroby zamkne jej drzwi to na sile nie wlezie ;) trzymam za nas wszystkich kciuki!!!!

#51 takatam

takatam

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 53 postów

Napisano 28 maj 2014 - 10:54

Hej. Nie było mnie tu bardzo długo, ale chciałabym nieco odświeżyć temat. Pisałam na poprzedniej stronie w jaki sposób dążę do samowyleczenia bez leków, bez lekarzy. I dziś, po prawie dwóch latach mogę stwierdzić, że udało mi się to. Dziś nie mam już myśli samobójczych, nie mam ciągłego doła - w ogóle nie mam dołów. Cieszę się każdym dniem, mam dobre nastawienie, dobry humor, myślę pozytywnie i co najważniejsze weszło mi to w nawyk. W tym miesiącu po raz trzeci oblałam egzamin na prawo jazdy, ale wiecie co? Mam to gdzieś :P Jak będe płakać, to i tak wynik egzaminu się nie zmieni, więc szkoda czasu i sił. Życie toczy się dalej, nie zdałam wczoraj, zdam kiedy indziej. Nie płakałam ani w momencie, kiedy egzaminator powiedział, że musi przerwać egzamin, ani w momencie, kiedy wyszłam z samochodu już po dojechaniu do wordu, ani w trakcie powrotu do domu, ani w domu. Po prostu z uśmiechem oznajmiłam wszystkim, ze znów nie zdałam. Moja mama bardziej przeżywałam to ode mnie :P Udało mi się tez zapanować nad stresem, bo wiem, że niektórzy w czasie egzaminu są tak zestresowani, że się aż trzęsą. Jeszcze może 3 lata temu też bym się trzęsła. Ale teraz po prostu nad tym w pełni panowałam. Wszystko dzięki temu, że niejako zaprogramowałam się na pozytywne myślenie. Polecam poczytać o sile autosugestii. Osoby z depresją, to najczęsciej osoby, które zastosowały siłę autosugestii, ale w złą stronę. W stronę destrukcyjną, zasugerowały sobie, że są do niczego, że swiat jest do niczego, a każdy problem na tyle duży, że jest nie do rozwiązania. Sama to na sobie stosowałam więc wiem, jakie rzeczy można sobie wmówić i w nie potem uwierzyć. Tak samo jak można sobie wmówić, że jest się do niczego, tak samo można wmówić sobie, że jest się fajnym, że życie jest fajne, że problemy nie są wcale takie wielkie i trudne jak się wydają. To ja w swojej głowie albo te problemy wyolbrzymiam albo je bagatelizuję. Wybór należy tylko do mnie. Owszem, jeśli pojawi się naprawdę poważny problem, to nie da się go zbagatelizować. Ale sama miałam tak, że nawet najmniejszy problem, najmniejsze niepowodzenie potrafiło sprawić, że miałam ochotę się zabić. Teraz już tego nie mam. Udało mi się z tym wygrać, udało mi się zmienić swoje nastawienie i postrzeganie świata, życia i problemów. Jeśli mam problem, to go rozwiązuję, a jeśli jest to problem nie do rozwiązania - olewam go, nie myślę, nie skupiam się na nim, staram się zając swoje myśli czymś innym. A właściwie nie staram, bo już nie muszę się starać, już mam taki nawyk. Wcześniej musiałam się starać, teraz dzieje się to automatycznie. Także da się i warto. Z osoby wiecznie pogrążonej i zdołowanej, stałam się osobą z pozytywną energią, z pozytywnym podejściem. Znajomi nie mogą się nadziwić, bo jeszcze dwa lata temu mieli mnie dosyć z powodu moich ciągłych dołów, teraz jak ze mną rozmawiają, to mówią mi, że się bardzo zmieniłam i przyjemnie się ze mną rozmawia i że zarażam ich tą moją pozytywną energią. Mozecie wierzyć lub nie, ale to prawda. Ponad dwa lata temu psychiatra chciał mnie umieścic w szpitalu, bo poszłam do niego w takim stanie, że nie widział dla mnie innej możliwości. Leki nie pomagały, psycholog nie pomagał. A teraz? Nie jest mi to potrzebne i mam nadzieję, że nie będzie już nigdy. Tak więc zachęcam was do walki. Da się wygrać, tylko trzeba wykorzystać siłę swojego umysłu. Wykorzystać ją w dobrą stronę. Aby na własne życzenie nie wpędzać się w depresję.

#52 Kasia_72

Kasia_72

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 29 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 czerwiec 2014 - 12:00

Witam,

Dawno mnie nie było.... Czy dlatego, ze jestem "uleczona"? Nie ;) Jeśli depresję odziedziczyło się w genach, a dziedziczenie to 50% nas (sprawdzone badaniami), to ciężko powiedzieć, że się z niej uleczymy. Jest jednak jeszcze coś. 40% zależy od nas. Od tego co robimy i jak robimy. Czyli wiele.... bardzo wiele, a nawet odważyłabym się powiedzieć, że wszystko zależy od nas. Czyli?....

#53 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5211 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 17 lipiec 2014 - 23:54

nie spotkałam się nigdy z informacją żeby geny warunkowały cokolwiek w 50%, w większości zaburzeń psychicznych nie da oszacować się wpływu genów na ich rozwój, więc szansę trochę większe moje jednak : )
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#54 Gość_Marcin20.04_*

Gość_Marcin20.04_*
  • Gość

Napisano 02 marzec 2015 - 23:34

Piękna historia, która mówi całą prawdę o lekach psychotropowych - otumaniają, usypiają, odbierają szczęście. Mówiąc krótko - szkodzą zamiast pomagać.

#55 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5211 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 marzec 2015 - 12:18

nie bądźmy tacy jednotorowi. uważam, że większość problemów psychicznych bierze się z problemów psychologicznych jednakże są stany w których leki są konieczne, aby w ogóle móc nad czymś pracować- ciężkie depresji, schizofrenie, problemy ze snem, psychozy, urojenia...

mogą narobić szkody, ale mogą też pomóc- najważniejsze to próbować różnych sposobów jak i wariantów tych sposobów.
jesteśmy różni i różne rzeczy nam pomagają : )
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#56 DeejweeD

DeejweeD

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 249 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 22 marzec 2015 - 22:57

dawnoo mnie nie było, znów depresja wygrywa ale to tylko ja :) natomiast Ty musisz wygrać wierzę w Ciebie :) jeba*** depresje czujemy się sami ale jest z nami cały świat :)
Każdy milimetr w detalach jest w moim domu dźwiękiem !!!!

#57 Gość_Marcin20.04_*

Gość_Marcin20.04_*
  • Gość

Napisano 23 marzec 2015 - 23:51

nie bądźmy tacy jednotorowi. uważam, że większość problemów psychicznych bierze się z problemów psychologicznych jednakże są stany w których leki są konieczne, aby w ogóle móc nad czymś pracować- ciężkie depresji, schizofrenie, problemy ze snem, psychozy, urojenia...

mogą narobić szkody, ale mogą też pomóc- najważniejsze to próbować różnych sposobów jak i wariantów tych sposobów.
jesteśmy różni i różne rzeczy nam pomagają : )

Z całą uczciwością i szczerością mogę napisać, że ze wszystkich leków które brałem (było ich około 15) pomógł mi tylko jeden. Był to Ketrel i pomógł tylko i wyłącznie z bezsennością. Skoro brałem tyle leków i nie pomogło, to mam dwie teorie: albo jestem odporny na działanie leków, albo leki to pic na wodę.

Użytkownik Marcin20.04 edytował ten post 24 marzec 2015 - 01:30


#58 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5211 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 kwiecień 2015 - 01:49

leki lekami, pomogły mi przetrwać pewien etap, ale źródło problemów rozpracowuje na terapii i same tabletki były po prostu środkiem doraźnym
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#59 Gość_Dytsw_*

Gość_Dytsw_*
  • Gość

Napisano 26 kwiecień 2015 - 22:51

Mi też tylko Ketrel pomógł, też tylko na problemy ze snem. A brałem tych wszystkich świństw mnóstwo. Lada dzień rzucam wszystkie cudowne kuracje i niech mnie ręka boska broni przed powrotem do nich. Na nerwicę natręctw nie zadziałało nic, w choćby minimalnym stopniu, więc tym bardziej rzucam to bez żalu.


Nic nie czuję. Kompletnie nic. To, co psychotropy robią z człowiekiem. Zero smutku, zero stresu, zero radości. Ja tylko stoję i patrzę z boku. Idąc przez miasto widzę ludzi zamyślonych, uśmiechniętych, zdenerwowanych...Dla mnie wszystko jest takie...nijakie. Ale czy to źle? Może i nie. Przynajmniej nie zwijam się z bólu, płacząc, nie znając tak naprawdę konkretnej przyczyny. W ogóle skąd ta depresja? Mogę tylko się domyślać, ale chyba nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie.
Chciałabym się rozpłakać. Płacz tak bardzo czasem pomaga, ale nie mogę. Wszystko takie zablokowane.

To jest mój kolejny powód, żeby z tym skończyć. Wolę płakać.

Już niebawem powrócę z dalekiej podróży, tak, wreszcie w domu! Wszędzie źle, ale w domu najznośniej. Nadchodzę ja, we własnej osobie, nikt inny, żaden otumaniony tuman.

Użytkownik Dytsw edytował ten post 26 kwiecień 2015 - 22:52


#60 emzet

emzet

    Bywalec

  • Administrator
  • 517 postów
  • Imię:Grześ
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 11 maj 2015 - 19:03

Trzeba pamiętać, że antydepresanty i podobne leki, w większości przypadków nie są w stanie wyleczyć. Mogą mieć działanie hamujące rozwój choroby, mogą służyć jako pomoc w psychoterapii, jako środek, który przywróci nas do równowagi, jednak wszelkie zaburzenia w większości płyną od wewnątrz, czyli naszej psychiki, uwarunkowania etc.

Najlepszym lekarstwem w moim przekonaniu jest psychoterapia, bądź psychoterapia wspomagana lekami. Zwyczajnie trzeba się pozbyć przeszłości z głowy i zmodyfikować myślenie :)
`Twoja w tym głowa, burzyć i budować od nowa,
coś zaryzykować, nie chować głowy w piasek...`





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych