Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja - ucieczka od życia dla nieudaczników?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 phobos

phobos

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 1 postów

Napisano 05 styczeń 2012 - 18:24


Hej Forumowicze!
Wybaczcie nieco prowokujący temat wątku - może ktoś z Was ma podobne odczucia?

Z depresją ( moim zdaniem ) zmagam się niemalże od zawsze.
Od 2 miesięcy, po utracie pracy i ciężkim okresie wyrzucania sobie win za wszystko, postanowiłem wesprzeć się pomocą psychiatry. Pierwszy raz zdecydowałem się na leki ( MOZARIN ). Do tej pory jakoś udawało się bez farmakologii - parę sesji z psychologiem, lektura , wsparcie bliskich no i praca w korporacji nie pozwalały mi się rozklejać do końca. Teraz nie jest dobrze , pomimo 2 miesięcznego okresu łykania pigułek. Dochodzę do wniosku że może trzeba się pogodzić z tym ,że ( być może ) genetycznie obarczeni jesteśmy taką a nie inną wrazliwością , predyspozycjami społecznymi, temperamentem i nie ma sensu wymyślać sobie wymówek ( DEPERSJA !!! ). Pastuszek nigdy nie będzie kowbojem !. Co wy na to? Jak rozróżnić neurotyczną , introwertyczną osobowość od depresji? I jak pogodzić się z tym że nie radzimy sobie z pokonywaniem wyzwań galopującego świata ?

#2 agaa

agaa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 74 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:warszawa

Napisano 05 styczeń 2012 - 20:53

cześć Phobos. nie bywam tu ostatnio często. Ale muszę Ci odpowiedzieć co ja czuję. Często miałam takie wrażenie, że jestem słabsza, że inni swoje problemy są wstanie przezwyciężyć, demony zwalczyć i żyć, cieszyć się życiem mimo wszystko, potrafią celebrować te małe, dla nas nic nie znaczące, chwile. Ludzie są róźni, mają wszelakie osobowości, i bez wątpienia, jedne sprzyjają rozwojowi takich stanów inne nie. Myśle że nie chodzi o nieudacznictwo, a wrażliwość, potrzebę bycia dobrym w swoich oczach i zbyt wygórowane oczekiwania wobec siebie.krytyk wewnętrzy mówi często głosem naszych bliskich np rodziców którzy przez wychowanie wpędzili nas w to gówno. może się złościmy nie czujemy się wartościowi, czujemy złośc nienawiść i wszystko tłumimy. opisałam ci mój przypadek. W gruncie rzeczy osiągnełam bardzo dużo jak na swój wiek, ale to ciągle dla mnie nic nie warte osiągnięcia. nie wiem czego od siebie oczekuje, i czemu ciągle nie mogę znaleźć szczęścia. zadowolenia z siebie , umiejętności odpoczywania.Ufności wobec ludzi. Tu nie chodzi o osobowość, ale chodzi tylko i wyłącznie o podejście konkretnej jednostki. jestem oo tym przekonana. bo byłam szczęśliwa. krótko, ale to da się zrobić. i ciągle byłam tym samym człowiekiem. nieudacznik to osoba której nic się nie udaje, i się tym nie przejmuje. a tak jak ja czy Ty przejmujemy się tym wręcz ponad to. Teraz w moim życiu sytuacja jest lepsza, zawodowo, itd, ale ja jestem nieszczęśliwa, a szczęśwliwa byłam kiedy mniej zarabiałam, miałam więcej obowiązków itd. uwolnienie się z więzienia destukcyjnych myśli jest możliwe,ale jest to bardzo ciężka żmudna praca, która wydaje się nie mieć końca, ale kiedy już stłumione uczucia odsłaniają się te pozytywne. sama to przeżyłam ale nie potrafiłam tego utrzymać.
Niech smutek będzie dla nas kiedyś miłym wspomnieniem. — William Shakespeare
Są noce, gdy przyszłość traci wszelką wagę, a spośród wszystkich jej chwil pozostaje tylko ta, w której postanowimy skończyć z sobą- Emil Cioran
W samotności łatwiej dochodzi się do samouwielbienia, a jednocześnie do skrajnej nienawiści, kończącej się nieraz samobójstwem- Antoni Kępiński — Rytm życia
gg-39668630

#3 D.N.O

D.N.O

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 447 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 05 styczeń 2012 - 21:34

Witaj.
Być może masz rację. Trzeba było by rozpatrzeć to w indywidualnych przypadkach milimetr po milimetrze. Depresja to według mnie słaba psychika i bardzo duża wrażliwość, nie można o niej mówić jak o innych chorobach, np schizofrenii. Według mnie to nie choroba umysłu a choroba duszy, czegoś wewnątrz człowieka.Sama bardzo często się nad tym zastanawiam. Mimo że biorę leki czuję,że jest gorzej.Też brałam kiedyś Mozarin ale był dla mnie po prostu zbyt słaby. Teraz ''jadę'' na dwóch psychotropach a mimo to nadal nic. Boli mnie każdy dzień. Jestem nieudacznikiem, ale nie wiem czy to nazywam chorobą czy może to jest spowodowane właśnie tą chorobą. Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiem...Czym więcej będziemy nad tym rozmyślać tym bardziej będzie nas to dręczyć. Nie warto...
  • victoria lubi to

#4 Tania

Tania

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 2 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 styczeń 2012 - 08:39

Hej Forumowicze!
Wybaczcie nieco prowokujący temat wątku - może ktoś z Was ma podobne odczucia?

Z depresją ( moim zdaniem ) zmagam się niemalże od zawsze.
Od 2 miesięcy, po utracie pracy i ciężkim okresie wyrzucania sobie win za wszystko, postanowiłem wesprzeć się pomocą psychiatry. Pierwszy raz zdecydowałem się na leki ( MOZARIN ). Do tej pory jakoś udawało się bez farmakologii - parę sesji z psychologiem, lektura , wsparcie bliskich no i praca w korporacji nie pozwalały mi się rozklejać do końca. Teraz nie jest dobrze , pomimo 2 miesięcznego okresu łykania pigułek. Dochodzę do wniosku że może trzeba się pogodzić z tym ,że ( być może ) genetycznie obarczeni jesteśmy taką a nie inną wrazliwością , predyspozycjami społecznymi, temperamentem i nie ma sensu wymyślać sobie wymówek ( DEPERSJA !!! ). Pastuszek nigdy nie będzie kowbojem !. Co wy na to? Jak rozróżnić neurotyczną , introwertyczną osobowość od depresji? I jak pogodzić się z tym że nie radzimy sobie z pokonywaniem wyzwań galopującego świata ?



#5 iren

iren

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 29 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 06 styczeń 2012 - 11:36

Myślę ze na pewno masz trochę racji.....ale D.N.O napisał:
,,Depresja to według mnie słaba psychika i bardzo duża wrażliwość,,
W tym zdaniu jest wszystko co na ten temat można napisać..... ;)

#6 Zaq

Zaq

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 318 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa i okolice

Napisano 07 styczeń 2012 - 22:09

Ja ostatnio doszedłem do podobnego wniosku ale zbudowanego na innej podstawie, a mianowicie, jeśli miałeś burzliwe dzieciństwo, to ono nigdy z Ciebie nie wyjdzie, także nawet nie ma się co silić. Ja jak narazie mieszkam 24lata z mamą i tak naprawdę wyrzucą mnie z pracy czy nie jakoś to będzie, ale co bym zrobił gdybym został całkowicie sam? Nie stety samobójstwo w przyszłości jest możliwe, ale póki co chce cieszyć się życiem, takim jakie mam. I chce akceptować wszystko co się we mnie pojawia, musze bo inaczej tak jak napisałeś "pastuszek nigdy nie będzie kowbojem" :D chce sie cieszyć z tego że jestem pastuszkiem. Nie chce płakać że nie jestem kowbojem, i dopuszczam taką myśl że kiedyś przez to może popełnię samobójstwo, choć wolał bym odchodzić z tego świata czując do niego miłość, a nie żal strach nie moc cierpienie i smutek. Pozdrawiam
  • Eling i victoria lubią to

#7 living in fear

living in fear

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 4 postów

Napisano 10 luty 2012 - 02:53

no i co myślicie że nie można pokonać depresji? To smutne. Pewnie depresja z tego się bierze ale to nie znaczy że nie można się zmienić czas nas tego uczy. Ja leczę się właśnie z depresji, ale mam nadzieje że zrobię to sama. Mi też nie odpowiadała praca, ale zrezygnowałam z niej postawiłam na własne ją. Nie dajcie się!!!!





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych