Skocz do zawartości



- - - - -

Zachowania autodestrukcyjne. Dlaczego?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
116 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 24 sierpień 2011 - 21:40


Autodestrukcja
– to dobrowolne podejmowanie zachowań niekorzy­stnych, bezpośrednio albo pośrednio zagrażających naszemu zdrowiu lub życiu.

Jakie negatywne emocje nas pchają w stronę tego by całą złość przelać tylko na siebie? Za co tak naprawdę chcemy się ukarać?
Co nami kieruje? Niskie poczucie własnej wartości? Czy sami po prostu chcemy rzucić kłody pod własne nogi? Czy po prostu pozwala nam zasnąć?

Dlaczego posuwamy się do działania przeciwko sobie? Próbując wybrnąć z jednego problemu, kierując na siebie agresję wpadamy w jeszcze większy.Jak to się dzieje, że zdobywamy się na taki czyn? Dlaczego ogarnia nas tak ogromna bezradność...

Niektórzy z tego wyszli, inni walczą, a jeszcze inni siedzą w tym tak głęboko, że nawet nie starają się z tego wygrzebać, bo myślą, że inaczej nie umieją żyć.

Dlaczego?

Nasze historie.

#2 ollinka

ollinka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 12 postów

Napisano 24 sierpień 2011 - 22:04

No własnie, kurde, nie wiem... :(

Ja chyba faktycznie nienawidzę samej siebie. Tak to wtedy jest, dokładnie to uczucie wypełnia moją głowę i sciska żołądek, gdy kaleczę skorę, poniżam się sama przed sobą, lub pożeram w s z y s t k o . Nienawisć. Do siebie.

Sztab lekarzy twierdzi, że to niskie poczucie swej wartosci.

Ja widzę tylko tą nienawisć w trakcie i rozpacz po.
Chcialabym zrozumieć to, co dzieje się przed.
Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniała to, co zmienić mogę
oraz mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.

#3 Tired

Tired

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 24 sierpień 2011 - 22:26

Czasami siebie na prawdę lubię. Czasami.

Ale czasami szczerze się nienawidzę, uważam za kogoś nieudolnego, słabego, beznadziejnego, głupiego, przytłoczonego. Wtedy odmawiam sobie prawa do życia.

Z zachowań autodestrukcyjnych miewałem takie: Cięcie się - nie jakoś hardkorowo, ale pozostały zauważalne blizny.

No niestety jak jestem nerwowy, to działam nerwowo - szczególnie za kierownicą. Zaczynam jeździć jak wariat. Kilka razy dzięki temu miałem na drodze trochę niebecznych sytuacji, co może doprowadzić do destrukcji mojego auta, więc w sumie podpada to pod autodestrukcję :-)

#4 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5235 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 sierpień 2011 - 22:47

żeby się uspokoić gdy czuję za dużo i by coś poczuć gdy nie czuję nic.
kiedyś dużo częściej, teraz dużo bardziej nad sobą panuję, sama lub z pomocą xanaxu.
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#5 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 24 sierpień 2011 - 23:05

Ja chciałam się ukarać... Permanentne poczucie winy... za wszystko co złe w koło mnie.

#6 Kia

Kia

    let`s make better mistakes tomorrow

  • Bywalec
  • 1174 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Koyaanisqatsi

Napisano 24 sierpień 2011 - 23:08

Cierpię na zaburzenia odżywiania, ale dopiero całkiem niedawno zaczęłam patrzeć na nie jak na zachowanie autodestrukcyjne. Wcześniej, przez długi czas żyłam z kompletnie innym przekonaniem dlaczego dzieje się tak a nie inaczej: wierzyłam, że jem, jem, jem, bo mi czegoś brakuje, bo jedzenie to substytut miłości, poczucia akceptacji, bo ma mi coś dać, a nie odebrać.. Po części pewnie i tak jest, ale właśnie od jakiegoś czasu uświadamiam sobie, że jem kompulsywnie, by też coś w sobie zabić: zagłuszyć lęki, nadmierne emocje, z którymi nie potrafię sobie radzić, poczucie pustki.

Przeczytałam ten temat wcześniej i dosyć dużo o nim myślałam. I tak mnie naszło, że to nawet nie chodzi o to, że ja nienawidzę siebie. Ja nienawidzę tego, co czasem czuję, jak czasem się zachowuję, jakie mam czasem myśli. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że ja nawet siebie lubię (choć kocham mi przez usta przejść nie chce), ale cholernie nienawidzę tego co jest we mnie, tego bałaganu, tych niekontrolowanych emocji.

Ból zewn (do którego zaliczam też ból żołądka) ma zabić ból wewn, ból duszy.
"-Co? Nie lubi pan czekolady?
- Jakoś mnie nie interesuje. Ani nie lubię, ani nie nie lubię.
- Dziwny pan jest. Jeśli nie interesuje pana czekolada, musi pan być nienormalny ?"

#7 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 05:34

Nie zawsze jest to przecież agresja albo chęć ukarania. Takie rzeczy mogą powodować ujście negatywnych emocjii. Ja i tak narazie nie potrafię nie umiem się zebrać. Coś takiego że nie boisz się kiedy nagle przypadkowo coś się stanie np. Wbije Ci się coś ostrego albo ktos inny to zrobi, zazwyczaj nie jest to wielki ból. Ale kiedy sam nastawiasz się do czegoś takiego jest to troche trudniejsze i masz blocka. Taki instynkt samoobrony przed samym sobą ;)
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#8 Kia

Kia

    let`s make better mistakes tomorrow

  • Bywalec
  • 1174 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Koyaanisqatsi

Napisano 25 sierpień 2011 - 06:37

Nie zawsze jest to przecież agresja albo chęć ukarania. Takie rzeczy mogą powodować ujście negatywnych emocjii.


Steven naprawdę wierzysz, że kiedy, jak Ty to określasz `upuścisz sobie trochę krwi` ujdą z Ciebie negatywne emocje?
"-Co? Nie lubi pan czekolady?
- Jakoś mnie nie interesuje. Ani nie lubię, ani nie nie lubię.
- Dziwny pan jest. Jeśli nie interesuje pana czekolada, musi pan być nienormalny ?"

#9 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 06:46

Tak
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#10 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4807 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 09:33

Według specjalistów błednie zakodowana ścieżka uwalniania złości i agresji w dzieciństwie-wyparcie złych emocji dotyczących rodzica- dla małego dziecka utrata rodzica jest psychicznie porównywalna ze śmiercią dlatego "woli" przenieść tą złość na siebie.
Moim zdaniem większe znaczenie ma tu genetyka. Pewne uwarunkowania powodują, że w takich rodzinach ten "błąd" jest przekazywany pokoleniowo. Jak wskazują najnowsze badania genetyczne zdolność do odczuwania i przezywania emocjii jest uwarunkowana genetycznie, a dopiero przeżycia szczególnie w okresie początkowego programowania mózgu i dorastania te przedyspozycje uwypuklają.

Pewne jednostki mogą mieć wpisany program autodestrukcji w mózg - cos jak fizycznie sprawna maszyna z błędnym oprogramowaniem- słowem odpad ewolucyjny.

Jako że mam chad znam tez drugi biegun zaburzeń emocji- stany hipomanii. I jesli chodzi o zaburzenia odżywiania to mogę stwierdzić że zalezą one bardzo od moich stanów emocjonalnych, które to z kolei są wybitnie biochemiczne (skoro wyraźnie reaguję na leki). W depresji nie jem prawie nic, a w manii żrę jak opętany.
CHAD- ...i wszystko jasne...?
Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.

#11 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 09:53

Titanic nie zbyt to mądre. Nie wszystko zapisane w genach. I nie wszystko uzależnione od nich. Ja się z nimi nie zgodzę. Wogole kwestie naukowe nie dają pełnych i prawdziwych opowieści. Może sami oceniajmy a nie przyjmujemy dana opinię rzecz, pewnik, coś naukowo potwierdzonego etc. To błąd.
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#12 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 25 sierpień 2011 - 10:29

Ja również nie jestem skłonna do całkowitej wiary w naukowców, chociaż czasami może i mają sporo racji.Moim zdaniem jednak za wiele spraw jest już zrzuconych na genetykę.
Już za dużo mam tych uwarunkowań: alkoholizm, choroby psychiczne, skłonności samobójcze...
Jak z tym wszystkim walczyć skoro to jest uwarunkowane genetycznie.
Myślę, że więcej zależy od środowiska wychowania i życia człowieka niż od dziedziczności w takich sprawach i od samego człowieka oczywiście.

#13 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 10:54

To nie ma nic wspólnego z genetyka, a ze środowiskiem i sytuacja.
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#14 ollinka

ollinka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 12 postów

Napisano 25 sierpień 2011 - 14:34

Jak z tym wszystkim walczyć skoro to jest uwarunkowane genetycznie.

Genetyczna skłonnosć do choroby wieńcowej nie oznacza, że przed 40-tką na pewno kipniesz na zawał. Owszem, będzie ci ciężej, ale możesz starać się zapobiegać - wtedy albo kipniesz albo nie. ;p
Łatwiej będzie ci zapobiegać wtedy, gdy będziesz zdawać sobie sprawę ze swoich sklonnosci. Bo ktos, kto nie jest zagrożony, wcale o tym nie mysli.
Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniała to, co zmienić mogę
oraz mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.

#15 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 15:13

Depresja to nie jest choroba dziedziczną, genetyczną, zakaźna i nie psychicznogenetyczną. Nerwica tak, wiec skończcie.

Więc nie podciągajcie pod genetykę badań typu, jest większe prawdopodobieństwo że dziecko alkocholika bedzie alkocholikiem.

A to Titanic kto się tnie opisywać w sposób jakiś naukowych, nie do końca pewnych informacjii jest ułatwieniem odrzuceniem na bok przyczyn. Spłyceniem wszystkiego do dziedziczności samookaleczania po rodzicach. Skoro przecież nie znasz większości sytuacjii i są one tak mocno zależne od srodowiska, sytuacji i otoczenia. Oczywiście zresztą robiąc takie pseudo naukowe badania szybko dojdziemy do może nasilenia "dziedziczenia" cech depresjii, samookaleczenia. Co jest dla mnie bzdura gdyż oto Ci ludzie twierdzą że jest podwyższone ryzyko takich zachowań u dzieci. Co nic z genetyka nie ma wspólnego bo takich rzeczy w genach nie ma. Może jest słabsza odporność w innym środowisku i jeśli nie zapewnimy takiego to wtedy. To samo może być u dziecka które dziedziczy jakies uwarunkowania. A to że samookaleczający się osoba. Okolo 5% populu. Mająca dziecko 4% populu, okalecząjąca się w młodości z powodu problemu 3% populu. Ma wiecej problemów i nie zapewnia pewnych warunków bytu dla dzieci, oraz nie rozwiązuje problemów albo przekłada je na dzieci po traumie 2% populu dzieki czemu co dziesiąte dziecko takiej osoby kaleczy się przez tą sytuację a co dziesiąte przez inna. To oznacza że 20% dzieci osób które się samookaleczały gdy z innych rodzin to tylko 10%. Nie oznacza że jest to genetyka!!!

Mozesz jeszcze mnie zapisać pod postacią równania!

Nie będę czytał tych pseudonaukowych bzdur kiedy przyjmuje się je tak łatwo. Jakby człowiek nie mial mózgu. To chore, przecież nikt na tym nie myśli tylko kopiuje i wkleja a że ma atest księcia ciemnogrodu to już jest faktem?
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#16 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 15:28

Alkocholizm to choroba dziedziczną bo średnio 2% wiecej dzieci alkocholików zostaje alkocholikami. Ale kto analizuje środowisko. Przecież wiadomo, dostęp do alkocholu ułatwiony, zła sytuacja materialną, brak opieki i przestrzegania etc. No to kurwa, men nie ma genu autodestrukcyjnego specjalnie o tak się tworzy w procesie ewolucjii. Kurwa no nie, może być gen błąd, nie celowy. W stylu że ktos ma błąd samozachowawczy ale to już psychiatryk albo od poczatku życia kaleka. Reszta uwzględnij środowisko. Dzis błędem genetycznym można nazwać to że ktos nie umie w tym społeczeństwie. Ale to oznacza że to może reszta ma jakiś error? A jeśli ma już error to nigdy nie prowadzi do samodestrukcjii. Jedynie do np. Nie wydawania potomstwa albo czegoś tam. To nie jest takie proste jak sobie ci Twoi naukowcy myślą. To jest złożone. Tak jak rynek szereg czynników i jedynie co mogą powiedzieć i próbować to wlasnie próbowanie zrobić to na zasadzie wielu czynników albo wykluczeniu wszystkiego maksymalnie. A nie np. Pisanie bzdur typu dzieci urodzone bez ojca częściej schodzą na drogę przestępczą, naukowycy twierdzą że to geny mają na to główny wpływ.

Chyba mamy mózgi?
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#17 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11619 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 sierpień 2011 - 15:30

Depresja to nie jest choroba dziedziczną, genetyczną, zakaźna i nie psychicznogenetyczną. Nerwica tak, wiec skończcie.


Nie będę czytał tych pseudonaukowych bzdur kiedy przyjmuje się je tak łatwo. Jakby człowiek nie mial mózgu. To chore, przecież nikt na tym nie myśli tylko kopiuje i wkleja a że ma atest księcia ciemnogrodu to już jest faktem?


Widzisz tu nie chodzi o stek bzdur. Niestety ale sa badania naukowe mówiące o łatwiejszym wchodzeniu w depresję...dziedziczne/genetyczne. I po to są te badania, po to się publikuje i pisze byśmy będąc świadomi mogli zapobiegać, leczyć wcześniej.

To tak jak moja babcia miała cukrzycę, moja mama powinna pilnować cukru i diety i to informacja dla mnie,że sama muszę uważać i dbać o siebie. Jak w rodzinie była choroba serca spowodowana otłuszczeniem, warto pilnować by samemu nie wpaść w taką chorobę.

I po to nam rozum, byśmy umieli korzystać z tego jaką dostajemy wiedzę. A jak ktoś nie będzie chciał to żadne publikacje i genetyka mu nie pomoże. Są tacy co kochaja zasłaniać się chorobami i "dziedziczeniem" ale wynika to raczej z lenistwa i niechęci robienia czegoś ze sobą, na zasadzie jak mnie Panie Boże stworzyłeś takim mnie masz.
  • molenka lubi to
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#18 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 15:43

Kalino ty nie rozumiesz że cukrzyca a depresja to inne typy choroby. Tak jak down a depresja to inne typy chorób. To nie typowa choroba psychiczna.

A biorą pod uwagę że osoba z depresja tworzy inne warunki bytu dla dziecka i jest inne wychowanie? I mnóstwo tych czynników wlasnie sprawia większą szansę zachorowań. I to że jest ona większą o te np 5% nie mowi nam że jest to genetyka. Moja głowa jednak mowi wyraźnie że nie ma to żadnego powiązania albo to jeden z czyników ale nie jest dowiedziony tego typu pseudo nauka. Kalino pokmiń troche a może i uda się posłuchać Pana Stevena albo chociaz rzucić cień i jakąś alternatywę na tą moim zdaniem pseudo naukę.
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no

#19 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11619 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 sierpień 2011 - 15:49

Kalino ty nie rozumiesz że cukrzyca a depresja to inne typy choroby. Tak jak down a depresja to inne typy chorób. To nie typowa choroba psychiczna.

A biorą pod uwagę że osoba z depresja tworzy inne warunki bytu dla dziecka i jest inne wychowanie? I mnóstwo tych czynników wlasnie sprawia większą szansę zachorowań. I to że jest ona większą o te np 5% nie mowi nam że jest to genetyka. Moja głowa jednak mowi wyraźnie że nie ma to żadnego powiązania albo to jeden z czyników ale nie jest dowiedziony tego typu pseudo nauka. Kalino pokmiń troche a może i uda się posłuchać Pana Stevena albo chociaz rzucić cień i jakąś alternatywę na tą moim zdaniem pseudo naukę.


Głowa a publikacje naukowe to inna sprawa.

Może inaczej...jestem wychowana w domu alkoholowym, obciążona uzależnieniami jestem jak cholera ale robię coś z tym i staram się walczyć, uważać itp.

Może Ty posłuchaj psychologów a nie kombinuj sam na swój rozum. I ma dużo powiązań, poczytaj sobie o neuroprzekaźnikach jak działają u osób uzależnionych i jak to działa u ich dzieci.

A nauka jest po to by nauczyć się walczyć, tak jak napisałam, są tacy co wolą tę naukę wykorzystywać jako wymówkę dla nic nierobienia.
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#20 Steven

Steven

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4626 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 25 sierpień 2011 - 15:49

Gdybym był osoba która się tym zajmuje musiałbym stworzyć te same warunki i w nich o to porównywać tą sytuację albo wykluczyć inne wpływy by zająć się genetykom. Prawda jest taka że tu nie ma tego zero i puki co Pan Steven ma wyjebane i nie przyjmuje, taniej teori pseudo naukowego kiczu jaki w tej sprawie podaje się do kopiowania, przyjmowania. Tanie dzieło. Moja teoria raczej mowi że mnóstwo pieniędzy za taka teorię i nieudolne tezy ktos bierze oraz to że w info dnia są 2 wolne miejsca. Pani Basiu dzis nic się nie działo i nie mamy co dać niech pani wklei do newsa tam jakąś teorię bo sobie ludzie nie poczytaja albo nam spadnie liczba gości na portalu bo dzis tylko jedna bomba i jeden pożar. Mam wyjebane na tą teorię, spłycanie życia.
I wanna make you happy,
I wanna make you feel alive,

Still I notice nothing makes you shatter no no





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych