Skocz do zawartości



- - - - -

Bo kiedyś napisałam opowiadanie...


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
15 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 21 lipiec 2011 - 19:08


Mój boże.

M.S.

Życie przelatywało między palcami niczym suchy piach. Chciałam przeżyć coś metafizycznego, coś co przeszyje dreszczem moje ciało. Zasnęłam.

Sny napływały jeden po drugim. Nie dostrzegałam w żadnym siebie. Śniłam o Marcelu i moim ojcu. Skończyły mu się papierosy, na co on mocno uderzył dłonią w stół wykrzykując pospolite „ kurwa” . Gdzie byłam wtedy ja? Wiem, że nie tam i wiem, że ojciec był sam jak podnosił pustą paczkę, a Marcel na mnie nie patrzył.

Rankiem wyglądam okropnie jedząc śniadanie. Słyszę nagle „spierdalaj” i przesuwam się zanim zesram się ze strachu, albo złamią mi ostatnie 3 palce prawej dłoni. Nie dokończyłam kanapki. Pewnie już leży na dnie kosza z napisem „Odpady komunalne”, później przyjedzie pan czyściciel i mi ją odbierze na dobre.

Niekiedy marzyłam, żeby zobaczyć Słońce, byłoby to upragnionym metafizycznym przeżyciem.
Wyobrażam sobie świat, cały w zieleni, jak te kwiaty które mnie otaczają. Marcel mówi, że można je zebrać na zewnątrz. Na zewnątrz czego? Tego w czym jestem. Jakby ogromne pudełko bez najmniejszego otworu, bym chociaż mogła oddychać, ale za to są drzwi (szczelnie zamknięte), ale Marcel mówi, że nie mogę do nich podchodzić więc tego nie robię. Mówi też, że to się kiedyś zmieni, ale muszę być cierpliwa. Obiecał, że zobaczę ojca ze snu. Może kiedyś zasłużę na małe okienko.
Żona Marcela Julia mówi, że jestem grubym niepotrzebnym szczurem, i że trzeba mnie zabić i wypierdolić. On nie chce tego zrobić ze względu na to co mi obiecał.
Miał piękną twarz, bladą i ponętną jak wszyscy. Marcel powiedział mi, że wszyscy mężczyźni na świecie, są tacy sami, a świat Marcel mówi jest ogromny. Z kobietami jest inaczej. Lecz zawsze w snach odróżniam Marcela od ojca. Marcela kocham. On powtarza, że jutro zaświeci Słońce, a ja tego nie zobaczę, czy to nie wspaniałe? Odpowiadam, że oczywiście jest to najlepsze co mogło mi się przytrafić i przytulam się do ściany. Później zawsze odchodzi, po to , żeby mi nie przeszkadzać w kontemplacji. Wierzę Marcelowi i ojcu, ale nie sobie.






Jest mi tak dobrze. Moje ciało jest ociężałe. Po wieczornej wizycie Marcela z kolacją i białymi tabletkami, które mówi, że muszę jeść, bo one przyzwyczajają moje oczy do światła jakie podobno daje Słońce. One dają mi coś niezwykłego. Brak myśli w stanie świadomości. Czuję się jak po orgazmie, do którego zawsze doprowadza mnie Marcel. Kiedyś powiedział, że jestem czymś najlepszym co mu się przytrafiło. Jestem tylko czymś. Dla Julii jestem najgorszym. Jestem „naj”. Kocham siebie. Marcel mówi, że muszę siebie kochać, żeby się dobrze czuć. Robię to. Nocą gdy nie mogę spać udowadniam sobie miłość.

___________________________________________________________________________

Rano przyszła do mnie Julia. Uderzyła mnie w twarz na powitanie. Marcel mówi, że tak musi być, nie sprzeciwiam się. Położyła na moich kolanach tacę z mlekiem i suchym chlebem. Kocham ją tak jak siebie. Pragnęłam jej to udowodnić. Odłożyłam tacę na bok, ona nadal przy mnie klęczała. Delikatnie przyłożyłam rękę do jej łona. Poczułam jej zimny oddech na mojej szyi. Zerwała się szybko odtrącając moją rękę. Wstała, krzyknęła do mnie „dziwka” i wybiegła. Zrobiłam źle. Powoli wbijałam paznokcie w swoje ciało, wyrwałam kilka pęków włosów, to za karę, bo Marcel mówi, że tak trzeba jak się zrobi źle.
Później zawsze przychodzi, żeby samemu mnie ukarać, lecz tym razem tak się nie stało. Julia milczała.
Myślę, że oni darzą się uczuciem miłości. Widzę to w ich oczach oraz dłoniach, gładkich i suchych. Ja jestem dowodem ich miłości, punktem zaczepienia, tematem rozmów.



-Marcel kiedy zniknę?
-Skąd to pytanie Głupia?
-Skoro się pojawiłam to muszę i zniknąć.
-Nie musisz.
-Ale to się stanie.
-Nie pozwolę Ci.
-Nie masz takiej siły.
-Mam.
-Wiesz, że zniknę i boisz się tego.
-Nie boję. Nie znikniesz. Mam siłę.
-A Ty?
-Co ja?
-Znikniesz?

Przyłożył swoje mokre, miękkie usta do mojego wilgotnego czoła. Z tą chwilą zostałam sama za drewnianymi drzwiami. Przylgnęłam plecami do zimnego betonu. Jest we mnie nic. Spotkałam sen.

Rankiem otworzyły się drzwi. Julia wrzuciła do mojego pomieszczenia cukierki i odeszła. Małe kuleczki rozsypały się po kątach. Czołgając się zebrałam je i zjadłam. To mi się należy. Wiem, że Julia chciała zrobić mi przyjemność, osłodzić bytowanie. Czekałam na przybycie Marcela. To jest jak wybawienie. Co to jest wybawienie? Pragnęłam ujrzeć jego twarz, usłyszeć rozkoszny głos. Krzyczałam do sufitu. Wiedziałam, że Marcel mnie nie usłyszy. Jestem niczym ptak w klatce. Cały czas w niewoli. Musi już tak zostać. Ptak wypuszczony na wolność nie da sobie rady w dzikim świecie. Marcel mówi, że poradzę sobie, ale ja wiem, że zginę bez niego.

Marcel przyszedł. Przytulił mnie do klatki piersiowej. Poczułam jego bijące serce. Tak dawno tego nie robił. Nagle zaczął szarpać moje włosy i z wielką siłą odtrącił mnie. Moje ciało uderzyło o ścianę. Poczułam, że mam mokre krocze. Zsikałam się na kolana Marcela. Patrzył na mnie nienawidzącym wzrokiem. Kuliłam się niezdarnie i spojrzałam na jego spodnie.

-Dlaczego to zrobiłaś?
-Przez Ciebie.
-Przeze mnie?
-Poczułam podniecenie.
-Jesteś, jesteś…
-Czym jestem Marcel?
-Moim niepowodzeniem.
-Mylisz się. Kochasz mnie.
-Kocham? Gdyby tak było nie trzymałbym Cię tutaj.
-Kłamiesz.
-Nie kłamię.
-Więc ranisz mnie. Gardzisz mną?
-Tak.
-Ja Tobą nie gardzę.
-Wiem, lecz to niedorzeczne. Przecież uwięziłem Cię.
-Nie czuję tego. To mój świat.
-Nie chciałabyś żyć normalnie?
-Żyję normalnie.
-To nazywasz normalnie?!
-Tak. Nie znam innego świata. Kocham Cię.
-Nienawidzę Cię.
-Dlaczego tu przychodzisz?
-Żebyś nie była sama.
-Martwisz się to znaczy, że mnie kochasz.
-Nie kocham. Śpij. Będę jutro.
-Kiedy jest jutro?


Wyszedł. I znów nastała ciemność. I znów zostałam sama. Wystarczy kilka chwil i moje oczy przyzwyczają się do przeszywającej ciemności. Marcel mówi, że świat jest wykreowany przez nadludzką jednostkę, nieszczęśliwą i cierpiącą. Marcel nazywa ją Bogiem. Tak więc ów Bóg miał dość samemu tkwić w tym bólu i postanowił stworzyć świat i wrzucić do niego istoty myślące. Dla zamazania pozorów swojego niecnego czynu, wrzucił pierwiastek, który nazwał szczęściem. Podzielił świat na dobro i zło. Pewnego dnia Bóg pomyślał, że przyjdzie do świata, który stworzył pokazać swoją szlachetność. To wszystko po to, aby zostać
uwielbionym przez swoje twory. Marcel mówi, że udało mu się to za pomocą zbawienia – wyzwolenia człowieka od grzechu. Wiem, że mój Pan darzy go pogardą. Wiele rzeczy nie rozumiem z opowieści Marcela, ale mimo to słucham, bo uwielbiam jego pokrzepiający głos.




Nadszedł ranek, nie wiem, który z kolei w moim życiu, ale wiem, że już bliżej jest mój koniec. Mimo, że od tak przeminę, raduje mnie to, że Marcel nadal tu pozostanie, a moja osoba zniknie z tego świata całkiem dopiero z jego końcem. Będę zawsze cząstką jego umysłu. Zawsze będę składać się na niego.
Kiedyś powiedział mi, że ludzie zapadają na różne dziwne choroby. Rodzą się bez ręki, nogi albo kręgosłupa. Mówił też, że chorzy śmierdzą i gniją. Marcel chorych nazywa żywymi trupami. Gdybym kiedyś to ja zachorowała to umarłabym, bo Marcel nie dbałby o mnie mimo tej miłości, rzygałby wszystkimi wnętrznościami na mój widok. Jest wrażliwy na ludzkie cierpienie.

___________________________________________________________________________



-Marcel najbardziej to ja boję się wojny.
-Ja jej się nie boję.
-Dlaczego? Przecież sam mówiłeś, że nasz dom położony jest w samym centrum najbliższego konfliktu zbrojnego.
-Tak mówiłem, Mówiłem również, że żyjemy na granicy dwóch państw. Jednego niepodległego, autonomicznego i Drugiego komunistycznego z silnie przytwierdzonym prawem, lecz równocześnie konającego.
-Konającego?
-Pierwsze zajmuje jego najważniejsze obszary. Zajmuje warstwy intelektualne.
-I co?
-W Drugim zostanie tylko marna warstwa robotnicza, którą powoli i bezboleśnie się wyniszczy.
-A władza?
-Oni się zabiją ze swoich przekonań
-Dlaczego?
-Nie wytrzymają.

Pocałował ją bardzo silnie przytwierdzając do zimnego betonu. Próbowała zadać kolejne pytanie nie zważając na to co się dzieje. Jakbym nic nie czuła.

-Łego nie wytłymajom Małceł?
-Wypełniasz każdą godzinę, sekundę mojego parszywego życia, a siedzisz tu jak szczur. Dzięki tobie wiem, że są we mnie pokłady człowieczeństwa, dlaczego tego nie widzisz? Jeżeli umrzesz, niech zakopią mnie żywcem obok ciebie, chcę przy tobie umierać.- Wbiła tępo wzrok w jego oczy.- Dlaczego patrzysz na mnie Głupia? Nie dostaniesz nic.
-Nic nie chcę.
-Nie kłam.
-No dobrze, chcę odbijać piłką w ścianę. Raz, dwa, raz, dwa…. Tynk w oku, raz, dwa, raz, oko w szkle, raz, dwa.
-Nie kocham Cię.-krzyczy do sufitu z całych sił Marcel.
-Marcelu wypełniam Ciebie.
-Nie! Kłamałem!
-Marcel nigdy mnie nie oszukał.

On chciał wyjść, lecz ona wpadła w histerię, krzycząc biegała po pomieszczeniu odbijając się od ścian niczym piłeczka pingpongowa. Ściana, sufit, ściana, podłoga, sufit, ściana….
Stanęła na środku pokoju z włosami na twarzy, ciężko oddychając.

-Zostań, odwróć się do mnie, zostań mój boże!- spojrzał na nią pytającym wzrokiem.-Nie odchodź mój boże. Tak boże… Jesteś moim bogiem. Jesteś istotą ponad mną , cierpiącą i nieszczęśliwą. Stworzyłeś swój świat, wrzuciłeś mnie w niego i nakazałeś żyć, kochać siebie, ufać tobie i karać siebie za to co ty uważałeś za złe. Kochałeś mnie lecz nie ingerowałeś we mnie. Przychodziłeś tutaj, aby pokazać mi swoje dobre serce i pragnąłeś abym cię wielbiła, bo jesteś znienawidzony, tak bardzo ciebie wszyscy nienawidzą. Nie chcę już koegzystować z tobą w twoim popapranym świecie, znikam. Ulatniam się Marcelu, żegnaj.

Pękła niczym bańka mydlana. Pękła niczym napowietrzony balon. Pękła myśl Marcela.


KONIEC
  • pineska i Nuria Monfort lubią to

#2 flower

flower

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 137 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 21 lipiec 2011 - 21:33

ja przeczytalam.. i jest w nim cos niesamowitego...
Jestem tylko małą, pierdoloną kroplą w morzu istnień...

#3 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 21 lipiec 2011 - 21:48

Dziękuję.

#4 pineska

pineska

    przegrana

  • Ex-Moderator
  • 6937 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 lipiec 2011 - 13:16

bardzo mi sie spodobało :)
Uodpornienie na 'dasz rade' alergia na 'będzie dobrze' wstręt do 'wszystko sie ułoży' awersja na 'nie martw sie'.

#5 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 22 lipiec 2011 - 18:32

W takim razie bardzo mi miło ;)
Dziękuję, że zaglądnęłaś tu pinesko.

#6 Gość_Zabulka_*

Gość_Zabulka_*
  • Gość

Napisano 22 lipiec 2011 - 20:46

Madkus...jestem pod ogromnym wrazeniem... :rolleyes:

#7 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 22 lipiec 2011 - 21:38

Dzięki Żabko, że przeczytałaś ;)

#8 Nuria Monfort

Nuria Monfort

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 11865 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 lipiec 2011 - 22:19

Hej, Madziku :)

Wczoraj przeczytałam i ze wzruszenia mowę mi odjęło... Pisz, Maleńka, słowa to Twój dar
i wielki skarb! :rolleyes:
„Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano dwie drogi; pojechałem tą mniej uczęszczaną – reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.”
Robert Frost

#9 Gość_Zabulka_*

Gość_Zabulka_*
  • Gość

Napisano 22 lipiec 2011 - 22:31

O dokladnie! Nurenka ujela to tak jak Zabka nie potrafilaby... :rolleyes:

Wiecej wiecej chcemy! <to wolanie takie dla mobilizacji dla Twojego slowa pisanego i dla uczuc wyrazanych wlasnie poprzez slowo pisane> :wub:

#10 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 22 lipiec 2011 - 22:37

Dzięki dziewuszki, no. Zawstydzam się teraz czerwienię niczym wubek :wub:

Naprawdę to dużo dla mnie znaczy...

#11 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 24 sierpień 2011 - 18:41

..i wiersz(y kilka) też napisałam.



Zawieszona przy suficie
Niczym kukiełka, pozornie niezagrażająca światu
Tylko się bujała
Chciała zostać tylko obserwatorem
Schowanym wewnątrz
Lecz kukiełki nie pozwoliły jej nie żyć
Same nie potrafiły pociągać za jej sznurki
Nie szukały jednak pomocy
Kukiełka, mała kukiełka
Paradowała naga przy suficie
Zakrywana szmatami
Permanentnie uśmiercona
Oddaliła się, uwieszona
Uderzając nogami o ściany

Użytkownik mad_world edytował ten post 24 sierpień 2011 - 18:42

  • Nuria Monfort lubi to

#12 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 28 sierpień 2011 - 23:46

Zawsze chciałem być muzykiem , wydobywać dźwięki nie tylko z chorego umysłu, lecz strun. Chciałem by jęki płynące z pokładów mojego bycia marnym człowiekiem były dreszczogennym śpiewem. Chciałem grać na trąbce jazzowe kawałki, czuć bluesa i rocka. Sam w sobie byłem niemą muzyką. Melodie przepełniały żyły, docierały do najczulszych opuszków palców, do ostatniego swobodnego oddechu. Wypierały bluźniercze chwasty chwili. Odkąd pamiętam, marzyłem o dźwiękach. Każda moja myśl była rytmiczna, każda była śpiewana póki nie obcięli mi uszu, póki nie zostałem sam. Przestałem siebie lubić. Umarłem w swojej istocie i w istocie wszystkiego wokół. Piłem spirytus, piłem absynt, zakochałem się w aktorce niemieckiego pornola, o aryjskiej urodzie. A teraz siedzę na skrzyni z drewna a w umyśle wierszem mówi do mnie samobójca. Rozmyślam nad tym, dlaczego z nieba leje się woda.
Moje dzieci już leżą w brudnej pościeli przewracając się z boku na bok, co chwila na mnie spoglądając, o 3 nad ranem zdaję sobie sprawę, że i tak już nie zasną, i biorę ich na swoje kolana. Dłoń wplatam w ich włosy i mocno przyciągam do klatki piersiowej by nie zsunęły się. Siedzimy tak do świtu. Co kilka minut podnoszą głowy by na mnie spojrzeć, by się upewnić czy przy nich jestem, bo czasami zapominam oddychać. Patrzą i szepczą w moją stronę „ Kochamy Cię muzyko” , nie odpowiadam, udaję, że nie rozumiem. Nigdy sobie nie wybaczę, że muszą być, że muszą czuć ten świat tylko ze mną.
  • Nuria Monfort lubi to

#13 Skrzypaczka

Skrzypaczka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 7 postów

Napisano 21 grudzień 2011 - 22:06

Jesteś geniuszem dla mnie! Opowiadanie !

#14 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 02 styczeń 2012 - 17:29

Dzięki Skrzypaczka.

#15 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 02 styczeń 2012 - 17:34

UŁAMKI TĘSKNOTY ZA MIEJSCEM, KTÓRE JEST CIĄGLE WE MNIE...
NIE TAK ŁATWO JEST ODEJŚĆ NIE CZUJĄC NIC.


Ułamek psychotyczny I
„Jeszcze się kiedyś spotkamy
To będzie inny wymiar
Sprawiedliwej pamięci”
Mieczysława Buczkówna

Białe ściany, gęste powietrze, człowiek
Niejeden z nas chcę powiedzieć umieram
Słowo zawisło w przestrzeni
Odwracalne wyrazy
Nie ważne jak mówi
Poprawnie lub od tyłu
Nie ma znaczenia
Przecież jest wariatem
Szalona myślę szalona mówię
Krąg zamarł
Nie wypowiedziane
Dwa jeden wygrałam z Panią K.
Pani K. spogląda zza Pani I.
Wygląda jak gdyby nie dostrzegała nic
Wszyscy patrzą na jedną wariatkę
Stąpającą teatralnym krokiem
Krzyczy, że jest podzielna przez osiem
Milczenie, tyle są w stanie jej dać

Białe ściany, stare żyrandole, zniszczone ławki
I nasze pogrzebane miny
Nic się nie dzieje
Ona jest szalona, uśpijmy ją
Pani D. uśmiecha się
Pani A. używa słowa psychiatryk
Ulecieliśmy
Wszyscy mamy w głowie chaos usłyszałam
Wierzę
Módlcie się za mnie mówiła
Nie modliłam się
Modlę się tylko za siebie
Jak się czujesz?
Czy ktoś zna bardziej krępujące pytanie?
Nie czuję się.
Ja nie płaczę mówiłam…
Myślałam nie płaczę z wami
Pragnęłam mówić do ciebie
I ciebie, bo M. ciągle płakała
Nie wiem już jak to jest
Gdy was nie ma

Ułamek psychotyczny II

Ucichłam zamknęli mi usta
Choć kocham nie mówię
Choć tęsknię nie mówię
Choć szlocham bezszelestnie
Za napisami na ścianach
Za rytuałem w smugach dymu
Podświetlanymi niebieskim światłem zapalniczki
Za zaciśniętymi ustami
Za Panią K.
Za A.

Krzyż, który niosę nie jest taki ciężki
Jak im się wydaje
Toczę go z góry
Tworząc mozaikę z krwi i liści
Małe palce dotykają mnie
Popychają
Krok za krokiem
Krok przed krokiem
Krzyż wtaczam przez wielkie metalowe drzwi
Między zapach smakowych papierosów


Ułamek psychotyczny III

Wygasa wielka część małego czasu
Rozmyła się gdy doświadczyłam znieczulicy
Prostego człowieka
Niewiele emocji zostało
Prócz niezgody
Z własnym ciałem
Wystarczy tylko
Rozczłonkować je
I zostawić część siebie
Za wielkimi metalowymi drzwiami
Tam gdzie nie rozumiałam
Słów
  • Nuria Monfort lubi to

#16 Gość_mad_world_*

Gość_mad_world_*
  • Gość

Napisano 01 luty 2012 - 18:59

-O czym dzisiaj chcielibyście porozmawiać?- zapytała Anna.
-Może o tym jak się czujemy?- zaproponowała Kasia.
-Ja czuję… czuję…- zaczęła Irina miotając się na krześle – nic nie czuję.
-Irino zawsze coś czujemy. – zaprotestowała Anna.
-Ale ja nie czuję nic… i wie pani co mam tak często. Jestem zbyt jałowa, wybrakowana i pusta by czuć cokolwiek.
-Czujesz więc pustkę.
-Czyli nic nie czuję. Jestem… nikim. We mnie jest chaos, chaos w pustce. Nic. Nienawidzę siebie za to, za to nic. Zatapiam się w sobie i po co skoro zaraz tonę i odrzucam wszelkie koła ratunkowe by się pogrążać. Coraz bliżej do śmierci, a jednak tak daleko. Kto by przyszedł na mój pogrzeb?- rozglądnęła się pytająco- właśnie wszyscy, i po co? Po co przychodzić do niewiernej oszustki. Każde moje słowo jest kłamstwem ja jestem wielkim kłamstwem i mimo iż chciałabym się ich pozbyć i zostałabym naga one byłyby we mnie. –Irina wstała i zaczęła się rozbierać, rozdzierając z siebie ubranie. Wszyscy siedzieli patrząc. Nie byli zdziwieni czy zszokowani. Irina stanęła przed nimi całkiem naga.- widzicie dalej jestem zakłamana. Nie wytrzymam, nie wytrzymam.- skuliła się i uderzyła głową w ziemię. Anna otrząsnęła się z amoku, w który wprowadziła ją Irina wstała i wzięła delikatnie Irinę za rękę.- Nie dotykaj mnie, nie dotykaj nie jestem warta twojego dotyku jesteś… jesteś wszechogarniająca mnie.- musnęła delikatnie dłonią policzka Anny. –Kiedy na ciebie patrzę Anno to jest chyba sztuka przeżywania kobiety.
-Chodźmy Irino, proszę. – kobieta starała się zachować jak najbardziej profesjonalnie, nie zważając na krępującą uwagę Iriny.
-Ale nie chcę stąd iść. Chcę tutaj zostać z wami, z tobą.
-Wydaje mi się, że potrzebujesz odpoczynku.
-Dobrze.
Irina wyszła trzymając mocno za rękę Annę, która zaprowadziła ją do łóżka.
-Nie odchodź, proszę.
-Muszę wracać na terapię.
-Gdy ty mnie poprosiłaś poszłam za tobą.
-Nie mogę. Muszę wracać.
-Przepraszam pani Aniu.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych