Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

"Sala samobójców"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
50 odpowiedzi w tym temacie

#1 ktosnieobecny

ktosnieobecny

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 98 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano 27 marzec 2011 - 01:31


Dziś byłam w kinie na sali samobójców. Długo zastanawiałam się czy podołam temu filmowi. Tak więc.. teraz siedzę i pije :] Film był dla mnie bardzo bolesny. Kilka razy płakałam. Kilka razy chciałam wyjść, ale stwierdziłam że muszę dać radę. Płakałam wiele razy. Ciężko było przez to przebrnąć. Mimo wszystko ciesze się, że go obejrzałam. Nie wiem dlaczeego ale mam w sobie dumę spowodowaną przetrwaniem tego seansu. Ale czuje też niepokój. No cóż.. przecież u nas to normalne ;] Z jednego się cieszę. Na widok krwi tnącej się osoby robiło mi się niedobrze i nie miałam kompletnie ochoty na to patrzeć. Może chociaż samookaleczanie mam za sobą :) A co wy myślicie o tym filmie?

#2 Berryrunsaway

Berryrunsaway

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 7 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 27 marzec 2011 - 01:43

Ten film jest bardzo dobry moim zdaniem. Wywołał u mnie jednak coś strasznego... jakby "efekt Wertera" Im dłużej go oglądałam tym bardziej zdałam sobie sprawę, że jestem w podobnej sytuacji do głównego bohatera. Odnalazłam również cząstkę siebie w nim. W Dominiku, który w gruncie rzeczy jest przecież postacią fikcyjną, wykreowaną przez reżysera. Mocny film, ale oceniam go dobrze. Polecam każdemu. Wychodząc z kina patrzyłam na świat jak na coś zupełnie nierealnego.
Ostatnia scena zapierała dech w piersi.

A ścieżka dźwiękowa była ogromnym plusem. Stereo Total i Billy Talent.

Użytkownik Berryrunsaway edytował ten post 27 marzec 2011 - 01:45


#3 Robot

Robot

    <?php echo 'Robot'; ?>

  • Oczekujący
  • PipPipPipPip
  • 1115 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 27 marzec 2011 - 03:03

A ja miałem do wyboru iść na to albo na Jeża Jerzego i poszedłem na Jeża :blink:
Dołączona grafika
"Ponieważ nic nie jest niemożliwe, człowiek powinien mieć wielkie marzenia. Im większe, tym lepiej." - Michael Phelps
"A odwaga nie polega na tym, żeby nie czuć strachu, lecz na tym, żeby mimo strachu robić swoje." - Tal Ben-Shahar
"Wszystko będzie dobrze w końcu. Jeśli nie jest, to jeszcze nie koniec."

#4 Gość_lady_sadness_*

Gość_lady_sadness_*
  • Gość

Napisano 27 marzec 2011 - 20:47

byłam na tym filmie dwa razy... za każdym razem raziła mnie gra głównego aktora, Dominika.
Jednak mniejsza o to. Jeśli chodzi o treść i przesłanie filmu to jest bardzo istotne. Chłopak miał wszystko, pozornie. Miał pieniądze, znajomych, pozycje w szkole. Jednak co po pieniądzach, jeśli znajomi okazują się fałszywi i zaczynają się wyśmiewać z przykrych okoliczności, wypadku nie zależnego od niego. Rodzice nie zwracają w ogóle uwagi na fakt, że mają syna, nie mówiąc o zauważeniu jego problemów. Szkoła zawalona... Musiał gdzieś uciec, gdzieś gdzie miał przyjaciół, kogoś kto go zrozumie. Dlaczego tak trudno było to zrozumieć???? Głupia, niekompetentna psychiatra przepisała leki. Dokładnie jak mnie. Wiedząc, że mam myśli samobójcze przepisała leki... Oto przykład wspomnianego zawalonego systemu...... to chore!!!

#5 ktosnieobecny

ktosnieobecny

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 98 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano 27 marzec 2011 - 23:02

Berryrunsaway zgadzam się z Tobą i podzielam Twoje odczucia. W jego rodzicach widziałam swoich, którzy rzekomo wielce pomagali nie robiąc nic w dobrym kierunku. Przeraża mnie jednak jedna rzecz. My wszyscy tutaj znamy te historie. Mniej lub bardziej odbiegające od tej z filmu i mniej lub bardziej jesteśmy w stanie dojrzeć w nim coś z nas samych i naszego życia. Byłam jednak w kinie z moim chłopakiem, który nigdy wcześniej przedemną nie miał styczności z tą chorobą i nie wie jak pomagać, jak się zachowywać podczas różnych sytuacji i jak nie pogłębiać choroby( coś w stylu stanowiska rodziców Dominika tylko świadome i próbuje to zmieniać). Dla niego film był kompletnie bez sensu, bez przesłania.Nie zrozumiał z niego nic i nic z niego nie wyciągnął. Dopiero po filmie gdy zapaliły się światła i spojrzał na mnie zrozumiał jakim błędem było zaproszenie mnie na ten film(wczesniej nie wiedział o czym jest). Całą drogę powrotną milczeliśmy. Gdy w końcu zapytałam go co sądzi o filmie powiedział że kompletnie się wynudził. Miałam nadzieje ,że to pomoże mu coś zrozumieć. Ale nie.
Do czego zmierzam..
Obawiam się że ludzie którzy nie mają styczności z chorobą kompletnie nie zrozumieją tego filmu, który mógły przecież być instrukcją "jak nie postępować". Spojrzą na niego jak na historię buntowniczego nastolatka, efekty uzależnienia od internetu, lub film nakręcony przez ludzi przeciwnych homofobii. Boje się że to przesłanie się zmarnuje, choć mogłoby być czymś wspaniałym i pomocnym.

#6 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5235 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 marzec 2011 - 01:28

dla mnie szczyt kiczu i udawanej głębokiej duchowości i emocjonalności oprószonej emo kulturą, "efektami specjalnymi", niby problemami młodzieży z domieszką facebooka i masa błędów w filmie.
sama problematyka- świetnie, że ktoś podjął temat i chociaż spróbował, motyw z psychiatrą często niestety bardzo życiowy, ale całość dla mnie kicha.
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#7 Berryrunsaway

Berryrunsaway

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 7 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 28 marzec 2011 - 17:04

Do ktośnieobecny. Zauważyłam to samo co Ty. Tylko ktoś kto odnajdzie jakąś cząstkę siebie w nim może zrozumieć przesłanie. Ja byłam na filmie z dobrymi kumpelami, które mają bardzo zwyczajne, szczęśliwe życie. Żadnych problemów w domu, ani w sobie. One cąły czas mówiły, że to głupie i żałosne, a ja tylko powtarzałam "zamknijcie się, przestańcie". W końcu po ostatniej scenie ledwo wybąkałam "cześć" i w lekkim szoku zmieszana wsiadłam do tramwaju. Miałam wrażenie jakby ktoś zrobił mi "psikus" wywalając na ekran wszystkie moje wątpliwości i emocje. Do teraz się zastanawiam jak to możliwe żeby tak dobrze nawiązać kontakt z odbiorcą, widzem, i to mimo że ani nie gram w gry online, ani nie jestem homoseksualna. A jednak... ile w tym uniwersalności... szczególnie bym chciała żeby moi rodzice i przyjaciele to obejrzeli... ja nie mam tyle odwagi, zeby wszystko wykrzyczeć.

ps. Zgadzam się, że najlepiej depresję rozumieją Ci co ją mają. Dominik miał ją początkowo tylko upozorować, ale pozory pozorami a naprawdę ją miał. Nie można od wszystkich wymagać, że będą wiedzieć jak postępować "z nami", ważne, ze Twój chłopak się stara. Ja unikam pomocnych dłoni w rzeczywistości, dlatego jestem na forum.

I nauczcie się proszę rozróżniać modę na emo od prawdziwego emocjonalnego rozbicia odbijającego się na wyglądzie zewnętrznym. Ten film między innymi też miał to pokazać.

Użytkownik Berryrunsaway edytował ten post 28 marzec 2011 - 17:11


#8 Gość_yasriria_*

Gość_yasriria_*
  • Gość

Napisano 29 marzec 2011 - 23:47

Mieszane uczucia.
Po części widziałam tam swoje życie.
Rodziców, mówiących "pomożemy, ale szybko bo niedługo matura". Moi powiedzieli wręcz, że "po maturze". No ale ja się nie zamknęłam w pokoju. No i "w dupie się poprzewracało"- również coś w ten deseń mówili moi rodzice.
Otoczenie- jak wśród nastolatków, przemoc psychiczna na porządku dziennym. I jak wśród nastolatków zdanie innych bardzo ważne. Co prawda nie jestem homoseksualna, ale swoje z rąk rówieśników przeżyłam.
Niekompetentny psychiatra. Też miałam do czynienia.
Z drugiej strony...
Mam wrażenie, że reżyser bardziej niż depresję miał na myśli problem uzależnienia od internetu, pułapkę, w jaką wpada Dominik. Ja odebrałam to zupełnie inaczej, również pułapki nie odebrałam jako pułapki, ale po wysłuchaniu fragmentu wywiadu z reżyserem i Romą Gąsiorowską, mam wrażenie, że przesłaniem tutaj było głównie "nie ufać internetowi, nie dać się zmanipulować".
A do tego, reakcja ludzi... Głupie emo, albo, że zacytuję koleżankę z którą byłam w kinie, " był za bardzo rozpieszczony". Nie ma szans, żeby ktoś odebrał ten film tak jak my. Bo oni nie wyobrażają sobie sytuacji, że mogą cierpieć tak bardzo, ze stosunkowo nieistotnego powodu, że aż rozważają, bądź popełniają samobójstwo. Mówiąc "oni" mam na myśli oczywiście ludzi zdrowych, nie mających pojęcia o depresji.
No i oczywiście problem emo. Nie mogę utożsamiać depresji z byciem emo. Emo to moda. I nawet jeśli Dominik nosi się trochę "emowato", to jego cierpienie nie jest na pokaz.

#9 ktosnieobecny

ktosnieobecny

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 98 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano 30 marzec 2011 - 12:34

absolutnie nie da jej to żadnej podpowiedzi. itak cię nie zrozumie. ja też ubieram sie normalnie nawet dzis mam na sobie jaskrowo różowy żakiet mimo że różu nie nawidze. na pozur wygladam normalnie i tylko kto mnie zna wie jaka jest prawda. cale zycie udawalam i usmiechalam sie na zawolanie. umiem to robic doskonale. na codzien jestem mila zyczliwa, z odruchu nie z natury. w rzeczywistosci jestem inna i niestety dla osob mi bliskich przed ktorymi nie musze udawac bardzo trudna do zniesienia :( zycie ze mna jest bardzo trudne. chcialabym byc normalna.. chyba czas zaczac sie leczyc :] wydaje mi sie ze emo wzialo sie z wizualnego wygladu osob chorych na depresje ktorzy swoim wygladem podkreslali cierpienie, a ze z tego zrobila sie moda to juz nie nasza wina :(

#10 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5235 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 kwiecień 2011 - 00:48

emo czy nie, to jednak nagła przemiana, włożenie bluzy w paski, ufarbowanie włosów, grzywka na twarz, umalowanie oczu na czarno, słuchawki na uszy, kaptur na łeb i spluwa w kiszeni? to ma być okazanie problemu depresji? no kurde zniesmaczyło mnie to w tym filmie. zamiast pokazać, że depresja jest niezauważana, olewana i niewidoczna właściwie to pokazali jakby każdy miał nagle emanować smutkiem i nosić się w ściśle określonych sposób. a szkoda.
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#11 ktosnieobecny

ktosnieobecny

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 98 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano 03 kwiecień 2011 - 22:54

może nie taki był ich cel. może chcieli pokazać coś innego. a my jako osoby chore mające kontakt z depresją odebraliśmy ten film w taki sposób doszukując się prawdy o sobie

#12 Drzeworyt

Drzeworyt

    Sędzia najniższy.

  • Bywalec
  • 2564 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Polska.

Napisano 03 kwiecień 2011 - 23:08

Dorył mi mózg ten film.
  • Annie18 lubi to
"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą"
Fiodor Dostojewski

#13 Gość_Wodniczka_*

Gość_Wodniczka_*
  • Gość

Napisano 04 kwiecień 2011 - 00:03

Ma ktos moze torrenta do filmu? Chetnie bym go obejrzala...

#14 wielka_niewiadoma8

wielka_niewiadoma8

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 21 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 kwiecień 2011 - 18:47

nie chcę nikomu narzucać swojej opinii, to tylko moje subiektywne zdanie.
pewne wydarzenia dnia dzisiejszego zmusiły mnie do zastanowienia się nad wpływem naszego świata na choroby umysłowe. Przypomniało mi się to podczas czytania tego wątku. Filmowe "w dupie Ci się poprzewracało", czy jak ktoś wyżej zacytował koleżankę "był za bardzo rozpieszczony" - to nie jest atak w stronę ludzi chorych, bo również mam depresję. Jestem raczej "młodym pokoleniem", ale wydaje mi się, że kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu ludzie nie mieli czasu na problemy egzystencjalne, na ten cały ból i cierpienie. Oczywiście, choroby psychiczne nie zrodziły się w XXI wieku, to nie jest żadna nowość, depresja endogenna raczej nie wynika z panujących realiów, ale te wszystkie załamania, nerwice...jak mogliśmy doprowadzić do wykreowania toksycznego dla nas samych świata? Rzeczywistość staje się najgroźniejszą ludzką chorobą. Dlatego tak, uważam, że "poprzewracało nam się w dupie", mówiąc ogółem, o populacji ludzkiej, o technologii, sprzętach, nowinkach elektrycznych, gadżetach, filmikach, samolotach - tyle, ile postępu wniosły w naszą cywilizację, tyle i cofnęły nas w rozwoju. Czasem mam po prostu ochotę podejść i zagadać mijaną na ulicy osobę, ale kto nie popatrzyłby na mnie jak na wariatkę? Brak mi do tego odwagi, brak mi odwagi do zwykłych, ludzkich odruchów empatii, bo zamykamy się, otaczamy nowoczesną technologią, a tak bardzo cofamy w rozwoju duchowym, omijając tematy problemów psychicznych, nie mówię tutaj o garstce schizofreników czy psychopatów, ale o nas, ludziach, bo każdy ma problemy ze swoją psychiką, czemu wszyscy udajemy, że one nie istnieją? W efekcie zaczynamy żyć podwójnym życiem, zwracając rodzące się w nas myśli i emocje do środka, nasza dusza obraca się przeciwko nam samym a psychika, najpiękniejsza część człowieka, staje się czymś złym, uważamy się za oddzielną rasę, tymczasem to, co dzieje się teraz na świecie pokazuje, jakimi brutalnymi prostymi zwierzętami jesteśmy. Ile osób dziennie zagląda na to forum anonimowo? Nie ma odwagi opowiedzieć o tym, co przeżywa wewnątrz, z czym zmaga się dzień w dzień, aby w ogóle móc żyć? Sama wolę czytać, niż się wypowiadać, bo tak jest łatwiej, bo ciężko jest podjąć się walki, przełamywać strach, ciężko jest nie bać się wolności, która stoi otworem dla każdego. Trochę się rozpisałam, poniosły mnie emocje, trochę was zanudzę moimi głupotami. Ale od razu mi lepiej, lżej ;)

#15 l&c

l&c

    Bywalec

  • Bywalec
  • 598 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 09 kwiecień 2011 - 19:51

wielka_niewiadoma, coś jest w tym, choc ja z kolei naprawdę lubię się otwierać, pisać i mówić o sobie, ale jestem postrzegana chyba przez to jako ekshibicjonistyczna trochę... mnie na tym filmie uderzyło to,że chyba przepaść między pokoleniem obecnych nastolatków a ich rodziców. Rodzice jak sądzę mają jednak znacznie mniej czasu niż kiedyś, a dzieci po raz pierwszy mają swój alternatywny świat i w dużym stopniu przenoszą swoje życie do internetu...poprzednie pokolenia nie miały alternatywnej od prawdziwego życia rzeczywistości, w którą mogły uciec, a teraz naprawdę są lepsze niż kiedykolwiek warunki, aby zamknąc się w pokoju na lata i stracić cały prawdziwy kontakt z ludźmi...
Naturalny bunt młodego pokolenia przy pośpiechu rodziców i wirtualnym życiu dzieci może faktycznie prowadzić do tego,że te dwa światy mogą oddalić się od siebie nienaprawialnie...

#16 Saint Mary

Saint Mary

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 5 postów

Napisano 15 kwiecień 2011 - 14:08

Osobiście film mnie poruszył, otworzył oczy na kilka dość ważnych spraw. Jedyne co mnie irytowało - sala kinowa pełna rozwrzeszczanych gimnazjalistek, skandujących "DO-MI-NIK", ewentualnie "Aleeee on śliczny" ; )

#17 Dorriss

Dorriss

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 1 postów

Napisano 01 maj 2011 - 18:48

Dziś obejrzałam w koncu film "sala samobójców", poruszył mnie ten film bardzo, nie pamietam kiedy kino, a tym bardziej polskie tak na mnie zadziałało. Jestem matka chłopca, który jest w podstawówce i niebawem stanie sie wiekszym nastolatkiem, w dodatku jestem belfrem i na codzien obcuje z młodymi ludźmi. Uważam, że ten film powinni zobaczyc wszyscy rodzice młodych, nauczyciele, pedagodzy szkolni i psychologowie. Dał mi sporo do myślenia, a takiej "emocjonalnej zadyszki" w aucie jak wracałam po seansie- dawno nie miałam.
Chciałam sie z Wami podzielic jeszcze czyms, świetnie pamietam swoj moment zwrotny w tzw."trudnym" okresie, kiedy sie żegnałam ze światem, obecnie wsrod moich znajomych dorosłych wiekszosc przyznała sie, ze miali mysli samobojcze w wieku dojrzewania. Wtedy nie było Internetu, musielismy żyć w realnym świecie, choc bolał- nie było innego. Rodzice moze i byli mniej zapracowani, ale i mniej światli w tym wychowaniu... choc, wiadomo- z tym w kazdym domu bywało różnie. Dzis znam sporo wyedukowanych świadomym wychowaniem rodziców, opowiadaja mi na jakich szkoleniach byli, poczynajac od przedszkola......a jednak tak ciezko nam dorosłym pomóc dzieciom, jak naprawde trzeba pomóc. Tak bardzo chciałabym umieć "nie stracic" mojego dziecka ani na moment.

#18 Tired

Tired

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 06 czerwiec 2011 - 00:26

Wątek stary, ale jakoś mi umknął.

Widziałem film. Miałem nadzieję zobaczyć film, który podejmie temat depresji i ciekawie go pokaże.


Hmm... no jest to film pod tym względem wyróżniający się, że podejmuje trudny temat, poniekąd. Ale z drugiej strony uważam, że pewne obrazy są przerysowane, uproszczone i wręcz skarykaturyzowane, co daje spłycony i niepełny (albo może nawet niepoprawny?) obraz tych odczuć. Dobrze, że film taki powstał, ale miałem nadzieję na głębszy obraz, opis odczuć osoby z depresją i wszystkich odczuć temu towarzyszących. Tymczasem wyszło na to, że depresja to emo i że człowiek z dnia na dzień zamyka się w pokoju, nie wychodzi, nie myje się i cały czas jest w tych samych bokserkach, ale są one czyste, on też z resztą jest czysty, zawsze ogolony - włosy ma zadbane, a one chyba przestały rosnąć. To nie jest dobre przedstawienie rzeczywistości. Zabrakło mi też obrazu człowieka, który na pozór normalnie funkcjonuje, ale w środku już walczy i przegrywa. Pokazania wewnętrznej walki odczuć. Tego jak on znajduje się na równi pochyłej i walczy z samym sobą i jaki wpływ na to ma jego postrzeganie świata i postawa jego otoczenia.

Druga sprawa, to cały ten wirtualny świat, był tak dalece nijaki i przerysowany, że oglądałem te sceny z pewnym takim rozczarowaniem.

Tak więc - podsumowując dobrze, że ktoś podjął próbę rozprawienia się z takim tematem. To w samo w sobie jest dobre, a problem bardziej powszechny niż się wydaje. Szkoda, że wynik rozprawy jest płytki i zniekształcony, co może sprawić, że przekaz będzie dla widza zupełnie inny niż być powinien.

Dla Nas - jest to obraz człowieka złamanego depresją, który jest sam, niezrozumiany przez najbliższych, niezrozumiany, odrzucony, który dochodzi do punktu końcowego.

Dla widza, że tak powiem niedepresyjnego, może to być obraz emo dzieciaka, który ma swoje schizy i w dupie mu się poprzewracało (pewnie od nadmiaru kasy i głupich znajomych), który przez te całe internety się otruwa i że dobrze mu tak, skoro zachowuje się jak rozpieszczony bezgranicznie gówniarz.


A może po prostu my - dostrzegamy ten film jako próbę pokazania problemu depresji, a film obiektywnie, jest o czymś innym.

Użytkownik Tired edytował ten post 06 czerwiec 2011 - 00:28


#19 stokrotnisien

stokrotnisien

    Bywalec

  • Bywalec
  • 542 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 październik 2011 - 12:08

Dla widza, że tak powiem niedepresyjnego, może to być obraz emo dzieciaka, który ma swoje schizy i w dupie mu się poprzewracało (pewnie od nadmiaru kasy i głupich znajomych), który przez te całe internety się otruwa i że dobrze mu tak, skoro zachowuje się jak rozpieszczony bezgranicznie gówniarz.



Dokładanie, siostra oglądając stwierdziła, że dawno powinni mu internet odłączyć i byłoby po sprawie.
A to przecież nie chodzi o to.

Oglądałam film dwa razy. Też płakałam.

Tired, mam podobne odczucia jak Ty, jeżeli chodzi o interpretację tego filmu.
Poza tym w pewnym momencie wystraszyłam się, że "skończę" jak ta dziewczyna co 3 lata z domu nie wychodzi. Aua.

Użytkownik stokrotnisien edytował ten post 09 październik 2011 - 12:12

I wiem, że mogę, wiem, że mogę,
choć mam pod skórą coś jakby strach.

#20 Gość_Ołówek_*

Gość_Ołówek_*
  • Gość

Napisano 09 październik 2011 - 15:19

Dzięki "Sali samobójców" każdy zdrowy człowiek może zacząć identyfikować ludzi z depresją z emo. Zajebiście.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych