Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

pomóżcie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 domania80

domania80

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 3 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 08 wrzesień 2010 - 09:30


Pomóżcie, znowu wróciła i znów z agresja. Mam ochote ze soba skonczyc.

#2 Robot

Robot

    <?php echo 'Robot'; ?>

  • Oczekujący
  • PipPipPipPip
  • 1115 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 08 wrzesień 2010 - 10:54

Kiedy ostatnio rozmawiałaś z psychologiem/psychiatrą? Może napisz coś więcej, co czujesz, co na to Twoi najbliżsi. Może trochę Ci ulży, a my będziemy w stanie coś więcej poradzić.
Dołączona grafika
"Ponieważ nic nie jest niemożliwe, człowiek powinien mieć wielkie marzenia. Im większe, tym lepiej." - Michael Phelps
"A odwaga nie polega na tym, żeby nie czuć strachu, lecz na tym, żeby mimo strachu robić swoje." - Tal Ben-Shahar
"Wszystko będzie dobrze w końcu. Jeśli nie jest, to jeszcze nie koniec."

#3 Gość_Late_*

Gość_Late_*
  • Gość

Napisano 08 wrzesień 2010 - 19:24

jeśli masz ochotę porozmawiać - odezwij się proszę na PW. TO nie jest rozwiązanie. Uwierz...

#4 domania80

domania80

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 3 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 09 wrzesień 2010 - 08:13

Nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiałam , chyb nawet nikt by mnie nie zrozumiał. Nie znam nikogo kto przechodziałby przez to ca ja. Nie chce aby moje dzieci miały cigle wrzeszczaca lub płaczacą matkę. Nienawidze siebie za to ,że choc tak je kocham to funduje im takie przezycia.Pierwszy raz trafiło mnie w 2001 roki\u po pierwszym porodzie, byłam jak automat, robilam wszystko przy dziecku ale gdyby mnie ktos zapytał czy je kocham odp.że nie , bylam wiele razy na progu domu, spakowana i chcialam zniknąć aby nikt mnie nie znalazł. Po ok. roku zaczeło byc lepiej, pamietam jak trzymałam syna na reku a on mnie pocałował, poczułam ukłucie w sercu i pomyślałam że jest ktos kto kocha mnie bo po prostu jestem. wraz z drugim porodem , znów to samo. powtórka, tylko że teraz chcialam skonczyc z soba. nienawidziałm siebie, całego swiata, opychałam się az doszlam do niebotycznych rozmiarów. I znow w pewnym momencie przyszła refleksja ze to nie jest wyjście. # miesiące temu ur. synka, wszystko było ok. bylam zadowolona, nic mnie nie dołowawło. Kilka dni temu gdy mały kilka godzin płakał, nie wytrzyamałam, wrzeszczałam, rzucałam poduszkami, chciałam cos komus lub sobie zrobić.
Jestem zalamana dlaczego znów, przecież było tak dobrze, nie chcę fundowac starszym(9 i 7 lat( takiej jazdy, nie wspomne o najmłodszym . Boję sie zostawac z nim sama. Mąż jest człowiekiem który uwaza ze jak sie o czyms nie mówi to problemu nie ma.
I choc bardzo go kochamm to nie wiem czy moge z nim byc do końca szczera, nie wiem czy nie poczuje sie zawiedziony. Nie pisz mi o koniecznosci wizyty u lekarza bo pochodze z małej miejscowosci i nie ma tu tkiego lekarza który mógłby mi pomóc.

Użytkownik domania80 edytował ten post 09 wrzesień 2010 - 08:24


#5 bel

bel

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1881 postów

Napisano 09 wrzesień 2010 - 20:44

Nigdy z nikim na ten temat nie rozmawiałam , chyb nawet nikt by mnie nie zrozumiał. Nie znam nikogo kto przechodziałby przez to ca ja. Nie chce aby moje dzieci miały cigle wrzeszczaca lub płaczacą matkę. Nienawidze siebie za to ,że choc tak je kocham to funduje im takie przezycia.Pierwszy raz trafiło mnie w 2001 roki\u po pierwszym porodzie, byłam jak automat, robilam wszystko przy dziecku ale gdyby mnie ktos zapytał czy je kocham odp.że nie , bylam wiele razy na progu domu, spakowana i chcialam zniknąć aby nikt mnie nie znalazł. Po ok. roku zaczeło byc lepiej, pamietam jak trzymałam syna na reku a on mnie pocałował, poczułam ukłucie w sercu i pomyślałam że jest ktos kto kocha mnie bo po prostu jestem. wraz z drugim porodem , znów to samo. powtórka, tylko że teraz chcialam skonczyc z soba. nienawidziałm siebie, całego swiata, opychałam się az doszlam do niebotycznych rozmiarów. I znow w pewnym momencie przyszła refleksja ze to nie jest wyjście. # miesiące temu ur. synka, wszystko było ok. bylam zadowolona, nic mnie nie dołowawło. Kilka dni temu gdy mały kilka godzin płakał, nie wytrzyamałam, wrzeszczałam, rzucałam poduszkami, chciałam cos komus lub sobie zrobić.
Jestem zalamana dlaczego znów, przecież było tak dobrze, nie chcę fundowac starszym(9 i 7 lat( takiej jazdy, nie wspomne o najmłodszym . Boję sie zostawac z nim sama. Mąż jest człowiekiem który uwaza ze jak sie o czyms nie mówi to problemu nie ma.
I choc bardzo go kochamm to nie wiem czy moge z nim byc do końca szczera, nie wiem czy nie poczuje sie zawiedziony. Nie pisz mi o koniecznosci wizyty u lekarza bo pochodze z małej miejscowosci i nie ma tu tkiego lekarza który mógłby mi pomóc.

witaj sloneczko czytam ciebie i widze ze jestesmy obie jezeli mam wtracic pisalam o sobie wczesniej w watku co jest ze mna nie tak i powiem ze przechodze to samo co ty z tym ze urodzilam 1sze dziecko i szczere wszystko mnie przerasta nie jesteś sama jeżeli chcesz napisz do mnie na gg nr 6567176 miło będzie mi z Toba porozmawiać ja również potrzebuje wygadać sie słonko mysle o wizycie u psychologa. odezwij się prosze

#6 bel

bel

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1881 postów

Napisano 09 wrzesień 2010 - 20:46

a to moje watki http://www.depresja....-jak-to-zniesc/, http://www.depresja....tne-zaurocznie/, http://www.depresja....ze-mna-nie-tak/





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych