Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 3 głosy

Czworonożni przyjaciele


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1525 odpowiedzi w tym temacie

#1 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 sierpień 2010 - 23:04


Kochani,
co prawda temat założyłam z zamiarem dyskusji o zwierzakach w naszym życiu, ale przy tej okazji mam ogromną prośbę - być może ktoś z Was mógłby pomóc:

szukam domu dla wspaniałego, przemiłego 8 - letniego psa, wielorasowca, dość dużego (nieco mniejszy niż owczarek niemiecki), bardzo miłego, lubiącego pieszczochy :)
Largo jest wykastrowany, nie wykazuje agresji wobec ludzi i innych zwierząt i jest nauczony przestrzegania czystości w domu.
Ważne: piesek potrzebuje praktycznie stałej obecności opiekuna ze względu na ogromny strach przed burzą (w czasie ucieczki przed burzą potrafi zdemolować zamknięte drzwi).
Obecny właściciel ku własnej rozpaczy nie ma już możliwości opieki nad pieskiem 24h/dobę,
ze względu na nową sytuację życiową.
Dlatego ważne jest, by nowy opiekun chciał pokochać tego wspaniałego psiaka i zapewnić mu bezpieczny dom.

Widziałam pieska - jest naprawdę przemiłym pieszczochem.
Załączam zdjęcia

Piesek jest w obecnej chwili w Krakowie.
Sprawa jest bardzo pilna!!!

Jeśli znacie kogoś, kto chciałby i mógłby wziąć LARGO, to bardzo proszę o info.


p.s. Prośba o opiekę nad Largo jest również w moim wątku


01.09.2010
MOJA PROŚBA JEST NA SZCZĘŚCIE NIEAKTUALNA,

BO OD WCZORAJ LARGO MA NOWY DOM ! HURRRAAAAA!!
:)

Użytkownik molenka edytował ten post 01 wrzesień 2010 - 12:16

Dołączona grafika

#2 Gość_nikt/niemiła_*

Gość_nikt/niemiła_*
  • Gość

Napisano 04 sierpień 2010 - 23:27

Yhym ja osobiście lubię zwierzęta.Mam w domu dwa koty i psa,ale w walce nie pomagają.Pogarszają tylko sytuację gryząc co popadnie,ostrząc sobie pazury na moim nowym fotelu :angry:
i rozrzucając pokarm po całym domu..Nie mam siły się nimi opiekować w dzień i w nocy i nawet czasu na to nie mam.Związku z tym zachowują się tak a nie inaczej. :mellow:

#3 tadam

tadam

    z dźwigu skoczył nie podskoczył :-) skoczył z dachu i do piachu

  • Oczekujący
  • PipPipPipPipPip
  • 17189 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 sierpień 2010 - 00:00

W mojej walce z depresja istotna jest jedna Zyrafa.  :rolleyes:

najbardziej chciałbym być po prostu zwykłym pudełkiem po butach
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller

...........................................................................................................

Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej


#4 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5307 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 sierpień 2010 - 01:04

przeczytałam 'czarnoksiężni przyjaciele' i miałam wizję wątku o przyjaciołach z laleczkami voodoo itd O.O
szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#5 ZIELONOOKA

ZIELONOOKA

    w pogoni za nieznanym

  • Bywalec
  • 1945 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:BYDGOSZCZ

Napisano 05 sierpień 2010 - 06:35

powiem ci kochana ze ja na nk tez "zajmuje" sie sprawami podobnymi jak ten z largo :)

no a w tym temacie sobie pouzywam,hohoho B)

sie ciesze ze jestes :rolleyes:
DOKĄD ZAPROWADZI MNIE PRZESZŁOŚĆ...

czynić dobrze innym służy sobie samemu

z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek...

#6 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 sierpień 2010 - 07:19

na nk też wystawiłam ogłoszenie - bardzo mi zależy na losie LARGO
to kochany piesek, ale rzeczywiście musi ktoś przy nim być gdy tylko zbiera się na burzę,
bo w akcie desperacji potrafi zrobić niezłą demolkę
a poza tym jest nieszkodliwy, a wręcz przeciwnie, okazuje wiele miłości


co do moich uczuć do zwierząt, to bardzo chciałabym mieć kota,
ale jest kilka ale...
no nic, może wkrótce jednak sprywatyzuję jakiegoś dachowca :)

a w ogóle to cieszę się, że wróciłam do Was :***
Dołączona grafika

#7 ZIELONOOKA

ZIELONOOKA

    w pogoni za nieznanym

  • Bywalec
  • 1945 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:BYDGOSZCZ

Napisano 05 sierpień 2010 - 07:50

wiesz,gdyby warunki mi pozwalaly to przygarnelabym wszystko co na czterech lapach
nawet zyrafe :P
nawet tego zielonego stworka co wyskakuje z czarnej dziury :lol:

jak rozumiem pasza pt zielonka poszla w odstawke? :lol:

a wracajac do tematu
juz wprawdzie o tym pisalam ale napisze raz jeszcze,a co tam

gdy lezalam w psychiatryku na oddziale byla wiekowa juz kotka.byla to kotka oddzialowa faktycznie bo urodzila sie wlasnie na tym oddziale.
i miala skubana w sobie "cos"
pomijam ze kazdego nowego "goscia" witala prezentem w postaci upolowanej myszy :lol:

ona wyczuwala nasze zle samopoczucie.wskakiwala wtedy do lozka i pozwalala sie glaskac,mruczala, przytulala sie,a gdy juz czlowiek poczul sie lepiej to odchodzila majestatycznym krokiem z wysoko podniesionym ogonem i szla do nastepnego pacjenta

teraz pewno jej juz nie ma,pewno jest za teczowym mostem,ale ja jej nigdy nie zapomne
a ona za tym teczowym mostem napewno pomaga tym stworkom ktore maja akurat zly dzien

ech,lezka w oku mi sie zakrecila
DOKĄD ZAPROWADZI MNIE PRZESZŁOŚĆ...

czynić dobrze innym służy sobie samemu

z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek...

#8 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 sierpień 2010 - 08:04

Zielonko Kochana,
mnie też się zakręciła...wzruszające to wspomnienie Kici Oddziałowej :)
Dołączona grafika

#9 tadam

tadam

    z dźwigu skoczył nie podskoczył :-) skoczył z dachu i do piachu

  • Oczekujący
  • PipPipPipPipPip
  • 17189 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 05 sierpień 2010 - 10:09

może wkrótce jednak sprywatyzuję jakiegoś dachowca


Ja mam 3 daszki, choc nie u siebie tutaj ... zostaly w USA u mojej przyjaciolki w naszym mieszkanku .... jedna kicia sama sie przyblakala i po pewnie czasie nas zakocila, druga ze schronu, a rudy kocur tez schronowy, to taka bida przerazona, ktorej nikt nie chcial i jeszcze wiecznie dostawal wpiernicz od innych kotow ... ale uwielbiam go i jest tak uroczy choc bidulek jest ogromny: kilka duzych zalomkow na ogonie, deformacja stawow biodrowych w tylnich lapciatkach, prawie nie widzi i boi sie facetow (mi juz ufa), ale jest rudzielec slodziak do zapieszczenia :). Kotki to dwie krokwi, jedna taka pol na pol, a druga z przewaga czarnego.

Dołączona grafika


najbardziej chciałbym być po prostu zwykłym pudełkiem po butach
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller

...........................................................................................................

Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej


#10 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 sierpień 2010 - 13:04

śliczne są te kicie :)
Dołączona grafika

#11 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 sierpień 2010 - 13:06

Wildziu, dziękuję :**
Dołączona grafika

#12 ZIELONOOKA

ZIELONOOKA

    w pogoni za nieznanym

  • Bywalec
  • 1945 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:BYDGOSZCZ

Napisano 06 sierpień 2010 - 07:53

dzis inna opowiesc ale tez "kocia"

rok 1996
ja juz wiem ze mam guz mozgu i ze w styczniu 97 bede operowana
kocia mama bylam od dawna.razem z sasiadka dokarmialysmy "smietnikowce",zalatwilam budy z animalsow,sama - wlasnorecznie!!! zbudowalam dosc duza bude z dwoma pokoikami,ocieplana styropianem i nawet papa.do dzis stawiam ja zima na balkon
ale wracajac do tematu
w moim domu jest juz pies,a raczej suczka imieniem tina vel mysza
wychodzac z nia na spacery zauwazylam ze zawsze kolo nas placze sie jakis kociak i wcale myszy sie nie boi.zreszta mysza do kotow byla przyzwyczajona bo razem to kocury karmilysmy B)
no i pewnego dnia ten kocurek rzucil mi sie doslownie przed nogami do gory brzuchem i miauczy,i mruczy.no musialam go po brzusiu podrapac!
od tej pory zawsze byl moim towarzyszem na spacerach.malo tego,potrafil przy mojej nodze przechodzic przez jezdnie a jak juz sie bal to czekal na mnie az wroce gdzies w krzaczkach.
no ale zbliza sie termin mojej operacji
i wiecie,kiedys sobie z nim normalnie pogadalam.obiecalam mu ze jesli operacja sie uda to wezme go do domu ale musi byc cierpliwy
on to chyba zrozumial
no a ja dotrzymalam slowa
i w ten sposob zagoscil w naszym domu Baron
przecudowny i wierny kociak
a poniewaz byl juz troche leciwy to nie dal sie przekonac do kuwety i swoje sprawy zalatwial poza domem
mam z nim wiele cudownych wspomnien,heh,fajnie to wygladalo jak razem z psem i kotem szlam na spacer albo po zakupy
on nie opuszczal mnie na krok
niestety byl u nas tylko 4 lata
ale i tak ja go do konca zycia nie zapomne
on sobie mnie wybral...
  • norika lubi to
DOKĄD ZAPROWADZI MNIE PRZESZŁOŚĆ...

czynić dobrze innym służy sobie samemu

z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek...

#13 Gość_nika g_*

Gość_nika g_*
  • Gość

Napisano 06 sierpień 2010 - 08:32

Miałam psa Miśka.Mały,biały,kudłaty.Misiek był psem włóczykijem.Czyli jak tylko wstawał,zjadał michę,popijał i już stoi przy drzwiach i czeka,patrząc tymi ślepkami jakby chciał powiedzieć"no szybko ,szybko bo mi wszystkie żaby pouciekają".Jednak Misiek miał własne przyzwyczajenia i za chiny ludowe nie życzył sobie ,aby z nim na te spacery chadzać.Żadne smycze,kagańce -nie ma mowy.Więc się go wypuszczało samego i tak do wieczora znikał.Gdy wracałam z pracy ,dokładnie o 14:30 Misiek zawsze czekał na przystanku :) odprowadzał mnie do domu wszamał kolejną michę i dalej na swoje włóczęgi.Dokładnie o zmierzchu wracał do domu.Miśka znała cała okolica,więc gdy ewentualnie mnie nie było w domu,a jemu zachciało się pić,to sobie dreptał parę pięterek wyżej do sąsiadki.Potem chyba poznał jakąś śliczną samiczkę i się zakochał,gdyż zaczął podróżować sobie autobusem w kierunku parku,kilka przystanków dalej. :D I tak podróżował tymi autobusami przez pewien okres(bo pokusiło mnie żeby to sprawdzić).Wślizgiwał się tylnym wejściem i jak mu się udało to sobie jechał wygodniś do celu.Fajny to był pies.

#14 Gość_nika g_*

Gość_nika g_*
  • Gość

Napisano 06 sierpień 2010 - 08:41

Potem miałam jeszcze kilka psów:Brutusa(ale żył tylko 3 miesiące biedulek),Dżekiego(bardzo ostry pies,gryzł,szarpał kupił go gospodarz ze wsi do pilnowania stawu),Dzikusa(znajda moja,ktoś go skopał i wyrzucił na deszcz,więc go przygarnęłam-ale w późniejszym okresie,nie umiałam się nim dobrze zajmować,więc go wzięła sobie bratowa).
Poza tym gościł u mnie kot Kuguś,szczurek Napoleon,świnka morska Tracy,pająk Ptasznik,rybki,myszki oraz kanarek.
Teraz jestem bez zwierząt-tymczasowo.

Użytkownik nika g edytował ten post 06 sierpień 2010 - 08:41


#15 pineska

pineska

    przegrana

  • Ex-Moderator
  • 6943 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 sierpień 2010 - 09:21

a ja mam koszatniczke i ma cztery łapki :P

pieszczoch z niej ogromny :) i nie da sie jej oprzeć wielkim czarnym oczkom..
Uodpornienie na 'dasz rade' alergia na 'będzie dobrze' wstręt do 'wszystko sie ułoży' awersja na 'nie martw sie'.

#16 bk254

bk254

    Bywalec

  • Bywalec
  • 616 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Łódż

Napisano 06 sierpień 2010 - 12:07

w moim domu zawsze były psiaki i to zawsze te co ich nikt nie chciał prze 10 lat miałam nawet dwa dużego owczarka i maleńką sunie znalezioną w śniegu gdzie przeleżała podobno dwa dni ale po wykurowaniu była maskotką do końca wszystkich potem były 4 papużki też uratowane właściciel się znudził i chciał je zabić były fantastyczne ze względu na to że miały obcięte ogonki wyglądały jak maleńkie kurczaczki kiedy spacerowały po podłodze do klatek które stały na podłodze wchodziły kiedy chciały nigdy nie miałam wcześniej ptaków więc na początku jak je wypuszczałam z klatek i nie wiedząc że one nie pofruną było wesoło bo łapałam je durszlakiem teraz nie mam zwierząt w domu ale nadal kocham wszystkie

#17 Gość_nika g_*

Gość_nika g_*
  • Gość

Napisano 12 sierpień 2010 - 09:31

hmm..chyba każde zwierze może uschnąć jeśli się go nie karmi.
Może żółw lądowy?Wszystkożerny,piasek(nie żwir,bo może się zadławić),żarówka.
A jeszcze dodam ,że nie wiem czy pomaga w walce z depresją :unsure:

Użytkownik nika g edytował ten post 12 sierpień 2010 - 09:32


#18 ZIELONOOKA

ZIELONOOKA

    w pogoni za nieznanym

  • Bywalec
  • 1945 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:BYDGOSZCZ

Napisano 14 sierpień 2010 - 08:12

mam pytanie, pomijając psy i koty (ailrofobia), których tu częściej wyżej wymieniano, czy są jakieś inne zwierzątka, które mogą pomóc w walce z depresją?
Gdy patrzę na swój uschnięty kwiatek na domowym parapecie, mogłoby podobnie uschnąć z głodu czy suszy jakiś pupil trzymany w terarium/klatece/akwarium.:huh:


polecam akwarium i to nie dlatego ze ryby nie uschna :P
wedlug feng shui akwarium bardzo dobrze wplywa na nasze "czi"
a w wolnym tlumaczeniu - jest bardzo pomocne przy depresji wlasnie
mam w domu akwarium choc to konik jacka ale w razie co sluze informacjami B)
DOKĄD ZAPROWADZI MNIE PRZESZŁOŚĆ...

czynić dobrze innym służy sobie samemu

z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek...

#19 Gość_nika g_*

Gość_nika g_*
  • Gość

Napisano 16 sierpień 2010 - 13:21

.. no i moje szanse na posiadanie własnego zwierzątka-przyjaciela spadły do "zera".

nawet nie potrafiłem klatki porządnej zakupić dla zwierzaka.

a czemu do zera?nie poddawaj sie
może poproś aby ktoś ci zakupił/pomógł wybrać?:)

#20 Gość_nika g_*

Gość_nika g_*
  • Gość

Napisano 16 sierpień 2010 - 13:53

no..szkoda.Może jeszcze spróbuj ją przekonać argumentami,iż będziesz się osobiście zajmował zwierzątkiem.
Szczerze mówiąc ja na gryzonie miałam klatkę, która mi pozostała po ptaszku...i dobrze było.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 3 gości, 0 anonimowych