Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * - 1 głosy

miłość w depresji


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
55 odpowiedzi w tym temacie

#1 nada

nada

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów

Napisano 15 luty 2010 - 22:25


Temat może paradoksalny - nie wiem...
Nie mam depresji, ale próbuję zrozumieć tę chorobę, jak najwięcej się dowiedzieć.
Depresję ma mój chłopak, który odcina się od wszystkiego i od wszystkich i mam wrażenie, że ode mnie było mu najłatwiej się odciąć, bo byliśmy naprawdę bardzo blisko. Wiem, że w chorobie tej mówi się i robi różne rzeczy, ale zastanawia mnie jedno...

Czy w depresji czuje się miłość? Czuje się to dostawane uczucie (od rodziny, bliskich) i czy czuje się coś do tych którzy są obok, albo nawet od których się osoba chora oddaliła? Jeśli nie cały czas, to może są momenty, "przebłyski" miłości?
Jeśli tak, to jak to się objawia i czy w ogóle się objawia?

Osobiście wierzę, że to uczucie gdzieś w środku się tli, może jest bardzo zakopane, nieodczuwalne, ale wierzę, że jest. Jednak nie wiem jak to widzą osoby z depresją. Wiem, że mają zmienne nastroje. Może to właśnie zależne jest od owych "przebłysków"?

#2 mth

mth

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1460 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 15 luty 2010 - 22:28

Oczywiście, że można kochać będąc w depresji :) Mniej niestety to widać, bo ekspresja swoich uczuć jest dość spłycona w tej chorobie, choć to też nie każdego dotyczy. No whatever - można :P

#3 kaja7771

kaja7771

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1457 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 luty 2010 - 11:03

Oczywiscie,jak napisal mth,mozna kochac,majac depresje,wydaje mi sie jednak,ze bardziej sie tej milosci potrzebuje niz ma sie potrzebe jej dawania
Dzien wczorajszy jest historia
Jutrzejszy tajemnica...
Dzisiejszy natomiast jest darem i wlasnie tak go nalezy traktowac

#4 Smużka

Smużka

    żona :)

  • Bywalec
  • 3098 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 luty 2010 - 11:08

Jest już taki temat. :)

http://www.depresja....osc-w-depresji/
"Wola moja jest jak szabla:
Nagniesz ją za mocno - pęknie.
A niewprawną puścisz dłonią -
W pysk odbije stali siła" (Kaczmarski)

#5 nada

nada

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów

Napisano 16 luty 2010 - 11:18

mth, kaja 7771 - dziękuję za odpowiedzi.
To dobrze, że tę miłość się czuje :) Jest to dla mnie zrozumiałe, że w tym stanie ciężej jest wyrazić to uczucie. Jednak przekładając to na moją osobistą sytuację - nie wygląda to dobrze, bo mój partner (za takiego już się nie uważa)wyznał że nic nie czuje. Mamy sporadyczny kontakt, na stopie "lekkiej znajomości" nie odpisuje, nie odbiera telefonów; jak odpowiada to na raczej niezobowiązujące smsy.
Byłam przekonana, że jego twierdzenie, że nic nie czuje jest spowodowane właśnie chorobą, ale teraz już nie wiem...

Może każdy inaczej czuje w środku i zależy to od stopnia nasilenia choroby? Może czasem jest tak, że w ogóle się nic nie czuje - nawet do najbliższych??

#6 nada

nada

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów

Napisano 16 luty 2010 - 11:20

Smużka - dziękuję! Nadrobię zaległości :)

#7 kaja7771

kaja7771

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1457 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 luty 2010 - 14:43

To zalezy od wielu czynnikow,ja na przyklad przechodzilam rozne fazy,wewnatrz potrzebowalam tego uczucia,na zewnatrz odpychalam tych,ktorzy mi to uczucie ofiarowali,robilam to jednak bardziej nie swiadomie niz swiadomie,zalezalo od dnia,nastroju,teraz jest troszke lepiej,moze u Twojego chlopaka jest podobnie?
Dzien wczorajszy jest historia
Jutrzejszy tajemnica...
Dzisiejszy natomiast jest darem i wlasnie tak go nalezy traktowac

#8 nada

nada

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów

Napisano 18 luty 2010 - 11:41

To zalezy od wielu czynnikow,ja na przyklad przechodzilam rozne fazy,wewnatrz potrzebowalam tego uczucia,na zewnatrz odpychalam tych,ktorzy mi to uczucie ofiarowali,robilam to jednak bardziej nie swiadomie niz swiadomie,zalezalo od dnia,nastroju,teraz jest troszke lepiej,moze u Twojego chlopaka jest podobnie?


Może jest podobnie...nie wiem, dręczy mnie to, że pozostają mi tylko domysły, z nim już nawet nie mogę normalnie porozmawiać - tak bardzo się oddalił. Przy "rozstawaniu' powiedział mi, że wróci jeśli stwierdzi, że czegoś mu brakuje, jeśli zatęskni...
Tylko mam wrażenie, że za bardzo wtopił się w ten swój świat, swoje destrukcyjne środowisko a każdy przejaw dobrego uczucia w środku będzie zduszać...Czuję, że mam związane ręce, bo jeśli będę się narzucać, to on się całkowicie zamknie...

Kaja7771, trzymam kciuki, by Twoje "troszkę lepiej" trwało i przeradzało się powoli w "znacznie lepiej" :)

#9 Krys

Krys

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 54 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 22 luty 2010 - 16:05

Temat może paradoksalny - nie wiem...
Nie mam depresji, ale próbuję zrozumieć tę chorobę, jak najwięcej się dowiedzieć.
Depresję ma mój chłopak, który odcina się od wszystkiego i od wszystkich i mam wrażenie, że ode mnie było mu najłatwiej się odciąć, bo byliśmy naprawdę bardzo blisko. Wiem, że w chorobie tej mówi się i robi różne rzeczy, ale zastanawia mnie jedno...

Czy w depresji czuje się miłość? Czuje się to dostawane uczucie (od rodziny, bliskich) i czy czuje się coś do tych którzy są obok, albo nawet od których się osoba chora oddaliła? Jeśli nie cały czas, to może są momenty, "przebłyski" miłości?
Jeśli tak, to jak to się objawia i czy w ogóle się objawia?

Osobiście wierzę, że to uczucie gdzieś w środku się tli, może jest bardzo zakopane, nieodczuwalne, ale wierzę, że jest. Jednak nie wiem jak to widzą osoby z depresją. Wiem, że mają zmienne nastroje. Może to właśnie zależne jest od owych "przebłysków"?

Ktoś w depresji jest wycofany emocjonalnie z czynnego życia społecznego w dużym stopniu, a to oznacza, że nie ma on porównywalnych podstaw do tego, by widzieć świat podobnie jak inni. Może on empatyzowac z innymi, ale będzie miał problem z całkowitym zaangażowaniem się w uczucia i relacje interpersonalne. Raczej zamyka się do wewnątrz, by kontrolowac emocje, których ma za dużo, które go wypalają od środka.

#10 Zośka

Zośka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 36 postów

Napisano 25 luty 2010 - 19:00

Doskonale Cię rozumiem.. jestem w identycznej sytuacji.. Mój chłopak od 5 lat zostawia mnie za każdym razem, gdy wraca depresja... Bardzo go kocham, mieliśmy się zaręczać niedawno ale on znów ma fazę - nie miłości.. gdybyś chciała porozmawiać - daj znać

#11 iwona03

iwona03

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 267 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 luty 2010 - 19:08

Doskonale Cię rozumiem.. jestem w identycznej sytuacji.. Mój chłopak od 5 lat zostawia mnie za każdym razem, gdy wraca depresja... Bardzo go kocham, mieliśmy się zaręczać niedawno ale on znów ma fazę - nie miłości.. gdybyś chciała porozmawiać - daj znać

tak sobie myślę że trzeba bardzo mocno kochać kogoś kto ma depresję bo gdy przychodzi kryzys trzeba mieć w sobie dużo siły psychicznej aby podjąć próbę pomocy wiem po sobie jak mały problem w mojej głowie rośnie wręcz do tragedji i jak wiele ciepła drugiej osoby wtedy potrzebuję a jednocześnie jej nie chcę poplątane to trochę ale mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi

#12 Zośka

Zośka

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 36 postów

Napisano 25 luty 2010 - 19:38

Rozumiem.. i staram się nie wierzyć w to gdy mówi, że mnie nie kocha, bo wiem że parę dni wcześniej patrzył na mnie z miłością, tulił, śmiał się...tego chyba nie można udawać.. a jednak odtrącenie boli.. ponieważ znów chciał się rozstać, a ja znów go powstrzymałam - mamy układ, że podejmie decyzję po 2 kolejnych opakowaniach leków <do tej pory wziął jedno>. Domyślam się, że to za mało, żeby się wyleczyć, ale więcej nie mogłam wynegocjować... Nie wiem na ile on mnie potrzebuje a na ile naprawdę chce odejść i czy jest sens znów o niego walczyć, mimo że bardzo go kocham

#13 nada

nada

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów

Napisano 25 luty 2010 - 21:40

Zośka - dziękuję, odezwę się. Teraz sypią się jeszcze kolejne sprawy, idzie jak domino, ale nie poddam się.
Jesteś bardzo silną osobą, gratuluję negocjacji, moim zdaniem to bardzo w porządku układ - i na ten czas możesz go choć zatrzymać, być blisko...
Ja wierzę, że to co mówią osoby z depresją jest prawdą - ale tylko na ten moment choroby. W rzeczywistości jest inaczej. Wiem, że mój chłopak mnie naprawdę kochał, czułam to całą sobą i to nie mogło być udawane. Myślę, że zawsze trzeba walczyć o miłość:) Ja obecnie nie mam kontaktu z chłopakiem. Nie odzywa się, odtrącił mnie. Wiem zatem jak smakuje ten ból...

Iwona03 - to był właśnie mój dylemat, czy dać mu czas, czy być "na siłę". W końcu poszłam do psychologa i dowiedziałam się, że nie mogę robić nic na siłę, bo efekt może być odwrotny od zamierzonego...Jedynie od czasu do czasu mogę "zaznaczać" swoją obecność, niezobowiązująco napisać itp. Trzymam się tego i staram się żyć normalnie. A momenty są czasem lepsze czasem gorsze, jak to w życiu.
Słońca życzę:)

#14 nada

nada

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 47 postów

Napisano 25 luty 2010 - 21:52

Ktoś w depresji jest wycofany emocjonalnie z czynnego życia społecznego w dużym stopniu, a to oznacza, że nie ma on porównywalnych podstaw do tego, by widzieć świat podobnie jak inni. Może on empatyzowac z innymi, ale będzie miał problem z całkowitym zaangażowaniem się w uczucia i relacje interpersonalne. Raczej zamyka się do wewnątrz, by kontrolowac emocje, których ma za dużo, które go wypalają od środka.


Krys dziękuję za odpowiedź. Poszerzyła ona moje postrzeganie tej choroby.

#15 wanda1

wanda1

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 7 postów

Napisano 20 listopad 2010 - 09:00

Witam. mam 18 lat i chcialabym podzielic sie swoja historia ad depresji i odczuwania milosci w niej. przez ok 10 lat znam swojego aktualnego chlopaka, w dziecinstwie spedzalismy czas na wspolnych wyjazdach,zabawach. Kiedy mielismy 13 lat juz czulismy do siebie zauroczenie. potem przez jakis czas kontakt sie ucial. po 3 latach okazalo sie ze wyladowalismy w jednym liceum (on jest ide mnie rok starszy) byl strasznym babairzem,ja bylam jego najlepsza kumpela i doradczynia..choc skrycie sie w nim podkochiwalam . oczywiscie podobali mi sie inni chlopacy,ale na nim zalezalo mi szczegolnie. bylo mi ardzo przykro jak widzialam, ze moj owczesny najlpeszy kumpel calowal sie z innymi dziewczynami..mowil o innych... ale pewnego dnia nastapil w nim chyba jakis przelom i zakochal sie we mnie. i tak jestesmy ze soba ponad rok. bylam w nim strasznie zakochana..taka szczesliwa..zdecydowalam sie po 3 misiacach bycia razem na antykoncepcje hormonalna. chcialam sie z nim kochac.. zaczelam brac tabletki. po miesiacu spadlo mi bardzo libido,ale szybko wrocilo. podczas brania mialam rozne nastroje raz plakalam jak pomyslalam sobie o tych jego bylych dziewczynach.. choc on zapewnial mnie,ze abrdzo mnie kocha... na przelomie wrzesnia i sierpnia tego roku, bylam strasznie szczesliwa, chyba mojej milosci do niego nastapil zenit! zaczzelam nauke w ostatnie klasie liceum...na poczatku bylam strasznie szczesliwa,ze juz szkola,znajomi,mam wspanialego mezczyzne..wyobrazcie sobie ze w polowie wrzesnia przestraszylam sie osoby homoseksualnej..to jest chore! bo oczywiscie jakos posrednio zawsze sie obcowalo z takimi osobami.. jak nigdy,zaczelam sie bac tej osoby,mialam dziwne mysli,takie zboczony..z ta osoboa..zaczelam popadac w jakies skrajnosci..ze juz nie kocham swojego chlopaka,ze pewnie jestem osoba homoseksualna..a jednoczesnie krzyczalam,ze nie chce byc taka osoba,ze nie chce stracc mojgo chlopaka..wydawalo mi sie,ze juz nigdy nie bede szczesliwa,ze juz nigdy nie powroca tamte szczesliwe chwil..ze zawsze bede juz o tym myslala.... po jakims czasie przeszlo mi to, lecz nadal jestem senna,osowiala,wczesniej nie chcialo mi sie jesc,schudlam,plakalam..mam taka "blokade mozgu". czasami bywaly przeblyski milosci do ukochanego..czuje taka obojetnosc do niego,a tak barrzo ne chce..wiedze,jaki on jest zakochany we mnie,jak naprawde kocha,ze jest przy mnie caly czas...Odstawilam antykoncepcje hormonalna,pomyslalam,ze to przez to...nie biore juz miesiac..poprawa jest nie wielka. robilam wszystkie badania,krwi,moczu,TSH, nic nie wykazaly,wszystko w normie. teraz, jak pomysle o innym facecie, to od razu wiem ze jest to zle, nie chce myslec,bo mam takie poczucie ze zdradzam mojego przez to...ze jak n by sie poczul jakby o tym wiedzial..meczy mnie wiele mysli,boje sie ze nie ktore moga byc prawdziwie ,urzeczywistnic sie. ciagle we mnie siedzi masa dziwnych uczuc,ktore przeszkadzaja..czasami mi sie nie chce zyc,najlepiej bym spala..ale czasami mam tak,ze potrzebuje mojego chlopaka,zeby byl ze mna,zeby okazal mi wspolczucia ,czulosci,zeby nic nie mowil. wiem,ze w glebi go kocham,ze nie moglabym bez niego zyc...ale jak na niego patrze to mi sie jedynie plakac chce,ze nie potrafie okazac mu szczerego i prawdziwego uczucie. czuje tylko zazdrosc,robie mu glupie awantury, czepiam sie o byle co, a on nadal jest... poszlam do lekarza,przepisal mi lek antydepresyjny, jeszcze go nie wykupilam. jak myslicie,moze ja mam jakis problem psychiczny??

#16 hilda

hilda

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2311 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 20 listopad 2010 - 18:06

Jeśli pisząc o problemie psychicznym, masz na myśli chorobę psychiczną taką jak np. schizofrenia, to nie sądzę.

Jeśli lekarz przeisał Ci lek antydepresyjny, najprawdopodobniej masz depresję - która jest pewnym problemem psychicznym, ale da się z nią żyć i da się z niej wyleczyć.

Dodatkowo jesteś w wieku, który nie ułatwia sprawy i w którym wiele osób nie radzi sobie z emocjami.

Proponowałabym, żebyś wykupiła na początek lek i zaczęła go brać.
Jeśli lek jest trafiony, będzie Ci dużo lżej.
A to było tak: bociana kopnął szpak. A potem była zmiana i szpak kopnął bociana.

Dołączona grafika

#17 wanda1

wanda1

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 7 postów

Napisano 22 listopad 2010 - 17:56

Jeśli pisząc o problemie psychicznym, masz na myśli chorobę psychiczną taką jak np. schizofrenia, to nie sądzę.

Jeśli lekarz przeisał Ci lek antydepresyjny, najprawdopodobniej masz depresję - która jest pewnym problemem psychicznym, ale da się z nią żyć i da się z niej wyleczyć.

Dodatkowo jesteś w wieku, który nie ułatwia sprawy i w którym wiele osób nie radzi sobie z emocjami.

Proponowałabym, żebyś wykupiła na początek lek i zaczęła go brać.
Jeśli lek jest trafiony, będzie Ci dużo lżej.

tez tak mysle,ale moj ginekolog poweidzial mi,ze lek ten strasznie otumania..ja chodze caly czas senna...w dodatku mam teraz mature i nie wiem czy to dobry pomysl...mam ciagle jakies watpliwosci,ze moze ja nie kocham swojego chlopaka...wydaje mi sie ze go oszukuje..ciagle mam jakies mysli,ze moglabym byc z innym..przeraza mnie mysl,ze moglabym zakochac sie w innym..z drugiej strony strasznie bym cierpaiala jakby mojego chlopaka nie bylo ze mna..sama nie wiem czy to nie jest tak z moja psychika... mam tak dziwne uczucia,ze popadam w jakis placz, jestem strasznie nerwowa,rozdrazniona,czasami miewam pzeblyski milosci..ale to trwa tylko przez chwile,potem znowu wracaja te dziwne uczucia..albo brak uczuc,to jest straszne, nie chce tego. jeszcze 2 miesiace temu nie wyobrazalam sobie jak moge nie kochac mojego chlopaka. moja mama np. twierdzi,ze tak strasznie kocham swojego chlopaka,ze boje, iz mnie zostawi...sama nie wiem co myslec...tak bardzo nie chce go ztracic...dziwie sie sama,ze on caly czas jest ze mna i cierpliwie znosi wszystkie moje dziwne mysli, nastroje...

dzieki w ogole ze ktos odezwal sie na mojego posta:)

#18 hilda

hilda

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2311 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 22 listopad 2010 - 18:28

Wydaje mi się, że ginekolog nie jest odpowiednim specjalistą do konsultowania leczenia antydepresyjnego.
Jeśli faktycznie po leku wystapią u Ciebie niepokojace objawy, skonsultujesz się z psychiatrą i zmieni Ci lek na inny.

Miłość to trudne uczucie i pełne sprzeczności. Sądzę, że tutaj czas pokaże, czy łączy Was prawdziwe uczucie.
A to było tak: bociana kopnął szpak. A potem była zmiana i szpak kopnął bociana.

Dołączona grafika

#19 wanda1

wanda1

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 7 postów

Napisano 22 listopad 2010 - 18:38

Wydaje mi się, że ginekolog nie jest odpowiednim specjalistą do konsultowania leczenia antydepresyjnego.
Jeśli faktycznie po leku wystapią u Ciebie niepokojace objawy, skonsultujesz się z psychiatrą i zmieni Ci lek na inny.

Miłość to trudne uczucie i pełne sprzeczności. Sądzę, że tutaj czas pokaże, czy łączy Was prawdziwe uczucie.




a co rozumiesz pod slowami "prawdziwe uczucie" ? i skoro juz radzisz, to czy sama przechodzilas depresje? jesli tak,to moglabys podzielic sie tym jakie mialas uczucia?

#20 hilda

hilda

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2311 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 22 listopad 2010 - 19:09

Pisząc "prawdziwe uczucie" miałam na myśli takie, które przetrwa próbe czasu.

W bardzo dużym skrócie:
Chyba przechodziłam depresję w liceum, choć nie leczyłam się na nią. Nie chodziłam do szkoły, tylko siedziałam w domu na podłodze w pokoju i ryczałam, miałam potworne kompleksy i ogólnie czułam się do niczego.
Jakimś cudem skończyłam liceum mimo ponad 50% absencji na lekcjach i poszłam na studia. Kompleksy zaczęły mi przechodzić i depresja także, choć nie było lekko. Bardzo pomógł mi fakt, że studiowałam poza miejscem zamieszkania.
Wtedy poznałam chłopaka, ktory zakochał się we mnie po uszy. Spodobało mi się to, żyłam sobie szczęśliwie plawiąc się w okazywanej przez niego akceptacji.
Niestety studia się skończyły, a po paru latach po nich również mój związek, gdyż mój chłopak mnie rzucił, czego się raczej nie spodziewałam.
Wtedy pograżyłam się w takim stanie, że trudno to nawet opisać. w zasadzie straciłam kontakt z rzeczywistością.
Któregoś dnia wybrałam się do psychiatry i przepisane przez niego leki bardzo mi pomogły.
A to było tak: bociana kopnął szpak. A potem była zmiana i szpak kopnął bociana.

Dołączona grafika





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych