Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

DDA /DDD i współuzależnienie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
180 odpowiedzi w tym temacie

#1 stokrotnisien

stokrotnisien

    Bywalec

  • Bywalec
  • 542 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 sierpień 2009 - 17:45


Myślicie,że bycie DDA ma jakiś związek z depresją?

Ja ponoć jestem...Piszę ponoć dlatego,że u mnie w domu co prawda był alkohol(ojczym pił),ale jakiś wielkich awantur nie było.Tzn on nie robił,za to matka zawsze rozpętywała aferę jemu.Były wyzwiska,wypominanie czasem jakieś szarpaniny(NIGDY nie poniósł na nią ręki).
Wydaje mi się też,że matka wyżywała się na nas za swoje nieułożone życie,za to,że jest tak jak jest.Często też wspominała o moim ojcu (w tym momencie trzeźwy alkoholik),że ma mnie gdzieś,że nas zostawił itp
Przez atmosferę w domu mam problemy ze stworzeniem normalnego związku-poniżam się dla facetów,lokuję uczucia w osobach nieosiągalnych,czuję się gorsza od innych.
Jeden wielki nieudacznik i mam ochotę umrzeć albo urodzić się na nowo z innym podejściem do życia,z innymi problemami.

W dodatku ten mój post to jeden wielki bełkot;(

Użytkownik stokrotnisien edytował ten post 20 październik 2011 - 17:10

I wiem, że mogę, wiem, że mogę,
choć mam pod skórą coś jakby strach.

#2 Ananake

Ananake

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 24 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 sierpień 2009 - 19:40

Niestety wierz mi ma związek. Jestem typowym przykładem DDA tzw. dziecka niewidzialnego. Mój ojciec jest alkoholikiem i zawsze to on był w centrum wydarzeń, wszystko kręciło się wokół jego nałogu, a to czy jest trzeźwy, czy ma dobry humor, czy jacyś sąsiedzi go widzieli po pijaku, gdzie będziemy dziś nocować bo szaleje i lepiej zejść mu z drogi itd.
Całe życie żyję w strachu co będzie się działo w domu, nigdy nie liczyły się moje potrzeby ani uczucia, zawsze musiałam zasłużyć na odrobinę uwagi ze strony rodziców i tak robiłam wszystko najlepiej jak tylko mogłam aby ich zadowolić. W szkole byłam prymuską, oczywiście zawsze uśmiechniętą nawet po nieprzespanej nocy bo w domu meksyk, dziś jest dokładnie tak samo.
Całe życie słyszałam, że nie nadaję się do niczego, że życie jest brutalne i zobaczysz jeszcze dostaniesz za swoje, wspomnisz moje słowa. Jak więc mogę być szczęśliwa ba normalna...
Z zewnątrz niby wszystko jest ok, a w głowie paraliżujący lęk przed wszystkim dosłownie panika i ciągłe nakręcanie się, że już nie dam rady, że to koniec. Zawsze czułam, że ze mną coś jest nie tak, moi znajomi beztroscy, marzący o świetlanej przyszłości młodzi ludzie, a ja nigdy nie mogę sobie odpuścić, nie kontrolować wszystkiego, nie zamartwiać się i karać za najmniejszą przyjemność.
To chore ale jedno wiem póki nie poukładam sobie w głowie to nic się nie zmieni. Choć bym nie wiem co robiła, z kim była to zawsze to wyjdzie i nie pozwoli mi żyć. Tak więc powoli zbieram siły na wizytę u lekarza, bo coraz częściej naprawdę nie chcę już żyć. I Tobie radzę to samo, niestety samo nie minie, wiem to...
Turn On The Bright Lights

#3 Jasu

Jasu

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5530 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:nigdziebadz

Napisano 13 sierpień 2009 - 19:43

na temat DDA najlepiej zna sie kalina...ona napewno rzetelnie odpowie na wasze pytania
Animus aeger semper errat. Chory umysł zawsze błądzi

"Nie podawajcie sie, walczcie!"

#4 stokrotnisien

stokrotnisien

    Bywalec

  • Bywalec
  • 542 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 sierpień 2009 - 22:07

Byłam u lekarza,ojciec mnie zawiózł,bo sama nie dałabym rady pewnie.W życiu nie przyszło mi do głowy,że mogę być DDA...a jednak.Zauważyłam też,że boję się bliskości,przyciągam i odpycham od siebie ludzi.Gdy zaczyna mi na kimś zależeć i widzę ,że tej osobie też zależy nieświadomie odpycham ją od siebie.Ranię nie chcąc tego i nie wiedząc,że ranię( bo jak mogłabym zranić przecież tak bardzo kocham wręcz obsesyjnie) dopiero z perspektywy czasu zaczynam dostrzegać swoje błędy m.in "prowokowanie zazdrości"(chyba to ewidentnie znaczy,że mam niskie poczucie swojej wartości...) niestety ciągle je popełniam.Im bardziej druga osoba zaczyna się odsuwać(a może wmawiam sobie,że się odsuwa) tym bardziej widoczna staje się moja frustracja,niepewność...tym bardziej pragnę tej osoby.Teraz jestem na takim etapie,że nie potrafię nikomu zaufać,stałam się odludkiem,milczkiem i cholera wie czym jeszcze,od osób,od których powinnam dostać wsparcie dostałam kopa w dupę,niezrozumienie niektórzy momentalnie odsunęli się od przygnębionej wersji mnie.Bez końca mam wrażenie,że faceci chcą mnie wykorzystać,a potem będą opowiadać między sobą,śmiać się ze mnie.Dlatego nawet jak z kimś byłam miałam straszny opór żeby "pójść do łóżka"i jest tak do dziś...Po moim pierwszym razie,chłopak ,z którym byłam kompletnie przestał mnie szanować.Mam przykre doświadczenia i lęk przed "byciem z kimś",a o seksie to już nie wspomnę-wydaje mi się ,że jestem beznadziejna taka niedoświadczona,parę razy jak miało dojść co do czego to uciekałam...Nieraz zastanawiałam się czemu tak jest...
Ludzie z mojego otoczenia odnoszą sukcesy,jedni większe drudzy mniejsze,cieszą się życiem,młodością,mają kogoś kto ich "napędza"-pomaga pokonywać trudności.
A ja stoję w miejscu,a raczej spadam na dno...Nie mam już sił naprawdę ,czuję się jak wrak.

Tak bardzo chciałabym,żeby mnie ktoś choć trochę zrozumiał...
I wiem, że mogę, wiem, że mogę,
choć mam pod skórą coś jakby strach.

#5 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11622 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 sierpień 2009 - 23:35

Może na początku napiszę TAK DDA/DDD ma ogromny wpływ na stany depresyjne, na samą depresję.

Wychowując się w rodzinie dysfunkcyjnej przybieramy różne formy obronne. Tak dokładnie obronne. Bo czyż nie jest tak, że na zewnątrz staramy się ukryć jak wygląda nasz dom, a raczej funkcjonowanie w tym domu??? Jeśli mamy uzależnienie to od dziecka nam wpajają, że tata lub mam są chorzy - w rzeczywistości nawaleni jak bąki? Bo czyż nie jest tak, że nawet przy braku uzależnienia nie dają nam ciepła poczucia bezpieczeństwa a tylko stawiają wymagania, porównują z innymi w taki sposób, że czujemy się gorsi, niechciani, niekochani? Zapominają pochwalić, przytulać. Często stosują kary cielesne na wyrost i w ogóle wręcz się znęcają?

Pamiętam jak miałam 4-5 lat i klęczałam na grochy, ryżu lub wycieraczce drucianej z rękoma podniesionymi do góry, wówczas moja matka jeszcze nie piła, ale ojciec powoli zaczynał już pić…Chore kary.

W życiu dorosłym oczywiście wiązałam się facetami, którzy z pozoru niby ciekawi, z poczuciem humoru…a okazywało się, alkoholik, narkoman. Gdy pojawił się fajny facet z naprawdę wspaniałymi rodzicami to…nudził mnie. Brakowało mi tych chorych emocji, tej całej szarpaniny uczuć. Tuż przed pierwszym treningiem w terapii poznałam faceta, niby mi coś już nie pasowało, ale co tam przeczucia…weszłam w to jak nóż w masło-zamieszkaliśmy razem. Skończyło się równie szybko jak zaczęło. Piwko, dwa, trzy wieczorami i gry komputerowe. Oczywiście usiłował mnie dołować, poniżać itp. Pomogła mi przetrwać ten krótki czas mantra jaką miałam w głowie – uzależniony człowiek, nigdy nie weźmie winy na siebie, szuka winnych i poniża ich. Trwało to może 6 tygodni.

Przeszłam całą terapię, która była dla mnie priorytetem, podporządkowałam jej wszystko.

Do tej pory zdarza się, iż lgną do mnie faceci z uzależnieniami maści różnej…alkohol, hazard, gry itp. Przed terapią miałam wizję…on się dla mnie zmieni, ja go uratuję, ja mu pokaże co to miłość i takie bzdury. Teraz jest inaczej. Teraz daje sobie czas na poznanie człowieka na sprawdzenie co naprawdę czuję, by nie mylić miłości, z opiekuńczością, współczuciem, chęcią pomocy itp. To mi pomaga, by nie pakować się w idiotyczne związki.

Dużo mogłabym pisać co przed co teraz, ale chyba nie mam sił w tym momencie.

Wracając do depresji. To właśnie ona pomogła mi trafić na DDA. O DDA i DDD widziałam odkąd skończyłam chyba 17 lat. W studium, które kończyłam miałam dużo zajęć terapeutycznych, sporo czytałam, oczywiście szkolenia, kursy…sądziłam, że błędy DDA mam za sobą. Aż tu nagle trzasnęło mnie w pracy…wylazł perfekcjonizm i poświęcenia dla innych - praca. Moja lekarz rodzinna wiedziała, że nie dla mnie leki na depresję, kazała znaleźć psychologa. Znalazłam, fajny wojskowy lekarz i on po wywiadzie kazał znaleźć grupę DDA i psychologa od tej specjalizacji.

Trafiłam na terapię, skończyłam ją szybko bo w 2 lata - grupa i indywidualnie

Wiem, bo chodziłam na terapię z osobami, które brały leki na depresję, że czasami psycholodzy idą po najmniejszej linii oporu…zajmują się depresją, zamiast zainteresować się historią rodziny i połączyć te rzeczy, bo może właśnie DDA lub DDD. To krzywdzi wiele osób będących w terapii.

Cholera wyszedł mi jebutnie długi post, ale chciałam Wam pokazać na swoim przykładzie jak to jest.

Po przeczytaniu chcę jeszcze dodać...jako dziecko moglismy zwalać winę za wiele rzeczy, złych decyzji na rodziców...ale teraz to od nas zależy co zrobimy z wiedzą jaką o sobie mamy. Teraz to już nie rodzice decydują a my i to w naszych rękach spoczywa decyzja i odpowiedzialnośc za siebie w dalszym życiu.

Przy każdej poradni ds. uzależnień znajdziecie pomoc. Gdybym mogła Wam w czymś pomóc, zawsze się postaram, jeśli będę umiała…
Poniżej macie linki, poczytajcie sobie, sprawdźcie testy (są miarodajne akurat).

TEST - to co jest dla DDA, jest w dużym stopniu równoważne z DDD

http://www.psycholog...ty.php?test=dda

NIEKTÓRE CECHY DDA/DDD

http://kobieta.gazet...115,823990.html

INNE

http://www.kobieta.p...ci-alkoholikow/

http://charaktery.eu/dda_i_inni/

http://www.dda.pl/in...id=58&Itemid=66

http://www.wiadomosc...ikow_58078.html

WARTO PRZECZYTAĆ-nie wiem co to za psycholodzy

http://www.psycholog...y&op=spis&id=67
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#6 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11622 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 sierpień 2009 - 00:06

Stokrotnisien, po terapii będzie inaczej :)
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#7 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11622 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 sierpień 2009 - 09:38

No i właśnie samam sobie odpowiedziałaś na pytanie :)

Rodzice, którzy nas wychowali anp. sami wynieśli z domu DDA lub DDD Sami np. mogli nie pić, ale zachowania - nadmierny kontroling, ndmierny perfekcjonizm, oziębłość emocjonalna - to jest ich dziedzictwo, które wynieśli i powielają.

Dzieci z takich dysfunkcyjnych rodzin często jako dorosłe osoby tworzą sobie obraz idealnej rodziny jaką chcą stworzyć - tzw.idealne marzenia dzieci z nieidealnych rodzin...

Polecam książki
- gdzie się podziało moje dzieciństwo
- toksyczni rodzice
- toksyczne związki
i moja ulubiona...
- chę być kochana tak jak chcę
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#8 Filozofka

Filozofka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2594 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Myśli Wszelkie

Napisano 14 sierpień 2009 - 11:33

Myślicie,że bycie DDA ma jakiś związek z depresją?

Ja ponoć jestem...Piszę ponoć dlatego,że u mnie w domu co prawda był alkohol(ojczym pił),ale jakiś wielkich awantur nie było.Tzn on nie robił,za to matka zawsze rozpętywała aferę jemu.Były wyzwiska,wypominanie czasem jakieś szarpaniny(NIGDY nie poniósł na nią ręki).
Wydaje mi się też,że matka wyżywała się na nas za swoje nieułożone życie,za to,że jest tak jak jest.Często też wspominała o moim ojcu (w tym momencie trzeźwy alkoholik),że ma mnie gdzieś,że nas zostawił itp.Wiem,że matka bardzo mnie kocha,jest osobą inteligentną,potrafi wielu ludziom doradzić (poza tym uważa,że wszystko wie najlepiej),ale mnie jakoś niespecjalnie pomogła.Za wiele chyba złego usłyszałam z jej ust...
Przez atmosferę w domu mam problemy ze stworzeniem normalnego związku-poniżam się dla facetów,lokuję uczucia w osobach nieosiągalnych,czuję się gorsza od innych.
Jeden wielki nieudacznik i mam ochotę umrzeć albo urodzić się na nowo z innym podejściem do życia,z innymi problemami.

W dodatku ten mój post to jeden wielki bełkot;(

Piętno dzieci DDa....mój ojciec tez jest alkoholikiem, dziecinstwo to zlepek obrazków-tata z nożem, mama krzyczy, ja w oknie wołająca ojca przez cały dzien zmysla ze mnie slyszy...imprezy w domu pod nieobecnosc matki... ojciec z kolegami a ja sama w pokoju...jego pijani koledzy ...tutaj wchodzi cenzura....
I tutaj powstaje nasz problem i choroby psychiczne. Brak odpowiedniej opieki w dziecinstwie i buch. Teraz poszukuje w mezczyznie chyba ojca....przez to wszystko...ciagle placze...
http://pl.wikipedia....g/wiki/Rusałka

"Prozac – na chęć życia. Geriavit – na się nie starzenie. Nootropil – na lepsze funkcjonowanie metabolizmu mózgu. Etopirynę – profilaktycznie." Dzień Świra

#9 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11622 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 sierpień 2009 - 12:13

Zajrzyjcie do linków jakie Wam wkleiłam, tam jest sporo odpowiedzi. I może jednak prócz zwykłej terapii zdecydujecie się na terapię DDA?
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#10 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11622 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 sierpień 2009 - 12:41

Odpowiem tak jak sama pamiętam, bo moja ukochana ksiązka pojechała do Legionowa :(

Prawda jest taka, że każdy stan depresyjny, każde uzależnienie pozostawia ślady w mózgu. Konkretnie zmieniają się trasy neuronów, co więcej, stare dobre trasy się niszczą, powoduje to uszczerbek na zdrowiu i trwałe uszkodzenie mózgu, które na ogól jest dziedziczne. Ale można z tym sobie radzić :) poprzez terapię oraz tzw. karmienie mózgu - czytanie, poszerzanie dobrych wspomnień (znaczy budowanie nowych dobrych relacji), chodzenie do kina, do wesołego miasteczka itp. powoduje wytworzenie się nowych połączeń w mózgu, które "naprawiają" połączenia neuronowe. Wówczas należy pielęgnować to co dobre nam sie przytrafia i poszerzać to dobre :) Depresja wówczas miewa, krótkie nawroty, ale wtedy wiemy jak sobie radzić by się jej pozbyć :)

Nie dziwię się,że w takiej sytuacji w rodzinie była depresja, umówmy się uciekanie w melncholię, w chorobę to najlepsza często obrona przed dysfunkcją w rodzinie.
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#11 Filozofka

Filozofka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2594 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Myśli Wszelkie

Napisano 14 sierpień 2009 - 13:16

Rodzice, którzy nas wychowali anp. sami wynieśli z domu DDA lub DDD Sami np. mogli nie pić, ale zachowania - nadmierny kontroling, ndmierny perfekcjonizm, oziębłość emocjonalna - to jest ich dziedzictwo, które wynieśli i powielają.

Coś w tym jest.Mój dziadek (ojciec mamy) też jest alkoholikiem,a matka często opowiadała mi jaki to miała horror w domu przez babcię tzn.była regularnie bita,poniżana,babcia nigdy nie okazała jej miłości.Jednym słowem miała nieciekawe dzieciństwo i szybko wyprowadziła się z domu.Z tym nadmiernym kontrolingiem też się zgodzę -także z tym,że ona uważa iż zawsze ma rację i nikt nie jest w stanie jej przegadać.Nadmierny perfekcjonizm...hm np.nigdy nie pochwaliła mnie za słabsze oceny np.4(dla mnie to tez dobra ocena),wydaje mi sie ,ze za duzo wymagala i w pewnym momencie przestalam sie w ogole uczyc,moze podswiadomie chcialam jej zrobic na zlosc i pokazac,ze nie bedzie mna rzadzic tak jak rzadzi wszystkich dookola.Na dobre mi to nie wyszlo.Glupia bylam.Nie chce miec dzieci,bo wiem,ze nie beda normalne.

Poza tym depresja jest chyba u mnie genetycznie uwarunkowana.Obie babki miały,ojciec ma,no i teraz ja.

Jo jak u mnie (mieszkam sama z matka) gdy bylam w podstawowce/gimnazjum/liceum
matka:co dostalas z klasówki?
ja-4+
Matka-a co nie moglas poprosic o 5 albo odpowiedziec moglas sie douczyc. A ktos dostal 5? BYly jakies piatki?
ja: tak, były
Matka: a kto dostał? (chuj ja obchodzi kto kurwa dostal japierdole)

Albo sytuacja
Matka: co dostalas z pracy klasowej
Ja; 5+
Matka: Nie moglas na szostke?!!!( wielkie oburzenie) Gdybys sie bardziej przylozyla to bys dostala a ty tylko ogladalas telewizje zamiast sie uczyc

I tak cale zycie...
Na studiach przepisuje mi zeszyty hahahahah NAPRAWDE :D Bo mam brzydkie pismo xD Wg niej
http://pl.wikipedia....g/wiki/Rusałka

"Prozac – na chęć życia. Geriavit – na się nie starzenie. Nootropil – na lepsze funkcjonowanie metabolizmu mózgu. Etopirynę – profilaktycznie." Dzień Świra

#12 Filozofka

Filozofka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2594 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Myśli Wszelkie

Napisano 14 sierpień 2009 - 14:12

Hahaha jak przeczytalam te slowa poczulam sie jak w domu. Moja mowi ze jestem leniwa, kaze mi sprzatac, zmywac naczynia itd ale jak to zrobie to jest wg niej zle i niedokladnie i robi wszystko sama jeszcze raz....
http://pl.wikipedia....g/wiki/Rusałka

"Prozac – na chęć życia. Geriavit – na się nie starzenie. Nootropil – na lepsze funkcjonowanie metabolizmu mózgu. Etopirynę – profilaktycznie." Dzień Świra

#13 stokrotnisien

stokrotnisien

    Bywalec

  • Bywalec
  • 542 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 sierpień 2009 - 19:51

Moja tez czesto poprawia,ona chyba o sobie mysli,ze wszystko robi najlepiej.
To po kaze nam cos robic skoro i tak bedzie zle...?Chore to.Naprawde ciezko wytrzymac z taka osoba...
I wiem, że mogę, wiem, że mogę,
choć mam pod skórą coś jakby strach.

#14 Ananake

Ananake

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 24 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 15 sierpień 2009 - 15:00

U mnie jest to samo tylko, że to mój ojciec wiecznie jest niezadowolony. Zawsze jest ktoś lepszy, sprytniejszy no bo ja to ofiara życiowa jestem oczywiście, mimo ukończonych studiów i dobrej pracy. Wiecznie słyszę, że niczego nie osiągnę, że nie dam rady, a jak jakimś cudem uda mi się coś to zaraz słyszę żebym się nie cieszyła bo życie okrutne jest. Sama nie wiem czemu jeszcze mieszkam w tym domu. Chyba szkoda mi matki... i zwyczajnie boję się, że rzeczywiście nie dam rady i nie będzie powrotu. To chore ciągle jestem sama, bo śmiertelnie boje się zaufać drugiej osobie. I nadal jestem niewidzialna, żeby był tylko spokój Żałosne... Trzeba odnaleźć w sobie trochę siły i zawalczyć o siebie.
Dzięki Kalina za linki i książki ; )
Turn On The Bright Lights

#15 leon

leon

    Bywalec

  • Bywalec
  • 503 postów

Napisano 15 sierpień 2009 - 15:58

U mnie sytuacja podobna. Ale uświadomienie sobie tego, że takie zachowania są chore już są sukcesem. Później praca na terapii i nastąpi oczyszczenie.

#16 Filozofka

Filozofka

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2594 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Myśli Wszelkie

Napisano 15 sierpień 2009 - 17:34

Ananake, gdy ojciec ponownie bedzie Ci robil wyrzuty to zapytaj sie co on w zyciu osiagnal? Nie wiem jak to jest w Twojej rodzinie ale w mojej chyba moja matka przeklada niezrealizowane marzenia swoje na mnie
http://pl.wikipedia....g/wiki/Rusałka

"Prozac – na chęć życia. Geriavit – na się nie starzenie. Nootropil – na lepsze funkcjonowanie metabolizmu mózgu. Etopirynę – profilaktycznie." Dzień Świra

#17 Kalina

Kalina

    Kalina

  • Junior Admin
  • 11622 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 sierpień 2009 - 20:39

Ananake, gdy ojciec ponownie bedzie Ci robil wyrzuty to zapytaj sie co on w zyciu osiagnal? Nie wiem jak to jest w Twojej rodzinie ale w mojej chyba moja matka przeklada niezrealizowane marzenia swoje na mnie

To nie jest wyjście, takich pytań się nie zadaje bo one zaostrzają konflikt...

Lepiej chyba powiedzieć, Ty już swoje przżyłes i rozliczasz się sam. Teraz pozwól żyć mnie tak jak chcę, ocenię jakość sowjego życia za 30 lat

Albo, miałes czas na wychowanie teraz obserwuj jak wychowałes i pozwól na popełnianie własnych błedów
"I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]"

"Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska."

"Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." :)

#18 Ananake

Ananake

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 24 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 16 sierpień 2009 - 10:22

Ananake, gdy ojciec ponownie bedzie Ci robil wyrzuty to zapytaj sie co on w zyciu osiagnal? Nie wiem jak to jest w Twojej rodzinie ale w mojej chyba moja matka przeklada niezrealizowane marzenia swoje na mnie

To nie jest wyjście, takich pytań się nie zadaje bo one zaostrzają konflikt...

Lepiej chyba powiedzieć, Ty już swoje przżyłes i rozliczasz się sam. Teraz pozwól żyć mnie tak jak chcę, ocenię jakość sowjego życia za 30 lat

Albo, miałes czas na wychowanie teraz obserwuj jak wychowałes i pozwól na popełnianie własnych błedów

Póki co to ignoruję te uwagi, choć piekielnie mnie to boli, że mój własny ojciec zamiast mnie wspierać to czerpie radość z każdego mojego błędu. Ciągle słyszę, że gdyby nie on to nie przeżylibyśmy jednego dnia, że on tyle poświęcił, a teraz nie ma z tego nic, zero szacunku. Cóż wielokrotnie wypomniał mi, że byłam błędem młodości, który zmarnował mu życie. A moja matka zwyczajnie poddała się ojcu, nie potrafi się bronić, jest współuzależniona, robi wszystko aby mu dogodzić, żeby był spokój. Ja jako jedyna głośno sprzeciwiam się sytuacji w domu i tak jestem wrogiem nr 1 jestem zupełnie sama w boju. Nie wiem na co czekam, zamiast zacząć żyć własnym życiem, tworzyć swój dom to tkwię w tej beznadziei, a czas mija. Najgorsze jest to, że nikt z moich znajomych z pracy i w ogóle nie wie jak wygląda moje drugie życie. A ja jestem przerażona, nie mam wsparcia, nie wiem co robić...
Turn On The Bright Lights

#19 whoCares

whoCares

    Bywalec

  • Bywalec
  • 697 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 19 sierpień 2009 - 19:14

kurde, przestancie sie oszukiwać..
mój włąsny ojciec? chyba biologiczny tylko.
Też jestem DDA, nie ma co walczyc z ojcem, matką, udowadniać, starać się. To nie ma absolutnie najmniejszego sensu! I tak nigdy nie będziesz dla tej osoby lepszy/lepsza, zawsze będzie jakieś ale, zawsze będzie coś do poprawienia i nigdy nie znajdzie się ani minuta na pochwałę. Nawet teraz dla mojej matki mimo tego, że kontakt utrzymuje z nią bardzo rzadki ważniejsze są rzeczy w stylu czy chodzę do kościółka, albo czy spóźniam się do pracy. I teksty w stylu : "bo wiesz, ja to bym chciała, żebyś Ty..."

Nasi rodzice są chorzy, najczęściej wychowani w domach takich jakie tworzą dzieciom, brak im poczucia własnej wartości i realizują swoje ambicje, swoje chore wizje wspaniałego człowieka katując nas. To nie jest miłość, to chore uczucie.

Filozofko-nie walcz, nie jego metodami.. ja się z ojcem lałem, wyzywałem, obrażałem, kłóciłem, godziłęm, żeby po tygodniu było to samo.
A teraz nie odzywam się do niego wogóle.. Nawet na imieniny czy urodziny, ale nie dlatego, że jestem obrażony czy coś, zwyczajnie mnie to nie interesuje co on robi, co go boli. Nie zycze mu zle-jeżeli zadzwoni i chce sie zobaczyc czy pogadac to ok, jesli ja od niego cos potrzebuje to dzwonie i wykorzystuje to, że jemu brak tego kontaktu. ALe ja nie tęsknie za tatusiem czy mamusią i nie odczuwam już potrzeby bycia takim, zeby oni byli zadowoleni.

#20 tadam

tadam

    z dźwigu skoczył nie podskoczył :-) skoczył z dachu i do piachu

  • Oczekujący
  • PipPipPipPipPip
  • 17189 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 wrzesień 2009 - 22:52

Pamiętam jak miałam 4-5 lat i klęczałam na grochy, ryżu lub wycieraczce drucianej z rękoma podniesionymi do góry, wówczas moja matka jeszcze nie piła, ale ojciec powoli zaczynał już pić…Chore kary.

Oooooooooooooooooo! Widzę, że nie tylko w moim domu były na topie takie rozrywki. Ja klęczałem na małych plastikowych kuleczkach wielkości ziarnka ryżu, które wbijały się w kolana, a nad głową musiałem trzymać doniczkę z kwiatkiem (teraz nienawidzę kwiatków doniczkowych u siebie, każdego w końcu zasuszę, tak mnie stresują) i tylko bym spróbował zapłakać albo ugiąć ręce ....

Jestem DDA, moja matka była alkoholiczką, choć nie pamiętam z dzieciństwa zbyt dużo typowego picia. Jestem też DDD. Bylem bity w dość "wymyślny sposób". Moja matka systematycznie łykała przy mnie leki i mówiła mi, że truje się przeze mnie, a później ja jako mały chłopiec zmuszałem ją do wymiotowania pakując w jej gardło palce i wlewając w nią litry wody, a na koniec opiekowałem się nią, aż do odzyskania przytomności. W dzieciństwie byłem również molestowany seksualnie i to w różnym wieku.

Jeśli to nie miało wpływu na to w jakim stanie jestem obecnie, to nie wiem co miałoby mieć na to taki wpływ? W porównaniu z tym co przeżywałem w dzieciństwie, to co teraz mnie spotyka nie jest aż tak straszne.

najbardziej chciałbym być po prostu zwykłym pudełkiem po butach
mamy tylko jedno ciało, które wymaga od nas, abyśmy go nie oszukiwali alice miller

...........................................................................................................

Baza adresów Ośrodków Interwencji Kryzysowej






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych