Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Czy powinnam o tym mówić osobie w depresji?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
10 odpowiedzi w tym temacie

#1 Mrok@

Mrok@

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Imię:ANETA

Napisano 28 stycznia 2024 - 13:37


Hej,

Od jakiegoś czasu czytam , oglądam, szukam sposobu jak pomoc bliskiej osobie. Chcę poznać wroga żeby z nim walczyć , ale czuje ze sama popadam w mega przygnębienie. Jest we mnie tyle złości , agresji, ciągle płacze.
Caly czas wspieram, chociaż jest to dodatkowe trudne bo głównie na odległość. Te wszystkie kontakty wychodzą ode mnie , próby zagadania, rozmowy o duperelach , czasem czuje się jakbym prowadziła przesłuchanie, zadaje pytania i otrzymuje odpowiedz. To tak bardzo boli, bo do tej pory byliśmy ze sobą bardzo blisko i kontakt był codziennie praktycznie w każdej porze dnia i nocy . Rozmawialiśmy o wszytskim , mogłam mu się wyżalić i tylko on potrafił mnie pocieszyć. Sama też nie jestem do końca " normalna " mam swoje mroki.
Ale teraz jakbym dla niego nie istniała. I mimo tego że wiem że w tym momencie jedyne co on czuje to pustka i brak chęci na cokolwiek , to czuje się tak bardzo odrącona.

Czy powinnam powiedzieć partnerowi o tym co czuje, ze brakuje mi jego bliskosci, ze bardzo tesknie ? Nie chce wywoływać u niego poczucia winy , że przez niego cierpię i jest mi źle. Nie chce go osaczac i zmuszać.

#2 InBloom

InBloom

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 49 postów

Napisano 28 stycznia 2024 - 16:15

Kłaniam się,

 

Na pewno ludzie się powinni komunikować czasami wysyłane sygnały nie są zbieżne z tym co dana osoba myśli i czuje.Usuwanie się w cień nie musi wynikać z niechęci tylko innych czynników których ludzie nie chcą eksponować. Jeżeli Ci zależy na tej osobie to powinnaś się skomunikować jest taka opcja że nie będzie oczekiwanej przez Ciebie reakcji, ale nie komunikując swoim uczuć sytuacja tym bardziej sama się nie rozwiaże. Z doświadczenia wiem że nie ma nic bardziej dojmującego niż obojętność otoczenia i brak komunikacji.


I hate my flesh it's dimension poisoning my soul with doubt. It made me question the essence of the I


#3 Mrok@

Mrok@

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Imię:ANETA

Napisano 28 stycznia 2024 - 17:57

Bardziej chodziło mi o to, czy jak powiem ze jest mi bardzo ciężko, wyrzuce te wszystkie negatywne emocje , trochę nawet pod jego adresem , to nie pogorszę sprawy.

#4 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 10 870 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 28 stycznia 2024 - 19:13

Mówienie prawdy nigdy nie pogarsza sprawy. Czasami tę prawdę trzeba głośno wypowiedzieć. Drugiej stronie może być przykro ale każdy wrzód w końcu pęka i oczyszcza się z całego syfu.


  • emzet lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#5 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 7 194 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 stycznia 2024 - 20:16

Mówić jak mówić, ale jak Ty chcesz sobie pomóc?

Bo mi brzmi trochę na- jak on się ogarnie to wszystko będzie dobrze, a moja agresja, smutek i mroki magicznie znikną.
A no nie mówię, że nie jest to możliwe, ale statystycznie to zdarza się rzadko.

Punkt 1- chcesz pomóc komuś zacznij od siebie
Jak z maską tlenowa w samolocie- najpierw Ty potem inni
  • Willow47 i Magd@ lubią to
Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#6 Mrok@

Mrok@

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Imię:ANETA

Napisano 28 stycznia 2024 - 20:41

No właśnie nie wiem jak sobie pomoc. Od kilku dni poprostu nie mam na nic sił. Leże , mysle i wspominam dobre chwile. I ten ogromny zal i smutek. Czasem poprostu mam ochotę zostawić to wszystko. Skoro on mnie odpycha to znaczy że mnie nie chce.

Bardzo współczuję chorym, ale czasem wydaje mi się że oni nie zdają sobie sprawy jak bardzo ciepia ich bliscy

#7 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 7 194 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 29 stycznia 2024 - 19:17

Być może czas na warunki

 

"Czy powinnam powiedzieć partnerowi o tym co czuje, ze brakuje mi jego bliskosci, ze bardzo tesknie ? Nie chce wywoływać u niego poczucia winy , że przez niego cierpię i jest mi źle. Nie chce go osaczac i zmuszać."

No, ale taka prawda, że przez niego cierpisz i ci źle.

To co, pomilczysz jeszcze 5 lat?

 

Osoba chora sama często nie chce pójśc do lekarza, więc właśnie to mówisz, jak się czujesz i proponujesz żebyście poszli do psychiatry lub psychologa przynajmniej dowiedzieć się czy coś się dzieje,

 

A Ty w międzyczasie powinnaś skupic się na sobie, masz przyjaciółki? Może Cię ktoś wesprzeć? Masz jakieś życie poza relacją? Jak masz to wróć do niego, poświęć mu więcej czasu, jak nie to zacznij budować. Jak nie potrafisz to może czas na terapię i wsparcie z tej strony.


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#8 Mrok@

Mrok@

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Imię:ANETA

Napisano 29 stycznia 2024 - 22:46

Mam swoje życie, znajomych , uprawiam systematycznie sport. Żyje w ciągłym ruchu, ciężko usiedziec mi na tyłku. Do czasu jego zjazdu. Wtedy dosłownie jakby wypuścili ze mnie powietrze, wyłączyli prąd. Nic mnie nie interesuje, zero radości z czegokolwiek.Tak się wkurzam na siebie.

#9 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 7 194 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 stycznia 2024 - 13:08

No i co się wkurzasz na siebie, że co ;) ?

Miłość jest siłą napędową w relacji, ale to nie wszystko żeby mogła trwać. Co oczywiście boli w ..., jak się staje przed różnymi rozmowami, decyzjami czy wizjami, ale taka prawda.
Bo potrzeba też prawdy. Szacunku.

Do brzegu.
Jako ciocia złota rada powiem tak- przygotowuj się do rozmowy, można to zapisywać jak list, można punktować na kartce czy w głowie. Jak się temat ułoży wysyci to siadasz do rozmowy, może się zdarzyć że powiesz wszystko, a druga strona nic nie odpowie powie że nie wie, wtedy mówisz że ok czy potrzebujesz czasu jeśli tak to umawiasz od razu konkretny dzień powrotu do rozmowy.

Ma być krótko, nie chodzi żeby kogoś zalać żalem tylko przedstawić problem i konieczność rozwiązań.
W skrócie chodzi o możliwie łagodne pwoiedzenie- zmieniło się, trwa to już zbyt długo, cierpię i widzę że cierpisz. Musimy coś z tym zrobić żeby ratować ciebie, ratować mnie i ratować naszą relację. Idziemy do psychiatry czy psychologa.

I potem razem się umawiacie, tzn może iść sam, chociaż polecam nawet do poczekalni pójść razem, ale nie zostawiasz tego procesu umawiania po stronie osoby z depresją chyba że czuć że nabrała energii i to zrobi.
Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#10 Mrok@

Mrok@

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Imię:ANETA

Napisano 31 stycznia 2024 - 10:57


Porozmawialiśmy, nawet się otworzył. Powiedział co czuje , Wielka pustkę i ogromny ból. Zero zainteresowania kimś, czymś , co się dzieje w okół. Najgorsze jest to że on sam nie wie czy chce z tego wyjść:((
Powiedziałam co ja czuję, że go tracę. Przyznał ze sam czuje ze gaśnie, że jest mu przykro.
Obiecał ze pomysli o jakiejś pomocy . Bardziej chyba na odczepnego ale nadzieja jest. A raczej byla.
Powiedzialam ze sie nie poddam , będę walczyć o niego . Tylko niech powie ze chce żebym została.

I to był chyba błąd. Powiedział ze to jest zle pytanie, że nic nie zrozumiałam, że to trochę jak szantaż. Nie chce żadnej pomocy, niczego nie potrzebuje, wszystko minie i będzie dobrze.

Jak sobie tak myślę teraz . W świetle tego że obecnie ma wszystko gdzieś, takie pytanie nie mialo sensu ale tak bardzo chciałam usłyszeć : zostań. Zostań ale nic nie mogę obiecać, poprostu bądź gdzieś blisko .

Załamało mnie to jeszcze bardziej . Bardzo zraniło. Rozmawialiśmy na odległość i teraz nawet nie mam ochoty się odezwać. A przecież obiecywałam tyle razy ze choćby nie wiem co będę przy nim

#11 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 7 194 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 stycznia 2024 - 17:42

Porozmawialiśmy, nawet się otworzył. Powiedział co czuje , Wielka pustkę i ogromny ból. Zero zainteresowania kimś, czymś , co się dzieje w okół. Najgorsze jest to że on sam nie wie czy chce z tego wyjść :((
Powiedziałam co ja czuję, że go tracę. Przyznał ze sam czuje ze gaśnie, że jest mu przykro.
Obiecał ze pomysli o jakiejś pomocy . Bardziej chyba na odczepnego ale nadzieja jest. A raczej byla.
Powiedzialam ze sie nie poddam , będę walczyć o niego . Tylko niech powie ze chce żebym została.

I to był chyba błąd. Powiedział ze to jest zle pytanie, że nic nie zrozumiałam, że to trochę jak szantaż. Nie chce żadnej pomocy, niczego nie potrzebuje, wszystko minie i będzie dobrze.

Jak sobie tak myślę teraz . W świetle tego że obecnie ma wszystko gdzieś, takie pytanie nie mialo sensu ale tak bardzo chciałam usłyszeć : zostań. Zostań ale nic nie mogę obiecać, poprostu bądź gdzieś blisko .

Załamało mnie to jeszcze bardziej . Bardzo zraniło. Rozmawialiśmy na odległość i teraz nawet nie mam ochoty się odezwać. A przecież obiecywałam tyle razy ze choćby nie wiem co będę przy nim

 

Moim zdaniem to jest bardzo sensowne pytanie które zadałaś.

Jeśli ktoś mówi- jestem w czarnej d... i chyba nic z tym nie zrobię, wszystko mi jedno czy popłyniesz na dno ze mną czy nie-   to pojawia się ważne pytanie- co jest prawdziwą miłością do samej siebie?

 

Mówisz, że to trochę jak szantaż, ja nazwałabym to otwartym i szczerym stawianiem warunków.

To nie są żarty, to nie jest niezmywanie naczyń czy brudne skarpetki.

To kaliber, jak gdy ktoś wpada w alkoholizm- przestajesz pić albo się rozstajemy, nie zostawię Cię na tej drodze, ale muszę wiedzieć dokąd idziemy. Nie pójdę z Tobą na dno.

 

Wszystko oczywiście zależy też od stażu relacjim głębokości, zobowiązaniach i deklaracjach. A słyszę o korespondencyjnej relacji na odległość. Tak może ostro piszę, ale też bądźmy szczerzy jesteście na etapie randkowania z tego co słysze, a nie małżeństwa.

 

Słyszę Cię jakie to trudne, mogę sobie wyobrażać jak to jest. Na pierwszym miejscu osobą która kocha nas samych i dba o nas samych jesteśmy my sami, rozumiem nadzieję, czytam, że jest jakieś okienko możliwości, że zdecyduje się poszukać pomocy.

Czasem warto z góry sobie założyć ile możesz poczekać aż do tego lekarza pójdzie. Czasem takie mocne ruchy są też bardziej motywujące niż patrzenie jak ktoś się stacza. Cokolwiek nie zrobisz to pamiętaj o sobie.

Każdy ma prawo do swoich decyzji, on także, a Twoje decyzje zależą od Ciebie.


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych