Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Akt desperacji


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
34 odpowiedzi w tym temacie

#21 Mph

Mph

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 17 postów
  • Imię:Marcin

Napisano 25 września 2023 - 22:15


 

 

Za wolno Ci... to zależy co jesteś w stanie udźwignąć... a co jeżeli to czułość i delikatność kryje się pod tym co ciężkie, wtedy nigdy nie znajdziesz gwałtownego rozwiązania.
 
Mocno wziąłeś diagnozowanie do siebie (tj. jako odarcie z człowieczeństwa), pewnie ma to związek z tym, że zawsze musiałeś być twardy, a problemy psychologiczne odbierasz jako słabość. Podczas, gdy wcale nie różnisz się niczym od innych ludzi, "zaburzenie" to inaczej silne natężenie problemów z którymi w mniejszym stopniu zmagają się wszyscy.
 
Przykład - mogę się częściowo wczuć w twoje położenie bo jestem pornoholikiem, po wieeelu latach, wśród wielu kroków, końcowym aktem uwolnienia z nałogu, było uświadomienie sobie w jaki sposób miałem połączoną seksualność ze wstydem (a nie było żadnego gwałtu). Mogę się tylko domyślać jak trudno będzie Ci przerobić traumę, jak ciężko spojrzeć w przeszłość i popatrzeć wśród ekstremalnych emocji jakie myśli się wtedy zrodziły. A to może być klucz do twojego lęku przed bliskością.
 
Konfrontujesz się z pogwałceniem bliskości w przeszłości i utrwalonym przekonaniem o sobie jakie przyjąłeś jako bezbronne dziecko. Jesteś dorosłym mężczyzną z zamrożonymi przekonaniami dziecka. I tu w drogę wchodzi DDA, bo jednocześnie jak możesz przyjąć, że częściowo masz pogląd dziecka, gdy uważasz się za osobę odartą z dzieciństwa, dorosłą od zawsze? A tylko to co uznasz za głęboko prawdziwe zmieni w tobie cokolwiek.
 
I jeszcze wstyd. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę jak intensywnie przewija się przez wszystko co tu napisałeś. Skoro twoi rodzice ciągle przerzucali winę na Ciebie, to może nadal, pomimo upływu lat, dalej obwiniasz się bardziej niż inni ludzie? Skąd wiesz że twój wstyd 1/10 to nie jest 9/10 u innych. Jak możesz dostrzec w sobie branie winy na siebie, gdy myślisz o sobie z pełnym przekonaniem, że jesteś butny i przekorny?
 
Ps. gdybyś interesował się psychologią, to może zmieniłbyś zdanie na temat etykiet DDA, PTSD itp. to bardzo wygodne narzędzie, jak spis treści w książce.

 

Pewnie nie znajdę gwałtownego rozwiązania, bo takowego nie ma. Ja mam ten problem, że w ogóle nie widzę światełka w tunelu - trochę jak z nauką do egzaminu. Z tyłu głowy zawsze mam świadomość, że jeśli będę trzymał się planu, to na końcu zobaczę efekt. Tutaj tego nie ma. Nie mam planu. Nie mam koncepcji. Nie wiem co robić. Czuję się bezradny, a mój stan się pogarsza. Widzę siebie za 10 lat z tym samym nastawieniem albo i gorszym. 

 

Co do problemów psychologicznych, to pewnie multum ludzi powie, że to normalna i naturalna sprawa, ale zdecydowana część społeczeństwa uzna to za słabość. Raczej nie doświadczysz zrozumienia, bo to problem, który nie jest namacalny. Ja generalnie mówię o sobie tylko wtedy, gdy ktoś mnie o to poprosi, bo rzekomo takiej osobie zależy na tym, by być z nią szczerym. Za każdym razem po opowiedzeniu swojej historii w bardzo lakoniczny sposób słyszałem tylko, że "ktoś musi się chronić przede mną", "musi być asertywnym, bo trzeba dbać o siebie", "każdy ma traumy i nic mnie nie usprawiedliwia" (jakbym komuś zrobił krzywdę czy szukał wymówki). Dlatego wychodzę z założenia, że przeżycie tej historii i relatywnie normalne funkcjonowanie nic nie znaczy. Ludzie generalnie nie chcą się zadawać z trędowatymi emocjonalnie. Jest to zbyt drenujące i niebezpieczne. Nie mogę mieć pretensji o to, że ktoś szuka bezpiecznej przystani w kimś, kto potrafi cieszyć się życiem i nie jest patusem. Zdrowy egoizm. I ja to rozumiem. 

 

Kiedyś poszedłem na terapię grupową DDA. I wiecie co? Właśnie o to się rozbiło. Siedzieliśmy w jakimś podziemnym kręgu, schodziliśmy praktycznie do piwnicy na te spotkania, w oknach widniały kraty, dostaliśmy kategoryczny zakaz, by rozmawiać ze sobą poza grupą. Szczerze? Czułem się stygmatyzowany. Jak jakiś wyalienowany element społeczeństwa. A przecież życie, do którego dążyłem toczyło się właśnie poza tymi kratami objętymi pajęczyną. Ja chcę wrócić albo nauczyć się żyć na łonie społeczeństwa, a nie utwierdzać się w przekonaniu, że jestem freakiem. 

 

Mój lęk przed bliskością tak naprawdę - tak przynajmniej uważam - może zostać zniwelowany tylko konfrontując się z nim. Żadna rozmowa, żadne wejście w głąb siebie nie da mi tego, co prawdziwy dotyk drugiego człowieka. Z uwagi na fakt, że jestem nieudacznikiem i śmieciem, to żadna tego typu relacja nie wchodzi u mnie w grę. Chyba, że za pieniądze, ale nie mógłbym potem patrzeć na siebie w lustrze. 

 

Co do wstydu, to nie wiem. Ja cały czas czuję wstyd i poczucie winy. Nie mówiąc o lękach. Czuję się wydrenowany - nic mi nie wychodzi od dłuższego czasu. Nie radzę sobie. Żałosne. 

 

 

cześć!

pierwsze co miałam w głowie po przeczytaniu - wow ziom, jesteś wielki!

to co zdążyłeś osiągnąć mając tak przerąbane, jestem pełna podziwu. ale tak ogromnie.

jesteś i będziesz niesamowicie silną osobą.

 

może spróbuj pójść na grupę aa żeby dowiedzieć się co robili rodzice i dlaczego? nie musisz chlać żeby tam iść, sama miałam alkoholika w rodzinie i poszłam raz. wyszłam z zupełnie innym nastawieniem do dawnej sytuacji. i wbrew pozorom - nie było tam żulerskich śmierdzieli, a piękne młode kobiety i biznesmeni, bogaci i biedni. niesamowita mieszanka.

 

moim zdaniem największym sukcesem na etapie kiedy wszystko wraca do ciebie jak bumerang będzie pójście do terapeuty poznawczo-behawioralnego. możesz na nfz, tylko dłużej poczekasz. mi prywatnie wychodzi ok 1200 zł za miesiąc, a jak dorwę termin to idę też na nfz. zależy jak często potrzebujesz.

nie zamykaj się w sobie i nie chowaj tych emocji. pamiętaj, że w domu alkoholowym uczy się dziecko trzech rzeczy: nie mów, nie czuj, nie ufaj.

no to teraz mów, czuj i ufaj.

 

i zostań na forum. mi to forum ogromnie pomaga, bo są ludzie, którzy dużo rozumieją nie oceniając jednocześnie. to jest na wagę złota.

 

i jeszcze raz gratuluję rozwagi, odwagi i inteligencji, że jesteś gdzie jesteś. zawdzięczasz wszystko sobie.

 

Hej, 

 

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Jest to dla mnie budujące. I piszę to bez kurtuazji. Często odwiedzam to forum, żeby sprawdzić czy ktoś cokolwiek napisał. Zdecydowanie brakuje mi uwagi i każdy wpis traktuję z należytym pietyzmem. 

 

Tak naprawdę moje osiągnięcia sprowadzają się do wynajmowania małego pokoju na Ursynowie, zakupu konsoli, przejechaniu dłuższych tras rowerowych i ukończeniu kilku biegów. Poza tym, jak na 30 lat, to w sumie jestem nikim. Moja historia jest raczej obciążeniem, a nie powodem do dumy. 

 

Co do AA, to ja jestem zmęczony szukaniem genezy postępowania moich rodziców. Przez X lat musiałem szukać dla nich zrozumienia, więc dzisiaj, gdyby mi ktoś racjonalnie wytłumaczył dlaczego, to miałbym to gdzieś. Ja od nich nie dostałem żadnego zrozumienia - każde moje przewinienie, niewłaściwe zachowanie spotkało się z napiętnowaniem, nigdy z próbą dialogu czy zrozumienia. Jeśli zrobiłeś coś źle, to zasługujesz na krzyk i karę. Ok. Spoko. Więc niby dlaczego oni mają dostać zrozumienie? 

 

Co do terapeuty, to nie stać mnie na takie wizyty. Aktualnie szukam dodatkowej pracy, więc może wówczas. Na razie mnie po prostu na to nie stać. 

 

Odnośnie do ukrywania emocji, to żeby mówić czuć i ufać, to na kanwie doświadczeń z ostatnich kilku lat każda próbą rozmowy wyglądała tak: 

 

"Myślałem, że masz mocniejszy mental", 

"Gdybym była mężem Twojego ojca, to pewnie też bym się powiesiła", 

" Muszę chronić się przed Twoją historią. Cała ja! Jestem taka asertywna", 

" Wszyscy mamy problemy!" 

" Ty masz stresy? Wiesz, ile ja mam stresów, co Ty możesz o tym wiedzieć?" 

" Gówno mnie obchodzą Twoje problemy. Nikt się nade mną nie rozczulał" (nieważne, że X czasu naszych rozmów skupiało się właśnie na problemach tej osoby), 

"nie mogę na Ciebie patrzeć. Wysysasz ze mnie życie! Nie mogę sobie na to pozwolić, żebyś był w moim otoczeniu - zmień się!", 

"użalasz się nad sobą", 

 

Różne środowiska, różne sytuację, inni ludzie. 

 

To nie jest schemat, który pojawia się tylko w rodzinie alkoholików. To jest schemat, który jest konieczny w dorosłym życiu, żeby przetrwać. Jedyne, z czym można się spotkać w dorosłym życiu, to odrzucenie. Normalne społeczeństwo nie potrzebuję wyrzutków. Elementy mojego pokroju nadają się na społeczny śmietnik i ja nie mam argumentów, żeby oponować. 



#22 Unveiled

Unveiled

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 246 postów
  • Imię:Unveiled
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 października 2023 - 22:34

 

Poza tym, jak na 30 lat, to w sumie jestem nikim.

@Mph uważam wręcz odwrotnie. ciężka droga za tobą i dobra przyszłość przed tobą. osiągnąłeś dużo, ale to wszystko zależy jakie masz ambicje. bo dla każdego "dużo" to co innego. ja patrzę na ogólny sukces,  bo w moim odczuciu świetnie sobie poradziłeś.

 

 

jestem zmęczony szukaniem genezy postępowania moich rodziców.

zrób to dla siebie żeby wyplenić te złe cechy i nauczyć się zostawiać przeszłość daleko za sobą, bo ona jak widzisz nadal wpływa na twoje myślenie. ja też bym dla toksycznych ludzi nie zrobiła nic, bo nie zasługują.

 

 

Co do terapeuty, to nie stać mnie na takie wizyty.

w końcu żyjemy w tym pięknym kraju, tak obojętnym na ambitnych i żyjących zgodnie z prawem ludzi. próbuj na nfz, mówię ci - terapia daje ogromnie wiele.

 

 

Różne środowiska, różne sytuację, inni ludzie.

tutaj te cytaty to są niezdrowe zachowania innych ludzi. zostawiaj takie osoby najlepiej za sobą jak nad sobą nie pracują, bo ciągną cię w dół. sami przecież wybieramy jakie mamy otoczenie.

 

 

To nie jest schemat, który pojawia się tylko w rodzinie alkoholików.

myślę, że masz rację. a twoje myślenie to siedzenie w przeszłości, dlatego patrz wyżej :P

 

życzę miłego wieczorku, trzymaj się tam.


keep It real

 


#23 tebera

tebera

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 21 postów
  • Imię:Anna

Napisano 23 października 2023 - 07:09

A próbowałaś medytacji? może praca ze świadomym oddechem, techniki oddychania. Ja stałam się wielką fanką. Medytacja i świadomy oddech pomagają mi znaleźć się tu i teraz w sytuacjach kryzysowych, a do tego pomagają szybciej zasnąć.
Na poprawę snu polecam również zioła:
Na stronie można poczytać sobie o ich działaniu.

Użytkownik tebera edytował ten post 23 stycznia 2024 - 08:55


#24 Adram

Adram

    Bywalec

  • Bywalec
  • 967 postów
  • Imię:Adam
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 23 października 2023 - 07:12

A próbowałaś medytacji?  może praca ze świadomym oddechem, techniki oddychania. Ja stałam się wielką fanką. Medytacja i świadomy oddech pomagają mi znaleźć się tu i teraz w sytuacjach kryzysowych, a do tego pomagają szybciej zasnąć.

 

Przy permanentnym silnym stresie żadna medytacja nie pomoże, bo chaos w głowie koszmarny. 



#25 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 7 194 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 października 2023 - 18:07

 

Przy permanentnym silnym stresie żadna medytacja nie pomoże, bo chaos w głowie koszmarny. 

 

Do tego jest medytacja właśnie, tylko wymaga konsekwencji i determinacji.


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#26 Adram

Adram

    Bywalec

  • Bywalec
  • 967 postów
  • Imię:Adam
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 23 października 2023 - 18:26

 

Do tego jest medytacja właśnie, tylko wymaga konsekwencji i determinacji.

Medytację to przerabiałem lata temu kiedy miałem w miarę poukładane życie i przeżywałem okres fascynacji sztukami walki, dalekim wschodem, klasztorami Shaolin i buddyzmem. Wtedy to było możliwe, dziś nie ma takiej opcji, a na pewno nie jestem laikiem w tej materii. 



#27 Ezekiel

Ezekiel

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 36 postów
  • Imię:Ezekiel
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 października 2023 - 22:31

Jak słyszę o medytacji to mi się ciśnienie podnosi. Masz problem - medytuj. Rozwiązanie na wszystko - siedzieć, słuchać muzyki i skupiać się na oddechu. Bez obrazy, ale jak ktoś radzi komuś medytowanie to mam wrażenie jakby napisał "weź pobiegaj".  Czy tylko ja mam wrażenie że medytacja to tłumienie problemów? Tak jakby zamiast brać leki to medytujesz, bo to jest bardziej naturalne. Odwlekanie wybuchu tykającej bomby...

 

Moim zdaniem w takich przypadkach to trzeba to przepracować z specjalistą i dążyć do zrozumienia siebie oraz swoich mechanizmów. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale wydaje mi się że wymaga to bardzo dużo siły i czasu, aby sobie "poukładać" to wszystko.



#28 abnegat

abnegat

    Bywalec

  • Bywalec
  • 600 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 26 października 2023 - 15:50

Jak słyszę o medytacji to mi się ciśnienie podnosi. Masz problem - medytuj. Rozwiązanie na wszystko - siedzieć, słuchać muzyki i skupiać się na oddechu. Bez obrazy, ale jak ktoś radzi komuś medytowanie to mam wrażenie jakby napisał "weź pobiegaj".  Czy tylko ja mam wrażenie że medytacja to tłumienie problemów? Tak jakby zamiast brać leki to medytujesz, bo to jest bardziej naturalne. Odwlekanie wybuchu tykającej bomby...

 

Moim zdaniem w takich przypadkach to trzeba to przepracować z specjalistą i dążyć do zrozumienia siebie oraz swoich mechanizmów. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale wydaje mi się że wymaga to bardzo dużo siły i czasu, aby sobie "poukładać" to wszystko.

ja poprzez medytację zrozumiałem swoje mechanizmy w umyśle i to że rzeczywiście pomaga przynajmniej dla mnie, wolę medytację, słuchanie muzyki i palenie papierosów niż napychanie komuś kieszeni za nic



#29 Tapicer

Tapicer

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 181 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 26 października 2023 - 22:42

Witaj Marcin,

Jestem Paweł, abstrahując od okoliczności to miło mi Cię tu powitać.

Przeczytałem cały temat, poruszyło mnie to, to pewnie mało powiedziano w porównaniu do tego co sam niestety byłeś narażony na przeżycie.

W którymś poście napisałeś o tym, że chce Ci się płakać, i to jest jak najbardziej normalne , "jak kolwiek to brzmi, zwłaszcza w tych czasach gdzie jest promowane bycie cały czas szczęśliwym, lecz nie wiadomo jak wygląda życie niby tych szczęśliwców od kuchni"

Płacz pomaga uwolnić emocje, tak samo jak ludzie mogą płakać, ze szczęścia, tak samo i mogą płakać ze smutku ,lęku, bezsilności żalu, utraty straconych lat młodzieńczych. Takie tematy warto na terapię poruszać, bo w toku takiego tematu może właśnie za chce się płakać, co jest naturalną reakcją.

 

Ja w pewnym okresie miewałem różne myśli, ale nie chciałem powodować w rodzinie tragedii.

A dwa to mam wrażenie, że jesteś sympatyczną osobą z dużą ilością empatia pomimo tego co cię w przeszłości spotkało i trochę interesujesz też się psychologią co w dzisiejszych czasach jest na plus,  bo, żeby zmieniło się społeczeństwo to potrzebna jest wiedza na temat psychologii.

Pisałeś na początku o terapii prowadzi ją psycholog czy psychoterapeutę/ traumatolog ?



#30 Tapicer

Tapicer

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 181 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 28 października 2023 - 21:44

Masz na myśli terapię? Niestety łapię się na tym podczas rozmowy z terapeutą, gdy mówię ostentacyjnie, że dlaczego ja muszę za to zapłacić, skoro nie ja do tego doprowadziłem. Chociaż z drugiej strony może to szukanie wymówki dla swojego nieudacznictwa. 

Też tak często się sam siebie to pytam, ale mówię sobie, że to inwestycja w inteligencję emocjonalną .


 

Za wolno Ci... to zależy co jesteś w stanie udźwignąć... a co jeżeli to czułość i delikatność kryje się pod tym co ciężkie, wtedy nigdy nie znajdziesz gwałtownego rozwiązania.
 
Mocno wziąłeś diagnozowanie do siebie (tj. jako odarcie z człowieczeństwa), pewnie ma to związek z tym, że zawsze musiałeś być twardy, a problemy psychologiczne odbierasz jako słabość. Podczas, gdy wcale nie różnisz się niczym od innych ludzi, "zaburzenie" to inaczej silne natężenie problemów z którymi w mniejszym stopniu zmagają się wszyscy.
 
Przykład - mogę się częściowo wczuć w twoje położenie bo jestem pornoholikiem, po wieeelu latach, wśród wielu kroków, końcowym aktem uwolnienia z nałogu, było uświadomienie sobie w jaki sposób miałem połączoną seksualność ze wstydem (a nie było żadnego gwałtu). Mogę się tylko domyślać jak trudno będzie Ci przerobić traumę, jak ciężko spojrzeć w przeszłość i popatrzeć wśród ekstremalnych emocji jakie myśli się wtedy zrodziły. A to może być klucz do twojego lęku przed bliskością.
 
Konfrontujesz się z pogwałceniem bliskości w przeszłości i utrwalonym przekonaniem o sobie jakie przyjąłeś jako bezbronne dziecko. Jesteś dorosłym mężczyzną z zamrożonymi przekonaniami dziecka. I tu w drogę wchodzi DDA, bo jednocześnie jak możesz przyjąć, że częściowo masz pogląd dziecka, gdy uważasz się za osobę odartą z dzieciństwa, dorosłą od zawsze? A tylko to co uznasz za głęboko prawdziwe zmieni w tobie cokolwiek.
 
I jeszcze wstyd. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę jak intensywnie przewija się przez wszystko co tu napisałeś. Skoro twoi rodzice ciągle przerzucali winę na Ciebie, to może nadal, pomimo upływu lat, dalej obwiniasz się bardziej niż inni ludzie? Skąd wiesz że twój wstyd 1/10 to nie jest 9/10 u innych. Jak możesz dostrzec w sobie branie winy na siebie, gdy myślisz o sobie z pełnym przekonaniem, że jesteś butny i przekorny?
 
Ps. gdybyś interesował się psychologią, to może zmieniłbyś zdanie na temat etykiet DDA, PTSD itp. to bardzo wygodne narzędzie, jak spis treści w książce.

 

Ja też mam/miałem tak, że rozładowywałem/maskowałem emocje przez porno.

Dziś na terapii pierwszy raz poruszyliśmy temat wstydu, ale albo jakoś nie mam ze wstydem problemu albo jest jeszcze gdzieś schowany .



#31 Mph

Mph

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 17 postów
  • Imię:Marcin

Napisano 29 października 2023 - 18:42

@Unveiled 

 

uważam wręcz odwrotnie. ciężka droga za tobą i dobra przyszłość przed tobą. osiągnąłeś dużo, ale to wszystko zależy jakie masz ambicje. bo dla każdego "dużo" to co innego. ja patrzę na ogólny sukces,  bo w moim odczuciu świetnie sobie poradziłeś.

 

 

 

Patrząc obiektywnie, to pewnie nie jestem nawet na tym etapie, co niektórzy w wieku 20 lat (oczywiście pomijam tutaj przypadki skrajne, bo wiadomo, że celebryta, aktor czy piłkarz, to nie jest punkt odniesienia). Oczywiście sam do tego doprowadziłem, bo wiedząc jaką mam sytuację materialną oraz rodzinną nie powinienem tak kierować swoim życiem. Zamiast zapewnić sobie stabilizację, to wepchałem się w branżę, w której przez X czasu trzeba dokładać do interesu, by zobaczyć jakieś owoce. I dzisiaj jestem już tym totalnie wydrenowany. Tym, że co rusz muszę łatać każdą dziurę, która się pojawi. Tym, że wiem, że następne kilka miesięcy, to będzie znowu tułaczką. Ale nie chcę lamentować. Muszę to ogarnąć i tyle. 

 

A co do moich ambicji, to patrząc na aspekty czysto materialne, to chciałbym mieć stabilną sytuację mieszkaniową. Stabilną, to bez konieczności zmiany lokum co 6 miesięcy. Bez konieczności mieszkania z ludźmi, których nie znam. To raz. A dwa, to chciałbym mieć po prostu pracę, która pozwoli mi na stabilne życie i rozwijanie swoich zainteresowań + odkładanie czegokolwiek. Chciałbym podróżować, nauczyć się języków, brać udział w zawodach sportowych, bywać na koncertach, nauczyć się grać na jakimś instrumencie, itp ;) Oddając się marzeniom, to chciałbym kiedyś kamperem zjechać pół świata, ale na razie muszę zadowolić się lotem do Rygi i wyjazdem rowerowym do Radomia :D Poza tym nie mam potrzeby laudacji, zachwytów nad moją osobą czy złotej spłuczki w toalecie. W innych kwestiach, to chciałbym kiedyś poznać kogoś, komu mógłbym dać poczucie bezpieczeństwa, ale to chyba trudniejsze niż ten wyjazd kamperem.

 

zrób to dla siebie żeby wyplenić te złe cechy i nauczyć się zostawiać przeszłość daleko za sobą, bo ona jak widzisz nadal wpływa na twoje myślenie. ja też bym dla toksycznych ludzi nie zrobiła nic, bo nie zasługują.

 

 

To jest trochę tak, jakbym miał stanąć przed lustrem i mówić o sobie w samych superlatywnych. Pewnie przez usta by to przeszło, ale wewnątrz w ogóle bym w to nie wierzył. 

 

w końcu żyjemy w tym pięknym kraju, tak obojętnym na ambitnych i żyjących zgodnie z prawem ludzi. próbuj na nfz, mówię ci - terapia daje ogromnie wiele.

 

 

W Wawie na NFZ dostałem info po 2 latach od zapisu, gdy już byłem w trakcie terapii prywatnej. A moje ostatnie doświadczenia z NFZ to już w ogóle inna bajka, gdy przez 5 dni nie mogłem się nigdzie dostać z chorobą. Finalnie usłyszałem, że skoro nie nadaję się na stół, to mnie nie przyjmą, więc tak jakoś nie lgniemy do siebie :D

 

tutaj te cytaty to są niezdrowe zachowania innych ludzi. zostawiaj takie osoby najlepiej za sobą jak nad sobą nie pracują, bo ciągną cię w dół. sami przecież wybieramy jakie mamy otoczenie.

Ja uważam, że jeśli dana sytuacja zdarza się kilka razy, to przestaję być przypadkiem. Z jakieś powodu ktoś musiał tak mówić i ten powód tkwi we mnie. 

 

@tebera

 

 

A próbowałaś medytacji?  może praca ze świadomym oddechem, techniki oddychania. Ja stałam się wielką fanką. Medytacja i świadomy oddech pomagają mi znaleźć się tu i teraz w sytuacjach kryzysowych, a do tego pomagają szybciej zasnąć.

 

 

Kiedyś mi polecano i nie przekreślam jej i w żadnym stopniu jej nie deprecjonuję, ale chyba nawet bym nie wiedział jak to zrobić. Inna sprawa, że ja chyba w swoim życiu chyba rzeczywiście uciekam od myśli i ciągłego napięcia, dlatego chyba często doprowadzam swój organizm (często poprzez sport) do wycieńczenia, gdy po prostu odcina mi mózg. Ale zgadzam się, że nawałnica myśli często jej nieznośna. Przeszkadza w każdym aspekcie życia i nawet nie wiadomo, gdzie znaleźć punkt zaczepienia, żeby to ciśnienie zminimalizować. W ogóle chyba jestem uzależniony od napięcia i często mam wrażenie, że sam je generuję. 
 
Natomiast nie zamykam się na żadne porady, opinie, które padły dalej. Za głupi na to jestem, żeby kategorycznie stwierdzić, że coś na pewno nie pomoże. Może z wyjątkiem palenia papierosów :)
 
@Tapicer

 


 

 

Witaj Marcin,

Jestem Paweł, abstrahując od okoliczności to miło mi Cię tu powitać.

Przeczytałem cały temat, poruszyło mnie to, to pewnie mało powiedziano w porównaniu do tego co sam niestety byłeś narażony na przeżycie.

W którymś poście napisałeś o tym, że chce Ci się płakać, i to jest jak najbardziej normalne , "jak kolwiek to brzmi, zwłaszcza w tych czasach gdzie jest promowane bycie cały czas szczęśliwym, lecz nie wiadomo jak wygląda życie niby tych szczęśliwców od kuchni"

Płacz pomaga uwolnić emocje, tak samo jak ludzie mogą płakać, ze szczęścia, tak samo i mogą płakać ze smutku ,lęku, bezsilności żalu, utraty straconych lat młodzieńczych. Takie tematy warto na terapię poruszać, bo w toku takiego tematu może właśnie za chce się płakać, co jest naturalną reakcją.

 

Ja w pewnym okresie miewałem różne myśli, ale nie chciałem powodować w rodzinie tragedii.

A dwa to mam wrażenie, że jesteś sympatyczną osobą z dużą ilością empatia pomimo tego co cię w przeszłości spotkało i trochę interesujesz też się psychologią co w dzisiejszych czasach jest na plus,  bo, żeby zmieniło się społeczeństwo to potrzebna jest wiedza na temat psychologii.

Pisałeś na początku o terapii prowadzi ją psycholog czy psychoterapeutę/ traumatolog ?

 

 

Hej 

Problem w tym, że ja nie umiem płakać przy innych czy obnosić się ze swoimi uczuciami. Po prostu może być związane z poczuciem niezrozumienia, niezauważenia ważnych dla mnie rzeczy przez drugą osobę. Pewnie to wszystko jest gdzieś skorelowane ze strachem przed odrzuceniem. Poza tym sam fakt, że na terapii 5 minut przed końcem wizyty mogę się rozkleić i za chwilę zostać z tym nawałem emocji sam, nie zachęca mnie do ekshibicjonizmu emocjonalnego. 

 

A sympatyczny staram się być, ale rożnie z tym bywa ;)

 

A terapie prowadzi psychoterapeuta.

 

Też tak często się sam siebie to pytam, ale mówię sobie, że to inwestycja w inteligencję emocjonalną .

Dość kosztowna inwestycja trzeba dodać ;)



#32 Tapicer

Tapicer

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 181 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 30 października 2023 - 21:53

Tak, zwłaszcza gdy się w euro buli.

Tak, ja również mam tak samo, że nie umiem przy kimś płakać na życzenie, tak na życzenie to potrafią aktorzy ale oni nauczyli się wywoływać emocje na życzenie.

Ja również nie potrafię obnośić się ze swoimi uczuciami, nawet jeszcze nie wiem jak się czuję cały czas, na to pytanie ciągle przychodzi mi odpowiedz, że nie wiem.

I z tym płaczem przed zakończeniem mam czasem podobnie, pewnym razem tak prawie odjechałem, że po spotkaniu  pół godziny jeszcze dochodziłem do siebie, terapeuta sam powiedział, że szkoda mi mnie tak kończyć wizytę.

Ale po takim wypłakaniu się człowiek czuje się spokojnym i rozluźnionym.

A emocje, rzeczywiście czasem jest ich nawał, bo po latach gdy się uwolnią to faktycznie może być jak śnieżyca , ale nie jak lawina, bo dobry terapeuta wie gdzie są zdolności pacjenta.

Możesz się rozkleić znaczy, że chce Ci się płatać ?

Co do terapeuty to pytałem się dlatego, bo czasem psycholog próbuje prowadzić terapii, co dla mnie skończyło się kolejną traumą...

A mówiąc traumatologa miałem na myśli psychotraumatologa.

Dobrze, że piszesz tu o swoich obawach,też z terapeutą możesz o tym rozmawiać.



#33 abnegat

abnegat

    Bywalec

  • Bywalec
  • 600 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 02 listopada 2023 - 19:46

@Tapicer pytanie do ciebie z czego to wynika że chcesz płakać, ja w momentach kryzysowych zazwyczaj zionąłem nienawiścią i miałem wtedy naprawdę niebezpieczne myśli ale płakać nigdy nie chciałem bo niby z jakiego powodu? z powodu zmarnowanego życia? ja wiedziałem że niewiele mogę zmienić a to rodzi frustrację i nienawiść na szczęście chyba jestem na dobrej drodze zrozumiałem że muszę tkwić w piekle jeszcze wiele lat i muszę przeczekać okrutne życie


Użytkownik abnegat edytował ten post 02 listopada 2023 - 19:47


#34 Tapicer

Tapicer

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 181 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 02 listopada 2023 - 20:47

To wynika z emocji, które są też płaczem uwalniane, a emocje są powodowane przez sytuację.

Złość, gniew to częsta emocją ,  która jest przez społeczeństwo >>niestety<< u kobiet mało tolerowana, tekstami typu złość piękności szkodzi, a u mężczyzn lęk, strach .

A im emocje są wyższe, mają większe nasilenie, tym myśli są bardziej abstrakcyjne, a podejmowanie rzeczowych decyzji jest utrudnione .

Np.tak żałoba po latach gdzie inni cieszyli się swoją modzieńczością dojrzewaniem.

Frustracja, bezsilność, rozczarowanie, nienawiść to także emocje. Szczęście moim zdaniem to uczucie.

Ja również mam jeszcze dużo lat przed sobą, ale jak mam już te lata spędzić tu to wolę się leczyć i może wyleczyć.

Nikt nie powołał nas z celem, żeby nam było pod górkę. 



#35 Mph

Mph

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 17 postów
  • Imię:Marcin

Napisano 24 lutego 2024 - 22:14

Cześć, 

 

Aż trudno w to uwierzyć, ale już tyle czasu zleciało, gdy stworzyłem ten temat. Trochę się działo, emocjonalnie w zasadzie też. Przepraszam, że na wszystko nie zdążyłem odpisać. Mój terapeuta wyprowadził się z Wawy i w grę wchodzi tylko opcja zdalna. Niewykonalna u mnie z wielu względów. Mam wrażenie, że znowu będę zaczynał wszystko od nowa. Muszę się uzewnętrznić tutaj na dniach. 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych