U mnie kwestie moralne mają znaczenie. Straciłam dziecko. Byłam przeszczęśliwa, że jestem w ciąży ( zaszłam w nią przy wsparciu farnakologicznym). Byłam w niej kilka tygodni a w wyobraźni bawiłam się już z moim urodzonym maluchem, kupowałam ubranka i zabawki. W 10-tym tygodniu poszłam do lekarza, a on na monitorze wypatrzył 5 tygodniowy obumarły płód. Nie mogłam znaleźć drogi powrotnej do domu. Po głowie tłukło mi się graviditas obsoleta graviditas obsoleta ze skierowania do szpitala.
Potem strach, że nigdy nie będę miała dziecka. Potem ciąża przy wsparciu farmakologicznym i narodziny syna. Wielkie szczęście, mogłam wtedy przenosić góry, wszystko wydawało się możliwe. Trzy miesiące temu ten syn odwrócił się ode mnie. Nie powiedział nic. Zablokował mój numer.







