Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Cześć wszystkim

#depresja

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

#1 Hondziara

Hondziara

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 2 postów
  • Imię:Justyna
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Śląskie

Napisano 11 czerwca 2023 - 16:04


Cześć. 
Na początku chciałabym napisać, że bardzo cieszę się, że tak konwencjonalne forum jeszcze istnieje, w erze grupek i fanpejdży na Facebooku. Aż mi się wspomniały lata świetności forów na silniku phpBB by Przemo:D 
Pokrótce o mnie, jestem kobietą przed trzydziestką. Za niedługo końca dobiega moje małżeństwo, które nawet dobrze nie zdążyło się rozpędzić... Zadręczam się tym, że mogłam starać się być lepszą osobą i może uniknęłabym sytuacji, w której teraz się znajduję.
Odnośnie przypadłości, która mnie tutaj sprowadziła - depresję i nerwicę lękową mam praktycznie od zawsze, jako efekt przeżycia dzieciństwa z udziałem patologicznego ojca. Półtora roku temu byłam po raz pierwszy u psychiatry i leczyłam się Asertinem, który nieco poprawił mój stan. Na terapię nie poszłam, choć powinnam i ją planowałam, ale ostatecznie nie mogłam się przemóc. Leczenie u psychiatry skończyłam nagle z powodu drogich wizyt...
Obecnie mam sporadyczne wahania nastroju i stany depresyjne, niemniej staram się trzymać siebie w ryzach.
Mam nadzieję, że obecność na tym forum dużo mi pomoże.
 
Pozdrowienia

 



#2 Gość_tapatik_*

Gość_tapatik_*
  • Gość

Napisano 11 czerwca 2023 - 22:33

Cześć. Czy "dzięki" patologicznemu ojcu czułaś zrezygnowanie już jako mały dzieciak?

#3 Tawak

Tawak

    blackpill

  • Bywalec
  • 3 271 postów
  • Imię:Anon
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 11 czerwca 2023 - 22:49

Witaj!

Zachęcam do dyskusji! Czy grupki i fanpejdże na fejsbuniu o depresji są? Pytam, bo nie korzystam z fejsbuka.



#4 Gość_anche_*

Gość_anche_*
  • Gość

Napisano 12 czerwca 2023 - 11:12

Cześć,

 

tylko Twoje życie i radość z niego mają sens, więc osobiście jak słyszę, że lekarz czy terapia za drodzy to zastanawiam się co jest wazniejsze- nowe sandały?

Nie akceptuję takiego podejścia, może dlatego, że osobiście chorowałabym pewnie co najmniej 7 lat mniej jakby nie przerywała tak w kółko leczenia i terapii.

 

Było co było, od 10 lat odpowiadasz już tylko sama za to co jest i za to co z tym robisz. Przeszłość coś tam ukształtowała, ale sama teraz z tym coś robisz lub nie. 

 

Też pamiętam fora "by Przemo" ale zrobiłaś sentymentu internetowego hahah

 

Trzymam kciuki za nieodpuszczanie samej siebie sobie samej.



#5 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 12 czerwca 2023 - 11:35

Cześć,

 

tylko Twoje życie i radość z niego mają sens, więc osobiście jak słyszę, że lekarz czy terapia za drodzy to zastanawiam się co jest wazniejsze- nowe sandały?

Nie akceptuję takiego podejścia, może dlatego, że osobiście chorowałabym pewnie co najmniej 7 lat mniej jakby nie przerywała tak w kółko leczenia i terapii.

 

Było co było, od 10 lat odpowiadasz już tylko sama za to co jest i za to co z tym robisz. Przeszłość coś tam ukształtowała, ale sama teraz z tym coś robisz lub nie. 

 

Też pamiętam fora "by Przemo" ale zrobiłaś sentymentu internetowego hahah

 

Trzymam kciuki za nieodpuszczanie samej siebie sobie samej.

A nie pomyśłałaś , że są ludzie, którzy nie kupują nowych sandałów tylko chodzą któryś tam rok z rzędu w tych samych?  

Światów jest wiele różnych a Ty znasz jeden. Ale inni mogą znajdować się w innych.

Ja prawie głoduję, psychiatra oskubał mnie z ostatnich pieniędzy, schowałam się głęboko, głęboko, ryczę czwarty miesiąc. I wiem, że wcześniej czy później zakończę swój marny żywot. 

Jestem już leciwa - przez wiele wiele lat pracowałam na psychiatrów i terapię syna autystyka. I wiesz co? I nic. robi mi się niedobrze, gdy pomyślę o tych wszystkich niuniach z certyfikatami, które kasowały ciężkie pieniądze nie mając pojęcia o tym, co to w ogóle jest autyzm. O psychiatrach kwiopijcach nie będę się rozpisywać. 

i mam uwierzyć, że powinnam szukać dalej, bo akurat miałam pecha i tych "dobrych" nie znalazłam? I szukać dalej? I znajdę? Dla syna i nawet dla siebie? Akurat. Nawet jakbym wyczarowała kasę to oskubią nas z niej i tyle.

Jeśli ktoś twierdzi, że pomogła mu terapi, to znaczy, że równie dobrze pomogłyby mu szczere rozmowy z kimś bliskim - członkiem rodziny, przyjacielem. Tyle, że niewielu z nas ma kogoś takiego. Jakkolwiek instytucja rodziny nie była idealna, to teraz nie istnieje w ogóle. 



#6 Gość_anche_*

Gość_anche_*
  • Gość

Napisano 12 czerwca 2023 - 12:13

A nie pomyśłałaś , że są ludzie, którzy nie kupują nowych sandałów tylko chodzą któryś tam rok z rzędu w tych samych?  

Światów jest wiele różnych a Ty znasz jeden. Ale inni mogą znajdować się w innych.

Ja prawie głoduję, psychiatra oskubał mnie z ostatnich pieniędzy, schowałam się głęboko, głęboko, ryczę czwarty miesiąc. I wiem, że wcześniej czy później zakończę swój marny żywot. 

Jestem już leciwa - przez wiele wiele lat pracowałam na psychiatrów i terapię syna autystyka. I wiesz co? I nic. robi mi się niedobrze, gdy pomyślę o tych wszystkich niuniach z certyfikatami, które kasowały ciężkie pieniądze nie mając pojęcia o tym, co to w ogóle jest autyzm. O psychiatrach kwiopijcach nie będę się rozpisywać. 

i mam uwierzyć, że powinnam szukać dalej, bo akurat miałam pecha i tych "dobrych" nie znalazłam? I szukać dalej? I znajdę? Dla syna i nawet dla siebie? Akurat. Nawet jakbym wyczarowała kasę to oskubią nas z niej i tyle.

Jeśli ktoś twierdzi, że pomogła mu terapi, to znaczy, że równie dobrze pomogłyby mu szczere rozmowy z kimś bliskim - członkiem rodziny, przyjacielem. Tyle, że niewielu z nas ma kogoś takiego. Jakkolwiek instytucja rodziny nie była idealna, to teraz nie istnieje w ogóle. 

 

Wiem jak to jest zostawiać swój dowód pod zastaw w sklepie żeby dostać podpaski gdy się nie ma pieniędzy, więc kiepskie porównanie.

Wielokrotnie tu na forum pisałam, o czym nie musisz wiedzieć, jak jadłam ziemniaki z cebulą dzień w dzień żeby na tych lekarzy mieć.

Nie znam Twojej sytuacji, masz dużo złości, czy słusznej - pewnie tak, czy odpowiednio kierowanej- nie wiem.

Nie idealizuje wszystkich specjalistów i są osoby które nie wiedzą co robią i kasują za to pieniądze i jest to prawda. Ja akurat fanką lekarzy i medycyny konwencjonalnej nie jestem, choć znajduje i pewne jej zastosowanie, a sama doświadczyłam i potrzeby wsparcia psychotropami. Czy to oznacza żeby nie szukać już pomocy w ogóle?

Może dla kogoś tak.

 

Osobiście mam też jeszcze inne doświadczenie, że zdrowienie wymaga ogromu własnego zaangażowania, cierpliwości, pracy nad nawykami i jest po prostu męczące i nużące i szczerze to dużo łatwiej jest tego nie robić. Albo wydaje się, że chodzi się na wizyty do lekarza czy terapeuty i tam się cała zmiana zadziewa, no nie, tam się nadaje jej kierunek, ale pracą jest codzienność i reakcja na każdą myśl i swój gest. To żmudna robota, z pięknym efektem, ale żmudna.

 

Więc no nie, nie zgadzam się na obrażanie mnie i generalizowanie mojej osoby, bo nie miałaś szczęścia czy wiedzy na temat specjalistów do których chodziłaś.

 

A generalizowanie i sprowadzanie terapii do rozmowy z bliskim jak dla mnie pokazuje jak niewiele po prostu na ten temat wiesz czy terapia jest albo jakiego miałaś pecha jeśli tak Twoje terapie wyglądały.

 

W kwestii potrzeby wsparcia osób bliskich, tak, może to dać niesamowicie wiatru w żagle i bardzo pomaga, ale nie każdy tak ma i w praktyce nie każdy musi, ułatwia na pewno.


  • Tawak lubi to

#7 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 12 czerwca 2023 - 17:23

 

Wiem jak to jest zostawiać swój dowód pod zastaw w sklepie żeby dostać podpaski gdy się nie ma pieniędzy, więc kiepskie porównanie.

Wielokrotnie tu na forum pisałam, o czym nie musisz wiedzieć, jak jadłam ziemniaki z cebulą dzień w dzień żeby na tych lekarzy mieć.

Nie znam Twojej sytuacji, masz dużo złości, czy słusznej - pewnie tak, czy odpowiednio kierowanej- nie wiem.

Nie idealizuje wszystkich specjalistów i są osoby które nie wiedzą co robią i kasują za to pieniądze i jest to prawda. Ja akurat fanką lekarzy i medycyny konwencjonalnej nie jestem, choć znajduje i pewne jej zastosowanie, a sama doświadczyłam i potrzeby wsparcia psychotropami. Czy to oznacza żeby nie szukać już pomocy w ogóle?

Może dla kogoś tak.

 

Osobiście mam też jeszcze inne doświadczenie, że zdrowienie wymaga ogromu własnego zaangażowania, cierpliwości, pracy nad nawykami i jest po prostu męczące i nużące i szczerze to dużo łatwiej jest tego nie robić. Albo wydaje się, że chodzi się na wizyty do lekarza czy terapeuty i tam się cała zmiana zadziewa, no nie, tam się nadaje jej kierunek, ale pracą jest codzienność i reakcja na każdą myśl i swój gest. To żmudna robota, z pięknym efektem, ale żmudna.

 

Więc no nie, nie zgadzam się na obrażanie mnie i generalizowanie mojej osoby, bo nie miałaś szczęścia czy wiedzy na temat specjalistów do których chodziłaś.

 

A generalizowanie i sprowadzanie terapii do rozmowy z bliskim jak dla mnie pokazuje jak niewiele po prostu na ten temat wiesz czy terapia jest albo jakiego miałaś pecha jeśli tak Twoje terapie wyglądały.

 

W kwestii potrzeby wsparcia osób bliskich, tak, może to dać niesamowicie wiatru w żagle i bardzo pomaga, ale nie każdy tak ma i w praktyce nie każdy musi, ułatwia na pewno.

Nie chciałam Cię obrazić, jeśli tak się stało - przepraszam. Złości jest we mnie wiele, ale żyję tak, żeby nikogo nie obrażać. Te sandałki trochę mnie zirytowały.

Od końca - wiele w życiu przeszłam , ale dopóki żyli moi rodzice, mąż ( później nawet były mąż ), starszy syn był fantastycznym dzieckiem i nastolatkiem, nie było mowy o depresji. Przebiłam się przez parę murów.

Czy wiele wiem? Mój syn autystyk(+potężne zaburzenia lękowe ) ma 20 lat, od 17 z nadzieją pukam od drzwi do drzwi. Teraz też chodzi na terapię. Już w nią nie wierzę, choć do niedawna wierzyłam. Ale tonący chwyta się brzytwy.

Sama byłam kilka razy u różnych ludzi. Byłam.

To nawet nie jest kwestia chęci szukania pomocy. To kwestia braku siły na to szukanie. Braku siły do życia.

Proces terapeutyzacji syna i mnie bardzo tę siłę nadwerężył.

I tyle.



#8 Gość_anche_*

Gość_anche_*
  • Gość

Napisano 13 czerwca 2023 - 10:50

Nie chciałam Cię obrazić, jeśli tak się stało - przepraszam. Złości jest we mnie wiele, ale żyję tak, żeby nikogo nie obrażać. Te sandałki trochę mnie zirytowały.

Od końca - wiele w życiu przeszłam , ale dopóki żyli moi rodzice, mąż ( później nawet były mąż ), starszy syn był fantastycznym dzieckiem i nastolatkiem, nie było mowy o depresji. Przebiłam się przez parę murów.

Czy wiele wiem? Mój syn autystyk(+potężne zaburzenia lękowe ) ma 20 lat, od 17 z nadzieją pukam od drzwi do drzwi. Teraz też chodzi na terapię. Już w nią nie wierzę, choć do niedawna wierzyłam. Ale tonący chwyta się brzytwy.

Sama byłam kilka razy u różnych ludzi. Byłam.

To nawet nie jest kwestia chęci szukania pomocy. To kwestia braku siły na to szukanie. Braku siły do życia.

Proces terapeutyzacji syna i mnie bardzo tę siłę nadwerężył.

I tyle.

 

Fajnie zwróciłaś uwagę na te sandałki, masz rację mogło to zabrzmieć też mocno generalizująco z mojej strony, po prostu ja osobiście mam dużo doświadczeń z ludźmi którzy po prostu trwonią środki miesięczne za które mogliby sobie pomóc i narzekają na koszta. A tu batonik, to czekoladka, tu sandałki, to papieroski, tu piwko, tu winko. A czasem trzeba ustawić priorytety i krótko, żyć ascetycznie jak trzeba, ale postawić na swoje zdrowie.

 

Droga rodzice chorego dziecka to jest w ogóle wyzwanie oddzielne poza już samą diagnozą trudne same w sobie, a piszesz też o ścieżce strat, żałoby, samotności.

Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale może istnieją w Twoim mieście grupy wspracia dla rodziców dziecka autystycznego? Może mogłabyś taką inicjatywę stworzyć, wymienić się doświadczeniem z innymi ludźmi, ale też uzyskać wsparcia dla siebie?


  • Willow47 lubi to

#9 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 czerwca 2023 - 11:40

Stworzyć jakąkolwiek inicjatywę to tak jakbym miała samodzielnie zbudować statek kosmiczny i polecieć nim na księżyc. 

Póki co motywuję się, żeby wstać i coś zjeść. Mam problemy z chodzeniem, za 3 tygodnie mam wyczekiwaną od ponad roku rehabilitację, i już wiem , że nie dam rady na nią iść. Nie dam rady wyjść z domu. jestem stara i zjechana tym, co przeżyłam do tej pory. Myślę, że w przeciwieństwie do Was, w większości, a może nawet wszystkich, jestem stara.

Nigdy nie uważałam się za przegrywa, raczej za fightera, ale to gdy miałam 20, 30, 40 lat. Bardzo chciałam być matką i siłę dawały mi dzieci. I nawet wydawało się, że starość nie musi być jakąś męką. Że starszy syn sobie poradzi ( za kilka tygodni będzie lekarzem ), ja podreperuję zdrowie i wystarczy mi siły na "zamocowanie w życiu" młodszego. 

Cudowna perspektywa dla wiecznego fightera , nieprawdaż? A, jeszcze w ubiegłym roku marzyłam o tym, że pomogę byłemu mężowi, bo wciąż bardzo go kochałam. Nie umiał żyć ze mną, ale jak się okazało- beze mnie też nie. Według używanej tu nomenklatury był przegrywem. Miał w środę wrócić do domu ale w niedzielę utonął.

Za pół roku znaleźli ciało. Za 2 miesiące starszy syn wyszedł i zablokował wszystkie możliwości kontaktu ze mną.

Cały czas nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje. Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę. 

Nikomu nic nie mówię ( poza psychiatrą ), bo jakbym teraz usłyszała od kogoś, że mam się sobą zająć, zadbać o siebie, to odrazu rzucę się pod najbliższy pociąg/samochód. A szkoda mi ludzi, którzy by po mnie przejechali bardziej niż potrzeba mi mojego końca. Więc lepiej nie wychodzić z domu.



#10 Adram

Adram

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1 177 postów
  • Imię:Adam
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 czerwca 2023 - 11:48

Stworzyć jakąkolwiek inicjatywę to tak jakbym miała samodzielnie zbudować statek kosmiczny i polecieć nim na księżyc. 

Póki co motywuję się, żeby wstać i coś zjeść. Mam problemy z chodzeniem, za 3 tygodnie mam wyczekiwaną od ponad roku rehabilitację, i już wiem , że nie dam rady na nią iść. Nie dam rady wyjść z domu. jestem stara i zjechana tym, co przeżyłam do tej pory. Myślę, że w przeciwieństwie do Was, w większości, a może nawet wszystkich, jestem stara.

Nigdy nie uważałam się za przegrywa, raczej za fightera, ale to gdy miałam 20, 30, 40 lat. Bardzo chciałam być matką i siłę dawały mi dzieci. I nawet wydawało się, że starość nie musi być jakąś męką. Że starszy syn sobie poradzi ( za kilka tygodni będzie lekarzem ), ja podreperuję zdrowie i wystarczy mi siły na "zamocowanie w życiu" młodszego. 

Cudowna perspektywa dla wiecznego fightera , nieprawdaż? A, jeszcze w ubiegłym roku marzyłam o tym, że pomogę byłemu mężowi, bo wciąż bardzo go kochałam. Nie umiał żyć ze mną, ale jak się okazało- beze mnie też nie. Według używanej tu nomenklatury był przegrywem. Miał w środę wrócić do domu ale w niedzielę utonął.

Za pół roku znaleźli ciało. Za 2 miesiące starszy syn wyszedł i zablokował wszystkie możliwości kontaktu ze mną.

Cały czas nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje. Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę. 

Nikomu nic nie mówię ( poza psychiatrą ), bo jakbym teraz usłyszała od kogoś, że mam się sobą zająć, zadbać o siebie, to odrazu rzucę się pod najbliższy pociąg/samochód. A szkoda mi ludzi, którzy by po mnie przejechali bardziej niż potrzeba mi mojego końca. Więc lepiej nie wychodzić z domu.

 

Ogrom bólu i cierpienia. Nie powiem, że w pełni rozumiem stan, ale mogę sobie wyobrazić jak Ci ciężko. 



#11 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 czerwca 2023 - 12:03

 

Ogrom bólu i cierpienia. Nie powiem, że w pełni rozumiem stan, ale mogę sobie wyobrazić jak Ci ciężko. 

Dzięki, ale nie wiem, czy możesz sobie wyobrazić. Chociaż - pamiętam z jakiegoś posta, że kochałeś swoją mamę, więc może trochę...

Ja też swoją bardzo kochałam, pamiętam jej troskę o nas. Bo najciężej jest z synem. Porwał go nurt świetlanej przyszłości. Będzie mieszkał w penthousie i latał bussiness class, tak mówił. O leczeniu pacjentów nic nie wspominał. Pamiętam rdośc, gdy dostał się na medycynę, a te studia go tak zdemoralizowały. To był taki dobry, empatyczny chłopak.

Jak chcę się dobić, to wybieram jego numer telefonu, odbijam się...Może za którymś razem serce mi pęknie i skończy się problem, jak źyć dalej.



#12 Adram

Adram

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1 177 postów
  • Imię:Adam
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 13 czerwca 2023 - 12:12

Dzięki, ale nie wiem, czy możesz sobie wyobrazić. Chociaż - pamiętam z jakiegoś posta, że kochałeś swoją mamę, więc może trochę...

Ja też swoją bardzo kochałam, pamiętam jej troskę o nas. Bo najciężej jest z synem. Porwał go nurt świetlanej przyszłości. Będzie mieszkał w penthousie i latał bussiness class, tak mówił. O leczeniu pacjentów nic nie wspominał. Pamiętam rdośc, gdy dostał się na medycynę, a te studia go tak zdemoralizowały. To był taki dobry, empatyczny chłopak.

Jak chcę się dobić, to wybieram jego numer telefonu, odbijam się...Może za którymś razem serce mi pęknie i skończy się problem, jak źyć dalej.

Bardzo przykre jest to co przeżywasz. Sam nieraz patrzę w stronę mroku jak w stronę jakiegoś zbawienia, bo wszystko co najgorsze miało mi się przydarzyć to się wydarzyło, ale oczywiście to nie koniec i kolejne problemy się piętrzą. 

Może Twój syn się kiedyś opamięta, ale to marna nadzieja. 



#13 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 11 095 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 14 czerwca 2023 - 20:27

@nadzieibrak Agnieszko rzadko to piszę ale może u ciebie warto mocniej wesprzeć się lekami??

W sytuacji jak twoja, kiedy samotnie dzwigasz na barkach tak wielki ciężar może byc po prostu za trudno i za ciężko. Wiem, że czujesz się wykorzystana przez lekarzy, zwłaszcza psychiatrów ale może znajdzie się ktoś komu zaufasz.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#14 PiotrWill2

PiotrWill2

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Imię:Piotr
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:jeszcze nie tam gdzie należy

Napisano 14 czerwca 2023 - 22:42

Dzięki, ale nie wiem, czy możesz sobie wyobrazić. Chociaż - pamiętam z jakiegoś posta, że kochałeś swoją mamę, więc może trochę...

Ja też swoją bardzo kochałam, pamiętam jej troskę o nas. Bo najciężej jest z synem. Porwał go nurt świetlanej przyszłości. Będzie mieszkał w penthousie i latał bussiness class, tak mówił. O leczeniu pacjentów nic nie wspominał. Pamiętam rdośc, gdy dostał się na medycynę, a te studia go tak zdemoralizowały. To był taki dobry, empatyczny chłopak.

Jak chcę się dobić, to wybieram jego numer telefonu, odbijam się...Może za którymś razem serce mi pęknie i skończy się problem, jak źyć dalej.

 

Mnie też zdemoralizowały. Albo pozbyłem się moralności równolegle, nie wiem. Mam w dupie cierpienie ludzi od jakiegoś czasu. To nie mój problem. W przyszłości usługa likwidacji tego problemu do wykonania. Empatia jest objawem braku umiejętności dbania o swoje interesy w mojej opinii. Umiem natomiast udawać empatię, tak jak kłamać prosto w oczy, przez co nie będę miał problemu z podejściem do ludzi jak teraz go nie mam. Kwestia wywołania w ich mózgu określonych procesów określonymi bodźcami. Nic trudnego. Na twoim miejscu bym (cóż za odkrycie) zajął się sobą. On sobie da radę. Choć myślę, że nie zauważa tego jak brutalnym miejscem jest świat. Każdy z nas jest nikim dla świata do puki nie udowodni ogromnym kosztem że jest chwilowo małym odrobinę potrzebnym trybikiem. Choć może to i dobrze, że ma jakiś powiedzmy normalny cel w życiu, a nie zniszczenie odwetowe innego człowieka. Zemstą chyba tego co robię nie powinienem nazywać, bo to  jest wielokrotnie bardziej podłe niż to co zrobił mi. Wymyśliłem najgorszą i najbardziej parszywą rzecz jaką byłem w stanie, a nie najbardziej adekwatną. Pamiętaj też o jednej rzeczy-jeśli tworzysz człowieka, to tworzysz człowieka, a nie zabawkę. Ma prawo robić ze swoim życiem co chce razem z nieutrzymywaniem kontaktu i robieniem dokładnie tego, czego nie chcesz by robił. Nie ma prawa cię tylko aktywnie krzywdzić. Na to, że matka się przywiązuje do dziecka nic dziecko nie poradzi. Starałem się wyrazić swoje zdanie zgodnie z regulaminem i nie dopatrzyłem się w nim żadnych jego naruszeń mimo negatywnego wydźwięku. Tyle ode mnie. 


Es gibt nur eines, was schlimmer ist als Ungerechtigkeit, und das ist Ungerechtigkeit ohne Schwert in der Hand.


#15 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 15 czerwca 2023 - 09:56

 

Mnie też zdemoralizowały. Albo pozbyłem się moralności równolegle, nie wiem. Mam w dupie cierpienie ludzi od jakiegoś czasu. To nie mój problem. W przyszłości usługa likwidacji tego problemu do wykonania. Empatia jest objawem braku umiejętności dbania o swoje interesy w mojej opinii. Umiem natomiast udawać empatię, tak jak kłamać prosto w oczy, przez co nie będę miał problemu z podejściem do ludzi jak teraz go nie mam. Kwestia wywołania w ich mózgu określonych procesów określonymi bodźcami. Nic trudnego. Na twoim miejscu bym (cóż za odkrycie) zajął się sobą. On sobie da radę. Choć myślę, że nie zauważa tego jak brutalnym miejscem jest świat. Każdy z nas jest nikim dla świata do puki nie udowodni ogromnym kosztem że jest chwilowo małym odrobinę potrzebnym trybikiem. Choć może to i dobrze, że ma jakiś powiedzmy normalny cel w życiu, a nie zniszczenie odwetowe innego człowieka. Zemstą chyba tego co robię nie powinienem nazywać, bo to  jest wielokrotnie bardziej podłe niż to co zrobił mi. Wymyśliłem najgorszą i najbardziej parszywą rzecz jaką byłem w stanie, a nie najbardziej adekwatną. Pamiętaj też o jednej rzeczy-jeśli tworzysz człowieka, to tworzysz człowieka, a nie zabawkę. Ma prawo robić ze swoim życiem co chce razem z nieutrzymywaniem kontaktu i robieniem dokładnie tego, czego nie chcesz by robił. Nie ma prawa cię tylko aktywnie krzywdzić. Na to, że matka się przywiązuje do dziecka nic dziecko nie poradzi. Starałem się wyrazić swoje zdanie zgodnie z regulaminem i nie dopatrzyłem się w nim żadnych jego naruszeń mimo negatywnego wydźwięku. Tyle ode mnie. 

On ma prawo robienia ze swoim życiem tego co zechce...

A ja ? Dlaczego ja nie mam takiego prawa?

Dlaczego nasłał na mnie policję, gdy powiedziałam, że nie chcę żyć?



#16 PiotrWill2

PiotrWill2

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Imię:Piotr
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:jeszcze nie tam gdzie należy

Napisano 15 czerwca 2023 - 12:52

On ma prawo robienia ze swoim życiem tego co zechce...

A ja ? Dlaczego ja nie mam takiego prawa?

Dlaczego nasłał na mnie policję, gdy powiedziałam, że nie chcę żyć?

 

Również masz takie prawo, ale jest też coś takiego jak konsekwencje oraz okoliczności. I trzeba to brać pod uwagę. Jeśli się jedzie samochodem to trzeba brać pod uwagę, że może być wypadek, a kiedy się rozgłasza treści mogące być odebrane jako chęć samobójstwa to trzeba się liczyć z tym że ktoś może nasłać policję. Gdyby on rozgłaszał takie informacje to musiałby się liczyć z tym samym, takie są zasady gry w którą gramy wszyscy-życia tutaj. Dotyczy to każdego, nie tylko ciebie. 


Użytkownik PiotrWill2 edytował ten post 15 czerwca 2023 - 12:55

Es gibt nur eines, was schlimmer ist als Ungerechtigkeit, und das ist Ungerechtigkeit ohne Schwert in der Hand.


#17 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 15 czerwca 2023 - 18:35

@nadzieibrak Agnieszko rzadko to piszę ale może u ciebie warto mocniej wesprzeć się lekami??

W sytuacji jak twoja, kiedy samotnie dzwigasz na barkach tak wielki ciężar może byc po prostu za trudno i za ciężko. Wiem, że czujesz się wykorzystana przez lekarzy, zwłaszcza psychiatrów ale może znajdzie się ktoś komu zaufasz.

Biorę leki. Nienawidzę ich, nie ufam, ale po recepty chodzę. Próbowałam coś zrobić...Biorę escitalopram, duloksetynę i trazedon. Nie wiem, czy one są nietrafione, czy jakbym nie brała to byłoby jeszcze gorzej? Chociaż trudno mi wyobrazić sobie jeszcze gorsze stany niż mam. Ale może istnieją?


 

Również masz takie prawo, ale jest też coś takiego jak konsekwencje oraz okoliczności. I trzeba to brać pod uwagę. Jeśli się jedzie samochodem to trzeba brać pod uwagę, że może być wypadek, a kiedy się rozgłasza treści mogące być odebrane jako chęć samobójstwa to trzeba się liczyć z tym że ktoś może nasłać policję. Gdyby on rozgłaszał takie informacje to musiałby się liczyć z tym samym, takie są zasady gry w którą gramy wszyscy-życia tutaj. Dotyczy to każdego, nie tylko ciebie. 

Strasznie głupie zasady zmuszać kogoś do męczarni. Mój syn optuje za dopuszczeniem aborcji  i eutanazji na życzenie.  A mnie zagonił w kozi róg , po czym nasłał na mnie policję, w obawie, ze zrobię sobie kuku.



#18 PiotrWill2

PiotrWill2

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Imię:Piotr
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:jeszcze nie tam gdzie należy

Napisano 15 czerwca 2023 - 18:42

Strasznie głupie zasady zmuszać kogoś do męczarni. Mój syn optuje za dopuszczeniem aborcji  i eutanazji na życzenie.  A mnie zagonił w kozi róg , po czym nasłał na mnie policję, w obawie, ze zrobię sobie kuku.

 

Zgadzam się. Również podzielam pogląd jego o eutanazji i aborcji. Ale ani ja ani ty nie mamy mocy żeby to zmienić. Trzeba więc to uwzględniać w swoich kalkulacjach. 


Es gibt nur eines, was schlimmer ist als Ungerechtigkeit, und das ist Ungerechtigkeit ohne Schwert in der Hand.


#19 nadzieibrak

nadzieibrak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 179 postów
  • Imię:Agnieszka
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 15 czerwca 2023 - 18:47

 

Zgadzam się. Również podzielam pogląd jego o eutanazji i aborcji. Ale ani ja ani ty nie mamy mocy żeby to zmienić. Trzeba więc to uwzględniać w swoich kalkulacjach. 

Ja nie podzielałam o aborcji, tzn. jestem zwolenniczką tego, co było przed ostatnią zmianą .

A propos euatanazji nie miałam zdania. Teraz już mam.



#20 PiotrWill2

PiotrWill2

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Imię:Piotr
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:jeszcze nie tam gdzie należy

Napisano 15 czerwca 2023 - 21:22

Ja mam odkąd uświadomiłem sobie że niektórzy z ludzi których pewnie kiedyś będę musiał "leczyć" woleliby umrzeć niż się cieszyć. Ja mam o tyle dobrze że jestem wyjęty spod prawa w tej kwestii jak każdy obecny i przyszły medyk i jak będę chciał zakończyć swoje życie to zrobię to czy się to ustawodawcy podoba czy nie. Na razie jednak mam misję do wykonania. 

 

Natomiast banowanie aborcji uważam za bezcelowe jeśli za granicą której w praktyce nie ma (schengen) można to zrobić od ręki. Wykonanie aborcji na życzenie w Polsce przez lekarza przynajmniej jest bezpieczne. Za granicą różnie bywa, można dobrze trafić ale też źle. Kwestie moralnie nie mają u mnie znaczenia. Teraz to po prostu bezcelowe utrudnianie życia, jakby ustawowo nakazać przez wejściem do każdego budynku podskoczyć trzy razy i obrócić się w lewo a potem w prawo pod karą pierdla. I tak każdy kto chce wejdzie, ale gitarę bez sensu zawraca.  


Es gibt nur eines, was schlimmer ist als Ungerechtigkeit, und das ist Ungerechtigkeit ohne Schwert in der Hand.






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: #depresja

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych