Depresiaki pracujące, jak radzicie sobie w pracy?
Czy zaliczacie kryzysy w robocie ze względu na swoją wrażliwość, płaczecie w łazience i tracicie panowanie nad sobą?
Miałam ostatnio ciężki tydzień w kołchozie, który zakończył się ryczeniem w pracowniczym kiblu.
I chyba mam wypalenie zawodowe, jakby wierzyć google, ale.. no wiadomo, że takie rzeczy dotyczą innych pracowników, a nie robotników w kołchozach, więc w sumie nie wiem.
Proszę, podzielcie się swoimi historiami z pracy. Może nie jestem sama, która czuje się właśnie tak.
Dodam, że był czas, w którym uwielbiałam swoją pracę, ludzi z pracy i nowe wyzwania w niej. Teraz chodze tam jakby za karę.







