Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Depresja i praca

#depresja #kryzys #praca #kołchoz #wypalenie zawodowe #burnout

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#1 Zołza

Zołza

    Bywalec

  • Bywalec
  • 599 postów
  • Imię:D
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 marca 2023 - 19:38


Depresiaki pracujące, jak radzicie sobie w pracy?

Czy zaliczacie kryzysy w robocie ze względu na swoją wrażliwość, płaczecie w łazience i tracicie panowanie nad sobą? 

Miałam ostatnio ciężki tydzień w kołchozie, który zakończył się ryczeniem w pracowniczym kiblu.

I chyba mam wypalenie zawodowe, jakby wierzyć google, ale.. no wiadomo, że takie rzeczy dotyczą innych pracowników, a nie robotników w kołchozach, więc w sumie nie wiem.

Proszę, podzielcie się swoimi historiami z pracy. Może nie jestem sama, która czuje się właśnie tak.

Dodam, że był czas, w którym uwielbiałam swoją pracę, ludzi z pracy i nowe wyzwania w niej. Teraz chodze tam jakby za karę.

 



#2 magnifique

magnifique

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 453 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 25 marca 2023 - 22:49

Ja jestem już dawno wypalona. Zaciskam zęby, ubieram maskę na twarz i idę. Wiem że gdybym zrezygnowała i nie miała tego przychodu co mam to wpadłabym w jeszcze większą depresję. W pracy odliczam sobie godziny do wyjścia i wymyślam coś miłego co będę robić w domu po powrocie i to mnie trzyma przy życiu. 

 

Jestem introwertykiem a mam chyba najbardziej ekstrawertyczną  pracę na tej planecie. Jestem ciągle otoczona mnóstwem ludzi, musze się uśmiechać i rozmawiać więc możesz sobie wyobrazić jakie katusze przezywam. Miałam kilka razy ataki paniki w najmniej odpowiednim momencie ale na szczęście trwały kilka minut i przechodziły. O płaczu w wc moge zapomnieć bo nie mam takiej mozliwości. 

 

aha, u mnie zwolnienie L4 od psychiatry nie wchodzi w grę bo jestem na kontrakcie b2b czyli nie pracuje nie zarabiam. 


Użytkownik magnifique edytował ten post 25 marca 2023 - 22:53

  • Zołza lubi to
I found myself in wonderland

#3 abnegat

abnegat

    Bywalec

  • Bywalec
  • 742 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 26 marca 2023 - 04:10

ja już zakładałem o tym temat ale napiszę w skrócie, muszę chodzić do pracy ponieważ w pracy czas leci bardzo szybko gdy skupiam się na zadaniach które mam wykonać, zawsze sobie powtarzam - chodzę do pracy aby nie nudzić się w domu, bo od siedzenia w domu można gorzej ześwirować niż od pracy, gdy jestem zajęty pracą nie mam czasu myśleć o głupotach bo robota goni robotę i każdemu takie podejście polecam, nawet sądzę że jestem już pracoholikiem, muszę pracować bo po to żyję innego sensu życia już nie widzę.


  • aga40 lubi to

#4 aga40

aga40

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • Imię:Agnieszka

Napisano 26 marca 2023 - 11:04

Ja też jestem zdania, że lepiej się zajać praca niż siedzieć w domu z depresja. Ciężko mi jest bo mam problemy z koncentracja,pamięcia i ogólnie z mysleniem nad tym co robie ale daje rade i choć mam chwile zwatpienia to sie nie poddaje



#5 Zołza

Zołza

    Bywalec

  • Bywalec
  • 599 postów
  • Imię:D
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 marca 2023 - 12:24

@magnifique ja mam normalną umowę o pracę, ale też nigdy nie brałam L4 od psychiatry. Raz, że nie wiem nawet jak miałabym o nie poprosić, dwa, że to mały zakład w małej miejscowości. Daję sobie głowę uciąć, że po takim L4 już nie miałabym po co wracać do roboty. Też jestem intro, ale pracuję tu już ponad 10 lat i jakby do tych ludzi w pracy już się przyzwyczaiłam, ale nadal czasami mnie męczy przebywanie z nimi. Chodzi bardziej o hałas jaki tworzą, niż inne powody. Większość też uważam za idiotów.

 

@abnegat @aga40 ja muszę pracować, bo trzeba się jakoś finansowo utrzymać. Moja robota jest raczej ogłupiająca i wysysająca ze mnie wszelki zapał i radość. Potrafiłabym sobie zorganizować czas nie pracując, żeby nie dać się złym myślom. Obecnie to robota jest u mnie głównym wyzwalaczem obniżonego nastroju.

 

W tym temacie chciałabym, abyśmy mogli wypowiedzieć się z punktu osób w kryzysie w temacie pracy. Jak reagujecie na niefajne sytuacje w pracy, deadlines, utarczki słowne, reorganizacje itd. Słowem STRES, bo chyba tego nie da się w pracy uniknąć. Jak sobie radzicie?



#6 abnegat

abnegat

    Bywalec

  • Bywalec
  • 742 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 26 marca 2023 - 12:42


W tym temacie chciałabym, abyśmy mogli wypowiedzieć się z punktu osób w kryzysie w temacie pracy. Jak reagujecie na niefajne sytuacje w pracy, deadlines, utarczki słowne, reorganizacje itd. Słowem STRES, bo chyba tego nie da się w pracy uniknąć. Jak sobie radzicie?

ja do stresu przywykłem, chyba jestem uzależniony od niego, bo coś wtedy wydziela się w głowie może adrenalina i kortyzol, codziennie rano gdy idę do pracy myślę co mnie znowu może zaskoczyć, jakie dzisiaj dostanę wyzwanie które będę musiał pokonać czy uporam się z nim, chyba zacząłem lubić wyzwania w pracy ale raczej ostatnio podchodzę do pracy na luzie, nie przejmuję się tym czy mnie zwolnią, jeśli zwolnią pójdę gdzie indziej, sama praca nie stanowi problemu, raczej problem stanowią ludzie, najlepiej nie kłócić się a polecenia przełożonych zawsze wykonuję jak najprędzej ponieważ im więcej dadzą mi roboty, tym czas w pracy szybciej leci, zaczyna się wtedy wyścig z czasem, kto pierwszy ten lepszy


Użytkownik abnegat edytował ten post 26 marca 2023 - 12:49

  • Zołza lubi to

#7 aga40

aga40

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • Imię:Agnieszka

Napisano 26 marca 2023 - 13:00

Jesli chodzi o mnie to musiałam sie zwolnic z pracy bo nerwowo nie dawalam rady. Przez to deprecha znow wrociła. Mam teraz inna prace i choc mnie nie cieszy to dla mnie liczy sie bardziej atmosfera i życzliwi dla mnie ludzie. Nie przyznałam się na co choruje bo boje sie ich reakcji. Staram sie zachowywac normalnie. A wy moi drodzy mowicie o swojej chorobie?



#8 Zołza

Zołza

    Bywalec

  • Bywalec
  • 599 postów
  • Imię:D
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 marca 2023 - 13:14

Jesli chodzi o mnie to musiałam sie zwolnic z pracy bo nerwowo nie dawalam rady. Przez to deprecha znow wrociła. Mam teraz inna prace i choc mnie nie cieszy to dla mnie liczy sie bardziej atmosfera i życzliwi dla mnie ludzie. Nie przyznałam się na co choruje bo boje sie ich reakcji. Staram sie zachowywac normalnie. A wy moi drodzy mowicie o swojej chorobie?

Ja mówię, ale raczej z bliższymi znajomymi z pracy, tzn. z koleżankami z działu, z kolegami, z którymi szmat czasu pracowałam na maszynach. Generalnie chyba każdy ma jakąś historię i w niej jakieś kryzysy. Nie zawsze spotykam się ze zrozumieniem, ale w większości tak. Jednak nie odwazyłabym się przyznać np. szefowej, żeby nie uznała mnie za osobę słabą, problemową itd.


ja do stresu przywykłem, chyba jestem uzależniony od niego, bo coś wtedy wydziela się w głowie może adrenalina i kortyzol, codziennie rano gdy idę do pracy myślę co mnie znowu może zaskoczyć, jakie dzisiaj dostanę wyzwanie które będę musiał pokonać czy uporam się z nim, chyba zacząłem lubić wyzwania w pracy ale raczej ostatnio podchodzę do pracy na luzie, nie przejmuję się tym czy mnie zwolnią, jeśli zwolnią pójdę gdzie indziej, sama praca nie stanowi problemu, raczej problem stanowią ludzie, najlepiej nie kłócić się a polecenia przełożonych zawsze wykonuję jak najprędzej ponieważ im więcej dadzą mi roboty, tym czas w pracy szybciej leci, zaczyna się wtedy wyścig z czasem, kto pierwszy ten lepszy

Taki rodzaj stresu też nawet kiedyś lubiłam, czuję się bardziej spełniona w pracy, gdy mogę robić coś nowego, czegoś się nauczyć. Ale teraz to już stagnacja. Mnie bardziej stresuje to, że będę musiała znosić hałas, humorki brygadzistów. Sama nie wiem. Napawa mnie też frustracja, bo z osoby odpowiedzialnej za pewne zadania odsunięto mnie do prac prostych i właśnie nie mogę czegoś nowego się nauczyć i czuć się w tym dobra i doceniana. 



#9 aga40

aga40

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 3 postów
  • Imię:Agnieszka

Napisano 26 marca 2023 - 13:50

Ja mówię, ale raczej z bliższymi znajomymi z pracy, tzn. z koleżankami z działu, z kolegami, z którymi szmat czasu pracowałam na maszynach. Generalnie chyba każdy ma jakąś historię i w niej jakieś kryzysy. Nie zawsze spotykam się ze zrozumieniem, ale w większości tak. Jednak nie odwazyłabym się przyznać np. szefowej, żeby nie uznała mnie za osobę słabą, problemową itd.


Taki rodzaj stresu też nawet kiedyś lubiłam, czuję się bardziej spełniona w pracy, gdy mogę robić coś nowego, czegoś się nauczyć. Ale teraz to już stagnacja. Mnie bardziej stresuje to, że będę musiała znosić hałas, humorki brygadzistów. Sama nie wiem. Napawa mnie też frustracja, bo z osoby odpowiedzialnej za pewne zadania odsunięto mnie do prac prostych i właśnie nie mogę czegoś nowego się nauczyć i czuć się w tym dobra i doceniana. 

To ja w mojej byłej pracy byłam na zwolnieniu l4 od psychiatry przez pól roku. Wróciłam jak sie juz lepiej poczułam. Było wporzadku, szef wiedzial na co sie lecze. Wróciłam wtedy do normalnosci, trwało to 2 lata. Mialam w pracy bardzo nerwowa sytuacje jakies 2 tygodnie chodziłam jak kłębek nerwów na dodatek dowiedziałam sie ze moj szef na jakims zebraniu mowił o  mnie ze leczyłam sie psychcznie i to mnie tak dobiło ze wpadłam znów w sidła depresji. Zaczeło sie od napadów paniki, cierpie jeszcze na cos takiego jak derealizacja i depersonalizacja i tak to trwa już 5 miesiąc. Z tamtej pracy sie zwolnilam i mam teraz nowa i mimo moich objawow daje rade bo w domu bym chyba zwariowała jeszcze bardziej



#10 TakiJaki

TakiJaki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 148 postów
  • Imię:Łukasz
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 26 marca 2023 - 16:24

Miałam ostatnio ciężki tydzień w kołchozie, który zakończył się ryczeniem w pracowniczym kiblu.

 

Może warto zastanowić się nad zmianą pracy?. Sam parę lat temu pracowałem w kołchozie jak się później okazało gównianym i tkwiłem w tym szambie, bo człowiek przyzwyczaił się do ludzi i bał się zmiany otoczenia itd. ale po jakimś czasie coś we mnie pękło i rzuciłem wypowiedzenie z dnia na dzień(mina kierownika bezcenna) a ulga po wyjściu niesamowita.



#11 Fenix01

Fenix01

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 204 postów
  • Imię:Fenix01

Napisano 26 marca 2023 - 19:19

Ja właśnie pracuje w kołchozie i coraz bardziej mam wrażenie, że coś we mnie pęka. Najgorsze jest, że przechodzę przez to drugi raz i nie mogę znaleźć nic lepszego. Ogarnia mnie strach, że nie znajdę nic lepszego, ludzie będą gorsi i będę się gorzej stresował. To nie jest robota, to jest parodia pracy. Nie wspomnę tych tekstów o tym by robić coś na jednej nodze. Ogólnie opowiadam o tym psycholog i mówię, a ona mi powiedziała że się zwalniać trzeba w ostateczności. Ludziom czasami naprawdę brakuje wyobraźni albo sami muszą pójść do takiej pracy by przekonać się na własnej skórze jak to jest.


  • Zołza i po_prostu_jestem lubią to

#12 PiotrWill2

PiotrWill2

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 341 postów
  • Imię:Piotr
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:jeszcze nie tam gdzie należy

Napisano 26 marca 2023 - 19:31

Też byłem u psychologa i to jakaś żenada. Szkoda czasu. Umiesz liczyć-licz na siebie. 


Es gibt nur eines, was schlimmer ist als Ungerechtigkeit, und das ist Ungerechtigkeit ohne Schwert in der Hand.


#13 TakiJaki

TakiJaki

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 148 postów
  • Imię:Łukasz
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 26 marca 2023 - 20:43

Ja właśnie pracuje w kołchozie i coraz bardziej mam wrażenie, że coś we mnie pęka. Najgorsze jest, że przechodzę przez to drugi raz i nie mogę znaleźć nic lepszego. Ogarnia mnie strach, że nie znajdę nic lepszego, ludzie będą gorsi i będę się gorzej stresował. To nie jest robota, to jest parodia pracy. Nie wspomnę tych tekstów o tym by robić coś na jednej nodze. Ogólnie opowiadam o tym psycholog i mówię, a ona mi powiedziała że się zwalniać trzeba w ostateczności. Ludziom czasami naprawdę brakuje wyobraźni albo sami muszą pójść do takiej pracy by przekonać się na własnej skórze jak to jest.

Bzdura. Z własnego doświadczenia napiszę, bo też miałem takie przekonanie ale po rzuceniu w cholerę kołchozu znalazłem pracę w prywatnej małej firmie(stanowisko mechanik/monter gdzie wkrętarki,wiertarki używałem w domu dla własnych potrzeb). Najlepsze jest to, że wszystkiego mnie nauczyli wraz z obsługą palnika i innych maszyn :>. Pewnie pracowałbym tam do dnia dzisiejszego, ale szef jest za łasy na $ + nie odpowiadała mi stawka. Aktualnie pracuję w "kołchozie" ale normalnym(tak są takie) i jak na razie jestem zadowolony. Trochę więcej wiary w siebie


Użytkownik TakiJaki edytował ten post 26 marca 2023 - 20:44

  • Willow47 lubi to

#14 Zołza

Zołza

    Bywalec

  • Bywalec
  • 599 postów
  • Imię:D
  • Płeć:Kobieta

Napisano 27 marca 2023 - 19:10

Bzdura. Z własnego doświadczenia napiszę, bo też miałem takie przekonanie ale po rzuceniu w cholerę kołchozu znalazłem pracę w prywatnej małej firmie(stanowisko mechanik/monter gdzie wkrętarki,wiertarki używałem w domu dla własnych potrzeb). Najlepsze jest to, że wszystkiego mnie nauczyli wraz z obsługą palnika i innych maszyn :>. Pewnie pracowałbym tam do dnia dzisiejszego, ale szef jest za łasy na $ + nie odpowiadała mi stawka. Aktualnie pracuję w "kołchozie" ale normalnym(tak są takie) i jak na razie jestem zadowolony. Trochę więcej wiary w siebie

Wiele zależy od innych czynników. Masz powiedzmy kredyt/ długi/ rodzinę na utrzymaniu i robisz w jakimś zapixdowie dolnym, bo tam mieszkasz, a nie masz auta. Komunikacja z innymi miastami w takim miejscu to niezbyt śmieszny żart. Szanse na znalezienie prawdziwej pracy w Twoim zasięgu wynoszą 0%. Samo "więcej wiary w siebie" to komunał, który nie pomaga komuś kto zmaga się z deprą, lękami, życiem i świadomością własnych kwalifikacji i umiejętności. Powiesz - można podnieść kwalifikacje, zrobić prawko, ale to wszystko wymaga czasu i niestety kasy. Kasy, której nawet nie ma, żeby na terapię pójść.

Gardzę radami typu weź się w garść, idż pobiegaj i zrób coś ze swoim życiem i właśnie więcej wiary w siebie. Takie banały, zwłaszcza od randoma z internetu z awatarem emotki, nie działają.


Użytkownik Zołza edytował ten post 27 marca 2023 - 19:11


#15 Magd@

Magd@

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 349 postów
  • Imię:Magdalena

Napisano 28 marca 2023 - 12:52

Cóż, ja zawsze miałam problemy w pracy ze względu na fobię społeczną. Z czasem FS mi się złagodziła (deprecha mnie "wyleczyła", he, he... he...) ale nadal potrafię się przejąć np. jeśli ktoś za mną nie przepada. Nawet gdy byliśmy w trybie zdalnej pracy, gdy komunikacja była głównie pisemna na czacie zespołowym, to czułam się przykro, gdy np. moja wypowiedź nie spotykała się z żadną reakcją :/


Użytkownik Magd@ edytował ten post 28 marca 2023 - 12:52


#16 Gość_anche_*

Gość_anche_*
  • Gość

Napisano 28 marca 2023 - 13:35

Cóż, ja zawsze miałam problemy w pracy ze względu na fobię społeczną. Z czasem FS mi się złagodziła (deprecha mnie "wyleczyła", he, he... he...) ale nadal potrafię się przejąć np. jeśli ktoś za mną nie przepada. Nawet gdy byliśmy w trybie zdalnej pracy, gdy komunikacja była głównie pisemna na czacie zespołowym, to czułam się przykro, gdy np. moja wypowiedź nie spotykała się z żadną reakcją :/

 

Tak zwróciło moją uwagę, że fobia społeczna to rodzaj obawy przed ludźmi, a to co napisałaś to tak mi wybrzmiała z tego potrzeba bycia ważnym, zauważonym, docenionym, ale też być może w nadmiernej intensywności postawa egoistyczna, przywiązująca dużą wagę do własnego ja i chęć wyjątkowości. Co też jest naturalne, dużo ludzi tak ma, wystarczy wejść na komentarze na fb co ludzie zrobią dla lajków czy by z nimi rozmawiać.

Dla zdrowej osoby najważniejszy jest on sam, oczywiście powinien też widzieć i uwzględniać innych, ale generalnie jego myśli, czyny skierowane są wokół samego siebie.

Gdy dla nas samych ważniejsi są inni to trudno może być sobie wyobrazić takie podejście innych i że ich bierność w reakcji na nas jest wymowna, sugeruje, że coś o nas myślą, a prawda jest taka, że dla większości ludzi jesteśmy obojętni, nic o nas nie myślą.



#17 Magd@

Magd@

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 349 postów
  • Imię:Magdalena

Napisano 28 marca 2023 - 17:06

@233 spełniłabyś się jako redaktorka horoskopów :)



#18 Gość_anche_*

Gość_anche_*
  • Gość

Napisano 29 marca 2023 - 10:25

@233 spełniłabyś się jako redaktorka horoskopów :)

 

hahaha, nie wiem co o tym myśleć, czy takie bzdury czy tak trafne ;)


  • Magd@ lubi to

#19 Magd@

Magd@

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 349 postów
  • Imię:Magdalena

Napisano 29 marca 2023 - 17:54

@233 tak trochę "na dwoje babka wróżyła" ale dość trafnie :D choć raczej bym powiedziała, że FS to nie tyle kwestia egoizmu (przedkładania swojego interesu i potrzeb ponad potrzeby innych) i chęci bycia wyjątkowym, co raczej egocentryzmu (nadmiernego skupienia na innych w odniesieniu do swojej osoby, analizowania, czy byle pierdoła nie odnosi się przypadkiem do mnie). U mnie to wyewoluowało z pewnej wady w dzieciństwie. Rówieśnicy mnie czasem wyśmiewali z powodu tej wady, więc takie przeczulenie na swoim punkcie się we mnie wykształciło. Ale depresja wszystko walcem równo jedzie i wszystko czyni magicznie nieważnym.



#20 Gość_anche_*

Gość_anche_*
  • Gość

Napisano 29 marca 2023 - 21:45

@Magd@ super uwaga z egocentryzmem zamiast egoizmu :)

Depresja jak nazwa wskazuje przynosi de-presję, znosi presję. Czym ta presją jest i dla kogo to już indywidualna sprawa, pytanie czy się to koniec końców opłaca





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: #depresja, #kryzys, #praca, #kołchoz, #wypalenie zawodowe, #burnout

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych