Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

jestem nowy i...jestem na skraju


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
34 odpowiedzi w tym temacie

#21 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 10331 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 24 listopad 2022 - 17:37


@newpokemon hmmm wedle moich obliczeń osoba urodzona w 1969 roku ma wciąż 53 lata  :D


  • newpokemon lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#22 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 25 listopad 2022 - 09:23

Kolejny gówno dzień. Dni mijają monotonnie i każdy jest taki sam gówniany. Temperatura w mieszkaniu oscyluje między 8 a 10 stopni. Znów trudna noc. Kilka razy się budziłem. Sny mnie rozpieprzają. Psychiatra przepisał mi na ranofren, ale nie wiem po co, skoro mój własny mózg mnie torturuje obrazami, które bolą. Dlaczego tak się dzieje ? Czy nie powinienem po tym ranofrenie spać jak zabity ? Czy jest coś co sprawiłoby, że nie będzie snów ? 

Bezdomny kot czekał rano pod drzwiami patrząc na mnie smutnymi oczami w nadziei, że coś dostanie. Ja patrzyłem na niego równie smutno, bo niebawem sam będę bezdomny. Dałem mu coś do jedzenia.

W pracy przynajmniej ciepło, ale co z tego skoro już niedługo finisz. Przyjdzie pierwszy rachunek za gaz za ogrzewanie to szefostwo przetrze oczy ze zdumienia i zamknie to w cholerę. I tak wiem, że nieraz na zero wychodzą, albo dokładają. Mają inny znacznie większy biznes, ale to trzymają nie wiem po co. W każdym razie będę tu do ostatniego dnia. 

Zastanawiam się co jeszcze mogę sprzedać. Niewiele mi już zostało.  



#23 abnegat

abnegat

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 51 postów

Napisano 26 listopad 2022 - 08:50

Jakie to obrazy które widzisz w snach i rozpieprzają twój mózg, ja na przykład lubię koszmary ale odkąd je polubiłem a było to wiele lat temu już rzadko kiedy je miewam.

Jeśli chodzi o pracę to wciąż nie wiem gdzie pracujesz ale czy możesz spróbować inną znaleźć pracę. Ja wiele razy szukałem i zaczynałem różne prace i je wykonywałem i pewnie jeszcze wiele razy będę tak robił.



#24 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 26 listopad 2022 - 09:28

Jakie to obrazy które widzisz w snach i rozpieprzają twój mózg, ja na przykład lubię koszmary ale odkąd je polubiłem a było to wiele lat temu już rzadko kiedy je miewam.

Jeśli chodzi o pracę to wciąż nie wiem gdzie pracujesz ale czy możesz spróbować inną znaleźć pracę. Ja wiele razy szukałem i zaczynałem różne prace i je wykonywałem i pewnie jeszcze wiele razy będę tak robił.

Obrazy z przeszłości, osoby, miejsca, zdarzenia. Mózg ciągle mi je przypomina i stawia mnie w gównianych sytuacjach, które mnie upokarzają, albo na odwrót  - przypominają o tym co było dobre, ale się skończyło i nigdy nie wróci. Zupełnie jakby chciał mnie dobić. 

 

Z pracą jestem ujebany - nie chcę o tym się rozpisywać, bo jest źle z wielu względów. Tylko wyjazd stąd daleko wchodzi w grę, ale nie mam na to sił. Nie znam też języka na tyle, żeby poczuć się pewnie. Próbowałem i nadal próbuję uczyć się na własną rękę obcego języka (nie stać mnie na kurs) ale idzie ciężko. Mój 42 letni łeb jest tak oporny.

Nie.. nie wiem, to jest dywagowanie z hamulcami w głowie, których nie potrafię uwolnić. 

Miałem jeszcze niedawno w miarę normalne życie, cele, kogoś z kim dzieliłem to wszystko i dążyłem do realizacji marzeń. Ten ktoś mi to wszystko zabrał i zniszczył. Zainwestowałem mnóstwo wysiłku, czasu, nerwów i pieniędzy których nie mam jak odzyskać. Z tym moja głowa nie potrafi sobie poradzić. Wszystko co robiłem, każda pieprzona rzecz, decyzja, działanie... wszystko na marne.

To jest tak pojebane, że w tych kilku zdaniach nie jestem w stanie tego opisać jak bardzo jestem ujebany. 

Nienawidzę tego miasta, nienawidzę tego gównianego mieszkania, nienawidzę dnia kiedy tu przyjechałem, nienawidzę dnia kiedy poznałem ex-szmatę i w końcu nienawidzę siebie za swoją naiwność i głupotę za którą będę płacił do końca swojego żałosnego życia


Użytkownik Adram edytował ten post 26 listopad 2022 - 09:36


#25 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 6376 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 27 listopad 2022 - 12:57

Możesz spróbować tu: https://www.facebook...119908985297472

Grupa osób w Polsce głównie, ale może znajdzie się i ktoś za granicą, często proponują mieszkanie i np wynagrodzenie za pomoc przy domu/ gospodarstwie.

 

Dużo nas jest tu osób może warto żebyśmy pomyśleli wspólnie nad jakimś rozwiązaniem dla Ciebie czy opcjami gdzie możesz poszukać pracy.

 

Byłam w takim miejscu, gdzie w domu 7'C, gdzie odkładałam na wynajęcie pokoju, sprzedawałam co mogłam żeby jakoś się to zazębiło ze znalezieniem pracy. Gdzie odzywałam się do różnych znajomych z potrzebą pożyczki, a to było trudne, bo nigdy tego wcześniej nie zrobiłam. Zawsze chciałam dawać radę sama.

W historii dalej wynajęłam pokój, gdzie zostałam oszukana, miałam jedną z najgorszych prac w życiu i zostawił mnie facet hahaha

A przeszłam i to.

I znów byłam trochę silniejsza by przechodzić dalej.

 

Wielu milionerów znalazło siłę właśnie z tego mroku, tego życzę i Tobie, spełnienia swoich marzeń i żebyś opowiadał kiedyś o tym okresie z perspektywy doświadczenia które swoim kryzysem odmieniło Cię i nadało Ci jeszcze lepszy kierunek.

pozdrawiam


  • Willow47 lubi to
Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#26 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 27 listopad 2022 - 19:42

Możesz spróbować tu: https://www.facebook...119908985297472

Grupa osób w Polsce głównie, ale może znajdzie się i ktoś za granicą, często proponują mieszkanie i np wynagrodzenie za pomoc przy domu/ gospodarstwie.

 

Dużo nas jest tu osób może warto żebyśmy pomyśleli wspólnie nad jakimś rozwiązaniem dla Ciebie czy opcjami gdzie możesz poszukać pracy.

 

Byłam w takim miejscu, gdzie w domu 7'C, gdzie odkładałam na wynajęcie pokoju, sprzedawałam co mogłam żeby jakoś się to zazębiło ze znalezieniem pracy. Gdzie odzywałam się do różnych znajomych z potrzebą pożyczki, a to było trudne, bo nigdy tego wcześniej nie zrobiłam. Zawsze chciałam dawać radę sama.

W historii dalej wynajęłam pokój, gdzie zostałam oszukana, miałam jedną z najgorszych prac w życiu i zostawił mnie facet hahaha

A przeszłam i to.

I znów byłam trochę silniejsza by przechodzić dalej.

 

Wielu milionerów znalazło siłę właśnie z tego mroku, tego życzę i Tobie, spełnienia swoich marzeń i żebyś opowiadał kiedyś o tym okresie z perspektywy doświadczenia które swoim kryzysem odmieniło Cię i nadało Ci jeszcze lepszy kierunek.

pozdrawiam

Jesteś bardzo uprzejma i miła tylko nie wiem czy potrafię z tego skorzystać i docenić. Dlatego, że nie widzę sensu dalszej egzystencji. Bo po co ? Nie ma nikogo, nie mam rodziny, znajomych mogę policzyć na palcach jednej ręki, ale nikomu z nich głowy nie będę zawracał. Każdy ma swoje życie, nastały ciężkie czasy, a będą gorsze jeszcze. Dołujące jest właśnie to nie widzę sensu życia z dnia na dzień. Nic mnie już nie czeka. Pisząc tu zwyczajnie próbuję choć odrobinę zniwelować samotność do której bardzo trudno mi przywyknąć. 



#27 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 10331 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 28 listopad 2022 - 01:10

Napisałeś i jak się okazuje nie jesteś obojętny przynajmniej kilku osobom tu na forum. Może warto się przełamać i przyjąć wyciągniętą rękę? 


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#28 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 28 listopad 2022 - 09:21

Napisałeś i jak się okazuje nie jesteś obojętny przynajmniej kilku osobom tu na forum. Może warto się przełamać i przyjąć wyciągniętą rękę? 

Stwierdzenie, że nie jest się obojętnym dla anonimowych ludzi z internetu to coś jak pojechać do Neapolu i nie umrzeć. Doceniam, że parę osób odpowiedziało w moim wątku, ale nie oczekuję pomocy. Wiem też, że nie umiem odpowiednio w słowa ubrać mojego stanu, odczuć i sytuacji, żeby była jasność tego jak bardzo przegrałem życie i jak bardzo nie ma ono dla mnie sensu. Piszę tu, żeby nie tylko zabić samotność czy żeby zwrócić na siebie uwagę, ale też po to aby spróbować zdystansować się do tego co opisuję i wyciągnąć wniosek - czy faktycznie jestem w takim gównie jak myślę że jestem.  W mojej głowie jest ciężki chaos, myślę, że wszystkie te zdarzenia coś mi w głowie poprzestawiały. Nie wiem jak inaczej to opisać. 



#29 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 6376 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 listopad 2022 - 11:16

Nom, jak to osoba z depresją, jesteś chory i robisz to samo co większość użytkowników tutaj.
Depresja to choroba która odbiera możliwość widzenia świata, wpływa na myślenie, wiec większość osób zacina się na tych samych zdaniach. Także wiesz, udowodnisz sobie sam, że jest wszystko tak jak podejrzewasz.
Depresja to choroba, a nie nastrój.
  • Willow47 lubi to
Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#30 grobowicz

grobowicz

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 49 postów
  • Imię:Grobowicz
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gallifrey

Napisano 28 listopad 2022 - 12:20

Stwierdzenie, że nie jest się obojętnym dla anonimowych ludzi z internetu to coś jak pojechać do Neapolu i nie umrzeć. Doceniam, że parę osób odpowiedziało w moim wątku, ale nie oczekuję pomocy. Wiem też, że nie umiem odpowiednio w słowa ubrać mojego stanu, odczuć i sytuacji, żeby była jasność tego jak bardzo przegrałem życie i jak bardzo nie ma ono dla mnie sensu. Piszę tu, żeby nie tylko zabić samotność czy żeby zwrócić na siebie uwagę, ale też po to aby spróbować zdystansować się do tego co opisuję i wyciągnąć wniosek - czy faktycznie jestem w takim gównie jak myślę że jestem.  W mojej głowie jest ciężki chaos, myślę, że wszystkie te zdarzenia coś mi w głowie poprzestawiały. Nie wiem jak inaczej to opisać. 

To, że się nie widzimy albo nie znamy osobiście nie umniejsza powodów, dla których przynajmniej ja, piszę do Ciebie. Jeśli widzisz w tym banał, to spoko. Szesnaście lat temu co do dnia  szedłem na zajęcia. Minąłem starszego pana (dane osobowe do wiadomości redakcji), który zatoczył się i upadł. Nie wahałem się ani chwili, resuscytacja, telefon na pogotowie. Jak na złość po 7 rano nie było nikogo więcej na tamtej toruńskiej ulicy. Ten człowiek wyszedł ze szpitala po kilku dniach. On po 70tce, jego żona ciut młodsza przykuta do łóżka bez kontaktu, ich córka około 40 lat z zespołem Downa. Pomagałem mu przez jakiś czas przynosząc leki, pieczywo i fajki dla córki. On urwał kontakt. Z jednej strony nie chciał pomocy, a z drugiej nie był sprawny. I to go frustrowało Opowiadam to nie dlatego, że przypomniała mi się akurat ta data. Nie chciał pomocy tak stanowczo, a jednocześnie chciał się wygadać i wyrwać na chwilę z tego stanu. Jeśli masz ochotę, odezwij się, porozmawiamy.


  • anche i Willow47 lubią to

#31 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 28 listopad 2022 - 12:47

To, że się nie widzimy albo nie znamy osobiście nie umniejsza powodów, dla których przynajmniej ja, piszę do Ciebie. Jeśli widzisz w tym banał, to spoko. Szesnaście lat temu co do dnia  szedłem na zajęcia. Minąłem starszego pana (dane osobowe do wiadomości redakcji), który zatoczył się i upadł. Nie wahałem się ani chwili, resuscytacja, telefon na pogotowie. Jak na złość po 7 rano nie było nikogo więcej na tamtej toruńskiej ulicy. Ten człowiek wyszedł ze szpitala po kilku dniach. On po 70tce, jego żona ciut młodsza przykuta do łóżka bez kontaktu, ich córka około 40 lat z zespołem Downa. Pomagałem mu przez jakiś czas przynosząc leki, pieczywo i fajki dla córki. On urwał kontakt. Z jednej strony nie chciał pomocy, a z drugiej nie był sprawny. I to go frustrowało Opowiadam to nie dlatego, że przypomniała mi się akurat ta data. Nie chciał pomocy tak stanowczo, a jednocześnie chciał się wygadać i wyrwać na chwilę z tego stanu. Jeśli masz ochotę, odezwij się, porozmawiamy.

Wybacz, nie uważam tego za banał. Miło, że kogoś to obchodzi, ale to też specyfika takiego forum. Jednakże co innego tu opisać swoją historię w jakiejś nadziei, że kogoś zainteresuje, a co innego w realu komuś głowę zawracać swoimi problemami. Tym bardziej, że nie ma wyjścia z tego. W którą stroną nie spojrzę tam zderzenie ze ścianą. 


Użytkownik Adram edytował ten post 28 listopad 2022 - 12:47


#32 Werciak

Werciak

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • Imię:Weronika
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:NL

Napisano 28 listopad 2022 - 14:33

Panie Adamie, tak jak już tu napisano , być może dobrym pomysłem byłaby zmiana psychiatry. Słyszałam i czytałam o przypadkach , że w dużej mierze może dawka leku być źle dobrana lub sam lek jest do wymiany., tym bardziej jeśli przyjmuje się jeszcze inne leki na inne dolegliwości. Przykre jest to , że ludzie ludzie w fatalnym zdrowiu psychicznym i zrezygnowani nie mogą w naszym kraju liczyć na dobrą poradę i pomoc.. Ale niestety tak jest, są osoby które kilkanaście razy musiały zmieniać psychiatrę/ terapeutę , by wreszcie coś ruszyło... Choćby małymi krokami.Bo tu wszystko chodzi o małe kroki, nie da się od razu rzucić w wir super zmian . Ja sama czasem uśmiecham się na rady typu " Weź na spacer se idź to ci przejdzie". Dla zwykłych ludzi to jest rzecz błaha, normalna. Dla mnie to jak skomplikowane równanie matematyczne.I wzór , który gdzieś przepadł. Staram się Pana zrozumieć , wydaje mi się , że większość z nas mierzy się z różnymi problemami i to w różnych intensywnościach.  Jeśli chodzi o np wyjazd za granice- proszę się nie bać tego , aż tak bardzo . Zdziwiłby się Pan, jak sobie niektórzy nasi rodacy dają rade za granicą , bez żadnej znajomości języka jakiegokolwiek . Widziałam nie mało zabawnych sytuacji ,ale dają radę i są ludzie , którzy też wyjechali z Polski , bo nie mieli już nic do stracenia. Naprawdę różny przekrój ludzi. Zaskakujący.

 

Poza tym mogę polecić zagłębienie się w samego siebie. Czy to nie jest tak , że sam sobie buduje ściany ?Każdą ściane da się wyburzyć, jedni mogą zacząć od walenia młotkiem, cegiełka po cegle ..inni od razu jadą z materiałami wybuchowymi. Każdy sposób ma różny skutek w zależności od osoby. Ja mogę tylko napisać , by Pan się nie poddawał , szukał pomocy i przyjmował ją , każde życie jest coś warte, czasem trzeba przypomnieć sobie jego znaczenie , nadać je. Dużo siły (być może modlitwy?) . Pozdrawiam


  • anche lubi to

#33 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 28 listopad 2022 - 14:52

Może zmienię, a może zrezygnuję w ogóle z psychiatry. Tutaj gdzie mieszkam są takie długie kolejki, że najbliższy termin to grubo za pół roku. Dlatego zdecydowałem się pójść do innego w innym mieście, ale i tak czekałem coś koło 3 miesięcy. Męczy mnie to, nie przynosi ulgi, nie czuję, żebym został wysłuchany i szczerze to odechciało mi się szukać kolejnego. Zobaczę jeszcze. 

Co do wyjazdu to tak jak to sama określiłaś - "Dla mnie to jak skomplikowane równanie matematyczne" - dla mnie może nawet bardziej. Nie wierzę w siebie w ogóle. Nie wierzę, że się w tym odnajdę.  

Odnośnie "zagłębiania się w samego siebie" - właśnie dlatego tu jeszcze jestem, a nie dyndam na jakiejś gałęzi. Czytam wielokrotnie to co tu napisałem i to co inni odpisali. Na razie niewiele mi to daje. Nic nowego poza tym, że ktoś zechciał poświęcić czas i cokolwiek mi odpisać.

W tym wieku i sytuacji nijak nie czuję, że jest jeszcze jakiś powód czy sens dalszego trwania. 

Jak wspomniałem wcześniej, wiodłem w miarę normalne życie, miałem cele, miałem dla kogo żyć i wspólnie realizować marzenia. To wszystko zniknęło z dnia na dzień. Bardzo trudno jest się po czymś takim pozbierać, nie mówiąc o nadaniu życiu nowego celu i sensu. Wiem, że ominie mnie wymarzone życie rodzinne, nie będę miał już żony, ani dzieci, ani domu. 

Zostaje tylko bezsensowna wegetacja z dnia na dzień w tym przeklętym mieście. 



#34 abnegat

abnegat

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 51 postów

Napisano 28 listopad 2022 - 18:41


Jak wspomniałem wcześniej, wiodłem w miarę normalne życie, miałem cele, miałem dla kogo żyć i wspólnie realizować marzenia. To wszystko zniknęło z dnia na dzień. Bardzo trudno jest się po czymś takim pozbierać, nie mówiąc o nadaniu życiu nowego celu i sensu. Wiem, że ominie mnie wymarzone życie rodzinne, nie będę miał już żony, ani dzieci, ani domu. 

Zostaje tylko bezsensowna wegetacja z dnia na dzień w tym przeklętym mieście. 

 

Jeśli ciebie to pocieszy ja też nie mam własnej rodziny, moi rodzice są w podeszłym wieku i wiadomo co to znaczy, nie mam żony ani dzieci i nie będę miał, jedynie mam mieszkanie własnościowe ale to chyba kula u nogi bo cięzko je będzie sprzedać dlatego nie mogę przeprowadzić się do innego miasta i zacząć inną pracę z innymi ludźmi i zacząć od początku.

Jęśli wynajmujesz jakąś norę o niskim standardzie, ja przeprowadziłbym się do innego miasta i spróbował zacząć od nowa
 



#35 Adram

Adram

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 52 postów
  • Imię:Adam

Napisano 28 listopad 2022 - 21:13

 

Jeśli ciebie to pocieszy ja też nie mam własnej rodziny, moi rodzice są w podeszłym wieku i wiadomo co to znaczy, nie mam żony ani dzieci i nie będę miał, jedynie mam mieszkanie własnościowe ale to chyba kula u nogi bo cięzko je będzie sprzedać dlatego nie mogę przeprowadzić się do innego miasta i zacząć inną pracę z innymi ludźmi i zacząć od początku.

Jęśli wynajmujesz jakąś norę o niskim standardzie, ja przeprowadziłbym się do innego miasta i spróbował zacząć od nowa
 

Wiadomo, ale jednak masz rodziców. Ja już dawno nie mam. Mieć mieszkanie, dach nad głową to już dużo. Ja nigdy własnego nie miałem. Wychowałem się w mieszkaniu zakładowym, nie było własnością rodziców - swoją drogą to też było jedno z pierwszych mocnych rozczarowań w życiu kiedy się o tym w dzieciństwie dowiedziałem. Miałem ogromne pragnienie własnych 4 kątów i zaliczyłem w swoim życiu do tego dwa podejścia. Pierwszy raz 10 lat temu, ale zabrakło mi zdolności kredytowej i nie było skąd pożyczyć brakującej kwoty, więc dom przeszedł koło nosa, a drugi raz niecałe 2 lata temu kiedy w zakup domu wpieprzyłem wszystkie wspólne oszczędności swoje i partnerki...która po niecałym roku od zakupu mnie oszukała, odeszła,  dom sprzedała i zostawiła mnie z niczym. Byłem u radcy i na policji i nic nie mogę zrobić. Nie mam żadnych dokumentów, bo wszystko zabrała pod moją nieobecność, nie mam faktur, nic co by potwierdzało że włożyłem w to wszystkie oszczędności. To jest tak pojebana historia, że w głowie się nie mieści. Pewnie stąd te psychiczne problemy moje, bo nie mogę tego przetrawić i się z tym pogodzić. W zasadzie to zdarzenie rozwaliło mi całe życie. Przelało czarę goryczy, że nie mogę się po tym pozbierać. Swoją naiwnością, wiarą w drugiego człowieka, która była mi najbliższą i której poświęciłem prawie dwie dekady swojego życia zmarnowałem czas, nerwy i pieniądze. A teraz płacę za to.

Inne miasto nic mi nie da. To będzie kolejna nora do wynajęcia, zapewne droższa niż ta którą tu wynajmuję i taka sama egzystencja z dnia na dzień. Taka zmiana nic mi nie da. Inne miasto - takie samo gówniane życie. 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych