"wystarczy napisać jaka była twoja ostatnia branża, stanowisko i jaka płaca" dla mnie to są osobiste, personalne i identyfikujące informacje o które pytasz

Natomiast mogę się ustosunkować do tego mniej wprost pytania "interesujące że masz czas i pieniądze na inwestowanie w siebie".
Jest to u mnie kwestią priorytetów, nie nauczyłam się tego sama, nauczyła mnie tego choroba, a raczej wola wyjścia z niej. Bywały sytuacje, gdy odżywiałam się głównie ziemniakami żeby starczało na terapię. Jak zaczynałam olewać ilość snu, jedzenia czy wypoczynku to depresja się nasilała, to był trudny wybór, bo byłam młoda miałam jakieś fantazje na temat życia które chciałam spełnić, a musiałam podążyć za sobą, za swoją chorobą, wycofać się, zadbać o podstawy. Pamiętam, że byłam bardzo zdesperowana i że to była dla mnie walka o moje życie.
Na różnych warsztatach i kursach można się odezwać zaproponować pracę w zamian za możliwość uczestniczenia. Kilka razy byłam na Vipassanie która jest bezpłatna.
Żyję na co dzień raczej oszczędnie, nie kolekcjonuję rzeczy, rozważnie kupuję, stawiam na jakość nie na ilość, raczej nie jem przetworzonej żywności, nie pijam słodkich napojów, od wielu lat nie palę. Chodzę wszędzie z książką i dużo czytam, dużo słucham wykładów- mam na myśli specjalistów różnych dziedzin. Jak odpoczywam to odpoczywam, nie oglądam telewizji. Sama zaczęłam ćwiczyć w domu.
Różnie finansowo u mnie- wiadomo, że najbardziej miłe memu sercu, gdy płynie obfitość, ale bywa, że muszę raz na jakiś czas pożyczyć na czynsz, teraz staram się ustabilizować swoje życie zawodowe, a jak poszło to się okaże za pewnie jakieś 3 miesiące. Jestem dobrej myśli i włożyłam wiele wysiłku w swoje kształcenie, zajęło mi to dłużej niż zwykle ludziom też ze względu i na czas i na finanse, ale przede wszystkim ze względu na moje osobowościowe uwarunkowania, ale robię to.
Też szukam rozwiązań, a nie wymówek. Jak z tymi ćwiczeniami, nie miałam na jakieś fajne zajęcia to zaczęłam ćwiczyć w domu, na urodziny czy święta poprosiłam od rodziny o karimatę do ćwiczeń i pasy do ćwiczeń i jakoś poszło. Teraz nie ćwiczę już z 4 miesiąc regularnie, ale wracam do tego

za to na zajęcia chodzę
Jak mnie zaczęło boleć, że nie rysuję, że chciałam zawsze malować, że kiedyś to kochałam, to zaczęłam od kursu na domestika.com za 30 zł a potem, jak mogłam sobie na to pozwolić z rok czy dwa później to chodziłam na lekcje rysunku.
Na końcu z tego świata zabieramy tylko siebie swoje uczynki i doświadczenia, więc na to stawiam
Chyba też warto wspomnieć, że zaczynałam od 2l coli dziennie, mikrofalowkowego jedzenia, ok. 5l piwa tygodniowo i 2,5 paczki papierosów dziennie, żadnego sportu, żadnego dbania o siebie w żadnej formie