W sumie takim samotnym sad boyem chciałbym być sam sobie bym się podobał i to najważniejsze. Mam wylane w k0biety.
Wybieram drogę samotnego wojownika
#1
Napisano 11 kwietnia 2022 - 19:17
- Tawak lubi to
#2
Napisano 11 kwietnia 2022 - 20:21
Przegrałem swoje życie i nienawidzę samego siebie.
- Squarex8874 lubi to
#3
Napisano 05 września 2022 - 18:03
Prostytutki to ładne dziewczyny, po wizycie u prostytutki na pewno nie idzie się tak łatwo na kompromisy z kobietami.
Przegrałem wszystko, jutro na szczęście wracam do pracy...
Użytkownik Tawak edytował ten post 06 września 2022 - 01:02
#4
Napisano 05 września 2022 - 20:25
Zazdroszczę zbanowanemu koledze. Nie zazdroszczę banu, ale podjęcia odpowiedniej decyzji, a także możliwości skorzystania z usług prostytutki w młodym wieku. Mnie nie było na to stać. Dlatego w wieku 40 lat jestem już mocno rozkręcony na karuzeli spie..olenia. Już z niej nie zejdę.
Prostytutki to ładne dziewczyny, po wizycie i prostytutki na pewno nie idzie się tak łatwo na kompromisy z kobietami.
Przegrałem wszystko, jutro na szczęście wracam do pracy...
Mam podobnie jak Ty, też mogę zazdrościć temu koledze. Mogę też zazdrościć i Tobie - masz zawód i dobrą pracę i podejrzewam że i kasę też. Ja nie mam nawet tego. Moja praca jest powiedzmy jako tako wystarczająca , ale ogólnie to żadna pod każdym kątem.
"Nie wierzę w miłość ani w to że można być szczęśliwym. Gdybym kiedyś uwierzył to musiałbym się powiesić"
#5
Napisano 06 września 2022 - 01:09
Nie mam kasy. Przed ślubem zgromadziłem zaledwie 8.000 zł. Reszta, tj. oszczędności, lokale, jest wspólna, a nie moja.Mam podobnie jak Ty, też mogę zazdrościć temu koledze. Mogę też zazdrościć i Tobie - masz zawód i dobrą pracę i podejrzewam że i kasę też.
Nie miałem wtedy jeszcze tego zawodu, mieszkałem w Łodzi, więc przy olbrzymiej konkurencji (w Łodzi było i jest znacznie trudniej o jakąkolwiek pracę dla prawnika) obecnej pracy bym nie mial szans tam wykonywać.
Olałem swoje przegrane życie, mam za to nauczkę. Ale czy postąpił bym inaczej. Ślub był kilkanaście lat temu, a życie przegrałem wiele lat przed nim.
Użytkownik Tawak edytował ten post 06 września 2022 - 01:09
#6
Napisano 07 września 2022 - 18:51
#7
Gość_anche_*
Napisano 07 września 2022 - 20:12
W życiu jesteśmy samotnymi wojownikami. Nasze życie jest tylko i wyłącznie nasze, w mnogości uczuć, emocji, myśli, doświadczeń. Czasem towarzyszą nam różni ludzie, ale no właśnie, towarzyszą. I gdy ktoś jest dla nas wsparciem czy dodaje radości tej ścieżce to super- czasem są to osoby na chwilę, czasem na dłużej, ale ten wymiar indywidualnej ścieżki zawsze jest na pierwszym miejscu.
Umieramy sami, sami odpowiadamy za swoje uczynki, za wybory, za swój rozwój lub jego brak. Nikt nie współdzieli z nami tej odpowiedzialności.
Myślę, że różnie oczywiście można pojmować taka drogę samotnego wojownika, różne też można mieć do tego pobudki, ale w samej definicji znajduję coś bardzo mądrego i prawdziwego.
Odnajduję w wyborze samotności, choćby na jakiś czas i niezależnie z jakich pobudek wolność. Wolność stawania się tym kim chcemy być dla siebie, wolność bycia samemu dla siebie najlepszym przyjacielem, wolność od desperacji poszukiwań kogoś kto nada nam jakąś wartość, a znalezienie jej samemu w sobie, powoli, w swoim tempie. I tego życzę.
- luke lubi to
#8
Napisano 07 września 2022 - 20:56
Jakiekolwiek sukcesy w młodości, coś, co możnaby wspominać.A jak by wyglądało Twoje wygrane życie ?
Umiejętność rozmowy na tematy normickie z normikami.
Partnerka, która czuje i zachowuje się kobieco.
Użytkownik Tawak edytował ten post 07 września 2022 - 21:03
#9
Napisano 08 września 2022 - 18:49
Jakiekolwiek sukcesy w młodości, coś, co możnaby wspominać.
Umiejętność rozmowy na tematy normickie z normikami.
Partnerka, która czuje i zachowuje się kobieco.
Mógłbym tak samo odpowiedzieć jak Ty, ale znowu podkreślę - masz rodzinę, masz pracę. Ja mam byle jaką pracę, rodziny nie mam. Zazdro dalej
"Nie wierzę w miłość ani w to że można być szczęśliwym. Gdybym kiedyś uwierzył to musiałbym się powiesić"
#10
Napisano 02 listopada 2022 - 19:03
ja drogi samotnego wojownika nie wybrałem ale otoczenie w którym obracałem/obracam się skazuje mnie na taką drogę, od wielu lat powtarzam "jestem sam przeciwko całemu światu"
- Tawak lubi to
#12
Napisano 03 listopada 2022 - 16:50
a co ma do tego natura? w moim przypadku winni są ludzie
#13
Napisano 03 listopada 2022 - 17:03
Bo to natura daje nam warunki ku temu, aby być samotnymi lub nie. Są chłopcy, przystojni, inteligentni lub wysocy, którzy podobają się dziewczętom i większość chłopców, która się dziewczętom nie podoba.
Są kobiety piękne do 60-tki i takie, które w wieku 30 lat zderzają się ze ścianą, i którym koło 40-tki samcy dają komunikat "It's over".
A wszystko to jest kwestią wrodzonych walorów lub ich braku.
#14
Napisano 03 listopada 2022 - 17:48
mnie natura obdarzyła przeciętnym wyglądem ale mój charakter ukształtowało moje otoczenie a w pewnym momencie nawet brak otoczenia i dlatego mój charakter jest mocny dziwaczny powoduje że ludzie mnie co prawda tolerują ale nie chcą ze mną zadawać się ani kolegować się dlatego jestem skazany na drogę samotnego wojownika
Użytkownik abnegat edytował ten post 03 listopada 2022 - 17:49
#15
Napisano 23 listopada 2022 - 12:30
#16
Napisano 24 listopada 2022 - 18:11
Coz. Obrażanie się na społeczenstwo jest kusząca opcja ale nic nie daje. Samotność która wybierasz musi być wolnością która będzie twoim wyborem. Kogo obchodzi ktoś kto wybrał smaotnosc bo obraził się na społeczenstwo. Stan się najlepsza wersja siebie do której ludzie będą się garnąć i wtedy zrezygnuj ze społeczeństwa. To jest wyczyn
wiem że ludzi nie obchodzi jakieś biadolenie na jakimś niszowym forum całkowicie anonimowego nieudacznika, którego wpisy i tak zginą w otchłani internetu, problem polega na tym że ja sam uważam się za przyjaznego i życzliwego niestety ale nie potrafię dopasować się do chorego społeczeństwa i nie oczekuję już jakichkolwiek zmian tych zakresach
Użytkownik abnegat edytował ten post 24 listopada 2022 - 18:12
#17
Gość_anche_*
Napisano 24 listopada 2022 - 18:25
Takie bardzo luźne spostrzeżenie, nie oczekuje żadnej odpowiedzi, ale może Ciebie zainspiruje do refleksji nad sobą i swoim podejściem do siebie i innych.
wiem że ludzi nie obchodzi jakieś biadolenie na jakimś niszowym forum całkowicie anonimowego nieudacznika, którego wpisy i tak zginą w otchłani internetu, problem polega na tym że ja sam uważam się za przyjaznego i życzliwego niestety ale nie potrafię dopasować się do chorego społeczeństwa i nie oczekuję już jakichkolwiek zmian tych zakresach
Z jednej strony nazywasz się anonimowym nieudaniczkiem i obrażasz samego siebie, a z drugiej nazywasz przyjaznym i życzliwym, wywyższając niejako na tle chorego społeczeństwa.
Taki mi wybił kontrast z tego.
Pogardzasz społeczeństwem które Ci nie pasuje, a jednocześnie cierpisz, że ono Cię nie akceptuje. Mam takie spostrzeżenie jakbyś sam wydał na siebie wyrok, bo ta sytuacja skazana jest na niepowodzenie.
Tak samo jak poniżanie siebie i wywyższanie jednocześnie nie da się się ze sobą pogodzić, to dobry materiał na przyszłe szaleństwo.
Psychicznie i percepcyjnie w labiryncie życia trafiłeś na ślepy zaułek i osobiście widzę to tak, że albo się w jakiejś formie poddasz, uznasz że możesz się mylić i poszukasz innego sposobu myślenia i patrzenia na świat, zawrócisz i poszukasz wyjścia z labiryntu albo można tak walić głową i się denerwować na niesprawiedliwość i to że boli.
I żadna zmiana nie spłynie z promieniem słońca czy powiewem wiatru, więc gdy piszesz, że jej nie oczekujesz to dla mnie to jednoznaczne jakbyś napisał "i nie zamierzam nic z tym zrobić".
#18
Napisano 24 listopada 2022 - 18:45
ja swoje życie już dawno nie kontroluję, ono samo jedzie na autopilocie wedle zasady wszystko płynie, zmiany zachodzą samoczynnie bez mojej ingerencji, poczucie realizmu jest mi obce, być może to szaleństwo ale świat już dawno oszalał, bo to co nim obserwujemy nie możemy uznać za normalne
#19
Gość_anche_*
Napisano 24 listopada 2022 - 19:39
Tak mi przyszło, że terapia u psychologa procesu mogłaby Cię nauczyć podążać za przepływem zmian w życiu, ale z pozycji surfera, a nie dziecka w kole ratunkowym, wiesz nauczyć się z tego korzystać.
A kontrolować to i tak się nie da.
#20
Napisano 24 listopada 2022 - 20:32
wiem co mi proponujesz żebym nie bał się zmian w życiu, więcej ryzykował, ale trudno wyjść ze "strefy komfortu" bo nawet będąc w piekle można zaakceptować i przyzwyczaić się do swojego położenia
Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Redpill, Blackpill, MGTOW, Przegryw, Depresja, Samotność, Wolność, Niezależność
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych




