Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Próba samobójcza w związku z pracą - czy ktoś to sprawdza?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Rychliczka

Rychliczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Justa

Napisano 03 styczeń 2022 - 17:37


Cześć, szukam osób, które mają za sobą próbę samobójczą, która miała związek z sytuacją w pracy (ew. szkole). Chciałabym dowiedzieć się co w ogóle dzieje się po takiej próbie oraz czy osoba cierpiąca na depresję jest pytana czy to, co się stało miało związek z pracą i jeśli tak, to co dzieje się dalej? Czy jest jakieś postępowanie/śledztwo?

 

Dlaczego mnie to interesuje? Otóż od kilku lat cierpię na stany depresyjne, które przekształciły się w silną depresję po tym, co wydarzyło się w moim życiu zawodowym. Pod groźbą utraty pracy (w czasie szczytu pandemii, kiedy miałam kredyt na głowie) zostałam przymuszona do objęcia stanowiska spedytora. Po tym jak kilka lat temu przepracowałam 1,5 roku jako handlowiec, obiecałam sobie, że nigdy więcej nie podejmę pracy wymagającej bycia pod telefonem całą dobę i w ogóle częstych rozmów telefonicznych. Niestety życie weryfikuje takie postanowienia i ugięłam się. Nie zagłębiając się w szczegóły - ta praca to dla mnie koszmar i tortury.

Wszyscy udawali, że albo nie dostrzegają problemu albo składali deklaracje bez pokrycia byle tylko przeczekać gorszy czas. Doszłam do punktu, w którym gapiąc się tępo w monitor wyobrażałam sobie jak biorę z szafy przedłużacz i idę do odosobnionego pomieszczenia się powiesić. Ze strachu przed przeżyciem, rozważałam różne sposoby na samobójstwo, kalkulowałam czy ilość tabletek, jaką mam w domu zapewni mi śmierć (bałam się, że przeżyję, ale będę miała np uszkodzone nerki czy wątrobę). Przed samobójstwem na początku ratował mnie strach przed tym, co będzie jak dowiedzą się moi bliscy: bałam się o rodzeństwo, mamę, partnera. Powoli przestało mi zależeć na rodzeństwie, w końcu także na matce. Jedynie myśl o partnerze powstrzymywała mnie przed targnięciem się na życie - stracił oboje rodziców w traumatycznych okolicznościach, więc zabicie się byłoby jednoznaczne ze zrobieniem mu niewyobrażalnego świństwa. Myśl o tym ratowała mnie w najgorszych momentach.

W pewnym momencie coś we mnie pękło i zażądałam od przełożonych podjęcia konkretnych działań. Faktycznie zadziałali. Co prawda nie zmienili sytuacji diametralnie, ale jednak mnie odciążyli na tyle, że byłam w stanie podnieść się psychicznie. Myśli samobójcze już mi nie towarzyszą, robię spore postępy, moja wspaniała terapeutka bardzo mnie chwali.

 

Mam świadomość tego, że to, że jest zdecydowana poprawa, to życie może mnie jeszcze kiedyś zaskoczyć podobną historią. Kto wie, czy kiedyś znowu życie nie ułoży się zgodnie z moimi pobożnymi życzeniami, a ja tego nie zdzierżę? Dlatego chcę się dowiedzieć jak najwięcej "co by było gdyby". Może to się wydać niektórym dziwaczne, ale mi to bardzo pomaga. Drugie dno to fakt, że cały czas mam ogromny żal do przełożonych i współpracowników, którzy zmusili mnie do tego stanowiska, a potem mi nie pomogli dopóki ich do tego nie zmusiłam. Myślę, że kiedy odtworzę sobie jakie ponieśliby konsekwencje, gdybym zrobiła sobie krzywdę, poczuję ulgę - będzie to projekcja kary, która pozwoli mi osiągnąć katharsis. Nawet, jeśli okaże się, że nic by się nie stało, pozwoli mi to zamknąć ten rozdział. Po prostu muszę wiedzieć.

 



#2 Gość_Nann_*

Gość_Nann_*
  • Gość

Napisano 03 styczeń 2022 - 19:53

@Rychliczka jesli Ci pomoze to info, to w czasach ginnazjum do liceum mialam trzy, niestety nieudane proby samobojcze. Za kazdym razem w szkole i w domu pojawiala sie policja, raz byli przesluchiwani rowniez sasiedzi (doszlo do tego za sprawa moich kolezanek z klasy), raz moje przyjaciolki. Moi rodzice udostepnili dwa razy Laptop i moj telefon (sic!), poniewaz chcieli ‚pomoc‘.
Bylam za kazdym razem niepelnoletnia. Raz skonczylo sie dluzszym (polrocznym) pobytem w psychiatryku, krotkie byly z automatisch, natomiast na ten moglam ale nie musialam wyrazic zgody.
W papierach mam tylko Info medyczne i raz wpisane nauczanie indywidualne na swiadectwie, bo Pol roku juz sie nie dalo inaczej ogarnac biurokracyjnie.

To bylo jednak dobre pietnascie lat temu i wiecej, czy cos sie znienilo, tego nie Wiem.

Na Twoim miejscu porozmawialabym z terapeutka o tych myslach, to nic dobrego taka wiedze posiadac, to moze byc zapalnik do dzialan.

#3 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 9848 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 03 styczeń 2022 - 22:13

@Rychliczka to co cię spotkało w pracy to mobbing. I takie rzeczy należy zgłaszać do PIPu. Tam na infolinii udzielą ci wszelkich informacji co dalej. 

Natomiast martwi mnie twoje pragnienie zemsty. To wielki ciężar, który dźwigasz......warto przepracować to na terapii :)

 

A tymczasem rozgość się na forum.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#4 Rychliczka

Rychliczka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 6 postów
  • Imię:Justa

Napisano 10 styczeń 2022 - 19:21

@Rychliczka jesli Ci pomoze to info, to w czasach ginnazjum do liceum mialam trzy, niestety nieudane proby samobojcze. Za kazdym razem w szkole i w domu pojawiala sie policja, raz byli przesluchiwani rowniez sasiedzi (doszlo do tego za sprawa moich kolezanek z klasy), raz moje przyjaciolki. Moi rodzice udostepnili dwa razy Laptop i moj telefon (sic!), poniewaz chcieli ‚pomoc‘.
Bylam za kazdym razem niepelnoletnia. Raz skonczylo sie dluzszym (polrocznym) pobytem w psychiatryku, krotkie byly z automatisch, natomiast na ten moglam ale nie musialam wyrazic zgody.
W papierach mam tylko Info medyczne i raz wpisane nauczanie indywidualne na swiadectwie, bo Pol roku juz sie nie dalo inaczej ogarnac biurokracyjnie.

To bylo jednak dobre pietnascie lat temu i wiecej, czy cos sie znienilo, tego nie Wiem.

Na Twoim miejscu porozmawialabym z terapeutka o tych myslach, to nic dobrego taka wiedze posiadac, to moze byc zapalnik do dzialan.

Dziękuję za informację. Mam nadzieję, że od tego czasu pozmieniało się u Ciebie na lepsze?

Terapeutka wie, że miewam (miewałam) myśli samobójcze. Nie wie o tym pragnieniu zemsty - wstyd mi się na razie przyznać do tego. Mam poczucie, że to takie płytkie i złe.


@Rychliczka to co cię spotkało w pracy to mobbing. I takie rzeczy należy zgłaszać do PIPu. Tam na infolinii udzielą ci wszelkich informacji co dalej. 

Natomiast martwi mnie twoje pragnienie zemsty. To wielki ciężar, który dźwigasz......warto przepracować to na terapii :)

 

A tymczasem rozgość się na forum.

Dziękuję za radę. Wiem, że to forma mobbingu, ale boję się to zgłosić. Z jednej strony, co zabrzmi głupio, zależy mi na pracy tam. Mieszkam w małej miejscowości i to jedyny zakład pracy w okolicy, który płaci uczciwe pieniądze i zapewnia stabilne zatrudnienie. Dojeżdżam tylko 4km, co po kilku latach dojeżdżania do pracy godzinę w jedną stronę ma dla mnie ogromne znaczenie. Krótko mówiąc - jest dużo argumentów za tym, żeby tam pracować. Z drugiej strony to małe środowisko i gdybym zaczęła się sądzić z pracodawcą byłby to ewenement, zrobiłoby się o tym głośno (ludzie tu lubią plotki, a mój pracodawca zatrudnia aż 800 osób przy czym cały powiat to 41 tys. mieszkańców) i miałabym problem ze znalezieniem zatrudnienia w okolicy, a nawet jeśli, to łatka "tej, co robi problemy" ciągnęłaby się za mną, więc musiałabym wrócić do dojeżdżania do pracy do miasta wojewódzkiego.

Nie mam dowodów na to, że zostałam do tej pracy przymuszona, bo wszystko rozegrało się w trakcie rozmów na osobności. Nie mam żadnego maila jako "podkładki". Podejrzewam, że znajomi z pracy nie byliby chętni wystąpić w roli świadków zeznając na moją korzyść, bo baliby się konsekwencji służbowych. Kierowcy oczywiście wyparliby się, że traktują mnie jak śmiecia (tak samo, jak mówię, że nie życzę sobie krzyczenia na mnie słyszę "ale ja wcale nie krzyczę, ja mam taki głos"). Przez jakiś czas nagrywałam rozmowy telefoniczne z kierowcami, ale nie udało mi się zarejestrować niczego ekstremalnego.

Nie mam siły na walkę z pracodawcą, który przy okazji jest multimilionerem, którego stać na najlepszych prawników, a mnie tylko na adwokata z urzędu. No i jak wspomniałam - nie mogę sobie aktualnie na to pozwolić.

Muszę się skupić na tym, żeby nie dać się więcej wmanewrować w stanowisko, którego nie chcę. Wyciągnęłam z tego ogromną lekcję i mam nadzieję, że znajdę dość siły, żeby tą naukę wykorzystać w przyszłości.

 

Co do terapeutki - wstyd mi się przed nią przyznać do tej potrzeby zemsty. Ale kiedyś dojrzeję do tego, żeby o tym powiedzieć



#5 Marek123

Marek123

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1184 postów
  • Gadu-Gadu:10566169
  • Imię:Marek
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 11 styczeń 2022 - 20:10

Trzymaj się tam ciepło, też pracowałem w wielu zakładach i mogę ci powiedzieć, że warto zawsze mówić swoje zdanie.


Zawsze pamiętaj, że to ty jesteś ważna, dlatego jesteś w tej pracy i to oni powinni stworzyć warunki, które będą dla ciebie w porządku .



#6 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 9848 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 13 styczeń 2022 - 16:21

Jako pracodawca napiszę, że do PIPu można zadzwonić anonimowo. Podasz tylko, żeby sprawdzili np. grafiki godzinowe. U mnie obowiązuje system pracy równoważnej. W związku z tym czasami zdarza mi się być kontrolowaną przez PIP ponieważ pracownikom wydaje się, że ich oszukuję, bo muszą pracować np. w weekend albo święta. Więc wiem, że można anonimowo i że anonimy są sprawdzane. 

Rozumiem strach i obawy. Może przemyśl co chcesz zgłosić i rzeczowo opisz sytuację. A oni zrobią z tym co zechcą. 

 

 

Natomiast terapeuta jak lekarz i ksiądz słyszał w życiu już prawie wszystko i nie powinien okiem mrugnąć ani w żaden sposób dać ci odczuć, że coś go zaskakuje albo dziwi. 


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#7 Moniko02

Moniko02

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 408 postów
  • Gadu-Gadu:47147715
  • Imię:Monika
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 styczeń 2022 - 18:54

Cześć, szukam osób, które mają za sobą próbę samobójczą, która miała związek z sytuacją w pracy (ew. szkole). Chciałabym dowiedzieć się co w ogóle dzieje się po takiej próbie oraz czy osoba cierpiąca na depresję jest pytana czy to, co się stało miało związek z pracą i jeśli tak, to co dzieje się dalej? Czy jest jakieś postępowanie/śledztwo?

 

 

 

ano cześć. I ja mogę się wypowiedzieć w tym temacie. byłam gnębiona w szkole i przez to miałam próby samobójcze. ale to było już po tym gnębieniu grubo po czasie. wsadzono mnie wtedy do szpitala, bo tak najprościej oczywiście. i tam mnie zdiagnozowano. oczywiście pytano mnie dlaczego to chciałam zrobić, ale nie powiedziałam im prawdy nigdy. z moją byłą natomiast pracą związanego to nic nie miało. 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych