Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

powitanie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
19 odpowiedzi w tym temacie

#1 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 30 grudzień 2021 - 23:23


Cześć wszystkim,

 

sama nie wiem, czy mam depresję. Chodzę na psychoterapię prawie rok, od lipca biorę lek. Miałam myśli samobójcze, ale nigdy żadnej próby nie podjęłam,

w tym roku dużo się wydarzyło w moim życiu, co mnie zdołowało.  Ale wychodzę na prostą, tylko ostatnio mam tak zmienne nastroje, że za nimi nie nadążam.

A wy po czym poznajecie, że macie depresję? Czy macie to na piśmie?  Jak sobie z nią dajecie radę?



#2 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 31 grudzień 2021 - 01:05

Witaj!
Ja nie mam depresji, po prostu nie mam żadnych walorów, jestem zerem.
Co więcej, wiem, że moje życie nie mogło być szczęśliwe, radosne. Wolny wybór to tylko ułuda.
Pogodziłem się już dawno temu z faktem, że przegrałem tę inkarnację. Nieudane próby samobójcze jeszcze nie świadczą o depresji.
Pogodzenie się ze stratą pomaga nie wpaść w psychiczny dół.

#3 Gość_Nann_*

Gość_Nann_*
  • Gość

Napisano 31 grudzień 2021 - 02:07

@szara_sówka jesli potrzebujesz psychoterapii, to jestes na wlasciwym forum, nie martw sie. Witamy!



#4 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 31 grudzień 2021 - 11:40

Jestem na psychoterapii, wydaje mi się, że moja psychoterapeutka jest w porządku :)  Tawak ja też ciągle mówiłam, że jestem zerem, ale pojechałam na Grupę Otwarcia i tam usłyszałam rzeczy, które trochę zmieniły mój tok myślenia. A mógłbyś napisać coś o sobie? Czy chodzisz gdzieś na terapię? Pracujesz gdzieś? Jest coś,co daje Ci radość w życiu?



#5 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 styczeń 2022 - 01:48

Czy chodzisz gdzieś na terapię?


Nie, psychoterapia nie ma w moim przypadku sensu. Uważam, że wybór to iluzja, jestem zaprogramowany jak wszyscy zwyczajni mężczyźni. Po prostu jestem niższej jakości, ale prawo naturalne jest niezmienne.

Pracujesz gdzieś?


Jestem pracoholikiem i zabieram pracę do domu. Pozwala mi to zapomnieć o poniesionej porażce, która była nieunikniona.

Jest coś,co daje Ci radość w życiu?


Zabawy z córką, uśmiech córki, jej głos, jej słowo "tatuś". Wczoraj znowu się popłakałem że wzruszenia i córka to widziała.

#6 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 01 styczeń 2022 - 17:17

 "Pozwala mi to zapomnieć o poniesionej porażce, która była nieunikniona."

 

A możesz coś powiedzieć o tej porażce, czy to jest zbyt osobiste?

 



 



#7 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 02 styczeń 2022 - 03:06

Pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, rodzice są wierzący, obecne było myślenie magiczne, a do tego wręcz wiara w sprawczość osoby uzależnionej. Ukrywanie rodzinnej tajemnicy i racjonalizacja.
Tak zmarnowałem młodość, czekając najpierw na ojca, który wraca z wygraną. Ojciec oczywiście nigdy się nie odegrał. Przy tym były ucieczka w nienajlepsze towarzystwo, nieumiejętność podejmowania ryzyka. Rodzice za bardzo nie wykazywali zainteresowania "dzieckiem we mgle", bo było młodsze rodzeństwo, uzależnienie i współuzależnienie. Jak miałem 13, czy 14 lat matka zamiast do psychiatry wysłała mnie do logopedy. xD
Nie nabyłem kompetencji do zarabiania na samodzielne życie, uciekając na studia przed zsw. A studia to był czas absolutnej klęski i pierwszej próby samobójczej. Oczywiście nie leczyłem się, bo 1. za co; 2. nie chciałem ujawnić się jako świr; 3. uważałem, że to i tak nic nie pomoże, skoro w domu nie ma światła i jest tylko jeden kran z bieżącą, zimną wodą.

Po studiach zaś, świadomy braku kompetencji i wysokiego bezrobocia, szukałem ratunku u kobiet (po 25 r. życia kobiety rzadziej dążą do realizacji swoich fantazji o wymarzonych partnerach i obniżają wymagania). A że nie jestem tym, o których kobiety fantazjują i marzą, no to tych kobiet za bardzo nie ceniłem.

Na końcu porażki był ślub, nieprzemyślana decyzja o oświadczynach. Do tego ślub osobą, którą do końca mnie i mojej rodziny nigdy nie zaakceptowała.

Użytkownik Tawak edytował ten post 02 styczeń 2022 - 03:13

  • SadFrog lubi to

#8 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 02 styczeń 2022 - 21:38

/

Pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, rodzice są wierzący, obecne było myślenie magiczne, a do tego wręcz wiara w sprawczość osoby uzależnionej. Ukrywanie rodzinnej tajemnicy i racjonalizacja.
Tak zmarnowałem młodość, czekając najpierw na ojca, który wraca z wygraną. Ojciec oczywiście nigdy się nie odegrał. Przy tym były ucieczka w nienajlepsze towarzystwo, nieumiejętność podejmowania ryzyka. Rodzice za bardzo nie wykazywali zainteresowania "dzieckiem we mgle", bo było młodsze rodzeństwo, uzależnienie i współuzależnienie. Jak miałem 13, czy 14 lat matka zamiast do psychiatry wysłała mnie do logopedy. xD
Nie nabyłem kompetencji do zarabiania na samodzielne życie, uciekając na studia przed zsw. A studia to był czas absolutnej klęski i pierwszej próby samobójczej. Oczywiście nie leczyłem się, bo 1. za co; 2. nie chciałem ujawnić się jako świr; 3. uważałem, że to i tak nic nie pomoże, skoro w domu nie ma światła i jest tylko jeden kran z bieżącą, zimną wodą.

Po studiach zaś, świadomy braku kompetencji i wysokiego bezrobocia, szukałem ratunku u kobiet (po 25 r. życia kobiety rzadziej dążą do realizacji swoich fantazji o wymarzonych partnerach i obniżają wymagania). A że nie jestem tym, o których kobiety fantazjują i marzą, no to tych kobiet za bardzo nie ceniłem.

Na końcu porażki był ślub, nieprzemyślana decyzja o oświadczynach. Do tego ślub osobą, którą do końca mnie i mojej rodziny nigdy nie zaakceptowała.

Tawak nie miałeś łatwego życia, ale jako osobie współuzależnionej dobrze by Ci zrobiła terapia. Ale niestety znalezienie dobrego terapeuty to niełatwe zadanie. Ja trafilam dopiero za 3 podejściem. Walcz o siebie, bo widać, że inteligentny z Ciebie facet. A w dzisiejszych czasach ze świecą takiego szukać. Pomyśl o swojej córce, jeśli Ty nie zajmiesz się sobą, to za jakiś czas ona może mieć problem ze sobą. A co skończyłeś? Marzyłeś o innych studiach?



#9 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 02 styczeń 2022 - 23:23

A co skończyłeś? Marzyłeś o innych studiach?

Skończyłem prawo na UŁ. Nie powinienem w ogóle rozpoczynać studiów, bo nie było nie na to stać.

 

A co do terapii... no cóż - nie zmieni ona tego jak wyglądam, co umiem, ani tego jak postrzegam swoją rodzinę. Żadna terapeutka nie namówi mnie do niczego. W momencie załamania (najgorsza jest wiosna), poszedłem do psychiatry. Leki pomogły. Psychoterapia nic tu nie pomoże. Mam 40 lat i przegrane życie. Jedyne, co mogę zrobić, to nie popsuć niczego w życiu córki. Wyboru oczywiście nie mam, bo bardzo kocham córkę.



#10 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 styczeń 2022 - 11:15

Walcz o siebie, bo widać, że inteligentny z Ciebie facet. A w dzisiejszych czasach ze świecą takiego szukać.

Ja inteligentny? Ja mam tylko dobrą pamięć.
Mam brata bliźniaka. W dzieciństwie jakaś pani powiedziała mojej matce, że ja i mój sobowtór jesteśmy inteligentni. Życie zweryfikowało tę wypowiedź. Brat jest inteligentny, ja zaś chyba nie zostałem oceniony w pełni autonomicznie (co wielokrotnie miało miejsce w dzieciństwie). Wyglądaliśmy z bratem niemal identycznie, on jest kilka cm wyższy (co nie pozostawało bez znaczenia).

Gdybym był inteligentny to:
1. Nie poszedłbym na studia, po których było wysokie bezrobocie, a większość absolwentów nie zarabia nic lub zarabia poniżej średniej;
2. Nie wiązałbym się z kobietami i nie zawarłbym związku małżeńskiego - kobiety w zasadzie od zawsze mną gardzą, a zatem związki nie mogły być udane;
3. Nie trafiłbym do przegrywu.

Użytkownik Tawak edytował ten post 03 styczeń 2022 - 11:17


#11 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 03 styczeń 2022 - 14:45

1. Jak ma się te naśnie lat, podejmując decyzję o studiach, to jeszcze tak naprawdę się siebie nie zna i nie wie, co się chce w życiu robić, więc naturalne jest, że się mylimy.

2. Z tego co pisałeś, to wnioskuję że nie miałeś zbyt wielkiego doświadczenia z kobietami, stąd pewnie zbyt pochopna decyzja. A dalej jesteś z żoną?

To co pisałeś więc, to nie oznaka braku inteligencji, tylko błędów, a każdy popełnia błędy, pytanie, co z nich weźmiesz dla siebie, co Cię nauczą?

A co do psychoterapii, to nie zmieni tego, jak wyglądasz i co umiesz, ale może zmienić Twoje podejście do tego.

Może też pomóc Ci, zobaczyś siebie, kim jesteś pod tą etykietką przegrywu, co lubisz robić? Może pomogłoby Ci to też zmienić pracę i pomogłaby też z pracocholizmem.



#12 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 03 styczeń 2022 - 15:06

@szara_sówka

Z kobietami w zasadzie w ogóle nie miałem doświadczeń do chwili obecnej. Uważały i uważają mnie za śmiecia.
Mieszkamy z żoną razem. Mnie na niczym nie zależy, tylko na córce.

Psychoterapia zaś nic we mnie nie zmieniła. Nawet z zaburzeń nerwicowych pomogło mi wydobyć się porzucenie źródła, tj. religii, do której nie pasuję i która oferowała jedynie uwznioślającą akceptację dla cierpienia.
Na pytanie terapeutki, co chce w życiu zmienić, nie znałem odpowiedzi.
Mam trzy wyjścia z obecnej sytuacji, a jakie będzie, to ode mnie niezależne. Nie mam wyboru.
1. Gnicie w obecnej, zakłamanej sytuacji (finansowo bezpiecznej i dobrej dla córki, ale nie do utrzymania na dłuższą metę);
2. Samobójstwo (niestety nie miałem na to odwagi - to wyjście dobre dla mnie i nienajgorsze dla dziecka);
3. Ucieczka z małżeństwa - zdecydowanie najgorsze rozwiązanie dla mnie i dla córki. Niczego nikt w ten sposób nie zyska.
Psychoterapeutkami zostają kobiety, które nie rozumieją przegrywów. Nie rozumieją, bo gardziły czymś takim jak my. Mogły sobie pozwolić na studia i obracały się w lepszym towarzystwie.

Pani psychiatra przynajmniej się raz ze mnie śmiała, z mojej bezpośredniości. Natomiast ona też uznała, że nie mogę o sobie mówić, że jestem śmieciem. No to kim do jasnej cholery jestem, skoro ludzie zawsze mnie tak traktowali?

Użytkownik Tawak edytował ten post 03 styczeń 2022 - 15:15


#13 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 03 styczeń 2022 - 23:16

Psychiatra nie powiniem się z Ciebie śmiać. Ale są lekarze lepsi i gorsi. A próbowałeś psychoterapii u mężczyzny? Albo różnych podejść?

 

Samobójstwo byłoby najgorsze dla Twojej córki. Miałaby traumę do końca życia. A ile ona ma lat?

 

Uważasz, że jesteś zerem i z góry zakładasz, że wszyscy tak Cię widzą. Ja Ciebie tak nie widzę.

 Zera nie kończą studiów, nie mają pracy, nie mają córki, którą kochają i z której są dumni. Dzisiaj przeczytałam, że ojcem może być każdy, ale tatą tylko niektórzy. Ty jesteś tatą.

To jak ludzie Cię traktowali to tylko świadczy o tym, że sami nieśli duży bagaż i nie mieli na tyle autoreflekcji, by coś z tym zrobić.

Możesz mówić, że jesteś śmieciem, nikt Ci tego nie może zabronić. Ja przez 8 lat obwiniałam się o śmierć dziadka, który zmarł wtedy, gdy miałam wieczór panieński i mój tata zamiast pojechać do dziadka, przyjechał zgarnąć mojego gościa zalanego w trupa. Dopóki nie pozwoliłam sobie na pozwolenie, aby mówić głośno, że to ja go zabiłam, dopóty tak myślałam.


  • Willow47 lubi to

#14 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 04 styczeń 2022 - 02:00

Córka ma 5 lat.

Podejrzewam, że za 15 lat córka będzie mną gardzić tak jak inni. Robię chyba wszystko w tym kierunku. Gromadzę majątek (dla niej, bo moje potrzeby to paczka papierosów i butelką coli raz na 3 dni), skupiam się na jej potrzebach.
Moja córka już ma wyższe poczucie właśnie wartości ode mnie, bo wie, ile dla mnie i żony znaczy. I czuję się bezpiecznie. To nieuniknione, że będzie mną gardzić, gdy dorośnie. Będzie piękna, młoda i bogata. To mój cel.
  • Rysz234 lubi to

#15 Gość_Teraźniejszy_*

Gość_Teraźniejszy_*
  • Gość

Napisano 06 styczeń 2022 - 11:42

@Tawak ,, mysle , ze laczy nas jedynie to co tak naprawde kochamy , mysle sobie tak skromnie  , a ty ? :rolleyes:



#16 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 9848 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 06 styczeń 2022 - 13:15

@Tawak Twoje życzeniowe myślenie to samonapędzająca się spirala. I tak sobie myślę, że zawsze znajdziesz problem na każde rozwiązanie. gratulacje. Niewielu tak potrafi. 


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#17 Tawak

Tawak

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1514 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 08 styczeń 2022 - 03:24

@Willow47
Jakie życzeniowe myślenie?
Staram się jak mogę, aby moja córka była zadowolona i zabezpieczona finansowo.
Niczego już więcej nie oczekuję.
Moje życie to tylko kolejny przykład zera, słowiańskiego, podludzkiego śmiecia. To nic szczególnego i wartego uwagi, nawet z mojej strony.

Użytkownik Tawak edytował ten post 08 styczeń 2022 - 03:28

  • Rysz234 lubi to

#18 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Junior Admin
  • 9848 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 08 styczeń 2022 - 15:39

@Tawak Pozwolę sobie mieć inne zdanie w temacie i uparcie powtórzę: nie jesteś śmieciem.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#19 Moniko02

Moniko02

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 408 postów
  • Gadu-Gadu:47147715
  • Imię:Monika
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 styczeń 2022 - 18:35

Cześć wszystkim,

 

sama nie wiem, czy mam depresję. Chodzę na psychoterapię prawie rok, od lipca biorę lek. Miałam myśli samobójcze, ale nigdy żadnej próby nie podjęłam,

w tym roku dużo się wydarzyło w moim życiu, co mnie zdołowało.  Ale wychodzę na prostą, tylko ostatnio mam tak zmienne nastroje, że za nimi nie nadążam.

A wy po czym poznajecie, że macie depresję? Czy macie to na piśmie?  Jak sobie z nią dajecie radę?

 

cześć witaj!

Jak się dzisiaj czujesz? 

czy uważasz, że ta psychoterapia Ci pomaga? widzisz jakieś efekty? Ja z własnego punktu powiem, że też miewałam i miewam myśli samobójcze... i próby także, lecz nieudane. opowiesz co się takiego wydarzyło w zeszłym już roku? mam nadzieję, że ten rok będzie lepszy dla ciebie! dużo zdrowia Ci życzę :)

ja miałam w papierach udokumentowane zespół depresyjno-paranoidalny F20. 



#20 szara_sówka

szara_sówka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:ann

Napisano 21 styczeń 2022 - 23:13

Hej Moniko:)

 

Może dla kogoś to było nic takiego, ale w zeszłym roku w krótkim okresie dla mnie było za dużo. Miałam kryzys w małżeństwie, mąż uciekał w pracoholizm. W końcu trafił do szpitala prosto z krótkiego urlopu, na który pojechaliśmy, nie wiedziałam, czy przeżyje, czy będą mu wycinali kawałek jelita, czy się wykaraska bez niczego (ma Chrona-Leśniowskieo). Kilka tygodni po tym moja prawie 3-letnia córka straciła w domu przytomność, przez ileś sekund nie oddychała, wezwaliśmy karetkę, ale na szczęście wybudziła się, potem syn rozwalił palca i długo kaszlał, więc go tesowali na Covid, ale na szczęśćie test miał wtedy negatywny. NIe poradziłam sobie z tym wszystkim.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych