Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Życie z osobą chorą(depresja_


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 Pancernik

Pancernik
  • Imię:Ziomek

Napisano 09 czerwiec 2021 - 13:49


Chciałbym wszystkich przywitać,

Trafiłem tu przypadkiem. Chciałbym przybliżyć moją sytuację, zanim o co kolwiek spytam.

Przeprasza, że tak się rozpisze :)


Od prawie 4 lat jestem w związku z dziewczyną chorą na depresje.
Może po krótce opiszę przebieg związku, troszkę o sobie i o mojej dziewczynie Sarze.
Gdy się poznaliśmy nic nie wskazywało na to, że ma problemy.  Wydawała się pogodna, uśmiechnięta, bardzo skryta.
Nie pokazywała zabardzo emocji. Ja jestem raczej osobą otwartą i bezpośrednią. Były wycieczki, jakieś 2 dniowe wyjazdy było miło.
Jednak często gdy przychodziła sobota, nie mieliśmy zaplanowanego wyjazdu, ugadałem się ze znajomymi. Oczywiście prosiłem Sarę,
żeby przyjechała. Jednak ona nie miała ochoty, mówiła że słabo się czuje, chce odpocząć. Wtedy nie budziło to moich obaw.
Gdy opowiadała mi o swojej przeszłości( imprezy, festiwale, jeżdzenie stopem po europie) Jakoś tak mi to do niej nie pasowało.
Co prawda zaczęła po kursie alpha zadawać się z grupą protestancką, uważała, że się nawróciła. Że najważniejszy w życiu jest Bóg,
czytanie bibli itp. Ja jestem osobą wierzącą, ale średnio rozumiem te obrządki religijne. Wierzę tylko w 2 przykazania: kochaj Boga i bliźniego
jak siebie samego. To mi wystarcza. Jednak wiadomo jako osoba religijna seks po slubie, wszelkie zblizenia to samo. Ja zaakceptowałem jej decyzje.
Przez jakiś czas było dobrze. Potem coraz częściej zaczeły się narzekania, zmęczenie, soboty, niedziele w łóźku.
Starałem się być przy niej, wspierać jak mogłem( nie mogę powiedzieć jak to wyglądało z jej strony) Mieliśmy spiny czasem na punkcie religijnym.
Sara do tej pory uwarza, że nie jest protestantką, tylko chrześcijanką( w pewnym sensie ma racje, tylko chrześcijanizm dzieli się na wiele doktryn, a jej poglądy
są protestanckie,tylko bardziej konserwatywne)
Postanowiliśmy wyjechać na wakacje na 2 tyg do Grecji, noi tam to był dramat. Śniadanie-pokój-- obiad pokój, kolacja --pokoj. Były dni że wychodziliśmy, że coś robiliśmy,
ale jak dla mnie za dużo w pokoju. Dochodziło do mniejszych zbliżeń, potem był z tego powodu smutek i wyrzuty, dla mnie
nie było problemu bo dla mnie nie ma nic złego w seksie przedmałżeńskim, gdy dwoje ludzi się kocha. Jednak ona odbierała to innaczej. Najgorsze że to ona wychodziła
z inicjatywą. Po powrocie co raz częściej był pokoj, łóźko, płacz. Przyjeżdzałem nie rozmawialiśmy tylko często leżeliśmy tylko obok siebie. Nudziło mnie to strasznie,
ale starałem się zrozumieć jej sytuacje. Namawiałem na wizyte u psychologa. Podejrzewałem depresje. Jednak była bardzo uparta.
Pojechaliśmy na wesele, o 18 poszliśmy do pokoju, popłakała z 2h i wróciliśmy o 22 jednak już był koniec. Całe wesele nic się nie odzywała, tańczyć nie chciała.
Potem okazało się przez to, że organizatorka wesela podała mi adres sali, a nie hotelu, przez co mósieliśmy z sami dojechać do hotelu i miała mniej czasu by się przygotowac( nie wspomnie że przez nią pojechaliśmy 1h
później bo się spóźniła. Dzień po weselu się nie odzywała, i tak jeszcze przez 2 dni. Pare słów zamieniliśmy w ciagu dnia może.
Podobny był sylwester. Zabrała mnie na sylwestra do protestantów. Do 22 czytanie pisma. Potem gdzieś poszła. Szukałem jej jak już znalazłem płakała, nic nie mówiła. 0 szampana, życzeń nic. Po 24 spać. Dodam jeszcze
że ja spałemz 8 facetami, którzy jak dla mnie byli mega dziwni. Wszyscy rozmawiali tylko o bibli. Ja owszem czytałem Biblie bo warto znać. Jednak nigdy nie interpretowałem jej linijka po linijce, zdanie po zdaniu.
Po za tym pojechałem tam się bawić. Generalnie byliśmy tam 2 dni. Najgorsze 2 dni w moim życiu. To troche ja przekonało do pójścia  po 8 miesiącach  do psychologa.
Przez kilka miesięcy chodziła na terapie 1 raz w tygodniu. Nie było żadnego efektu, o lekach nie chciała nic słyszeć.
Dopiero jak już było tak że zaczynały pojawiać się myśli samobójcze, zacząłem dociskać naprawde mocno. Była często na mnie zła.
Często nasze spotkania wyglądały tak, że siedziałem przy niej i patrzyłem jak płacze. Raz chciała się zbliżać , dochodziło do jakiegoś dootykania się, potem znowu wyrzuty.
Mi też czasem jak zaczynała było ciężko się powstrzymać, czasem nie dała się przytulić, czy potrzymać za rękę. Raz mowiła że mnie kocha, raz była obojętna, ale mniejsza narazie z tymm.
trafiła na terapie grupową, 2 miesiące co dziennie + leki od psychiatry( ooo tu było naprawdę ciężko) Po miesiącu była poprawa. Po zakończeniu terapi było lepiej. Tzn po zakonczeniu terapi
grupowej. Bo do dziś chodzi na terapie 1 raz w tygodniu. Jednak po jakiś 3 miesiącach odstawiła leki. Po jakimś czasie stany depresyjne zaczęły wracać. Najpierw 1-2 razy w tygodniu.
Tak to się ciągło przez kolejny rok.  Teraz znowu jest gorzej. Cały ten czas związku mam wrażenie, że coś ją gryzie, sama nie umi podjąć żadnych decyzji, sprawie jej to ogromny problem
Wybór dzwi, jak się ubrać przed wyjściem na spotkanie. Mało takich wyjść proponowałem bo kilka razy się sparzyłem, noi widziałem żeto Jej nie służy. Wiedz raczej jeżdziliśmy w góry, spacerowaliśmy, wspólnie spędzaliśmy czas.
Mamy problem ze znalezieniem tematu do rozmowy, tak jakby nic ja nie interesowało. Opowiadam o książce, którą przeczytałem to widzę, że albo nie słucha, albo udaje że ją to obchodzi. Ja lubie grać w gry, oglądać filmy seriale,
rzeżbić, malować. Nigdy nie zapytała o to co np. wyrzeżbiłem, sam muszę na siłe się chwalić. Nie powie czy ładne czy nie.
Nie czuje też od jakiegoś czasu, żadnego zainteresowania moją osobą. Jak już to bardziej w formie kontrolnej, co robie, gdzie jejstem. Wymaga natomiast bym ja się nią interesował, wychodził z inicjatywą.
Tylko że ja często mam problem doprosić się zwykłego buziaka. Czasem nawet nie mogę się przytulić.Często jest zamyślona. Często czepia się, że to robie zle, że tutaj coś nie dokładnie. Staram się jej pomagac, ale np ugotuje coś to
tak niby je, ale zastanawia się co dodałem, bo ona bardzo wielu rzeczy nie jada. Ja o tym wiem i nie dodaje, ale i tak jest jakaś nieufność, sprawdza czy dobrze myje warzywa, czy ładnie talerze umyłem, czasem dostaje opierdziel bo coś znajdzie
Dla mnie to takie niepotrzebne czepianie się. Do mnie nie chce przyjeżdzać. Są czasem jakieś uszczypliwe komentarze na temat mojej rodziny. ( Troche się nie dziwie. Ojciec alkocholik i awanturnik, mama bardzo miła i dobra osoba. Brat i siostra też bardzo ją lubią.
Ja nie wiem kogo ona lubi kogo nie. Nie mowi mi o tym. Ogladniemy film to rozmowa na jego temat konczy się na 1 zdaniu i tyle. Nie lubi rozmawiać o swoich poglądach. Np Jestem przeciwna paleniu konopi i tyle, 0 argumentów, rozmowy, wiedzy w temacie.
A ja np lubię sobie zapalić czasem po cięzkim dniu,m dla odprężenia, ten związek też jest dla mnie bardzo obciązający psychicznie i czasem dobrze się odprężyć.
Nie wiem czy chce ze mną być, czy nie. Ona sama nie wie. Czas leci, a ja nie wiem na czym stoje. Nie ma czułości, namiętności. Poprzytulamy się i to wszystko. Czasem mały buziak na powitanie. A czasem odwróci głowę.
Ostatnio znowu jest gorzej. Ma do mnie jakieś wyrzuty cały czas. To że nie odpisałem, a to przeklnąłem (staram się tego przy niej nie robić) raz jak przeklnąłem to 3 dni się do mnie nie odzywała. Nie wiem o czym porozmawiać.
O muzyce nie, o filmach nie, o książkach nie. Zainteresowań nie ma. Cały czas mi tylko mówi że mósimy aktywniej żyć i na tym się kończy. Wyrzuty że nigdzie jej nie zabieram. Nie mam prawa jazdy, a jak chce ją zabrać to czasem nie chce, a jak pojhedzie to nie wiem czy będzie zadowolona
Dla mnie to jest wszystko bardzo trudne. Bywały momenty, że się poddawałem, miałem dość. Sam czułem się jakby ta depresja przechodzila na mnie. Jednak nie chce jej zostawić. Kocham ją. Jednak ciężko z nią żyć. Jak żyć z kimś kogo nic nie cieszy i tylko wymaga odemnie ,żebym coś zrobił.
Często jest oziebła, bez emocji. Teraz znowu zaczęła brać tabletki. Myślałem nad zaręczynami, tylko zadaje sobie pytanie czy ja ja wogole znam. Razem zamieszkać nie możemy bo religia zakazuje. Ślubu też szybko nie weźmiemy bo jak mogę myśleć o zaręczynach, jak ona nie umi podjąc decyzji jakie drzwi kupić.
Z jednej strony złości mnie ten związek, z drugiej strony jeszcze ojciec pijak z którym muszę się użerać. Czasem nie daje już rady.

O to pytanie do was jest takie: Myślicie, że jej zachowanie to wynik depresji, czy to może się zmienić ? Czy poprostu mnie nei kocha i potrzebuje towarzystwa ?
Ja jestem raczej osobą która wychowywała się częściowo na ulicy, kumple, konopie, deskorolka, hip-hop, zabawa. Przy niej muzyki nie posłucham z kumplami mogę się spotykać, na konopie krzywo patrzy, ale wie
że dla mnie to przyjemność, wiedz przestała się czepiać( nie siedzie i nie jaram blantów cały dzień. Chodzę do pracy, poprostu czasem z wieczora, zapale sobie na wyciszenie, albo na jakiś imprezach, nie wiem jakie tu ludzie mają pojęcie
o konopiach, ale mniejsza z tym, alkoholu nie pije, inne dragi próbowałem, mam to za sobą) Poprostu nie wiem czego mogę się spodziewać w przyszłości. Czy będzie lepiej, gorzej? Czy to negatywne nastawienie, do życia, świata przejdzie.
Poprostu nic nie wiem a czas leci. Nie mam 20 lat tylko 33.
Nie proszę o złote rady, tylko o dyskusję i podzielenie się doświadczeniami :)
Dziękuję jeśli ktoś dotrwał do końca. Troche się rozpisałem, ale myślę ze w kilku zdaniach ciężko przedstawić sytuację.


 


  • Teraźniejszy lubi to

#2 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 czerwiec 2021 - 13:21

Cześć, 

 

Ja to tak od razu przejdę do rzeczy:

,,Myślicie, że jej zachowanie to wynik depresji, czy to może się zmienić ? Czy poprostu mnie nei kocha i potrzebuje towarzystwa ?"

 

Depresja jest chorobą psychiczną, zmienia sposób myślenia o sobie i świecie, wpływa na system motywacyjny.

Jeśli osoba nie podejmuje leczenia to choroba postępuje.

 

Jeśli macie jako bazę te same wartości i planujecie życie w ten sam sposób to zawsze warto zawalczyć, spróbować być może innych metod namówienia jej na leczenie. 

Warto nie zgubić w tym jednak myślenia o sobie, o swoich emocjach, planach, potrzebach, pasjach.

 

Napisałeś dużo zdań które powodują, że pojawia mi się inne pytanie- czy byłbyś z nią dalej, gdyby jej choroby nie było? Co w niej kochasz? W jaki sposób budujesz relacje z innymi ludźmi?


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych