Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Moja historia i prośba o opinie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 thestiny

thestiny
  • Imię:Jakub

Napisano 02 maj 2021 - 14:27


Witam wszystkich , szczerze powiedziawszy juz bardzo dawno nie pisalem na tego typu forach :) ale chcialem zaczerpnac troche swiezego spojrzenia z zewnatrz. Moze zaczne od poczatku historii.

Mieszkam w Londynie mam 33 lata i od poczatku kwietnia zeszlego roku musialem siedziec w domu przez wiadome powody zwiazane z pandemia. W styczniu tego roku postanowilem, ze skorzystam z portalu randkowego i moze kogos poznam. I tak sie stalo. Poznalem pewna dziewczyne, ktora miala wlasnie przyleciec do Londynu na dluzszy czas ale anulowali jej bilety z powodu lockdownow. Pochodzi z Ukrainy ma 23 lata i jest Koreanką. Zaczelismy rozmawiac ze soba i momentalnie cos miedzy nami kliknelo. Kazdego dnia pisalismy do siebie wiecej i dluzej , praktycznie nie moglismy przestac. Potem zaczely sie telefony i wideo rozmowy , gdzie spedzalismy razem cale dnie ze soba. Minal ponad miesiac i zaczelismy do siebie czuc cos wiecej. Za kazdym razem gdy sie widzielismy na ekranie buzie same sie usmiechaly i spedzalismy swietnie czas. Az w koncu po ponad dwoch miesiacach wyznalismy sobie wszystkie uczucia i zakochalismy sie w sobie. Nie moglismy sie doczekac kiedy uda nam sie wreszcie zobaczyc, przytulic i byc ze soba. Ona opowiadala mi wszystko o swoim zyciu i przeszlosci , zaczela mi ufac i pragnela sie dzielic wszystkim ze mna. Powiedziala mi, ze ma za soba dwa zwiazki , ktore bardzo sie na niej odbily i teraz od dwoch lat nie byla w zadnym. Wspominala, ze przechodzila przez depresje juz wczesniej. Po dwoch miesiacach nagle duzo rzeczy zaczelo sie dziac. Wczesniej rozmawialismy o tym ze bedzie musiala przejsc leczenie i operacje z powodu cysty. Dlatego mielismy to przeczekac i zobaczyc sie jak dojdzie do siebie. Nagle jak na zlosc zarazila sie Coroną. Przyleciala do niej mama z Koreii i siedziala z nia dwa tygodnie. Wtedy rozmawialismy mniej ale starala sie kiedy tylko mogla. Gdy jej mama wyleciala zaczelismy znow do siebie dzwonic i wszystko wrocilo do normy. Ale znow cos sie wydarzylo. Gdy miala wizyte znajomych troche sie napili i wieczorem gdy juz wszyscy poszli, zaczelismy rozmawiac jak zwykle. Podczas rozmowy nagle zaczela plakac i powiedziala mi, ze gdy miala corone robili jej badania/skany na plucach i wyszlo cos jeszcze ..ma raka i bedzie musiala w najblizszej przyszloci podjac sie leczenia. Plakalismy razem jak dzieci tej nocy. Ulzylo jej, ze wreszcie mi powiedziala o tym wszystkim i caly ciezar zszedl jej z piersi. Jeszcze bardziej sie do siebie zblizylismy, powiedzialem jej, ze nie zamierzam jej przez to opuszczac. Ciezko mi wam wyjasnic dokladnie,  jak mocno ja kocham mimo tego wszystkiego. Zawsze jej daje znac, ze jestem tutaj dla niej i ja wpieram. Przez prawie kolejny miesiac wszystko szlo w dobrym kierunku. Lecz od dwoch tygodni zauwazylem, ze ona sie oddala , zachowuje inaczej. Wiele rzeczy zaczelo ja irytowac, rzadziej prowadzilismy rozmowy jak przedtem. Chociaz rozmawiamy codziennie odkad sie poznalismy wyglada to calkowicie inaczej. Wiem, ze ona tez potrzebuje wiecej miejsca dla siebie i swoich przemyslen. Staram sie nie naciskac na nic i zawsze mowie, ze jestem gdy mnie potrzebuje. Do tego w nastepnym tygodniu zaczynam nowa prace i bedziemy ze soba rozmawiac jeszcze mniej ( moze to i lepiej bo da jej to troche odetchnac? ).  Wczoraj wreszcie rozmawialismy powazniej o swoich uczuciach i co sie dzieje. Nigdy jej nie oceniam, slucham co ma do powiedzenia i staram sie wszystko zrozumiec. Powiedziala mi, ze irytuja ja ostatnio ludzie , spedza w lozku wiecej czasu, spi pare razy dziennie, spadlo jej bardzo libido, traci zainteresowanie zwiazkiem i ma wahane uczucia, chce byc sama, przestala czytac ksiazki , sluchac muzyki, mowi ze czuje sie jakby cos w niej teraz wygaslo. Zawsze sobie mowilismy, ze sie zobaczymy i bedziemy miec piekna przyszlosc. Ja dalej w to wierze,  bo wiem jaką ona jest uczuciową osoba i teraz przechodzi przez ciezki moment w zyciu. Probujemy przez to jakos przejsc, mam nadzieje, ze ona nie straci calkowicie zainteresowania moja osoba. Najbardziej boli mnie to, ze nie moge byc teraz z nia i jej przytulic. Wiem, ze jakbysmy mogli byc ze soba teraz razem ,wszystko wygladalo by inaczej, a na odleglosc nie moge zrobic wszystkiego co bym chcial. Ona tyle przeszla w zyciu i zasluguje wreszcie na duzo milosci i uczuc. Chce jej to wszystko dac, lecz boje sie, ze ją strace zanim bedziemy miec mozliwosc sie spotkac. Meczy mnie to strasznie, ze zycie potrafi taki czasem przywalic. Codziennie jej przypominam, ze jestem tutaj dla niej i zawsze bede. Kiedy bedzie chciala rozmawiac ja zawsze ja wyslucham. Kocham ją bardzo i mam nadzieje, ze uda nam sie przez to przebrnac i wreszcie zobaczyc i odzyskac te uczucia. 

Prosze was o wasze opinie i jakies wsparcie w tym wszystkim i podpowiedzi :) dziekuje z gory

 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych