Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Przegrałem


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Jakub300

Jakub300
  • Imię:Jakub

Napisano 16 kwiecień 2021 - 00:13


Trzy tygodnie temu po raz pierwszy od dwóch lat  mialem silny atak przygnębienia. Przyczyniła się do tego pewna sytuacja. Nie miała ona pełnego wpływu, ale na pewno dolała przysłowiowej oliwy do ognia. Mianowicie przez parę miesięcy pisałem, rozmawiałem z pewną dziewczyną poznaną na zwykłym portalu anonimowym. Jak większość zabija teraz czas w obecnej sytuacji na różne mało ambitne sposoby, tak ja siadłem sobie, aby z kimś pogadać, bo byłem wtedy za granicą i brakowało zwyczajnej rozmowy z kimś nowym. Po długiej konwersacji wymienilismy się kontaktami, bo wiele mieliśmy wspolnego (zainteresowania, pasje). Normalnie gadaliśy, smialismy sie, pomagałem w problemach. Zwyczajna koleżenska relacja, bynajmniej z mojej strony, bo ja w miłość już przestaje wierzyć itd. bardziej cenie sobię przyjaźń. Gdy wróciłem do Polski pojawił się temat, aby się spotkać. Nie widzieliśmy się wcześniej na żadnych zdjęciach, bo każdy cenił sobie to co sobą reprezentuje niż jak wygląda. Po czasie wiem, że jednak z jej strony było inaczej. Na spotkaniu było sztywno, wg inna osoba niż przez ten cały okres znajomości. Po spotkaniu rozmowa była oschła z jej strony i w końcu po tygodniu juz przestała odpowiadać. Zabołało mnie to stasznie, że cośwe mnie pękło. Nie na zasadzie, że to była nie wiadomo jaka wyjątkowa osoba, tylko, że trzeba nawet do zwykłej znajomości mieć piękną buźkę. Wiem, że mam szkaradną twarz i stąd poniekąd pogodziłem się, że będę już sam, ale aby nawet do przyjaźni, czy wg kumplowania się do miało również tak ważny aspekt? Wiele razy mnie olewano lub oschle traktowana, a ta sytuacja spowodowała, że wszystko znów co związane z depresją wróciło. Brak apetytu, snu żadnych chęci do życia. Wcześniej jadłem po cztery posiłki dziennie, regularnie ćwiczyłem itd. a przez ten okres, kiedy depresja wróciła potrafię zjeść jedno jabłko na dzień i nic więcej. Strasznie schudłem, straciłem wszelką motywację itd. a co najważniejsze, doszedłem do wniosku, ze juz przegrałem, ze to koniec. Paradoks jest taki, że ta dziewczyna również była odrzucana, samotna, a i tak potrafiła zrobić to samo. Przeraża mnie poziom płytkości. Stan, w którym jestem sprawiła, że nie mam nic do zaoferowania nikomu. Odkad skończyłem szkołe nic nie osiągnałem,. Zero wykształcenia, zero konkrtnej pracy, jak sobie sięgne pamięcia to nigdy w zyciu nie byłem kochany,, nawet nie wiem co to znaczy. Mając 27 lat jestem totalnym przegrywem, ze nic nie mam i siedze na portalu gdzie kazdy wylewa tylko swoje smutki i nic poza tym. Mam dosyć udawania usmiechnietego, wiecznego optymisty chlopaka, ktory jest zerem w oczach wielu. Brak rodziny, brak przyjaciół, brk jednej zaufanej osoby, ktora chciałabybyc i mozna bylo sie przed nia otworzyc. Zawsze byłem oparciem dla innych, kiedy trzeba bylo pomoc nic sie innego nie liczyło. Ktos potrzebował pogadać, bez problemu i 6h potrafiłme. Ale zawsze w jedna strone, kiedy problem znikał, znikała moja osoba. Patrząc w lustro wczoraj z pogardą doszedłem do wniosku, ze ja nie mam nic do zaoferowania. 27 lat i gdy ktos zapyta o wykształcenie; "nie mam", gdzie pracujesz? "pracowałme na polu w Niemczech" i zawsze ta niezreczna cisza lub wzrok politowania. Jak wytłumaczyc, ze depresja zabrala mi najlepsze lata? Że pochodze z biednej rodziny, ktorej juz nie mam,? I zawsze było pod gorke. Codziennie zyłem nadzieja na lepsze jutro, ze jednak spotkam przyjaciol, milosc swojego zycia.Do wczoraj, cos peklo i juz nie ma sensu. Ktoś powie, ze w zyciu nigdy nie jest na nic za pozno. Ja na to, ze jesli zyjesz w mroku od nastu lat i ciagle Cie kopia to ten schemat sie nie zmieni. Tak sobie mysle, ze ja umarlem juz lata temu, jedynie cialo funkcjonuje. Czasem chciałbym być takim sku.... jak 3/4 tego swiata, ale nawet tego nie potrafie. żyłoby sie latwiej. Nie wiem wg po co tutaj wszedlem, po co to napisałem. Dostac jakies smieszne serduszko, ktos napisze bedzie ok lub zobacza 27-letnego skonczonego frajera i poczuje sie ktos lepiej. "wiem, ze nic nie wiem"- Sokrates. Nie wiem, czy zjade prace, nie wiem, czy uda mi sie uciec ze "skazonego" miejsca zamieszkania, nie wiem czy nie uwale studiow,. Najgorsze jest to, że dla mnie liczy się druga osoba. Tym bardziej jak spotykam ludzi, którzy mają podobne podejście do życia co ja, pasje, poglądy. Potem wpadam w te sidła, bo ktoś jednak szybko się nudzi, dobrze grał lub co najczęściej szpetny ryj, to nie wart uwagi. Czy bycie wartościową osobą musi iść w parze z pięknem? Nie potrafię zrozumieć jak ktoś może być tak płytki i skreślać daną znajomość tylko przez ten czynnik. Wiele razy mnie już tak potraktowano, a ja dalej naiwnie wierzę, że w końcu spotkam kogoś kto mnie zaakceptuje. Nienawidzę się żalić, już drugi raz tutaj piszę i to chyba znak, że już totalnie pękłem. Mam dosyć już udawania wiecznie uśmiechętego chłoapaka.  Codziennie wieczorem modle sie ze łzami, aby sie jutro rano nie obudzić . 


  • darkest_hour lubi to

#2 Dasbotu96

Dasbotu96
  • Imię:Joanna

Napisano 16 kwiecień 2021 - 07:46

Trzy tygodnie temu po raz pierwszy od dwóch lat  mialem silny atak przygnębienia. Przyczyniła się do tego pewna sytuacja. Nie miała ona pełnego wpływu, ale na pewno dolała przysłowiowej oliwy do ognia. Mianowicie przez parę miesięcy pisałem, rozmawiałem z pewną dziewczyną poznaną na zwykłym portalu anonimowym. Jak większość zabija teraz czas w obecnej sytuacji na różne mało ambitne sposoby, tak ja siadłem sobie, aby z kimś pogadać, bo byłem wtedy za granicą i brakowało zwyczajnej rozmowy z kimś nowym. Po długiej konwersacji wymienilismy się kontaktami, bo wiele mieliśmy wspolnego (zainteresowania, pasje). Normalnie gadaliśy, smialismy sie, pomagałem w problemach. Zwyczajna koleżenska relacja, bynajmniej z mojej strony, bo ja w miłość już przestaje wierzyć itd. bardziej cenie sobię przyjaźń. Gdy wróciłem do Polski pojawił się temat, aby się spotkać. Nie widzieliśmy się wcześniej na żadnych zdjęciach, bo każdy cenił sobie to co sobą reprezentuje niż jak wygląda. Po czasie wiem, że jednak z jej strony było inaczej. Na spotkaniu było sztywno, wg inna osoba niż przez ten cały okres znajomości. Po spotkaniu rozmowa była oschła z jej strony i w końcu po tygodniu juz przestała odpowiadać. Zabołało mnie to stasznie, że cośwe mnie pękło. Nie na zasadzie, że to była nie wiadomo jaka wyjątkowa osoba, tylko, że trzeba nawet do zwykłej znajomości mieć piękną buźkę. Wiem, że mam szkaradną twarz i stąd poniekąd pogodziłem się, że będę już sam, ale aby nawet do przyjaźni, czy wg kumplowania się do miało również tak ważny aspekt? Wiele razy mnie olewano lub oschle traktowana, a ta sytuacja spowodowała, że wszystko znów co związane z depresją wróciło. Brak apetytu, snu żadnych chęci do życia. Wcześniej jadłem po cztery posiłki dziennie, regularnie ćwiczyłem itd. a przez ten okres, kiedy depresja wróciła potrafię zjeść jedno jabłko na dzień i nic więcej. Strasznie schudłem, straciłem wszelką motywację itd. a co najważniejsze, doszedłem do wniosku, ze juz przegrałem, ze to koniec. Paradoks jest taki, że ta dziewczyna również była odrzucana, samotna, a i tak potrafiła zrobić to samo. Przeraża mnie poziom płytkości. Stan, w którym jestem sprawiła, że nie mam nic do zaoferowania nikomu. Odkad skończyłem szkołe nic nie osiągnałem,. Zero wykształcenia, zero konkrtnej pracy, jak sobie sięgne pamięcia to nigdy w zyciu nie byłem kochany,, nawet nie wiem co to znaczy. Mając 27 lat jestem totalnym przegrywem, ze nic nie mam i siedze na portalu gdzie kazdy wylewa tylko swoje smutki i nic poza tym. Mam dosyć udawania usmiechnietego, wiecznego optymisty chlopaka, ktory jest zerem w oczach wielu. Brak rodziny, brak przyjaciół, brk jednej zaufanej osoby, ktora chciałabybyc i mozna bylo sie przed nia otworzyc. Zawsze byłem oparciem dla innych, kiedy trzeba bylo pomoc nic sie innego nie liczyło. Ktos potrzebował pogadać, bez problemu i 6h potrafiłme. Ale zawsze w jedna strone, kiedy problem znikał, znikała moja osoba. Patrząc w lustro wczoraj z pogardą doszedłem do wniosku, ze ja nie mam nic do zaoferowania. 27 lat i gdy ktos zapyta o wykształcenie; "nie mam", gdzie pracujesz? "pracowałme na polu w Niemczech" i zawsze ta niezreczna cisza lub wzrok politowania. Jak wytłumaczyc, ze depresja zabrala mi najlepsze lata? Że pochodze z biednej rodziny, ktorej juz nie mam,? I zawsze było pod gorke. Codziennie zyłem nadzieja na lepsze jutro, ze jednak spotkam przyjaciol, milosc swojego zycia.Do wczoraj, cos peklo i juz nie ma sensu. Ktoś powie, ze w zyciu nigdy nie jest na nic za pozno. Ja na to, ze jesli zyjesz w mroku od nastu lat i ciagle Cie kopia to ten schemat sie nie zmieni. Tak sobie mysle, ze ja umarlem juz lata temu, jedynie cialo funkcjonuje. Czasem chciałbym być takim sku.... jak 3/4 tego swiata, ale nawet tego nie potrafie. żyłoby sie latwiej. Nie wiem wg po co tutaj wszedlem, po co to napisałem. Dostac jakies smieszne serduszko, ktos napisze bedzie ok lub zobacza 27-letnego skonczonego frajera i poczuje sie ktos lepiej. "wiem, ze nic nie wiem"- Sokrates. Nie wiem, czy zjade prace, nie wiem, czy uda mi sie uciec ze "skazonego" miejsca zamieszkania, nie wiem czy nie uwale studiow,. Najgorsze jest to, że dla mnie liczy się druga osoba. Tym bardziej jak spotykam ludzi, którzy mają podobne podejście do życia co ja, pasje, poglądy. Potem wpadam w te sidła, bo ktoś jednak szybko się nudzi, dobrze grał lub co najczęściej szpetny ryj, to nie wart uwagi. Czy bycie wartościową osobą musi iść w parze z pięknem? Nie potrafię zrozumieć jak ktoś może być tak płytki i skreślać daną znajomość tylko przez ten czynnik. Wiele razy mnie już tak potraktowano, a ja dalej naiwnie wierzę, że w końcu spotkam kogoś kto mnie zaakceptuje. Nienawidzę się żalić, już drugi raz tutaj piszę i to chyba znak, że już totalnie pękłem. Mam dosyć już udawania wiecznie uśmiechętego chłoapaka.  Codziennie wieczorem modle sie ze łzami, aby sie jutro rano nie obudzić . 


Witaj!Domyślam się że czujesz się podle,a myśli o tym,zeby się nie obudzic są mi znane,ale odeszły już całe lata temu.Jestem człowiekiem,który,kiedy dostanie kopa w dupę,wstaje mocniejszy(chociaż troche sponiewierany)i idzie dalej,wyciągając pare wniosków dla siebie.Myślę sobie,że nie trzeba nikogo udawać przed ludźmi,tylko być sobą.Wiem że to trudne,ale możliwe.Ja zawsze po swojemu robie,ludzie już się przyzwyczaili,jestem też nactakim etapie,że kompletnie nie rusza mnie to co o mnie myślą czy mówią inni.I zobacz,jak dobrze że wszedłeś na ti forum-dzięki temu motywujesz inne osoby,żeby pisały,dzieliły się swoimi przeżyciami.Nie piszę tego żeby cię pocieszyć,tylko stwierdzam fakt.Wszystko co dobre,jeszcze przed tobą-wiem to po prostu i tyle.😌
  • redrose lubi to

#3 AdAm.

AdAm.
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 16 kwiecień 2021 - 08:30

Cześć @Jakub300 bardzo dobrze, że tutaj jesteś. Zapewniam Cię, że tutaj nikt nie będzie Ci dawał tzw. serduszek i głaskał po głowie bo tak wypada. Wiem, żebyś tego nie chciał, to nie pomaga. Nikt nie ma i nie będzie miał Ciebie za skończonego frajera. Z tego co piszesz jesteś bardzo ale to bardzo wartościową, wspaniałą osobą. Mówisz, że nic nie masz, nic nie posiadasz. Stary, masz kapitalne wnętrze tak wnioskuję i mega dobre serce. TO JEST NAJWAŻNIEJSZE!!! Inne rzeczy, wykształcenie. stan materialny, pomyśl czy to jest serio wybitnie ważne? Przemyśl to. Ja mam sporo znajomych z różnych środowisk, ludzi po studiach, magistrach, doktoratach i piernik wie jeszcze po czym tak jak i po zawodówce ( bez obrazy oczywiście ) i uwierz mi, że nie widzę różnicy czasem z kim rozmawiam bo widzę jaki jest człowiek, w dupie mam jego wykształcenie. Widzę, że według Ciebie jesteś w czarnej dupie jak sporo ludzi tutaj było bądź jest ale ja wierzę, że trafisz na taką osobę z którą będziesz szczęśliwy. Takie osoby jak Ty nie mogą się zmarnować  ;) postaraj się mieć w dupie swoją jak mówisz, szpetną twarz. Jakub, kurwa to nie wybieg żebyś się wszystkim miał podobać. Zaakceptuj siebie, to jaki jesteś bo myślę, że jesteś porządnym gościem. Co Cię obchodzi czy ktoś Cię akceptuje? Ty sam siebie musisz przede wszystkim zaakceptować bo bez tego jest mega ciężko ruszyć. Stary wokół jest tyle sztuczności i tandety, że nie warto za tym biec i się starać dla kogoś kto żyje tym całym gównem. Nie wiem czy chodzisz na terapię ale od tego powinieneś zacząć według mnie. Nie szukaj czasem po necie różnych "coachów" itd. Tam są wszyscy szczęśliwi i zajebiści, usłyszysz uwierz w siebie, dźwigaj dupę, bla bla bla. Jeśli będziesz potrzebował pomocy, chciał pogadać to jestem. Spróbuj zadbać teraz tylko o siebie, nie o innych, o siebie. O swój spokój. Jest Ci to teraz bardzo potrzebne. Pozdrawiam Cię byku i trzymaj się mocno  ;)


  • redrose lubi to

#4 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 16 kwiecień 2021 - 12:24

Auć. Bolesne wspomnienia. Pojęcia nie mam co Ci poradzić, dzieli nas przede wszystkim pokoleniowa różnica. Mogę chyba tylko napisać od siebie, że nie warto obniżać lotów dla wszystkich. Widocznie dziewczyna zmieniła zdanie albo, co też się zdarza, jest otwarta na relacje tylko w necie. W realu jest milczkiem i szarą myszką. 

 

Mam nadzieję, że mimo wszystko nie jest tak źle. Że masz przy sobie kogoś kto jeśli nawet nie jest rodziną to troszczy się wystarczająco, by mieć widoki na lepsze jutro. 

Tu na forum znajdziesz wsparcie, ludzi w podobnej sytuacji. Zawsze możesz napisać. 

 

A życie zawsze można zmienić, szkoły ukończyć, zmienić zawód..... masz 27 lat, nie zniechęcaj się. Pandemia pokazuje, że globalna wioska to jednak nie to. Ludzie coraz bardziej skupiają się na lokalnych dostawach, produkcji itd. Może znajdziesz coś dla siebie na miejscu, blisko domu. 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie i głowa do góry!


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#5 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 kwiecień 2021 - 18:07

Hej,

Zacznę takim porównaniem które lubię w temacie relacji. Ludzie są jak lody, mają różne smaki, każdy musi trafić na swój ulubiony, czasem i gust się zmienia,ale nawet jeśli będziesz najlepszym truskawkowym smakiem to nie usatysfakcjonujesz miłośnika czekoladowych. Dostanie kosza nie musi wiązać się z Tobą, a już na pewno nic nie mówi o tym jakim człowiekiem jesteś.

Napisałeś o udawaniu uśmiechu, spłyceniu emocji, braku apetytu, energii, problemach ze snem. Jesli stan ten się utrzymuje od powyżej 2 tygodnii to można podejrzewać epizod depresyjny.
Pojawia się temat samooceny i być może także trudności w adaptacji po powrocie.
Osobiście zachęcałabym Cię do terapii, być może cennym byłoby dla Ciebie przyjrzenie się swoim potrzebom, zastanowienie nad tym czego chcesz, jakim człowiek chciałbyś być, co mogłoby nadać Twojemu życiu barw i jak znaleźć się w tym miejscu życia gdzie wstanie z łóżka przynosi choć lekki cień uśmiechu.

Chciałabym także zwrócić uwagę na to, że czuje się u Ciebie lekkość w pisaniu i że masz duży wgląd w siebie, ekstra:)

Wszystkiego dobrego!
  • Willow47, lonewolf pat i SmacznyKeksik lubią to
Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#6 SmacznyKeksik

SmacznyKeksik
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 kwiecień 2021 - 18:19

Wow super porownanie!

Lajki sie zepsuly...
A nie, chyba dzialaja.

#7 Panoramix

Panoramix
  • Imię:Adrian
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 16 kwiecień 2021 - 21:16

Trzymasz się jakoś? Trzymaj się i walcz do ostatniego tchu. Ja mam nawrót depresji. Praktycznie brak rodziny, bo nie rozumieją (tak wiem, muszą się nauczyć), dziewczyna była i trudno nawet powiedzieć kto kogo rzucił. Czasem mam ochotę skończy to wszystko i tyle. Czasem czyli ciężko. Zwłaszcza w tych czasach. Ale przypominam sobie, jak raz się udało mi wyjść z głębokiej depresji i tyle zrobiłem fajnych rzeczy. Wtedy miałem wsparcie. Hmm bez tego to nie wiem czy jest sens, ale Ty chłopie walcz! I pisz tutaj wszystko co Ci leży na sercu. Ktoś przeczyta, a i Ty wrzucisz z siebie.
@anche, dobrze Ci radzi poszukaj jakiegoś terapeuty. Ja bym celował w psychoterapeute.
  • redrose lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych