Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Nie potrafię zrozumieć

związek depresja zagubienie

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
14 odpowiedzi w tym temacie

#1 niewiemsam

niewiemsam

Napisano 11 marzec 2021 - 12:57


Hej, jest to mój pierwszy wpis na forum, piszę to ponieważ po prostu czuję, że potrzebuje jakiegoś wsparcia, bo przerasta mnie obecna sytuacja.

Próbowałem zacząć na wiele sposobów swoją wypowiedź, jednak wszystkie zdecydowałem się usunąć, napiszę po prostu co czuję i postaram się jak najbardziej opisać sytuację.

 

Mam 22lata, byłem w 5 letnim związku z dziewczyną. Rozstaliśmy się około miesiąc temu - na tydzień przed moją obroną dyplomu na studiach.

Podczas tego związku po 3 oraz 4 latach rozstaliśmy się na 2 oraz 3 miesiące, po każdym z tych razów do siebie wróciliśmy. Od pewnego czasu towarzyszy mi bardzo przykre uczucie w środku, czuje, że obwiniam się, że to moja wina i że może powinienem w jakiś sposób ją przeprosić i błagać o szansę. Uważam się za osobę słabą psychicznie w takich sprawach, często chciałbym opisać komuś co czuje i jak bardzo boli to w środku ale po prostu nie potrafię. Zacznę, może od początku. Dobraliśmy się w liceum, wszystko było na prawdę dobrze, po 2.5roku pokłóciliśmy się na 2 tygodnie i w tym czasie ona poszła do klubu gdzie całowała się z kimś. Nie chciała mi o tym powiedzieć i po prostu wolała się rozejść, nie wiem czemu ale wybaczyłem jej to, chciałem to wybaczyć i udawać, że nic się nie stało. Ona tłumaczy to tak, że nie byliśmy wtedy razem i ona myślała, że się nie zejdziemy. Po 3 latach doszło do rozstania - czułem, że to nie ma sensu, że nie chce tak żyć. Podczas tego rozstania obydwoje z nas miało styczność z innymi ludźmi, chodzi o s*ks. Miała mnie wszędzie zablokowanego ale pewnego dnia pojawiła mi się dostępna i jakimś cudem się spisaliśmy na jakiejś apce gdzie mieliśmy się w znajomych. Spotkaliśmy się, namawiałem ją do powrotu - chociaż w środku czułem że robię to wbrew sobie. Zeszliśmy się i po roku znów doszło do rozstania - uznałem, że to nie ma sensu, że już wydarzyło się za dużo, żeby to miało prawo funkcjonować. Znów było tak, że obydwoje mieliśmy kontakt z kimś innym i się zeszliśmy - i znów było tak, że musiałem ją namawiać na zejście bo nie była pewna. I teraz przejdę do tego co mnie gryzie. Szczerze mówiąc - chciałem się rozstać, ale nigdy jej nie umiałem tego powiedzieć, zapisywałem sobie w notatniku codziennie jak się czuję i co na to wpłynęło - i niestety, ale większość dni była negatywna właśnie przez tą osobę. Sama mówiła, że się dziwi, że z nią dalej jestem bo ona sama widzi ze jest dla mnie wredna, ale nie umie być inna. Mówiła, że w jej głowie stworzył się obraz, że jestem c*pą, głównie dlatego ze jak np były kłótnie to ja jestem osobą która po prostu nie lubi się kłócić - przepraszałem pierwszy bo nie chciałem się kłócić. Pamiętam, że w środku jak u niej nocowałem, myślałem zawsze ze musze uciekać - ze nie chce żeby moje życie tak wyglądało, ze mam dopiero/już 22 lata a jestem cholernie niepewny swojej relacji - jeśli miałbym wybrać czy chcę się oświadczyć, czy nie, to nie zdecydowałbym się na to. Uważam, że byłem dobrym partnerem, problem mój był taki, że ona była dla mnie za chamska, po prostu była bardzo niemiłą osobą, co jej nawet rodzina mówiła. Czułem się źle traktowany. Najbardziej czego mi brakowało to wsparcia, do tego stopnia nie znałem tego pojęcia, że jak w dniu obrony się obudziłem i zerknąłem na telefon i była tam wiadomość od przyjaciela o treści : Powodzenia dziś na obronie : to ją zescreenowałem - było mi tak miło. Ona sama mówi, że jest osobą która wspiera i słucha ludzi - ale po prostu ma taki obraz mnie w głowie, że nie może być inna dla mnie. Bardzo bolało mnie za każdym razem, że ona ma taką łatwość, aby chwile po rozstaniu iść do klubu i się z kimś całować lub założyć tindera i mówić mi ze każdy ją podrywa, po czym tłumacząc ze w żartach.

 

Oczywiście są dwie strony medalu, ja też na pewno idealny nie byłem i uważam, że należy się jej szacunek z mojej strony bo jednak 5 lat to bardzo dużo. Jednak boli mnie to, ze ona nie ma żadnego problemu żeby już teraz być w nowym związku i się super bawić, kiedy ja tak na prawdę cierpię. Rozumiem, że każdy człowiek ma prawo do szczęścia i zyć jak chcę - i życzę jej aby była szczęśliwa, jednak jakoś bardzo boli mnie to, bo czuje jakby nigdy jej na tym nie zależało - choć uważam ze zależało.

 

Czuję się okropnie na dzień dzisiejszy ponieważ powiedziała mi ze nie chce się schodzić, jest tego pewna i nie kocha mnie, jej głównym argumentem jest to ze jestem za miły i ona chce aby jej życie wyglądało inaczej. I nie potrafię zrozumieć siebie - sam chciałem tego rozstania, sam chciałem zmienić swoje życie. Chwile było ok, jednak jak się spotkaliśmy ostatnio to coś we mnie pękło, pomimo ze ma zablokowany mój numer to potrafię dzwonić parę razy dziennie licząc ze oddzwoni bo przychodzą jej powiadomienia. Bardzo źle się z tym czuje, nie potrafię czasem wstać z łóżka bo czuje w sobie niemoc. Boje się bardzo, że już nigdy nie będę szczęśliwy, ze to była ta jedyna i doszukuje się swoich błędów ze może jakbym ja sie bardziej starał lub był inny. Wiem, ze to żaden argument, ale moi przyjaciele po 1 rozstaniu nigdy się do niej nie przekonali ponownie i uważają ją za złą osobę za to jak mnie traktowała. Sam nie umiem się określić, ale mam wrażenie ze po 1 rozstaniu to już nie była miłość. Boję się iść dalej, wiem ze nie powinienem się z nią kontaktować, ale w środku nie potrafię się z tym pogodzić. Wiem, ze byłem źle traktowany i nieważne czy sam na to zasłużyłem będąc za miłym czy nie, to sam sobie dopowiadam, że to moja wina.

 

Podczas rozmów z przyjaciółmi, bardzo dziwiłem się jak mocno potrafią wspierać ich, ich dziewczyny, być przy nich i być kochane. Ostatni tydzień związku miała być impreza, to był tydzień przed moja obroną i powiedziałem, że nie będę pić za dużo - na co usłyszałem, że ona ma zamiar ,,mocno się naje*ać" i jak ja mam nie pić to żebym nie przychodził. Mnie takie rzeczy bolą. Po prostu nie wiem co mam robić w życiu, ciężko skupić mi się na pracy, czuje ze już nigdy nie będę szczęśliwy i ze ta relacja zabiła mnie w środku. I zazdroszczę jej tego ze jest tak mało emocjonalna i uczuciowa, bo po niej to spłynęło, a ja czuje że popadam w taki stan zamknięcia się w sobie.

 

Dodam ze rok temu poszedłem do psychologa, wypłakałem się bo pękłem - dostałem radę żebym może poszedł pobiegać, więc uciekłem w podskokach i nigdy nie wróciłem. Jestem osobą która 3-5 razy w tygodniu trenuje jakiś sport i to faktycznie sprawia ze czuje się fajnie, Jednak za każdym razem rano i przed snem wraca mi takie poczucie próby kontaktu i ,,skomunikowania się,, z kimś kto mnie nie chce i od kogo odpowiedzi nie dostaje, i co najgorsza nie umiem tego powstrzymać i pisze...

 

 

Musiałem się wygadać, chętnie coś przeczytam co ktoś uważa bo szczerze mówiąc, czuje ze zginałem w środku.



#2 doomer

doomer
  • Imię:p
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 11 marzec 2021 - 13:44

Hej, jest to mój pierwszy wpis na forum, piszę to ponieważ po prostu czuję, że potrzebuje jakiegoś wsparcia, bo przerasta mnie obecna sytuacja.
Próbowałem zacząć na wiele sposobów swoją wypowiedź, jednak wszystkie zdecydowałem się usunąć, napiszę po prostu co czuję i postaram się jak najbardziej opisać sytuację.
 
Mam 22lata, byłem w 5 letnim związku z dziewczyną. Rozstaliśmy się około miesiąc temu - na tydzień przed moją obroną dyplomu na studiach.
Podczas tego związku po 3 oraz 4 latach rozstaliśmy się na 2 oraz 3 miesiące, po każdym z tych razów do siebie wróciliśmy. Od pewnego czasu towarzyszy mi bardzo przykre uczucie w środku, czuje, że obwiniam się, że to moja wina i że może powinienem w jakiś sposób ją przeprosić i błagać o szansę. Uważam się za osobę słabą psychicznie w takich sprawach, często chciałbym opisać komuś co czuje i jak bardzo boli to w środku ale po prostu nie potrafię. Zacznę, może od początku. Dobraliśmy się w liceum, wszystko było na prawdę dobrze, po 2.5roku pokłóciliśmy się na 2 tygodnie i w tym czasie ona poszła do klubu gdzie całowała się z kimś. Nie chciała mi o tym powiedzieć i po prostu wolała się rozejść, nie wiem czemu ale wybaczyłem jej to, chciałem to wybaczyć i udawać, że nic się nie stało. Ona tłumaczy to tak, że nie byliśmy wtedy razem i ona myślała, że się nie zejdziemy. Po 3 latach doszło do rozstania - czułem, że to nie ma sensu, że nie chce tak żyć. Podczas tego rozstania obydwoje z nas miało styczność z innymi ludźmi, chodzi o s*ks. Miała mnie wszędzie zablokowanego ale pewnego dnia pojawiła mi się dostępna i jakimś cudem się spisaliśmy na jakiejś apce gdzie mieliśmy się w znajomych. Spotkaliśmy się, namawiałem ją do powrotu - chociaż w środku czułem że robię to wbrew sobie. Zeszliśmy się i po roku znów doszło do rozstania - uznałem, że to nie ma sensu, że już wydarzyło się za dużo, żeby to miało prawo funkcjonować. Znów było tak, że obydwoje mieliśmy kontakt z kimś innym i się zeszliśmy - i znów było tak, że musiałem ją namawiać na zejście bo nie była pewna. I teraz przejdę do tego co mnie gryzie. Szczerze mówiąc - chciałem się rozstać, ale nigdy jej nie umiałem tego powiedzieć, zapisywałem sobie w notatniku codziennie jak się czuję i co na to wpłynęło - i niestety, ale większość dni była negatywna właśnie przez tą osobę. Sama mówiła, że się dziwi, że z nią dalej jestem bo ona sama widzi ze jest dla mnie wredna, ale nie umie być inna. Mówiła, że w jej głowie stworzył się obraz, że jestem c*pą, głównie dlatego ze jak np były kłótnie to ja jestem osobą która po prostu nie lubi się kłócić - przepraszałem pierwszy bo nie chciałem się kłócić. Pamiętam, że w środku jak u niej nocowałem, myślałem zawsze ze musze uciekać - ze nie chce żeby moje życie tak wyglądało, ze mam dopiero/już 22 lata a jestem cholernie niepewny swojej relacji - jeśli miałbym wybrać czy chcę się oświadczyć, czy nie, to nie zdecydowałbym się na to. Uważam, że byłem dobrym partnerem, problem mój był taki, że ona była dla mnie za chamska, po prostu była bardzo niemiłą osobą, co jej nawet rodzina mówiła. Czułem się źle traktowany. Najbardziej czego mi brakowało to wsparcia, do tego stopnia nie znałem tego pojęcia, że jak w dniu obrony się obudziłem i zerknąłem na telefon i była tam wiadomość od przyjaciela o treści : Powodzenia dziś na obronie : to ją zescreenowałem - było mi tak miło. Ona sama mówi, że jest osobą która wspiera i słucha ludzi - ale po prostu ma taki obraz mnie w głowie, że nie może być inna dla mnie. Bardzo bolało mnie za każdym razem, że ona ma taką łatwość, aby chwile po rozstaniu iść do klubu i się z kimś całować lub założyć tindera i mówić mi ze każdy ją podrywa, po czym tłumacząc ze w żartach.
 
Oczywiście są dwie strony medalu, ja też na pewno idealny nie byłem i uważam, że należy się jej szacunek z mojej strony bo jednak 5 lat to bardzo dużo. Jednak boli mnie to, ze ona nie ma żadnego problemu żeby już teraz być w nowym związku i się super bawić, kiedy ja tak na prawdę cierpię. Rozumiem, że każdy człowiek ma prawo do szczęścia i zyć jak chcę - i życzę jej aby była szczęśliwa, jednak jakoś bardzo boli mnie to, bo czuje jakby nigdy jej na tym nie zależało - choć uważam ze zależało.
 
Czuję się okropnie na dzień dzisiejszy ponieważ powiedziała mi ze nie chce się schodzić, jest tego pewna i nie kocha mnie, jej głównym argumentem jest to ze jestem za miły i ona chce aby jej życie wyglądało inaczej. I nie potrafię zrozumieć siebie - sam chciałem tego rozstania, sam chciałem zmienić swoje życie. Chwile było ok, jednak jak się spotkaliśmy ostatnio to coś we mnie pękło, pomimo ze ma zablokowany mój numer to potrafię dzwonić parę razy dziennie licząc ze oddzwoni bo przychodzą jej powiadomienia. Bardzo źle się z tym czuje, nie potrafię czasem wstać z łóżka bo czuje w sobie niemoc. Boje się bardzo, że już nigdy nie będę szczęśliwy, ze to była ta jedyna i doszukuje się swoich błędów ze może jakbym ja sie bardziej starał lub był inny. Wiem, ze to żaden argument, ale moi przyjaciele po 1 rozstaniu nigdy się do niej nie przekonali ponownie i uważają ją za złą osobę za to jak mnie traktowała. Sam nie umiem się określić, ale mam wrażenie ze po 1 rozstaniu to już nie była miłość. Boję się iść dalej, wiem ze nie powinienem się z nią kontaktować, ale w środku nie potrafię się z tym pogodzić. Wiem, ze byłem źle traktowany i nieważne czy sam na to zasłużyłem będąc za miłym czy nie, to sam sobie dopowiadam, że to moja wina.
 
Podczas rozmów z przyjaciółmi, bardzo dziwiłem się jak mocno potrafią wspierać ich, ich dziewczyny, być przy nich i być kochane. Ostatni tydzień związku miała być impreza, to był tydzień przed moja obroną i powiedziałem, że nie będę pić za dużo - na co usłyszałem, że ona ma zamiar ,,mocno się naje*ać" i jak ja mam nie pić to żebym nie przychodził. Mnie takie rzeczy bolą. Po prostu nie wiem co mam robić w życiu, ciężko skupić mi się na pracy, czuje ze już nigdy nie będę szczęśliwy i ze ta relacja zabiła mnie w środku. I zazdroszczę jej tego ze jest tak mało emocjonalna i uczuciowa, bo po niej to spłynęło, a ja czuje że popadam w taki stan zamknięcia się w sobie.
 
Dodam ze rok temu poszedłem do psychologa, wypłakałem się bo pękłem - dostałem radę żebym może poszedł pobiegać, więc uciekłem w podskokach i nigdy nie wróciłem. Jestem osobą która 3-5 razy w tygodniu trenuje jakiś sport i to faktycznie sprawia ze czuje się fajnie, Jednak za każdym razem rano i przed snem wraca mi takie poczucie próby kontaktu i ,,skomunikowania się,, z kimś kto mnie nie chce i od kogo odpowiedzi nie dostaje, i co najgorsza nie umiem tego powstrzymać i pisze...
 
 
Musiałem się wygadać, chętnie coś przeczytam co ktoś uważa bo szczerze mówiąc, czuje ze zginałem w środku.



Nie znam twojej panny rzecz jasna, więc oczywiście mogę wypowiedzieć się tylko na podstawie tego co napisałeś. A więc. Przepraszam też z góry za wulgaryzmy moderacje, ale musi to trafić do opa.

Mordo.
Byku.
Nie żałuj. Bardzo dobrze, że się z nią rozstałeś. Z tego co piszesz to ewidentnie traktowała cię jak gówno. Kto po 2,5 roku związku idzie się przelizać z jakimś randomem i czuje się z tym spoko? Jak nie wiesz to ci powiem - na 90% będzie to kurwiszon albo ktoś z jakimiś zaburzeniami. Ewentualnie jedno i drugie.

>że to moja wina i że może powinienem w jakiś sposób ją przeprosić i błagać o szansę.

Najgorsze co możesz zrobić. Nigdy, przenigdy nie błagaj kobiety o drugą szansę (no chyba, że sam zjebałeś, i coś odwaliłeś, ale tutaj ewidentnie nie). Co do tego, że jesteś za miły... Łał. Znaczy, tak kobiety lubią jak facet jest pewny siebie i w ogóle, ale takie gadanie zazwyczaj cechuje szony z daddy Issues które potrzebują żeby facet je tłukł bo inaczej czują, że są z pipką a nie facetem. A co do twojego przepraszania podczss kłótni żeby ją zakończyć to ja już wiem ocb. Piszesz że jesteś ugodowy, ale zakładam też, że ta panna musiała nieraz ci robić jazdy, przez co po pierwsze gdy zaczynała się inba to wolałeś przeprosić żeby mieć już tylko święty spokój i żeby broń Boże cię nie zostawiła, a po drugie zakładam, że była w stanie ci wmówić, że to przecież była twoja wina. Mówię z własnego doświadczenia tutaj.

Twoi znajomi też mówili, że cię do dupy traktuje. Lubisz swoich znajomych? Uważasz ich za spoko ludzi? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to oni najprawdopodobniej mają rację. To się bardzo często sprawdza, oni mają dystans i widzą to, na co ty zamykasz oczy. Że najpewniej byłeś wykorzystywany.

Aha, jak zakładała tindera i potem ci mówiła "no hihi mnie to każdy podrywa, takie mam powodzenie :) " To to jest typowo bierno agresywne pierdolenie i cechuje to często naprawdę najgorszy sort ludzi - jak usłyszysz coś takiego z ust panny to zazwyczaj jest to sygnał żeby się ewakuować, bo bedzisz musiał żyć z ciągłymi shit testami, jak nie z tinderem to jej "kumplami".

Co do tego, że ty tęsknisz, ale ona nie - sam widzisz, co ona teraz czuje do ciebie. Btw te wielkie miłości na wieki wieków zazwyczaj są nic nie warte. Też kiedyś byłem tak zakochany, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć i wiesz co? I bym teraz kurwa nie miał ręki. Sto razy ważniejsza niż ta mityczna chemia jest to czy ktoś jest solidnym człowiekiem, wiernym, kimś na kim możesz polegać i kto cię będzie zawsze wspierał. No przynajmniej w moim mniemaniu - to już kwestia indywidualna, ale zachęcam do przemyśleń.

Trzymaj się tam mordeczko, nie daj się tym szonom. Olej ją, urwij kontakt i po blokuj na mediach. Za jakiś czas powinno przejść, upewnij się, że masz wsparcie kumpli i rodziny, to ci pomoże. Uwierz mi, że to nie była ta jedyna. Ona pewnie gdzieś na cienie czeka, ale to na pewno nie była ta.

Z fartem, jak chcesz pogadać to wal na priv.
  • SadFrog i AdAm. lubią to

#3 niewiemsam

niewiemsam

Napisano 11 marzec 2021 - 13:58

Nie znam twojej panny rzecz jasna, więc oczywiście mogę wypowiedzieć się tylko na podstawie tego co napisałeś. A więc. Przepraszam też z góry za wulgaryzmy moderacje, ale musi to trafić do opa.

Mordo.
Byku.
Nie żałuj. Bardzo dobrze, że się z nią rozstałeś. Z tego co piszesz to ewidentnie traktowała cię jak gówno. Kto po 2,5 roku związku idzie się przelizać z jakimś randomem i czuje się z tym spoko? Jak nie wiesz to ci powiem - na 90% będzie to kurwiszon albo ktoś z jakimiś zaburzeniami. Ewentualnie jedno i drugie.

>że to moja wina i że może powinienem w jakiś sposób ją przeprosić i błagać o szansę.

Najgorsze co możesz zrobić. Nigdy, przenigdy nie błagaj kobiety o drugą szansę (no chyba, że sam zjebałeś, i coś odwaliłeś, ale tutaj ewidentnie nie). Co do tego, że jesteś za miły... Łał. Znaczy, tak kobiety lubią jak facet jest pewny siebie i w ogóle, ale takie gadanie zazwyczaj cechuje szony z daddy Issues które potrzebują żeby facet je tłukł bo inaczej czują, że są z pipką a nie facetem. A co do twojego przepraszania podczss kłótni żeby ją zakończyć to ja już wiem ocb. Piszesz że jesteś ugodowy, ale zakładam też, że ta panna musiała nieraz ci robić jazdy, przez co po pierwsze gdy zaczynała się inba to wolałeś przeprosić żeby mieć już tylko święty spokój i żeby broń Boże cię nie zostawiła, a po drugie zakładam, że była w stanie ci wmówić, że to przecież była twoja wina. Mówię z własnego doświadczenia tutaj.

Twoi znajomi też mówili, że cię do dupy traktuje. Lubisz swoich znajomych? Uważasz ich za spoko ludzi? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to oni najprawdopodobniej mają rację. To się bardzo często sprawdza, oni mają dystans i widzą to, na co ty zamykasz oczy. Że najpewniej byłeś wykorzystywany.

Aha, jak zakładała tindera i potem ci mówiła "no hihi mnie to każdy podrywa, takie mam powodzenie :) " To to jest typowo bierno agresywne pierdolenie i cechuje to często naprawdę najgorszy sort ludzi - jak usłyszysz coś takiego z ust panny to zazwyczaj jest to sygnał żeby się ewakuować, bo bedzisz musiał żyć z ciągłymi shit testami, jak nie z tinderem to jej "kumplami".

Co do tego, że ty tęsknisz, ale ona nie - sam widzisz, co ona teraz czuje do ciebie. Btw te wielkie miłości na wieki wieków zazwyczaj są nic nie warte. Też kiedyś byłem tak zakochany, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć i wiesz co? I bym teraz kurwa nie miał ręki. Sto razy ważniejsza niż ta mityczna chemia jest to czy ktoś jest solidnym człowiekiem, wiernym, kimś na kim możesz polegać i kto cię będzie zawsze wspierał. No przynajmniej w moim mniemaniu - to już kwestia indywidualna, ale zachęcam do przemyśleń.

Trzymaj się tam mordeczko, nie daj się tym szonom. Olej ją, urwij kontakt i po blokuj na mediach. Za jakiś czas powinno przejść, upewnij się, że masz wsparcie kumpli i rodziny, to ci pomoże. Uwierz mi, że to nie była ta jedyna. Ona pewnie gdzieś na cienie czeka, ale to na pewno nie była ta.

Z fartem, jak chcesz pogadać to wal na priv.

 Dziękuje Ci bardzo, 

 

Przeczytałem to chyba 3 razy. 

To na prawdę pomaga, że ktoś przeczytał i sie wypowiedział.

Wiem, że powinno się robić inaczej - odciąc odrazu poblokować, ale czasem serce mówi co innego i naiwnie się wierzy, ze ktoś moze zmieni zdanie i chociaz cie wysłucha. :( 


  • doomer lubi to

#4 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 11 marzec 2021 - 19:52

@niewiemsam Wiesz, mam wrażenie, że tak naprawdę w głębi siebie znasz już odpowiedź na swoje rozterki. Sam piszesz np. że nie zdecydowałbys się na oświadczyny, albo: "czułem się źle traktowany". Tak, tak, coś w środku samo Ci mówi, żeby dać sobie spokój. Ale jeszcze próbujesz to zagłuszyć, szukasz winy w sobie a nie w niej, bo wydaje Ci się, że jak coś naprawisz, to ona wróci.

 

Masz dopiero 22 lata i za sobą pierwszy dłuższy związek. Potraktuj go jako naukę, wyciągnij wnioski na przyszłość. Będą bardzo pomocne w nastepnych relacjach. Gdy minie czas mentalnej "żałoby", zobaczysz ten nieistniejący już związek z boku, z dalszej perspektywy. Zrozumiesz wtedy więcej. Ludzie nazywają to szumnie doświadczeniem życiowym.
 
W gruncie rzeczy podpisuję się pod tym, co napisał Ci @doomer. Gdyby mnie moja kobieta powiedziała, że jak nie chcę pić to mam nie przychodzić, to chyba byłaby to nasza ostatnia rozmowa. Czasem takie pozornie małe wypowiedzi wiele mówią o człowieku.
Wydaje mi się, że teraz jako osoba wrażliwa żyjesz bardziej wyobrażeniem i marzeniem na temat partnerki i związku, ale widzę po Twoim poście, że dostrzegasz już, iż ten obraz ma rysy. Musi minąć trochę czasu, więc daj go sobie. Odpuść, nie naciskaj siebie ani jej, to nic nie da.

Użytkownik Moon73 edytował ten post 11 marzec 2021 - 19:53

  • doomer lubi to

#5 Gość_WhiteBlankPage_*

Gość_WhiteBlankPage_*
  • Gość

Napisano 12 marzec 2021 - 10:27

@niewiemsam witaj na forum, fajnie, że do nas zajrzałeś :) 

 

Przykro mi z powodu sytuacji, w której się znalazłeś. Wiem, że to jest dla Ciebie bardzo trudne i ciężko Ci to wszystko przetrwać, bo masz do samego siebie wiele pytań, pretensji. Śmiało mogę powiedzieć, że trochę wiem, co czujesz.

 

 

 

poszła do klubu gdzie całowała się z kimś. Nie chciała mi o tym powiedzieć i po prostu wolała się rozejść, nie wiem czemu ale wybaczyłem jej to

 

Ja też nie wiem czemu, ale może tak bardzo chciałeś, żeby z Tobą nadal była, że byłeś gotowy zrobić wszystko.

 

 

 

Pamiętam, że w środku jak u niej nocowałem, myślałem zawsze ze musze uciekać - ze nie chce żeby moje życie tak wyglądało, ze mam dopiero/już 22 lata a jestem cholernie niepewny swojej relacji - jeśli miałbym wybrać czy chcę się oświadczyć, czy nie, to nie zdecydowałbym się na to.

 

To już były sygnały, które można było odebrać na zasadzie: czas to zakończyć, nie jestem szczęśliwy.

 

 

 

Najbardziej czego mi brakowało to wsparcia, do tego stopnia nie znałem tego pojęcia, że jak w dniu obrony się obudziłem i zerknąłem na telefon i była tam wiadomość od przyjaciela o treści : Powodzenia dziś na obronie : to ją zescreenowałem - było mi tak miło. Ona sama mówi, że jest osobą która wspiera i słucha ludzi - ale po prostu ma taki obraz mnie w głowie, że nie może być inna dla mnie. Bardzo bolało mnie za każdym razem, że ona ma taką łatwość, aby chwile po rozstaniu iść do klubu i się z kimś całować lub założyć tindera i mówić mi ze każdy ją podrywa, po czym tłumacząc ze w żartach.

 

Jest wiele strasznych na świecie rzeczy, a jedną z nich jest właśnie brak wsparcia i zrozumienia od osoby, która obecnie jest naszym życiowym partnerem. To tylko człowieka frustruje i potęguje niezadowolenie z obecnej sytuacji. A jednocześnie: wiemy, że jesteśmy w związku, "powinniśmy" się cieszyć przecież, bo nie jesteśmy samotni, bo to , bo tamto i to wywiera na nas presję, że jak to? Przecież to wszystko mam, więc dlaczego nie jestem szcześliwy? Ano dlatego, że czasem ludzie mają obok siebie nieodpowiednie osoby. To nie znaczy, że to są złe osoby, że to są źli ludzie, sa po prostu nieodpowiedni dla Nas.

 

 

 

Bardzo źle się z tym czuje, nie potrafię czasem wstać z łóżka bo czuje w sobie niemoc. Boje się bardzo, że już nigdy nie będę szczęśliwy, ze to była ta jedyna i doszukuje się swoich błędów ze może jakbym ja sie bardziej starał lub był inny. 

 

Wiem, że ciężko Ci w to teraz uwierzyć, ale te wszystkie uczucia kiedyś miną. Pamiętam, gdy mówiłam dokładnie to samo i nie, nie wstydzę się tego, że tak myślałam, że nie wierzyłam innym ludziom, gdy mówili mi, że to się wszystko zmieni, a ja potrzebuję czasu. Bo to były moje uczucia na tamten moment i miałam do nich prawo. Ty też możesz czuć się z tym źle.

 

Dlaczego miałbyś być inny? Chciałbyś zmieniać się dla kogoś, zatracić siebie po to, by ktoś był bardziej zadowolony?

 

Czy chciałbyś, aby osoba, która miała być ta jedyną po większych konfliktach konfliktach szła do pubu i odreagowywała w ten sposób?

 

Czy byłbyś szczęśliwy z kimś, kto nie daje Ci tego, czego potrzebujesz? 

 

To są pytania, które warto sobie zadać. 

 

Czasem warto odpuścić, po prostu. Nie uda Nam się życie z kimś, kto z Nami tego życia spędzić nie chce, kto nie darzy nas na tyle mocnym uczuciem, że możemy liczyć na jego trwałość. 



#6 Teraźniejszy

Teraźniejszy
  • Imię:Anastazy

Napisano 12 marzec 2021 - 17:17

Dobre  :D



#7 Gość_WhiteBlankPage_*

Gość_WhiteBlankPage_*
  • Gość

Napisano 15 marzec 2021 - 13:49

Dobre  :D

 

????



#8 Teraźniejszy

Teraźniejszy
  • Imię:Anastazy

Napisano 15 marzec 2021 - 21:57

@13487,, "jeśli dobrze rozumiempróbujesz mi coś zakomunikować poprzez tajemnicze znaki zapytania ? i dać coś jasno do zrozumienia , oczywiście ja mam domyślić się co masz na myśli na  na podstawie  komentarza  , słowaktóre napisałem powyżej , wiesz , Obawiam sie, że bez nazwania owych znaków po imieniu nie  będę w stanie pomóc  :rolleyes: 



#9 doomer

doomer
  • Imię:p
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 15 marzec 2021 - 22:07

@13487,, "jeśli dobrze rozumiempróbujesz mi coś zakomunikować poprzez tajemnicze znaki zapytania ? i dać coś jasno do zrozumienia , oczywiście ja mam domyślić się co masz na myśli na  na podstawie  komentarza  , słowaktóre napisałem powyżej , wiesz , Obawiam sie, że bez nazwania owych znaków po imieniu nie  będę w stanie pomóc  :rolleyes: 


Nigga, what xD

#10 Gość_WhiteBlankPage_*

Gość_WhiteBlankPage_*
  • Gość

Napisano 15 marzec 2021 - 23:46

@Teraźniejszy użytkownik pisał o swoich rozterkach, opowiedział kawał swojego życia, a Ty napisałeś "dobre :D" - znaki zapytania miały sugerować, że nie bardzo rozumiem co masz na myśli, a chyba chciałabym, bo Twój komentarz wydaje mi się prześmiewczy w stosunku do użytkownika.
  • doomer lubi to

#11 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 17 marzec 2021 - 14:38

 

Czuję się okropnie na dzień dzisiejszy ponieważ powiedziała mi ze nie chce się schodzić, jest tego pewna i nie kocha mnie, jej głównym argumentem jest to ze jestem za miły i ona chce aby jej życie wyglądało inaczej. I nie potrafię zrozumieć siebie - sam chciałem tego rozstania, sam chciałem zmienić swoje życie. Chwile było ok, jednak jak się spotkaliśmy ostatnio to coś we mnie pękło, pomimo ze ma zablokowany mój numer to potrafię dzwonić parę razy dziennie licząc ze oddzwoni bo przychodzą jej powiadomienia. Bardzo źle się z tym czuje, nie potrafię czasem wstać z łóżka bo czuje w sobie niemoc. Boje się bardzo, że już nigdy nie będę szczęśliwy, ze to była ta jedyna i doszukuje się swoich błędów ze może jakbym ja sie bardziej starał lub był inny. Wiem, ze to żaden argument, ale moi przyjaciele po 1 rozstaniu nigdy się do niej nie przekonali ponownie i uważają ją za złą osobę za to jak mnie traktowała. Sam nie umiem się określić, ale mam wrażenie ze po 1 rozstaniu to już nie była miłość. Boję się iść dalej, wiem ze nie powinienem się z nią kontaktować, ale w środku nie potrafię się z tym pogodzić. Wiem, ze byłem źle traktowany i nieważne czy sam na to zasłużyłem będąc za miłym czy nie, to sam sobie dopowiadam, że to moja wina.

 

 

 

Cześć,

tak czytam całą Twoją wypowiedź i mam takie, przepraszam, bo zupełnie nie w tonie Twojej wypowiedzi- gratuluję jesteś na drodze po własne szczęście uwalniając od toksycznej relacji! 

Ty jesteś miły, a ona jest wredna i szuka podłego ch***. No naprawdę. Współczuję bardzo, że jesteś dobrym człowiekiem.

To tak w ramach trochę opierdzielu, a teraz tak szczerze z serca.

 

Masz 22 lata, lata swojej dorosłości spędziłeś z jedną osobą, dorosłość była zawsze ''wasza" i nagle znalazłeś się w innej rzeczywistości. W rzeczywistości SWOJEJ dorosłości. To nie jest łatwe, może być stresowe i lękowe i daj sobie czas odkryć kim jesteś i czego chcesz. W życiu, od siebie, od innych, w relacji.

Martwi mnie Twoja reakcja na to rozstanie, zresztą też to zauważasz co jest akurat super, tzn. że wszyscy wokół uważają, że to dobre, a Ty nie tyle cierpisz, bo to naturalne po każdym rozstaniu, ale jest rodzaj pragnienia powrotu mimo masy sygnałów o których piszesz, że jest to związek dla Ciebie niedobry.

 

Zachęcam do poczytania o narcyzach, o związkach z osobami narcystycznymi, sporo mówi to też o nas samych jako partnerach takich osób, dlaczego wybieramy takie osoby oraz dlaczego jest nam tak trudno zerwać z tą relacją.

Polecam wpisać w yt "związek z narcyzem", "rozstanie z narcyzem" lub wejść na kanał np. ten: https://www.youtube..../SoulGPS/videos


  • SadFrog lubi to
Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#12 SadFrog

SadFrog
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 17 marzec 2021 - 17:53

Współczuję zmarnowanych 5ciu lat w relacji z taką osobą...

Głowa do góry, młody jesteś, na pewno spotkasz jeszcze tę właściwą dziewczynę. 

 


  • doomer lubi to

#13 Teraźniejszy

Teraźniejszy
  • Imię:Anastazy

Napisano 18 marzec 2021 - 15:51

@13487,, podoba mi się, że stawiasz sprawę w ten sposób i jasno formuujesz pytanie , trudno przy tym pominąć fakt Twojego zaangażowania , wrażliwości jak i szlachetnej postawy niczym matka Teresa stajesz w obronie pokrzywdzonego młodego człowieka i pomimo najszczerszych chęci on zdaje się być jakiś taki nieobecny . Co gorsze nie interesuje go to co masz mu do przekazania , być może ma uraz do kobiet i Interesuje go wyłącznie opinie i porady męskie z nutą czarnego , Surrealistycznego poczucia humoru . 

Reasumującdobry temat a coniektóre komentarze zabawne ,, komentarze tylko,, takie jest moje zdanie . Nikogo przy tym nie obrażając a tym bardziej  nie wyśmiewając , nie rozumiem z skąd ten pomysł . 

Osobiście  podoba mi się komentarz  Moon73 jest mądry , sensowny , nie  można pominąć słów Doomer  pomimo tego, że puściły mu hamulce jego słowa najbardziej  trafiły do autora tematu . Ja natomiast uznałem te słowa za zabawne , Oczywiściebez urazy. 

Cóż, ... wszystko mogłoby wydawać się  sprawą gustu nawet poczucie humoru .  :rolleyes: 



#14 Gość_WhiteBlankPage_*

Gość_WhiteBlankPage_*
  • Gość

Napisano 18 marzec 2021 - 16:20

@Teraźniejszy nie wiem co jest zabawnego w "dramatach drugiego człowieka", wg mnie Twoje zachowanie było bezczelne, ot co :) 

 

 

 

 Co gorsze nie interesuje go to co masz mu do przekazania , być może ma uraz do kobiet i Interesuje go wyłącznie opinie i porady męskie z nutą czarnego , Surrealistycznego poczucia humoru . 

 

Szybka próba oceny, gratuluje! 

 

Dobrego dnia :) 



#15 Teraźniejszy

Teraźniejszy
  • Imię:Anastazy

Napisano 20 marzec 2021 - 18:41

@13487,, Brawo , odważny , Samosąd aczkolwiek nieprzekonujący , jestem zdziwiony brakiem  obiektywnego spojrzenie na całość a wyłącznie na słowie wyrwanym z kontekstu na którym się zawiesiłaś co  mogłoby skłonić mnie do głębszej analizy  odnośnie twojej osobowości i zaspokojenia własnego ego . 

 

,,, miłego wieczoru  :rolleyes: 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: związek, depresja, zagubienie

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych