Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

mój przypadek - nie wiem czy ktoś tak ma


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 artl90

artl90
  • Imię:Artur

Napisano 16 grudzień 2020 - 11:27


Witam.

Opisze swoją historię. Mam 30 lat, skończyłem studia leśne, teraz robię w swoim zawodzie (po wielu latach błąkania się po innych robotach). W szkole byłem dość wyobcowany (stresowałem się gdy byłem w dużej grupie). Krótko mówiąc fobia społeczna czy coś takiego. Bałem się że gdy coś powiem od siebie to mnie wyśmieją albo będą mi dogadywać. Potem poszedłem na studia i tam było już lepiej. Dawne demony przeszłości wracały ale już nie było to takie silne jak kiedyś. Jedno było pewne - byłem szczęśliwym człowiekiem. Byłem podekscytowany że jadę do dużego miasta i tyle możliwości się przede mną otworzy. W 2011 zacząłem trochę pić, w 2012 coraz więcej. Miałem jakiś tam kolegów, z dziewczynami nie rozmawiałem właściwie. Ale było bardzo dobrze. Studia skończyłem w 2014, rok później magisterkę. Na jesieni 2013, 2014, 2015 miałem epizody depresyjne, ale potem na wiosnę było o wiele lepiej. Pamiętam że gdy dobrze się czułem to jakby krew szybciej mi płynęła w żyłach, w głowie miałem oddziaływanie (jakby się rozjaśniało). W 2017 na wiosnę znowu się gorzej poczułem, trwało to do jesieni, aż w końcu poszedłem do psychiatry. Dał mi Zoloft i właściwie od razu polepszyło mi się. Z każdym dniem rosłem w siłę i miałem bodźce których nie było wcześniej. Potem w sierpniu 2018 zaczęła się pustka, lekarz dał mi jakiś inny lek, i trwało do wiosny 2019 kiedy zacząłem świetnie funkcjonować. Już nie miałem żadnej fobii społecznej, znalazłem sposób jak zachowywać się w grupie, i sam się sobie dziwiłem jak mogłem być kiedyś tak zamknięty w sobie. Trwało by to właściwie chyba do dzisiaj gdyby nie antybiotyki na boleriozę i od sierpnia mam zjazd. Dawne przyjemności nie cieszą mnie, chodzę zamulony. Dawniej gdy  dobrze się czułem trochę podróżowałem i teraz jak sobie przypomnę te piękne wakacje to czuję wielki żal że teraz tak nie ma. Najbardziej żal mi się robi gdy widzę w internecie albo w telewizji zdjęcia morza, wody, plaży itp. To przypomina mi tamten czas. Teraz perspektywa wakacji słabo mnie cieszy. Najdziwniejsze jest to że te depresje robią się jakby z sekundy na sekundę, minuty na minutę. Świetnie się czuję, mam perspektywy, a potem nic.  Lekarz dał mi jeszcze inny lek (agomelatyna czy jakość tak). Jakieś oddziaływanie w głowie jest, czasami przechodzą mnie ciarki przez tył głowy, ale wciąż to nie jest to samo co kiedyś.Nie umiem znaleźć sobie miejsca. Każdy dzień jest taki sam - robota, dom, spać. Tylko gdy idę spać czuję jakiś komfort. Dodam że alkoholu nie piję już od 3 lat. Jedyne co mnie pociesza to to, że za rok może będę w innym punkcie (w końcu dużo musi się przez ten czas wydarzyć. 


Użytkownik artl90 edytował ten post 16 grudzień 2020 - 11:29


#2 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 grudzień 2020 - 12:44

Cześć,

 

Dzięki, że podzieliłeś się swoją historią, myślę, że może być ona dla wielu osób inspiracją jak warto próbować sobie pomagać i że jest to proces który wymaga czasu.

Chciałabym zapytać Cię jak wyobrażasz sobie, że wygląda zdrowe życie, takie bez depresji, co się czuje tak na co dzień?


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#3 artl90

artl90
  • Imię:Artur

Napisano 16 grudzień 2020 - 13:01

W normalnym, swoim najlepszym stanie (tak jak na wiosnę 2019 roku) byłem wszystkim zainteresowany. Interesowało mnie  co będziemy robić w pracy, cieszyło mnie słońce, widok zieleni, miałem wewnętrzny spokój. Miałem duże poczucie humoru, cały czas jakieś żarty przychodziły mi do głowy. Żadnych nerwów, duże wyciszenie. Wiele spraw uporządkowało mi się w głowie. Pamiętam przełom nastąpił wtedy jak zrobiłem sobie wyjazd do Anglii (jestem kibicem Man United i jechałem wtedy na mecz). Wtedy nastąpił przełom i wiedziałem że piekło się skończyło. Zrobiłem sobie wycieczkę do Walii (nad morze) i wtedy miałem dużo pozytywnej energii w głowie. Po powrocie było jeszcze lepiej.  Właściwie cały 2019 rok taki był. Robiłem sobie wycieczki rowerem gdzieś nad wodę i byłem bardzo tym podekscytowany. Cieszyły mnie proste rzeczy. Z zainteresowaniem czytałem wiadomości ze świata w necie albo tv. W 2014 i 2015 roku miałem różne deliryczne wizje, ale można to wytłumaczyć bo piłem dużo alkoholu. Od 2017 nie piję nic. 


Użytkownik artl90 edytował ten post 16 grudzień 2020 - 13:02


#4 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 grudzień 2020 - 13:09

Czyli normalność to ciągła radość i wysoka energia?


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#5 artl90

artl90
  • Imię:Artur

Napisano 16 grudzień 2020 - 14:24

Wiadomo życie nie składa się z samych przyjemności, wtedy też miałem jakieś smutki. Ale nie można tego było nazwać depresja. To wg mnie nie jest normalne że na wszystko patrzę w czarnych barwach, a dawne dobre wspomnienia przyprawiają mnie o ból. 


Użytkownik artl90 edytował ten post 16 grudzień 2020 - 15:23


#6 titanic

titanic
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 16 grudzień 2020 - 18:09

[email protected]artl90

 

Tak to działa niestety.

Mam podobnie. Jak górka to nie ma problemu ze wszystkim . Jak dołek to zamuła i totalny brak weny na cokolwiek. Byle pierdoła jest problemem nie do przejścia. Widzę to tym wyraźniej, że u mnie takie zmiany następują czasem z dnia na dzień.

 

Za bardzo w przód nie planuję- "nie znasz dnia ani godziny".

Staram się unikać stresu i prowadzić oszczędzający tryb życia, ale jest to raczej nie do osiągnięcia w mojej sytuacji i obecnych realiach.


Użytkownik titanic edytował ten post 16 grudzień 2020 - 18:20

CHAD- ...i wszystko jasne...?                                                                                                                  

Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.


#7 artl90

artl90
  • Imię:Artur

Napisano 16 grudzień 2020 - 18:35

Mi akurat w robocie dobrze (nawet mnie chwalą). Normalnie funkcjonuje. Radzę sobie z problemami. Tylko brak tej radości, chęci do życia co przedtem. Zawsze miałem jakiś punkt odniesienia, coś co mnie cieszyło

Pominąłem jeszcze jedną rzecz - podczas depresji w 2018 lekarz dał jeden lek który miał mi pomóc, a wywołał bardzo złe skutki uboczne - nie umiałem wysiedzieć w jednym miejscu. To było okropne. Potem dał mi lek "kasownik" Akineton czy coś takiego który zlikwidował te skutki uboczne. Akineton miał bardzo dobry wpływ na mnie. Po kilku tygodniach od tego gdy jadłem już tylko zoloft było w porządku. 



#8 zmienna losowa

zmienna losowa
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 grudzień 2020 - 19:19

Mimo że mój przypadek jest trochę inny, czuję, że cię rozumiem

Myślę, że ta cała pandemia daje się we znaki, nie można nigdzie pojechać i niczego zaplanować, strach wywołany przekazem mediów, poczucie że znikąd nadziei, człowiek nie wie kiedy się to skończy, nie wiadomo co ze sobą zrobić

Mi się przez pandemię bardzo pogorszyło, nie widzę sensu nawet żeby umyć zęby, a najchętniej to bym z łóżka nie wychodziła



#9 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 grudzień 2020 - 22:20

Wiadomo życie nie składa się z samych przyjemności, wtedy też miałem jakieś smutki. Ale nie można tego było nazwać depresja. To wg mnie nie jest normalne że na wszystko patrzę w czarnych barwach, a dawne dobre wspomnienia przyprawiają mnie o ból.

 

Życie samo w sobie jest dość nudne, pamiętam, gdy leki ustabilizowały mi nastrój to miałam wrażenie, że życie to jakiś marazm. Praca jeść spać. Z pomocą psychologa nauczyłam się w ogóle rozróżniać emocje, sama też uczę się tego co daje mi radość i szczęście.

Osoby które sięgały po uzywki często szukają w swoim życiu chemicznej stymulacji.
Przyjrzyj się sobie czy na pewno nie tego szukasz. Nałóg nie opiera się na samej uzywce, idą za tym tym sposoby reagowania, emocje, sposoby życia.

 

Jeśli chodzi o psychikę uważam, że gdy leki przestają działać to czas spróbować psychoterapii i w drugą stronę- gdy psychoterapia przestaje być efektywna może czas uzupełnić ją o leki.

 

Powodzenia!


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych