Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Moja depresja

depresja

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

#21 Zdziczala Mysia

Zdziczala Mysia
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:koniec swiata

Napisano 19 listopad 2020 - 21:31


Hej,

Przede wszystkim witaj, super, że szukasz dla siebie rozwiązań, wsparcia i nowych znajomych :)

Dużo wątków poruszyłaś, ja pozwolę się odnieść do tych najbardziej istotnych na start w moim mniemaniu.

 

Piszesz, że leki łykasz od 20. lat, jak oceniasz ich działanie i czy próbowałaś kiedyś psychoterapii?
Są także bardzo dobrzy psychologowie online.

Chciałabym też powiedzieć, że osobiście widziałam dużo osób z aparatami słuchowymi i ciężko jest mi zrozumieć Twój dystans do nich. Normalna rzecz, rozwiązuje problem, fajna sprawa.


Bardzo dziekuje za przeczytanie i rady.Moj poprzedni post byl troche chaotyczny ale chyba dosc zrozumialy.Jesli chodzi o lekarstwa na depresje,to mialam kilka razy zmieniane i te obecne w miare dobrze pracuja.Ja tez widuje duzo osob z aparatami sluchowymi jednak nie potrafie sie przemoc zeby sama to zalozyc.Wiem ze dla niektorych aparat to podobne urzadzonko jak np.okulary i nie maja z tym problemu,ale dla mnie to cos co pokazuje moje kalectwo ktorego sie wstydze i nie chce wystawiac na widok publiczny.Tym bardziej ze nosilam na probe przez miesiac i wcale lepiej nie slyszalam.Lekarz probowal mnie przekonywac ze to byl tylko tymczasowy dla stestowania, ze jesli sie zdecyduje to zrobi mi jakis tam elektroniczny czy cos podobnego-juz nie pamietam.No to ja sie pytamn...dlaczego na tzw.probe zrobili badziewie.Zeby mnie zniechecic?Skutecznie im sie udalo.Juz w szkole mowiono na mnie...zakompleksiona dziewczyna....Coz-teraz jestem zakompleksiona podstarzala kobieta.U psychologa bylam i niestety tez sie zawiodlam.Ta jednorazowa "terapia" zniechecila mnie skutecznie .Wiem ze sa dobrzy psycholodzy-ja widocznie trafilam na nieudacznika w swoim zawodzie.Ale ze mieszkam gdzie mieszkam-z powodu slabej znajomosci jezyka-terapia nie zda i tak egzaminu.No i co jeszcze....jestem bardzo ale naprawde bardzo trudna jesli chodzi o wyzewnetrznienie sie.Jako tako idzie mi to tutaj gdyz piszac-jest mi latwiej.Ale do rozmowy na tematy mnie gnebiace i to co siedzi i gryzie gleboko....potrzeba by bylo chyba Boga zeby to ze mnie wydobyl.Sama nie wiem co ostatecznie wplynelo na to kim teraz sie stalam.(Kiedys potrafilam byc wesola i szczesliwa).Moze hipnoza by to ze mnie wydobyla ale takie cos to tylko w filmach skutecznie wyglada.Najgorsze dla mnie jest to ze sytuacja w ktorej obecnie jestem ja i moja rodzina to takie zamkniete kolo.W Polsce mam rodzine ale to nie rozwiazuje sprawy,gdyz z rodziny mam kontakt tylko z mama i kuzynka.Reszta tak jakby o nas nie pamietala juz.Jestesmy nieobecni w ich zyciu nie jezdzimy na wesela chrzciny itp.wiec tak jakby nas w tej rodzinie nie bylo.A jest ona duza.Ja mam 5-ro rodzenstwa a maz 8-ro.Tylko ze nikt z nami nie utrzymuje kontaktu.Ja sie tu dusze i czuje sie jak w klatce.Wyjechac stad i zaczynac od nowa w wieku 60 lat to trudno.Zreszta tutejsza waluta-jak juz wczesniej pisalam-nie ma zadnej wartosci w swiecie.Czarni zarzneli tak gospodarke ze za 1 euro musimy placic ponad 20 randow.Odpada wiec zagospodarowanie sie w Polsce czy wogole w Europie.Nie daloby sie wyzyc z emerytury meza.Miotamy sie wiec jak zaszczute zwierzeta w klatce i to poglebia jeszcze moj stan.Coz.Cieszy mnie ze chociaz tu moge sie wypisac i pozalic na sytuacje na ktora jest naprawde trudno zaradzic.No i...caly w tym ambaras zeby dwoje chcialo naraz....ja chce-maz nie chce.Kocham go i nie bede sie rozwodzic zeby stad wyjechac bo za co bym zyla skoro nie pracowalam.Ok.Mysia zaczyna beczec....Pozdrawiam Tych,ktorzy czytaja i doradzaja.Samo to jest juz dla mnie wazne i pomocne.Mam w koncu kogos......Pozdrawiam.

.


Rozumiem Cię. Oglądałam niedawno film dokumentalny o RPA:

To bardzo przykre, że są takie podziały wśród ludzi :( a zwłaszcza, że w kraju chaos, korupcja idą od samej góry to i zwykli ludzie stają się sobie nawzajem wilkami...


Dziekuje za odzew Smaczny Keksik.

Kiedys byl w tym kraju raj na ziemi teraz...pieklo w raju.Teraz kolejna fanaberia psychola Malemy....dyrekcja szkoly sredniej oficjalnie nie zezwolila maturzystom na zorganizowanie balu maturalnego(covid).Wiec rodzice postanowili zrobic dzievciom prywatny bal maturalny.Malema oczywiscie zrobil z tego afere bo na tym balu byli sami biali i teraz ostrzega sie ludzi by uwazali w tej szkole gdyz zapowiadane sa rozroby itp.Ten czarny szuka wszedzie rasizmu-byle tylko bialych zgnebic.Tez mogli sie przeciez zorganizowac i zrobic zabawe prywatnie.Ale po co?Lepiej miec kolejny powod do zamieszek i strajkow oraz rozrob wszelkiego rodzaju.Takich przykladow mozna mnozyc dziesiatki setki jak nie wiecej....teraz w hucie meza robia czystke-maz jest 2 lata przed emerytura i niestety zostal zwolniony.Czarni strajkuja  i w tym przypadku maja racje(nie bede podawac szczegowlow bo nie o to chodzi)ale tak szntazuja swoich pobratymcow ze inni czarni nawet jak chca przyjsc do pracy to sie boja.Maz jest na zmianie sam-gdyz czarni z ktorymi pracuje nie przychosdza gdyz sa zastraszani....jesli pojdziesz do pracy to spalimy ci dom....i naprawde to zrobia.Wiec nielatwo zyc a tez trudno za te randy zyc gdzies indziej wiec....zostaje dalej zyc w nepewnosci.    :((((


Droga Mysiu, 

 

Twoja historia bardzo mnie poruszyła. To okropne. Wydaje mi się, że jesteś bardzo towarzyską osobą i nie dziwi mnie Twoje cierpienie. Czy masz kogoś bliskiego w Polsce? Rodzinę, przyjaciół? Zastanawiam się, czy faktycznie musisz żyć dalej w kraju, w którym po prosu boisz się o własne życie...


Bardzo Ci dziekuje Kropla_Ocean.

Bylam towarzyska.Czy mila-nie wiem ale sie staralam.Teraz zyje samotna(nie sama) ale nawet w tlumie mozna byc samotnym.Kraj byl wspanialy ale niestety-tam gdzie rzady sprawuja czarni-nigdzie nie jest dobrze.Nie znam takiego kraju.Zniszczyli piekny kraj sprawili ze teraz oddycha sie tu strachem.Sa pewni siebie halasliwi i czuja sie bogami bo wszystko im wolno.Tak-mam w Polsce mam rodzine i kilku przyjaciol ale to nie znaczy ze oni pomoga mi zyc.Musze miec oparcie finansowe.Przeciez nie rozwiode sie z mezem zeby stad wyjechac.On nie chce.Tez boi sie zmian i niepewnej przyszlosci oraz zaczynania po raz kolejny od poczatku i to w tym wieku.

Moje cierpienie nie byloby tak dotkliwe gdybym miala tu kogos gdzie moglabym pojsc pogadac o byle czym popsioczyc na sytuacje pogadac o zlamanym paznokciu czy nieudanym zakupie.A gdy zle-miec sie gdzie pozalic.To sie nazywa..."napompowac detke".A ja niestety odkad znajomi stad powyjezdzali niektorzy sie rozwiedli wiec  znikneli z naszego zycia z wlasnego wyboru-zostalam osamotniona.Jestem jak ....sflaczala detka juz od daaaawna.Brak mi zwyklej rozmowy zwyklego poplotkowania o wszystkim i niczym.Stad poglebila sie moja depresja i zazdroszcze tez odwagi tym ktorzy stad wyjechali.Moj maz nie da sobie nic powiedziec.Nie lubi zmian i stara sie jakos dalsze zycie spedzic tutaj co napawa mnie czasem przerazeniem.Ale sama nic nie moge zrobic.Za co bede zyc???? Tyle w temacie.Pozdrawiam serdecznie.



#22 Kropla_ocean

Kropla_ocean

Napisano 21 listopad 2020 - 20:56

Tak więc jeśli tam zostaniesz, rób wszystko co czyni Cię silniejszą. 



#23 Zdziczala Mysia

Zdziczala Mysia
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:koniec swiata

Napisano 03 luty 2021 - 22:29

Juz dawno tu nie zagladalam i nie dlatego ze jest mi lepiej...poprostu nie widze sensu nawet w pisaniu o mojej depresji.Bo w czym moze mi to pomoc?Jedynie chyba w tym ze troche sobie ulze w pisaniu ...ze tak powiem...w nicosc.Zdziczalam jeszcze bardziej.Zrobilam sie niemila nawet dla bliskich.Wszystko mi przeszkadza wszystko wkurza i wszystko doprowadza do placzu.W swieta byla corka z dziecmi...Nie probowala nawet ze mna rozmawiac.Cale noce spedzala na rozmowach z bratem.To dobrze,ze chociaz z nim stosunki sie jej poprawily bo kiedys go nienawidzila(jest miedzy nimi 13 lat roznicy).Jednak nadal nie ma zamiaru do swoich dzieci mowic po polsku i to mnie najbardziej wkur....ze robi to wlasciwie mi na zlosc.Dzieci sa kochane ale juz maja taki wiek ze zadaja pytania i oczekuja odpowiedzi a ze mna moga jedynie sie polaskotac i miny porobic bo nie znam angielskiego i sie nie naucze ze wzgledu na znaczny ubytek sluchu.A  na jekiekolwiek wzianki na ten temat moja corka robi jedzowata mine i cedzi przez zeby....tylko znowu nie zaczynaj....

Czesto jest mi tak zle,ze mialabym chec ze soba skonczyc ale jestem zbyt tchorzliwa.Moze to dobrze,moze zle.....

Kiedys naduzywalam alkoholu i duzo palilam.Nie wiem jakim cudem udalo mi sie zerwac z tymi nalogami na...4 lata.Dzis peklam.Wypilam (po kryjomu)butelke sawany i wypalilam 2 papierosy i wcale nie mialam wyrzutow sumienia.To swiadczy niestety o tym,ze trace juz sily skoro uleglam.mam rodzine ale jak do mojej choroby podchodzi corka-pisalam.Syn jest mlody i sam przez te zaraze boryka sie z problemem pracy nauki-nigdzie nie moze sie dostac.jak pisalam wczesniej....mieszkamy w RPA a tu jest obecnie straszny rasizm dla bialych.Syna na studia nie przyjeli bo jest bialy.Do pracy...nawet po znajomosci-mowia nam ze ciezko bedzie go hgdzies wcisnac bo jest bialy.Nawet w gazetach gdzie sa ogloszenia o naborze pracownikow pisze....ze TYLKO CZARNI sa brani pod uwage.Jak zyc?Jak nie zwariowac?Tym bardziej ze moi znajomi i ludzie z ktorymi moglam rozmawiac-wyjechali stad.Zostalam..moze nie sama bo z synem i mezem.Ale przez to jeszcze bardziej samotna bo nie mam NIKOGO nawet do rozmowy o najzwyczajniejszych sprawach.Ot-aby sie wygadac i nadmuchac detke-jak to sie mowi.Nie wiem jak odbic sie od dna.Bliscy nie pomoga.Znaja moj problem ale uzywaja zbyt radykalnych sposobow ktore na mnie nie pracuja a corka....bawi sie w psychologa ale prawde mowiac jest glucha i slepa na to-co naprawde moze mi pomoc.Nie chce tego widziec dlatego te jej "terapie"sa nic niewarte.A tego  co byloby dla mnie pomocne-nawet nie ma zamiaru stosowac No i znowu se popisalam w nicosc.Przynajmniej tyle.Dzieki za ten portal.Pozdrawiam.



#24 Adrialn

Adrialn

Napisano 03 luty 2021 - 23:10

@Mysia
Podstawowa zasada w psychologii to ta , że psycholog nie pracuje z osobą z rodziny. Nie mam pojęcia jakie masz możliwości terapii u "obcego" psychologa. Warto jednak abyś nad tym pomyślała. Jak miałaś problem z alko to wiesz czym pierwsza butelka może się zakończyć. Odważna jesteś, że zaryzykowałaś. Przekrywać jedną chorobę drugą to równia pochyła. Obyś z niej nie spadła.

#25 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 luty 2021 - 14:10

Juz dawno tu nie zagladalam i nie dlatego ze jest mi lepiej...poprostu nie widze sensu nawet w pisaniu o mojej depresji.Bo w czym moze mi to pomoc?Jedynie chyba w tym ze troche sobie ulze w pisaniu ...ze tak powiem...w nicosc.Zdziczalam jeszcze bardziej.Zrobilam sie niemila nawet dla bliskich.Wszystko mi przeszkadza wszystko wkurza i wszystko doprowadza do placzu.W swieta byla corka z dziecmi...Nie probowala nawet ze mna rozmawiac.Cale noce spedzala na rozmowach z bratem.To dobrze,ze chociaz z nim stosunki sie jej poprawily bo kiedys go nienawidzila(jest miedzy nimi 13 lat roznicy).Jednak nadal nie ma zamiaru do swoich dzieci mowic po polsku i to mnie najbardziej wkur....ze robi to wlasciwie mi na zlosc.Dzieci sa kochane ale juz maja taki wiek ze zadaja pytania i oczekuja odpowiedzi a ze mna moga jedynie sie polaskotac i miny porobic bo nie znam angielskiego i sie nie naucze ze wzgledu na znaczny ubytek sluchu.A  na jekiekolwiek wzianki na ten temat moja corka robi jedzowata mine i cedzi przez zeby....tylko znowu nie zaczynaj....

Czesto jest mi tak zle,ze mialabym chec ze soba skonczyc ale jestem zbyt tchorzliwa.Moze to dobrze,moze zle.....

Kiedys naduzywalam alkoholu i duzo palilam.Nie wiem jakim cudem udalo mi sie zerwac z tymi nalogami na...4 lata.Dzis peklam.Wypilam (po kryjomu)butelke sawany i wypalilam 2 papierosy i wcale nie mialam wyrzutow sumienia.To swiadczy niestety o tym,ze trace juz sily skoro uleglam.mam rodzine ale jak do mojej choroby podchodzi corka-pisalam.Syn jest mlody i sam przez te zaraze boryka sie z problemem pracy nauki-nigdzie nie moze sie dostac.jak pisalam wczesniej....mieszkamy w RPA a tu jest obecnie straszny rasizm dla bialych.Syna na studia nie przyjeli bo jest bialy.Do pracy...nawet po znajomosci-mowia nam ze ciezko bedzie go hgdzies wcisnac bo jest bialy.Nawet w gazetach gdzie sa ogloszenia o naborze pracownikow pisze....ze TYLKO CZARNI sa brani pod uwage.Jak zyc?Jak nie zwariowac?Tym bardziej ze moi znajomi i ludzie z ktorymi moglam rozmawiac-wyjechali stad.Zostalam..moze nie sama bo z synem i mezem.Ale przez to jeszcze bardziej samotna bo nie mam NIKOGO nawet do rozmowy o najzwyczajniejszych sprawach.Ot-aby sie wygadac i nadmuchac detke-jak to sie mowi.Nie wiem jak odbic sie od dna.Bliscy nie pomoga.Znaja moj problem ale uzywaja zbyt radykalnych sposobow ktore na mnie nie pracuja a corka....bawi sie w psychologa ale prawde mowiac jest glucha i slepa na to-co naprawde moze mi pomoc.Nie chce tego widziec dlatego te jej "terapie"sa nic niewarte.A tego  co byloby dla mnie pomocne-nawet nie ma zamiaru stosowac No i znowu se popisalam w nicosc.Przynajmniej tyle.Dzieki za ten portal.Pozdrawiam.

 

Myślę, że to normalne, że każdy potrzebuje podzielić się swoimi myślami, uczuciami, doświadczeniami i potrzebuje czasem towarzystwa. Emigracja może nie być łatwa i bariera językowa domyślam się, że nie pomaga. 

 

A jak Twój kontakt z mężem?

 

Zastanawiam się także czy poza Tobą reszta czuje się szczęśliwa żyjąc tam?


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#26 Zdziczala Mysia

Zdziczala Mysia
  • Imię:Magdalena
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:koniec swiata

Napisano 06 luty 2021 - 16:14

 

Myślę, że to normalne, że każdy potrzebuje podzielić się swoimi myślami, uczuciami, doświadczeniami i potrzebuje czasem towarzystwa. Emigracja może nie być łatwa i bariera językowa domyślam się, że nie pomaga. 

 

A jak Twój kontakt z mężem?

 

Zastanawiam się także czy poza Tobą reszta czuje się szczęśliwa żyjąc tam?


Mam dwoje dzieci.Corka zamierzala stad wyjechac(z tego kraju) ale wirus pokrzyzowal jej plany i niestety....Z kolei syn nie ma tu przyszlosci.Na studia go  nie przyjeto gdyz ...jest bialy.Do pracy(nawet po znajomosci) trudno go gdzies wcisnac gdyz...jest bialy.Wszedzie pierwszenstwo maja czarni przez ktorych ten kraj juz tak nisko upadl a bedzie jeszcze gorzej.Z kolei maj maz.....coz.Nie jest zlym czlowiekiem ale depresji nie rozumie absolutnie.Njapierw byly zdania....i ty i lekarze to idioci...potem kazal mi odstawic leki a wczoraj okazalo sie (jego zdaniem) ze to leki pogarszaja moja sytuacje i nabijam tylko kase medykom i niestety znowu skonczylo sie moim placzem w poduszke.Nie mam oparcia w moich najblizszych a znajomi i blizsi znajomi opuscili juz ten zgnity kraj.Mojemu mezowi jest tu dobrze.Zreszta to taka natura ze nienawidzi cokolwiek zmieniac w swoim zyciu.I kocha miec wszystko pod kontrola.Na corke sie boczy gdyz wyjechala na drugi koniec kraju-wyrwala sie spod kontroli a tatusiowi to nie pasuje.Synjest tak uzalezniony od ojca ze poprostu widze ze nie ma nawet odwagi gdziekolwiek wyjechac zeby zaczac inne zycie.Maz ze swoja wieczna krytyka tak mnie przygnebil ze odsunelam sie od niego gdyz nie mam w nim zadnego wsparcia.Dziekuje za zainteresowania.Pozdrawiam



#27 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 luty 2021 - 20:09

Jest miejsce na Twoje zdania i uczucia? Na to co Ty chcesz robić?


Linia Wsparcia (24h) 800 70 2222
 
Kryzysowy Telefon Zaufania (pon-pt, 14-22) 116 123
 
ITAKA centrum wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (24h) 22 484 88 01 
 
ITAKA antydepresyjny telefon zaufania (pon i czw, 17-20) 22 484 88 01
 
Telefon Zaufania Uzależnienia Behawioralne 801 889 880 (codziennie, 17-22 opłata tylko za pierwszą minutę)

#28 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 08 luty 2021 - 23:06

@Zdziczala Mysia Mysiu, zastanawiałaś się kiedyś co możesz realnie zrobić w tej sytuacji?

Jakieś małe kroczki ale coś co poprawi Ci nastrój? Nie wiem....może nauka języka? Skoro mieszkasz w kraju anglojęzycznym, warto zrobić kurs ESL. Zwykle są organizowane za darmo, nie narazisz się na koszty. Wyjdziesz między ludzi, może poznasz jakąś fajną koleżankę, może po prostu poczujesz się pewniej. Będziesz też miała cel w życiu.

 

Mężowi się nie dziw, że nie rozumie depresji. Ja osobiście wyśmiewałam depresję, że to wymówka leniuchów, którym nie chce się pracować. Bardzo się tego teraz wstydzę. 

Dlatego spróbuj mu wytłumaczyć, jak bardzo depresja utrudnia Ci życie.....szczerość i otwartość pomogła mi w związku. Mój mąż też nie rozumiał i nie akceptował depresji. 

 

Natomiast kiedy mąż krytykuje stanowczo poproś aby swoje opinie zatrzymał dla siebie. Niech wspiera ale nie krytykuje. O błędach i porażkach da się rozmawiać konstruktywnie. Leki bierz, nie przerywaj kuracji bez konsultacji z lekarzem. Musisz się jednak uzbroić w cierpliwość. Leki działają ale zanim "zaskoczą" zwykle mija kilka tygodni. Dlatego nie zrażaj się. I nie poddawaj. 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie :)


  • Teraźniejszy lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: depresja

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych