Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja/nerwica taty


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
23 odpowiedzi w tym temacie

#1 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 24 wrzesień 2020 - 20:11


Cześć,

To mój pierwszy post na forum. Chciałem się Was poradzić w sprawie mojego taty, wiek 64L.

Tata do lipca był osobą bardzo aktywną. Prowadził własną działalność, sporo prac domowych robił na podwórku. Zawsze był osobą szybką i niecierpliwą, Szybko się irytował. Zdecydowanie choleryk, nie flegmatyk :)

Na początku lipca tata po okresowym badaniu u urologa wrócił dość przybity. Lekarz zlecił tacie przeprowadzenie biopsji. Tata, który nigdy nie był w szpitalu strasznie się tego wystraszył. Konsultacja u innego lekarza, rezonans, wywiad dały tacie 2% zachorowania na raka. Czyli szanse nikłe. Jednak bardzo to tatę przybiło, zaczął wmawiać sobie i nam, że może lekarz czegoś nie widzi, nie zna się. Uznaliśmy to za nieufność taty. Jednocześnie bardzo nas dziwił strach taty przed samym rezonansem (mimo, że w życiu dwukrotnie miał takie badanie i podchodził do tego normalnie, czyli na luzie).

Tłumaczenia, że nie ma się czym przejmować, że był u bardzo dobrego specjalisty, który by nie zatajał choroby nie trafiały. Ten paniczny strach spowodował bóle głowy. Tata aż się trząsł. Lekarz rodzinny przepisał tacie Xanax. Tata był też u psychologa. Wiedział, że dzieje się z nim coś złego, sam nam mówił że chciałby głupie myśli wybić z głowy. Xanax nawet pomagał, ale wiadomo, że nie tędy droga. Tata po 2 tygodniach już kombinował jak samemu przestać go brać bojąc się uzależnienia.

W połowie września tata miał pierwszą konsultację u lekarza psychiatry. Z lekarzem rozmawiał całkiem normalnie, mówił że ma głupie myśli i chciałby się ich pozbyć. Dostał Seda,m i Remirtę. Jeszcze tego samego dnia zaczął tryskać energią i cieszyć się, że samą rozmową lekarz leczy.

3 dni później tata znowu miał myśli, że dopadnie go choroba. Zaczął się też panicznie bać szpitala psychiatrycznego. Zorganizowałem więc video rozmowę z lekarzem, gdzie lekarz wszystko wytłumaczył tacie, zapewnił, że wcale nie chce brać taty do szpitala. Pomogło na jeden dzień.

Od tamtej pory minął tydzień. Forma taty się pogorszyła. Wydzwania po rodzinie i znajomych w nocy prosząc by powiedzieli mi i mamie, żebyśmy go nie wywozili do szpitala (wcale takich zamiarów nie mamy i obiecujemy szczerze tacie, że się nim będziemy w domu opiekować, żeby się tym nie martwił).

Tata każe nam przyrzekać (a to na Boga, na krzyż, na biblię), że go nie oddamy by po godzinie znowu kazać nam przyrzekać.

Wczoraj (10 dzień Sedamu i Remirty) tata był np. zupełnie normalny. Załatwiał sprawy, był w urzędzie. Normalnie ze mną rozmawiał. A w nocy uciekł z domu jak spaliśmy bo się bał że go wywieziemy.

I dziś na nowo jest cały roztrzęsiony.

Przez cały ten okres znacznie tata schudł.

Lekarz zdiagnozował nerwicę i depresję.

Czy takie zachowanie jest normalne w procesie leczenia? Z tego co mówił lekarz, i co widziałem w ulotce Remirty, to na efekty trzeba czekać min. 2 tygodnie.

Tatę jest strach zostawiać samego w domu bo wychodzi, nie zamyka drzwi. Mama już nie ma siły, strasznie mi jej szkoda.

Co dalej robić? czekać na efekty leczenia? szukać ośrodka prywatnego z dobrą opieką, gdzie leczą depresję? Czuję się kompletnie bezradny :/



#2 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 24 wrzesień 2020 - 21:09

Witaj Przemku. Bardzo mi przykro, że przechodzicie razem z Tatą i resztą rodziny takie trudne chwile. I depresja i nerwica to bardzo podstępna choroba. Długo można "jechać" na adrenalinie, udawaniu itd. Twój Tato zaliczył swoisty krach. Wyeksploatował się z wszystkiego. Dlatego zanim nabierze sił i wiary, że może być lepiej minie trochę czasu.

Dla Was prośba o cierpliwość i wyrozumiałość. Tato nie robi Wam na złość. Musi minąć dłuższa chwila zanim leki zaczną działać. Czasami pierwszy lek nie przynosi spodziewanych efektów, wtedy lekarz zapisuje inny. I znowu potrzeba chwili. Ludzka dusza to delikatny instrument. Wspierajcie Tatę tak jak to robicie, upewniajcie, że w domu jest bezpieczny. I powoli sytuacja wróci do normy. 

 

Dobrze, że Tato ma takiego wspaniałego syna i rodzinę na którą może liczyć. Poczytaj forum, jest tu sporo informacji :)

A gdybyś miał pytania, śmiało pisz.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#3 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 wrzesień 2020 - 23:46

Witaj,

super mieć tak wspierającego, pomocnego syna. Czuć, że jesteś zaangażowany w życie taty.

 

Zaskakuje mnie odrobinę w tej historii pewna doza paranoi jaka pojawia się w zachowaniu czy w informacjach o rozmyśleniach taty.  Może być tak, że w pierwszej fazie leczenia objawy nieco się nasilają i stąd ten epizod ucieczki z domu. Jeśli to możliwe obserwowałabym zachowania taty, można zapisywać, ważna jest też subiektywna ocena bliskich czy objawów jest mniej czy więcej.
Kiedy jest kolejna wizyta u aktualnego lekarza psychiatry?


„Osoba depresyjna raz po raz dochodzi do granicy swoich możliwości DOPASOWYWANIA się do innych i swojej gotowości do REZYGNACJI.

Początkiem uzdrowienia może być dla niej zrozumienie, że nie może uciec przed ISTNIENIEM JAKO PODMIOT, jeśli nie chce zostać zniszczona ciągłymi NADMIERNYMI wymaganiami, jakie stawiają przed nią jej własne „cnoty” i jeśli nie chce ciągle z zazdrością patrzeć na tych, którzy BEZ poczucia winy i lęku biorą od życia pełnymi garściami TO, CO POTRAFIĄ.”

„Oblicza lęku” Fritz Riemann


#4 Speedy95

Speedy95
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:okolice Gryfina

Napisano 25 wrzesień 2020 - 02:44

twój tata potrzebuje dużo wsparcia i rodzinnego ciepła oraz empatii by stanąć na nogi i też sądzę że to lekko wieje paranoją nie wiem czy to nie coś więcej niż nerwica

lecz w nerwicy też takie coś występuje.



#5 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 25 wrzesień 2020 - 15:14

 Musi minąć dłuższa chwila zanim leki zaczną działać. Czasami pierwszy lek nie przynosi spodziewanych efektów, wtedy lekarz zapisuje inny. I znowu potrzeba chwili. L  :)

A gdybyś miał pytania, śmiało pisz.

Dzięki za słowa otuchy :)
Tak, wiem że leki działają po jakimś czasie, ale dziś mija 11 dzień przyjmowania nowych leków i wcale lepiej nie jest :/

Już zaczynam powoli wątpić, czy da się tatę wyleczyć :(
Dziś wybrał się do notariusza, by ten poświadczył że tata będzie mógł leczyć się samodzielnie (tata komuś dał jeden z egzemplarzy papieru). I dzwoni co chwilę, żebym cofnął decyzję o wyjeździe do szpitala psychiatrycznego. A ja wciąż powtarzam, że nigdzie nie jedzie, że daję słowo. I co ja więcej mogę zrobić? Co mam tacie odpowiadać? Czy mam w ogóle odbierać tel czy dać sobie spokój?

 

 

 


Zaskakuje mnie odrobinę w tej historii pewna doza paranoi jaka pojawia się w zachowaniu czy w informacjach o rozmyśleniach taty.  Może być tak, że w pierwszej fazie leczenia objawy nieco się nasilają i stąd ten epizod ucieczki z domu. Jeśli to możliwe obserwowałabym zachowania taty, można zapisywać, ważna jest też subiektywna ocena bliskich czy objawów jest mniej czy więcej.
Kiedy jest kolejna wizyta u aktualnego lekarza psychiatry?

Paranoi jest niestety coraz więcej.
O ile tydzień temu tata normalnie rozmawiał z lekarzem (nagraliśmy rozmowę, by mógł potem ponownie wysłuchać lekarza mówiącego "ja Pana nie chcę brać do szpitala!"
Kolejna wizyta zaplanowana jest a 2,5 tyg (połowa października)
Myślałem już o tym, żeby mama nagrywała te dziwne zachowania taty by mógł je potem obejrzeć lekarz.
Jeszcze jedna rzecz, która mnie w tym wszystkim zastanawia: jak mama np. łapie się za serce mówiąc że się bardzo źle czuje to tata nagle odrazu staje się przytomny, próbuje pomóc. Nie wiem co o tym myślec :(



#6 amino

amino

Napisano 25 wrzesień 2020 - 16:17

 

 

Jeszcze jedna rzecz, która mnie w tym wszystkim zastanawia: jak mama np. łapie się za serce mówiąc że się bardzo źle czuje to tata nagle odrazu staje się przytomny, próbuje pomóc. Nie wiem co o tym myślec  :(

 A czy oprócz tej wizyty u urologa, po której zaczął sie tak bać o swoje zdrowie cos sie jeszcze drastycznie w jego życiu zmieniło? Zmienił lub stracił pracę, hobby, coś w relacjach rodzinnych czy towarzyskich ? Jakiekakolwiek zmiana w codziennej rutynie ? Bo to ostatnie zdanie trochę skłania do myślenia, że może kiedy czuje sie potrzebny i ma jakis konkretny cel do zrealizowania wówczas wraca mu przytomnośc umysłu. Może za mało na codzień ma takich konkretnych rzeczy, z którymi wie jak sobie radzić i czuje, że może coś zrobić, do czegos sie przydać ? Czy w tym aspekcie coś sie ostatnio zmieniło ? Miał jakieś zadania, misje które go pochłaniały, które teraz utracił ?


Użytkownik amino edytował ten post 25 wrzesień 2020 - 16:24

  • Moon73 lubi to

#7 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 25 wrzesień 2020 - 23:04

No właśnie. Może jak zauważyła @amino Tato na emeryturze nie potrafi się odnaleźć? Być może w tym tkwi problem?


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#8 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 26 wrzesień 2020 - 18:56

@przemek_w 

Zachowanie Twojego taty jest kompletnie nieadekwatne do sytuacji. Paranoiczne wręcz. 
Rozumiałbym te jego reakcje gdyby były wynikiem np. zdiagnozowania nagle jakiejś ciężkiej choroby. No ale przecież tak nie jest.
 
Nie wiem co o tym myśleć, na razie to tak jakoś wygląda, jakby Twój tato był uprzedzony do leczenia w ogóle. Wielu jest takich ludzi, którzy uważają, że jak już trafią na leczenie to umrą. Szczególnie starsi ludzie często mają takie przeświadczenie, że np. jak trafią do szpitala (i nie mówię tu o psychiatrycznym tylko o zwykłym), to już z niego nie wyjdą. Postrzegają to jako wyrok śmierci.
 
Zgadzam się tu z przedmówcami, że być może jest jakiś dodatkowy element tej układanki, którego w swoim poście nie uwzględniłeś, o którym nie wiemy. Coś, co przyczynia się do tego stanu.
 
Ja ze swej strony mam takie pytanie - czy Twój tato przechodził wcześniej jakieś choroby? I jak na nie reagował?


#9 Speedy95

Speedy95
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:okolice Gryfina

Napisano 26 wrzesień 2020 - 21:04

Dzięki za słowa otuchy :)
Tak, wiem że leki działają po jakimś czasie, ale dziś mija 11 dzień przyjmowania nowych leków i wcale lepiej nie jest :/

Już zaczynam powoli wątpić, czy da się tatę wyleczyć :(
Dziś wybrał się do notariusza, by ten poświadczył że tata będzie mógł leczyć się samodzielnie (tata komuś dał jeden z egzemplarzy papieru). I dzwoni co chwilę, żebym cofnął decyzję o wyjeździe do szpitala psychiatrycznego. A ja wciąż powtarzam, że nigdzie nie jedzie, że daję słowo. I co ja więcej mogę zrobić? Co mam tacie odpowiadać? Czy mam w ogóle odbierać tel czy dać sobie spokój?

 

Paranoi jest niestety coraz więcej.
O ile tydzień temu tata normalnie rozmawiał z lekarzem (nagraliśmy rozmowę, by mógł potem ponownie wysłuchać lekarza mówiącego "ja Pana nie chcę brać do szpitala!"
Kolejna wizyta zaplanowana jest a 2,5 tyg (połowa października)
Myślałem już o tym, żeby mama nagrywała te dziwne zachowania taty by mógł je potem obejrzeć lekarz.
Jeszcze jedna rzecz, która mnie w tym wszystkim zastanawia: jak mama np. łapie się za serce mówiąc że się bardzo źle czuje to tata nagle odrazu staje się przytomny, próbuje pomóc. Nie wiem co o tym myślec :(

smutne to wszystko trzymam kciuki żeby on dał radę.



#10 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 27 wrzesień 2020 - 16:53

Tata na emeryturze nie jest, nic się też nie zmieniło w codziennym życiu taty.
Po wizycie u urologa, który dał skierowanie na biopsję tata zaczął się czuć rozleniwiony, bez sił. Bywało, że prosił mamę by śniadanie zrobiła, bo nie miał sił.

Teraz jest tak, że np. w drugiej połowie dnia tata "łapie kontakt z bazą", jest zupełnie normalny, ogląda tv itd. Żartuje i mówi, że to co się z nim działo to tak jakby diabeł w nim siedział. Następnego dnia od rana znowu jest w kiepskiej formie, panicznie się boi szpitala psychiatrycznego, jeździ po rodzinie i każe przyrzekać "na Boga" ,że się go nie odda do szpitala (uważa, że to dziś będzie ten dzien, kiedy przyjedzie karetka po niego - kompletny nonsens, paranoja). Widać po samych oczach, że jest wtedy zupełnie inny, nieobecny, kompletnie nie myśli i nie wie co się dzieje.
Jutro miną 2 tygodnie od rozpoczęcia przyjmowania leków, oby zaczęło się poprawiać.
Pocieszające jest to, że dziś tata (z relacji jaką mam od mamy) jest zupełnie normalny :)
 



#11 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 27 wrzesień 2020 - 18:50

Leki zaczynają działać. Miejmy nadzieję, że od teraz będzie tylko lepiej :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#12 amino

amino

Napisano 28 wrzesień 2020 - 07:54

@przemek_w w takim razie być może rzeczywiście sama ta wizyta u lekarza i wizja, że być może jest poważnie chory go tak złamała. Czasem wystarczy jedna kropla żeby się w człowieku coś przelało, ta jedna kropla za dużo do zbieranego całe życie kielicha i trach...

Mam nadzieję, że to poprostu załamanie nerwowe czy coś w tym stylu, z którego twój tata szybko wyjdzie dzięki lekom co zważywszy na wiek twojego taty jest bardziej prawdopodobne niż to że nagle teraz na stare lata zaczyna mu się objawiać jakas poważniejsze choroba psychiczna.



#13 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 28 wrzesień 2020 - 07:58

Już myślałem, że jest lepiej, ale dziś znowu tata przepadł w nocy. 

W związku z bólami głowy miał robiony miesiąc temu TK głowy i niczego niepokojącego on nie wykazał. Wg lekarza to właśnie ta wizja możlwej, poważnej choroby nowotworowej wyzwoliła w tacie objawy chorobowe.
Nie wiem jak sami mamy postępować. Czy godzić się na ten cyrk "przyrzeknij, że nie oddacie mnie do psychiatryka" czy już to ignorować. Boję się, że za chwilę to mama zwariuje :/



#14 amino

amino

Napisano 28 wrzesień 2020 - 08:03

 

 

Nie wiem jak sami mamy postępować. Czy godzić się na ten cyrk "przyrzeknij, że nie oddacie mnie do psychiatryka" czy już to ignorować. Boję się, że za chwilę to mama zwariuje :/

 

To chyba pytanie do psychiatry lub psychologa. Przydałaby się Wam pewnie wizyta u psychologa nawet jeśli taty się nie udałoby zaciągnąć do takiego psychologa to przynajmniej któreś z Was mogłoby pójść porozmawiać o sytuacji, nie wiem może pokładam zbyt dużą wiarę w psychologach ale chyba powinni umieć coś podpowiedzieć jak sobie radzic w takiej sytuacji ?


  • Willow47 lubi to

#15 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 11 październik 2020 - 13:49

Cześć,
Od mojego ostatniego posta trochę minęlo. W tym czasie u taty nasiliły się lęki i pojawiła psychoza (tata miał wrażenie, że słyszy obce osoby w domu). Lekarz zwiększył dawkę Kwetaplexu i dodał, ze będzie nam sobie ciężko poradzić z tatą i pacjent w zasadzie wymaga całodobowej opieki.
Niestety lekarz miał rację. Tata 2 dni później pokaleczył się (na szczęście całkiem niegroźnie) co lokalny szpital zinterpretował jako próbę samobójczą. W konsekwencji tata został przewieziony do szpitala psychiatrycznego na zlecenie lokalnego szpitala.
Tata od 5 dni przebywa na tzw. oddziale psychiatrycznym.
Jego forma jest raz lepsza, raz gorsza. Nam opowiada, ze nie dostaje żadnych leków. Pielęgniarki nie mogą wiele powiedzieć, a lekarz niezbyt ma ochotę udzielać informacji telefonicznie (prosił o kontakt w okolicach 10 dnia pobytu pacjenta).
Mam nadzieję, że mimo wielkiej niechęci taty do szpitala, zniesie jakoś ten pobyt, a lekarze wierzę, że wiedzą co robią i pomogą tacie.


  • molenka i Nann lubią to

#16 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 październik 2020 - 17:24

@przemek_wpolubilam poniewaz uwazam, ze szpital psychiatryczny to dobre miejsce aby mu pomoc.


  • molenka lubi to

#17 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 11 październik 2020 - 23:55

polubilam poniewaz uwazam, ze szpital psychiatryczny to dobre miejsce aby mu pomoc.

@Nann Obyś miała rację :)


Użytkownik przemek_w edytował ten post 11 październik 2020 - 23:56


#18 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 październik 2020 - 00:12

@przemek_wpowiem w ten sposob. Gwarancji nie dam, chociaz bym chciala, ale proba nie strzelba. A jesli gdzies maja pomoc,no to tam sa wlasnie specjalisci..



#19 przemek_w

przemek_w
  • Imię:Przemek

Napisano 12 październik 2020 - 22:50

@Nann, a czy masz jakieś doświadczenia, wiedzę na temat leczenia depresji psychotycznej?

Strasznie mi żal patrzeć, na ten lęk taty. Raz jest lepiej, raz gorzej. Już wiem, dlaczego lekarz sugerował kontakt po ponad tygodniu.



#20 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 październik 2020 - 23:50

@przemek_wnie mialam depresji psychotycznej. Nie jestem specjalistka, ale oni tak. Sama rowniez bylam hospitalizowana z powodu depresji suicydalnej i anoreksji, mimo ze latwo nie bylo pomagaja mi pewne rzeczy do teraz.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych