Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Dzisiejsi mistycy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
28 odpowiedzi w tym temacie

#1 Arianne

Arianne

Napisano 11 wrzesień 2020 - 10:11


W kwestii depresji jestem już weteranem. Znam to forum od lat jakichś 15, pod różnymi nickami. Już w którymś momencie nie chce się zbyt wiele gadać, więc rzucam mój życiorys w hasłach:

rodzina patologiczna ale bogata, alkoholicy, narkomani ale w towarzystwie uśmiechnięci i w koszuli z krawatem, w każdym urzędzie ustawieni. Od 8 roku życia chciałam umrzeć, dziś mam lat 30. Nie było dnia żebym nie myślała o śmierci. W międzyczasie proza życia jaką znają tu pewnie wszyscy: jeden zawód miłosny, kolejny, jeden przyjaciel stracony, kolejny (...) jest praca na potężne pieniądze, za chwilę nie ma i nie wiesz co jutro włożysz do gara, a i tak wolisz w ten sposób, niż prosić o pomoc rodzinę. Gwałt z próbą zabójstwa, lekomania, odwiedziłam szpital psychiatryczny i wyszłam w 5 dni na własne życzenie. Multum psychologów, psychiatrów, psychoterapeutów, w większości ludzie-porażki. Jedna osoba dała mi sensowne narzędzia pracy nad sobą ale i tak w którymś momencie się rozstaliśmy. Przez cały okres edukacji szłam czując jakbym niosła 100kg na plecach. Najgorsze oceny w klasie, w liceum jedną klasę powtarzałam na nauczaniu indywidualnym bo życie mnie zgniotło. Studia rzuciłam w połowie pracy dyplomowej.

Paradoksalnie jestem członkiem Mensy, więc teoretycznie myślę.

 

Ogólnie moje życie towarzyskie zawierało wszystko, wiem jak to jest być w centrum uwagi i wszystko organizować, a wiem też, jak to jest być wyrzutkiem.

 

Prawie 4 lata temu zamknęłam się na amen. Odcięłam się od dokładnie wszystkich, rodziny, znajomych, zmieniłam pracę na taką, w której wchodzę w słuchawkach bez witania, robię w samotności na dużej hali, wpisuję się na listę i wychodzę. Mieszkam w domu, który należy do rodziny ale jestem tu sama, na wsi, jak najdalej od wszystkiego. Do pracy jadę 3 minuty samochodem, w środek lasu. Robię na pół etatu żeby mieć czas na siebie. Zarabiam tyle, że jest w sam raz na przetrwanie. Nie ma tu nikogo, oprócz krzywych gupików, które adoptowałam bo miały trafić do utylizacji. Małe szuje, które zjadają swoje dzieci więc nawet z nimi nie jestem personalnie związana emocjonalnie. Mam je bo było mi przykro za to, jak życie obchodzi się z życiem. Dostałam je do rąk z poleceniem wyrzucenia i zrobiłam co uznałam za słuszniejsze.

Nie mam facebooka, nie utrzymuję żadnych znajomości.

 

Te 4 lata temu po prostu przyszedł taki czas, gdzie stwierdziłam, że koniec szczypania się z życiem i trzeba coś zrobić na poważnie, bo zegar przecież tyka. Zaczęłam intensywnie medytować. To umiejętność, która była mi naturalna i którą trochę podrasowałam z wiekiem. Stan "medytatywny" to coś, co było ze mną od dziecka, trudno tłumaczyć to słowami. Tego trzeba doświadczyć będąc uważnie z drugiem człowiekiem.

 

I tu zaczęło się tak naprawdę moje życie. W trakcie tej medytacji wyraźnie zaczęłam wyczuwać ścieżki energii, bez wątpienia to, co nazywane jest chi, praną, maną itp. zależnie od kultury. Cały ten układ energii ma algorytm, który trzeba przetwarzać żeby nabierał właściwej geometrii i równowagi. Wygląda mniej więcej tak, jak w tradycji kundalini, w bardziej złożonej wersji jak w akupunkturze.

To trudna medytacja. Fizycznie i psychicznie. Długa teoria, której nie ma sensu tu wykładać ale w uproszczeniu rzeczywiście jest coś jak ying i yang, które mają wzajemny mechanizm. Do tego dochodzi trochę technik typowo medytacyjnych jak oddech, joga, mantra itd.

Nie wygrzebałam tego nigdzie. To było we mnie od początku.

 

Doświadczenia mistyczne to coś, również było ze mną od dziecka, o tyle, że klasycznie - myślałam że wszyscy tak mają. A przynajmniej niektórzy. A przynajmniej ktoś. Dopiero teraz wiem, że nikt.

 

Po tych 4 latach medytacji jestem w zupełnie innym świecie, patrzę na to społeczeństwo z boku i brak mi słów na to, co widzę. Jestem w stanie w jakimś stopniu przepowiedzieć przyszłość i nie jest to nic magicznego. Jeśli zna się algorytm sił, które budują struktury społeczne oraz tendencje w nich zachodzące, po prostu wiesz, jaki będzie tego efekt.

Widzę ludzi we wzorach. Struktura energii każdego człowieka ma określoną geometrię, która sprawia, że jest taki, a nie inny i jego ciało zachowuje się (choruje) w określony sposób.

Od dziecka byłam zażenowana, że ludzie muszą rozmawiać żeby się porozumiewać w kluczowych kwestiach. Że nie używają tego czegoś, co tak magicznie nazywa się telepatią.

 

Przez cały ten okres medytacji działo i wciąż dzieje się ze mną tyle rzeczy, że zabrakłoby specjalizacji lekarskich, następowały wyładowania i wszystko układało się na swoje miejsce. Z tego co jest stałe, to temperatura ciała 37,4, bardzo niskie ciśnienie i pewnie jeszcze parę parametrów, na których mierzenie mnie nie stać/nie chce mi się, a które są wynikiem medytacji. Ale jestem zdrowa. Ostatni raz u lekarza byłam 5 lat temu. Czuję, że mam panowanie nad tym, co się dzieje w moim organizmie.

 

Kontaktowałam się z ośrodkiem medytacyjnym w Indiach, jedynym, który podchodzi do tych spraw poważnie. Okazało się, że wszystkie etapy, które przechodzę fizycznie i psychicznie to wypisz - wymaluj etapu rozwoju duchowego, wieńczącego ludzką egzystencję na tle reinkarnacji. Ja tego jeszcze nie wiem ale pasowałoby.

 

Ale to jest tam, a ja jestem tu. To co się ze mną dzieje to bez wątpienia złoty gral psychologii, który przemija razem z moją praktyką. Próbowałam pisać do różnych instytucji, specjalistów - poddam się badaniom, wywiadowi, wszystkiemu, na co mnie stać.

Ale nikt w to nie wierzy. To też punkt programu, z którym zdążyłam się już w jakiś sobie potrzebny sposób oswoić.

 

O wielkich rzeczach tutaj piszę w sposób dość płytki ale wiem, że epatowanie w internecie nic nie da.

Ale jestem tu, bo może jednak jest jakiś cień szansy, że zaglądają tu specjaliści i ktoś podejmie temat. Nie na forum, realnie.

Nie szukam pomocy. Oferuję.

 

W razie czego kontakt: [email protected]


Użytkownik Arianne edytował ten post 11 wrzesień 2020 - 20:21


#2 Teraźniejszy

Teraźniejszy
  • Imię:Anastazy

Napisano 11 wrzesień 2020 - 12:33

,,, WitajCieszę się, że jesteś , nie jestem specjalistą ale myślęże "każdy tutajw pewnym sensie , każdy jest na etapie pewnej ścieżki , pragnąc jedynie ujrzeć       światło dotknąć i poczuć nawet przytulić . Twoja droga do pracy to istny Matrix zazdroszczę .

 

,,, Pozdrawiam



#3 Wisienka770330

Wisienka770330
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 11 wrzesień 2020 - 15:09

@Arianne udzielasz online takiego wsparcia? Takiej sesji medytacji (nie wiem jak to się nazywa fachowo..) . Czy tylko wskazówki w formie pisemnej mailowo? I czy to faktycznie jak np kontynuuje terapię z której nie zamierzam rezygnować może dodatki pomóc? Brzmi ciekawie w moim odczuciu. Stąd pytam.

#4 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 11 wrzesień 2020 - 16:24

Medytacja jest siłą wielu religii, nie tylko buddyjskich czy hinduskich. Dla mnie np. rewelacyjna sprawa to medytacja ignacjańska. Jestem po ćwiczeniach ignacjańskich, które odbywają się w zamkniętych klasztorach, w absolutnej ciszy, kiedy wsłuchujesz się w siebie i szukasz tego co zgubione......

 

Ogólnie rzecz biorąc różaniec jest fantastyczną medytacją, Zdrowaś Maryjo powtarzane wielokrotnie otwiera Niebo.....

Ale to moje zdanie, nie szukałam w innych religiach, niewiele o nich wiem.

 

Nawet jeśli nie znajdziesz odpowiedzi wśród fachowców, to wiedz, że najważniejsze jest Twoje samopoczucie i zdrowie. Jeśli dobrze się czujesz, nie musisz brać leków i funkcjonujesz prawidłowo w społeczeństwie, jest super i tak trzymaj. Natomiast jeśli czujesz, że mimo wszystko coś jest nie tak, to jednak poszukaj specjalisty.


  • SadFrog i Nann lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#5 Arianne

Arianne

Napisano 11 wrzesień 2020 - 17:12

@Arianne udzielasz online takiego wsparcia? Takiej sesji medytacji (nie wiem jak to się nazywa fachowo..) . Czy tylko wskazówki w formie pisemnej mailowo? I czy to faktycznie jak np kontynuuje terapię z której nie zamierzam rezygnować może dodatki pomóc? Brzmi ciekawie w moim odczuciu. Stąd pytam.

W przyszłości chciałabym wykorzystać to czego się nauczyłam i opracować i wdrożyć pewne programy ale to będzie bardzo duże przedsięwzięcie i dopiero za parę lat. Chciałabym podjąć współpracę z gronem naukowym ponieważ jestem przekonana, że efekty są na wiele sposobów mierzalne i mój obecny stan jest idealny by się temu przyjrzeć, a nie będzie trwał wiecznie, ta okazja może się nie powtórzyć.

 

Na tą chwilę nie pracuję z ludźmi ale myślę o tym w przód. Problem polega na tym, że świat jest dziś pełen szaleńców, wróżek, uzdrawiaczy - ja chcę wyłożyć fakty. Dokumenty z badań to coś, od czego można zacząć.

 

Jeśli chodzi o konwencjonalne metody jakie obecnie obowiązują, mają one swoje dobre strony i według mnie dobrze by było, żeby były częścią pracy nad sobą. Psychoterapia sama w sobie jest dobrą rzeczą ale wybrakowaną - za mało jest równoległej pracy z ciałem, bez tego można utknąć lub wręcz zrobić sobie krzywdę. Emocje biegną kanałami w ciele, ten system na mnóstwo bezpieczników żeby nie doprowadzić do spalenia układu nerwowego i wiedza jak się nimi obsługiwać to według mnie sprawa kluczowa.

 

Z tymi technikami nie jestem pierwsza, są one wspominane już w starożytnych kulturach, tylko że od dawna jest deficyt ludzi, którzy opanowali to w praktyce i w dzisiejszych czasach są w stanie to usystematyzować, wytłumaczyć i wdrożyć.

 

Za granicą badania w tym kierunku są prowadzone. Kontaktowałam się z kilkoma uniwersytetami na świecie, które poważnie podchodzą do tego tematu i posiadają już obszerną literaturę naukową na ten temat, jednak dla mnie wycieczka do Rosji czy USA na tą chwilę nie wchodzi w grę. Poza tym prędzej czy później trzeba będzie pracować na to, żeby te metody trafiły do nas.

 ___

 

 

Nawet jeśli nie znajdziesz odpowiedzi wśród fachowców, to wiedz, że najważniejsze jest Twoje samopoczucie i zdrowie. Jeśli dobrze się czujesz, nie musisz brać leków i funkcjonujesz prawidłowo w społeczeństwie, jest super i tak trzymaj. Natomiast jeśli czujesz, że mimo wszystko coś jest nie tak, to jednak poszukaj specjalisty.

 

Społeczeństwo nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to głównie umowa. Społeczeństwa były i są różne, ich poziom inna kwestia. Ja nie preferuję współczesnego modelu życia ale skoro muszę, to znajduję w nim najlepszą możliwą dla siebie pozycję. Docelowo chcę zanieść mu to w czym ma braki bo jest ich ogrom.

 

Ze "specjalistami" jest właśnie ten problem, że będą dążyli do w pewnym sensie zrównania swojego pacjenta ze społeczeństwem, które pod wieloma względami jest wybrakowane. Jeśli poziom osoby jest głębszy niż kultura, w której przyszło jej żyć, depresja jest naturalną koleją rzeczy. Wielu "specjalistów" w ogóle nie bierze tego pod uwagę dlatego dla wielu cierpiących nic się nie zmienia.



#6 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 11 wrzesień 2020 - 19:07

Problem w tym, że to jednostka powinna się dopasować do większości. Jak wyobrażasz sobie życie, gdyby każdy kto ma wizje mógł zmieniać świat wedle swego upodobania? 

Oczywiście są wyjątki za którymi podąża świat, np. Jezus Chrystus, ale to jednostki na skalę świata i odległe od siebie w milleniach. 


  • Wisienka770330 lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#7 Arianne

Arianne

Napisano 11 wrzesień 2020 - 20:12

Jak wyobrażasz sobie życie, gdyby każdy kto ma wizje mógł zmieniać świat wedle swego upodobania?

Jeśli ma wizje duchowe faktyczne, to w jego gestii jest umieć znaleźć się w najlepszym możliwym położeniu i w miarę możliwości z korzyścią dla świata. Tu nie chodzi o uprawianie sztuczek tylko tak głęboką świadomość rzeczywistości, w której stać człowieka na podjęcie najlepszej możliwej decyzji i bycia wewnętrznie spokojnym, że dał z siebie 100%.

 

 

Problem w tym, że to jednostka powinna się dopasować do większości.

 

To dla mnie osobiście totalna abstrakcja, w tym rozumieniu jakie zazwyczaj słyszę je z ust ludzi. Mogę żyć wokół tych zasad ze świadomością, że muszę przetrwać, czyli tylko tyle ile jest to absolutnie niezbędne, ale nie będę się oszukiwać, że mogę żyć w tym formacie społeczeństwa szczęśliwa, bo to niewykonalne. W momencie kiedy to przyjęłam, moja depresja się skończyła.

 

Ta struktura, którą jesteśmy pod względem energii zbudowani to algorytm, w którym działania muszą zajść w odpowiedniej kolejności. Jeśli jest się go świadomym to najwyższy stan duchowy można sobie wymedytować bez potrzeby zbawiania całego świata. Nie trzeba podejmować fizycznych działań - jest w psychice taka część, która pamięta sytuacje w których się znaleźliśmy i wyciąga z nich również sytuacje prawdopodobne. Wystarczy odpowiednio pracować na zasobach jakie się ma.

 

To jest taka zdolność, w której po prostu siadasz, obserwujesz wokół czego krążą twoje myśli i umiesz odczytać wzór, którego dotyczą. Jeśli jakaś myśl się pojawia, to jest zmiennik do wykorzystania. Zmienniki zawsze mają jakiś ładunek emocjonalny, gdyby go nie miały, nie pojawiałyby się samoistnie. One chcą, żeby coś z nimi zrobić.

 

 

Oczywiście są wyjątki za którymi podąża świat, np. Jezus Chrystus, ale to jednostki na skalę świata i odległe od siebie w milleniach.

 

Każdy z nas powinien mierzyć w zostanie Jezusem, czy nie o to w życiu chodzi?



#8 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 12 wrzesień 2020 - 13:19

W przyszłości chciałabym wykorzystać to czego się nauczyłam i opracować i wdrożyć pewne programy ale to będzie bardzo duże przedsięwzięcie i dopiero za parę lat. Chciałabym podjąć współpracę z gronem naukowym ponieważ jestem przekonana, że efekty są na wiele sposobów mierzalne i mój obecny stan jest idealny by się temu przyjrzeć, a nie będzie trwał wiecznie, ta okazja może się nie powtórzyć.

 

Na tą chwilę nie pracuję z ludźmi ale myślę o tym w przód. Problem polega na tym, że świat jest dziś pełen szaleńców, wróżek, uzdrawiaczy - ja chcę wyłożyć fakty. Dokumenty z badań to coś, od czego można zacząć.

 

Jeśli chodzi o konwencjonalne metody jakie obecnie obowiązują, mają one swoje dobre strony i według mnie dobrze by było, żeby były częścią pracy nad sobą. Psychoterapia sama w sobie jest dobrą rzeczą ale wybrakowaną - za mało jest równoległej pracy z ciałem, bez tego można utknąć lub wręcz zrobić sobie krzywdę. Emocje biegną kanałami w ciele, ten system na mnóstwo bezpieczników żeby nie doprowadzić do spalenia układu nerwowego i wiedza jak się nimi obsługiwać to według mnie sprawa kluczowa.

 

Z tymi technikami nie jestem pierwsza, są one wspominane już w starożytnych kulturach, tylko że od dawna jest deficyt ludzi, którzy opanowali to w praktyce i w dzisiejszych czasach są w stanie to usystematyzować, wytłumaczyć i wdrożyć.

 

Za granicą badania w tym kierunku są prowadzone. Kontaktowałam się z kilkoma uniwersytetami na świecie, które poważnie podchodzą do tego tematu i posiadają już obszerną literaturę naukową na ten temat, jednak dla mnie wycieczka do Rosji czy USA na tą chwilę nie wchodzi w grę. Poza tym prędzej czy później trzeba będzie pracować na to, żeby te metody trafiły do nas.

 ___

 

 

Społeczeństwo nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to głównie umowa. Społeczeństwa były i są różne, ich poziom inna kwestia. Ja nie preferuję współczesnego modelu życia ale skoro muszę, to znajduję w nim najlepszą możliwą dla siebie pozycję. Docelowo chcę zanieść mu to w czym ma braki bo jest ich ogrom.

 

Ze "specjalistami" jest właśnie ten problem, że będą dążyli do w pewnym sensie zrównania swojego pacjenta ze społeczeństwem, które pod wieloma względami jest wybrakowane. Jeśli poziom osoby jest głębszy niż kultura, w której przyszło jej żyć, depresja jest naturalną koleją rzeczy. Wielu "specjalistów" w ogóle nie bierze tego pod uwagę dlatego dla wielu cierpiących nic się nie zmienia.

 

Nie do końca rozumiem......żyjemy tu i teraz, wg norm i zasad danej społeczności......w takim razie do czego mamy się równać? do plemion amazońskich? kastowego społeczeństwa hinduskiego? muzułmanów?

 

 

Wybrałaś swoją drogę. W pierwszym poście opisałaś swój styl życia jako totalną izolację, bez kontaktu z rzeczywistością.....mieszkam w głębi lasu, sama, w pracy nie odzywam siè do nikogo, dla pewności zakładam słuchawki na uszy.........

 

Jesteś pewna, że to droga dla wszystkich? Osobiście, nawet w swoich fobiach społecznych, wciąż czuję się istotą stadną i kontaktu z drugim człowiekiem potrzebuję. Jak kania dżdżu. 


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#9 Arianne

Arianne

Napisano 12 wrzesień 2020 - 15:09

 

Nie do końca rozumiem......żyjemy tu i teraz, wg norm i zasad danej społeczności......w takim razie do czego mamy się równać? do plemion amazońskich? kastowego społeczeństwa hinduskiego? muzułmanów?

 

Jeśli wystarczająco długo i poprawnie pracuje się z system ciało - umysł to on sam wyznaczy kierunek. Wzorce które już są, mogą być odniesieniem. Nie ma potrzeby nic naśladować tylko samemu doświadczać co jest dla mnie najlepsze. Na początku są to małe kroki ale trzeba im regularnie poświęcać uwagę i budować w sobie odwagę by podejmować trudne decyzje.

 

 

Wybrałaś swoją drogę. W pierwszym poście opisałaś swój styl życia jako totalną izolację, bez kontaktu z rzeczywistością.....mieszkam w głębi lasu, sama, w pracy nie odzywam siè do nikogo, dla pewności zakładam słuchawki na uszy.........

 

Mój okres izolacji nie jest stały, teraz jest mi to potrzebne, za parę lat raczej już nie będzie. Wcześniej żyłam w kilku miejscach, pracowałam w kilku krajach za granicą, studiowałam z wymianą studencką, robiłam mnóstwo rzeczy. Na wszystko przychodzi odpowiednia pora.

 

 

Jesteś pewna, że to droga dla wszystkich? Osobiście, nawet w swoich fobiach społecznych, wciąż czuję się istotą stadną i kontaktu z drugim człowiekiem potrzebuję. Jak kania dżdżu.

 

Nie twierdzę, że każdy już musi być Jezusem ale każdy powinien podejmować jakieś kroki w dobrym kierunku. Nabierać świadomości tego, co łączy mnie z ludźmi i podejmować próby, by na miarę swoich możliwości robić coś w stronę poprawy. Czasem będzie to rozmowa, czasem zmiana pracy, czasem zostawienie partnera, czasem sprzedaż domu. To są rzeczy, z którymi każdy musi się mierzyć ale naprawdę marnym rozwiązaniem jest tkwić i nie mierzyć wyżej, bo tak robi większość. Są tacy, którzy z życia w ten sposób rzeczywiście czerpią i nie można im tego odmówić jeśli są na swój sposób szczęśliwi i spełnieni, ale jeśli ktoś ma depresję to znaczy że jakiś potrzebny ruch nie został podjęty, a siła większości to naprawdę mocno blokujący wewnętrznie argument.

 

Z moich obserwacji wynika, że ludzie nie pojmują czym jest akcja z perspektywy wewnętrznej - w kategorii pracy czasem nie musisz robić nic. Czasem może przyjść potrzeba żeby się odciąć i wyć przez miesiąc, dwa, sześć - i to jest ruch (!). Płacz to jest jeden z bardzo skutecznych sposobów by system się ruszył. Warto go wspomóc paroma innymi technikami ale sam w sobie jest oznaką intensywnej pracy wewnętrznej. Rodzaje płaczu są różne: z tęsknoty, z bezsilności, ze współczucia, ze wzruszenia - to wszystko trzeba brać.

 

Przeżywanie - jak sama nazwa wskazuje - ma sporo związku z życiem, ono często wymaga jakiegoś rodzaju bezczynności w świecie.


Użytkownik Arianne edytował ten post 12 wrzesień 2020 - 15:10


#10 Oreganok

Oreganok
  • Imię:Karim

Napisano 13 wrzesień 2020 - 15:16

Chers coquilles d'œufs @Arianne. Avez-vous entendu qu'une personne avec un niveau de conscience plus élevé pense d'une manière complètement différente qu'une personne avec un niveau de conscience bas, et par conséquent, ceux avec un niveau de conscience bas ne peuvent pas comprendre ce que dit la personne avec un niveau de conscience plus élevé?


 


Użytkownik Oreganok edytował ten post 13 wrzesień 2020 - 15:19


#11 Teraźniejszy

Teraźniejszy
  • Imię:Anastazy

Napisano 13 wrzesień 2020 - 17:41

הרמה הגבוהה ביותר של מודעות שמתעלמים ממנה לעתים קרובות היא פשטות הכוונה



#12 Arianne

Arianne

Napisano 13 wrzesień 2020 - 20:09

Chers coquilles d'œufs @Arianne. Avez-vous entendu qu'une personne avec un niveau de conscience plus élevé pense d'une manière complètement différente qu'une personne avec un niveau de conscience bas, et par conséquent, ceux avec un niveau de conscience bas ne peuvent pas comprendre ce que dit la personne avec un niveau de conscience plus élevé?

 

 

Vous avez raison. Je n'ai pas fini.

 

 

הרמה הגבוהה ביותר של מודעות שמתעלמים ממנה לעתים קרובות היא פשטות הכוונה

 

Po xx latach w pralce jednak można zapomnieć. Wystarczy wyjrzeć za okno.


Użytkownik Arianne edytował ten post 13 wrzesień 2020 - 20:18


#13 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 14 wrzesień 2020 - 11:09

@Oreganok tak tak biedne nic nie rozumiejące osiołki.......uważność na drugiego człowieka to chyba podstawowa cecha każdego mistyka.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#14 Arianne

Arianne

Napisano 14 wrzesień 2020 - 15:46

@Oreganok tak tak biedne nic nie rozumiejące osiołki.......uważność na drugiego człowieka to chyba podstawowa cecha każdego mistyka.

 

Wyszedł miecz obosieczny, też masz rację choć metafora innego języka jest tu na swój sposób wyjątkowo trafiona, tak to odczuwam.

Warto mieć świadomość o czym myślą ludzie zebrani na sali ale wyciągnięcie odpowiedniej średniej dla tłumu to nieraz trudne zadanie.

 

Próbuję coś zrobić. Ośrodek, z którym kontaktowałam się w Indiach nabrał ogromnej wiarygodności właśnie dzięki temu, że poddali grono zaawansowanych praktykujących duchownych badaniom - dzięki temu dziś sukcesywnie wdrażają techniki, które pomagają ludziom. Może się da. Nauka to w obecnych czasach język, który może pogodzić "cudzoziemców".

 

Mogę sprzedać taką ciekawostkę - mantrowanie jest jedną z technik tak intensywnie stosowaną w rozwoju duchowym między innymi z powodu fonetycznego nie wypowiadania, choć głębokiego pragnienia przekazania czegoś. Brak tego zabiegu powoduje tamowanie energii między klatką piersiową, a głową - w efekcie fizycznie może dziać się wszystko - duszności, infekcje w obrębie gardła, skoki ciśnienia, jest cały szereg możliwości.


Użytkownik Arianne edytował ten post 14 wrzesień 2020 - 15:58


#15 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 14 wrzesień 2020 - 20:07

 

Wyszedł miecz obosieczny, też masz rację choć metafora innego języka jest tu na swój sposób wyjątkowo trafiona, tak to odczuwam.

Warto mieć świadomość o czym myślą ludzie zebrani na sali ale wyciągnięcie odpowiedniej średniej dla tłumu to nieraz trudne zadanie.

 

 

 

No właśnie. Średnia dla tłumu to średnia dla wszystkich? Co zrobić z tymi, którzy nie pasują?

Wrócę do pierwszego posta, w którym się od społeczeństwa odcinasz....

 

I tutaj pozwolę sobie wkleić przetłumaczone z Jidysz słowa @Teraźniejszy, że: Najwyższym poziomem świadomości, który jest często pomijany, jest prostota intencji.


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#16 Arianne

Arianne

Napisano 14 wrzesień 2020 - 20:12

 

No właśnie. Średnia dla tłumu to średnia dla wszystkich? Co zrobić z tymi, którzy nie pasują?

Wrócę do pierwszego posta, w którym się od społeczeństwa odcinasz....

 

I tutaj pozwolę sobie wkleić przetłumaczone z Jidysz słowa @Teraźniejszy, że: Najwyższym poziomem świadomości, który jest często pomijany, jest prostota intencji.

Wszystkie odpowiedzi na zadane zagadnienia zostały już wyżej wyjaśnione, wystarczy uważnie czytać.



#17 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 14 wrzesień 2020 - 20:15

Widocznie nie czytam ze zrozumieniem, bo nie znalazłam tej odpowiedzi. 

 

Nie szukałabym kwadratury koła. Prostota intencji. Wystarczy. 


  • Moon73 lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#18 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 14 wrzesień 2020 - 23:30

@Arianne Piszesz:

 

"Za granicą badania w tym kierunku są prowadzone. Kontaktowałam się z kilkoma uniwersytetami na świecie, które poważnie podchodzą do tego tematu i posiadają już obszerną literaturę naukową na ten temat, jednak dla mnie wycieczka do Rosji czy USA na tą chwilę nie wchodzi w grę. Poza tym prędzej czy później trzeba będzie pracować na to, żeby te metody trafiły do nas."
 
W świecie nauki to tak nie działa. Jeśli naukowe badania są prowadzone, to wystarczy, że zostaną opublikowane i wtedy są powszechnie dostępne dla świata nauki. Nie żyjemy w zamkniętej wsi. Nie musisz być pośredniczką i orędowniczką tych badań. Żaden naukowiec nie uwierzy w Twoje wywody. Musi być podstawa naukowa, Twoje przeświadczenie o czymś niczego nie zmienia. 
 
 
"Ale jestem tu, bo może jednak jest jakiś cień szansy, że zaglądają tu specjaliści". "Chciałabym podjąć współpracę z gronem naukowym"
 
Jesteś niby w kontakcie z zagranicznymi uniwersytetami w USA i Rosji, ośrodkami w Indiach itd. Ale szukasz "grona naukowego" na prywatnych forach internetowych? Nie obraź się, ale dla mnie to co najmniej dziwne i trochę niepoważnie. Ja tego nie kupuję.
 
 
"To co się ze mną dzieje to bez wątpienia złoty gral psychologii"
 
I jeszcze piszesz, że przewidujesz przyszłość i porozumiewasz się telepatycznie. Przepraszam Cię, ale musisz popracować nad swoim ego i poważnie zadbać o kwestie swojego zdrowia. Chyba gdzieś się już dawno pogubiłaś. Ale jeśli wolisz tkwić w przeświadczeniu, że jeśli ktoś Cię nie rozumie, to jest na niższym poziomie (jak tu zasugerował po francusku jeden z dyskutantów), to masz do tego prawo. To najłatwiejsze tumaczenie - winni są inni. To wygodne.
 
 
Dla mnie jesteś typowym przykładem czegoś, co się nazywa syndromem uzależnienia duchowego. Popłynęłaś tak daleko, że sama uważasz się za ewenement duchowy w skali świata. Ale nie jesteś sama, to dotyka wielu osób. Znam w Warszawie osobę, która specjalizuje się w pomocy takim osobom. Na privie mogę dać namiar (i piszę to poważnie, bez sarkazmu i złośliwości).

Pozdrawiam Cię Samotniczko z Lasu, nie obrażaj się za ten post. Wyrażam moje zdanie po wielokrotnym uważnym przeczytaniu tego wątku.

 

  • ohnowow lubi to

#19 Arianne

Arianne

Napisano 15 wrzesień 2020 - 08:01

Widocznie nie czytam ze zrozumieniem, bo nie znalazłam tej odpowiedzi. 

 

Nie szukałabym kwadratury koła. Prostota intencji. Wystarczy. 

 

Tak, uważam, że nie czytasz ze zrozumieniem. Czytanie ze zrozumieniem to również zdolność wyciągania wniosków. Jeśli w zdaniu A pisze, że w piątek pada, a w zdaniu B, że chcieliśmy się w piątek opalać, to chyba można wywnioskować, że w takim przypadku zostaje tylko solarium lub nic.

 

 

@Moon73, również uważam, że pominąłeś ogromną ilość informacji zawartych w moich wcześniejszych wypowiedziach i to mimo zapewnienia, że przeczytałeś go wielokrotnie uważnie.

 

 

W świecie nauki to tak nie działa. Jeśli naukowe badania są prowadzone, to wystarczy, że zostaną opublikowane i wtedy są powszechnie dostępne dla świata nauki. Nie żyjemy w zamkniętej wsi. Nie musisz być pośredniczką i orędowniczką tych badań. Żaden naukowiec nie uwierzy w Twoje wywody. Musi być podstawa naukowa, Twoje przeświadczenie o czymś niczego nie zmienia.

 

Badania, które zostały przeprowadzone za granicą również są ogólnodostępne, a w Polsce nie ma ani jednej osoby, która potrafiłaby je wdrożyć w praktyce, ponieważ do tego potrzebne są odpowiednie umiejętności. To nie jest przepis na łykanie witaminy C, to jest bardzo złożony zestaw praktyk, który bezwzględnie wymaga osoby w nich biegłej. To, że gdzieś powstaną opracowane i podbite dokumenty, w tym przypadku nic nie zmienia dla regionów, w których brak odpowiednich ludzi. Podstawą naukową może być sam wywiad oraz najprostsze badanie psychiatryczne wykonywane w gabinecie, nie mam co do tego wątpliwości.

 

 

Jesteś niby w kontakcie z zagranicznymi uniwersytetami w USA i Rosji, ośrodkami w Indiach itd. Ale szukasz "grona naukowego" na prywatnych forach internetowych?

 

Niedoczytane, nieprzemyślane. Brak zdolności łączenia informacji. W Polsce nie ma ani jednego ośrodka naukowego, który by się tym interesował więc z kim te uniwersytety miałyby się kontaktować z prośbą o przeprowadzenie badań? Nie mówiąc już o tym, że Polska generalnie nie istnieje na mapie nauk o duchowości. Jedyną szansą byłaby jednostka równie przytomna, która zna realia naszego systemu edukacji i szuka sposobów na własną rękę, być może obserwuje gdzieś, np. tu. Ja znam z doświadczenia mnóstwo historii, jak wygląda hierarchia naukowa w praktyce - młodzi i zdolni o otwartych głowach trzymani pod butem, żeby przypadkiem któremuś nie udało się udowodnić, że ich przełożeni się mylą. Co najbardziej przykre, to że ta sytuacja w dużej mierze dotyka lekarzy - ludzi, którzy chcą nieść pomoc i wszyscy z góry im to uniemożliwiają. Sama potrzebowałam operacji i musiałam przejść przez konsultanta wojewódzkiego, krajowego, zagranicznego, dyrektorów różnych szpitali, jeździć po całej Polsce żeby w końcu dostać się do młodego chirurga, który zrobił nowatorskim sposobem to, czego nie potrafiły wysoko postawione placówki w Niemczech. Taki mamy świat, rozumiem, że dalej chcecie w tym tkwić i dziwić się, dlaczego mamy depresję narodową na tak wielką skalę.

Mam świadomość tego, jak musi myśleć człowiek, który próbuje zrobić coś poza systemem. To ludzie, którzy szukają tam, gdzie inni nie patrzą.

 

 

Nie obraź się, ale dla mnie to co najmniej dziwne i trochę niepoważnie. Ja tego nie kupuję.

 

Mnie napisanie tutaj nie kosztuje nic. Może jest jeden fakt, z którym rzeczywiście się nie obróciłam - podczas gdy zasobność mentalna naszego społeczeństwa jest na zatrważająco niskim poziomie, przychodzę na forum dla ludzi cierpiących na depresję, którzy w dużej mierze z powodu tej właśnie niskiej zasobności cierpią (a widzę tu użytkowników, którzy byli 15 lat temu i wciąż tkwią mniej więcej w tym samym punkcie) i zamiast chwytać coś, co wykazuje choć cień szansy na zmianę, zaczynają się złościć na to, że ktoś im wykłada bolesne fakty po czym reagują jak na załączonym obrazku. To jest dla mnie wciąż niepojęte, jak ludzie mogą w ten sposób obchodzić się z życiem jedynym jakie mają.

Utwierdzam się jedynie, że mentalnie odcięcie społeczne to z mojej strony był strzał w 10.

 

I jeszcze piszesz, że przewidujesz przyszłość i porozumiewasz się telepatycznie. Przepraszam Cię, ale musisz popracować nad swoim ego i poważnie zadbać o kwestie swojego zdrowia. Chyba gdzieś się już dawno pogubiłaś. Ale jeśli wolisz tkwić w przeświadczeniu, że jeśli ktoś Cię nie rozumie, to jest na niższym poziomie (jak tu zasugerował po francusku jeden z dyskutantów), to masz do tego prawo. To najłatwiejsze tumaczenie - winni są inni. To wygodne.

Dla mnie jesteś typowym przykładem czegoś, co się nazywa syndromem uzależnienia duchowego. Popłynęłaś tak daleko, że sama uważasz się za ewenement duchowy w skali świata. Ale nie jesteś sama, to dotyka wielu osób. Znam w Warszawie osobę, która specjalizuje się w pomocy takim osobom. Na privie mogę dać namiar (i piszę to poważnie, bez sarkazmu i złośliwości).

 

Przestało mnie to ruszać bo dziś to nie ja stoję po smutnej stronie barykady mimo tego co przeżyłam.

 

 

Pozdrawiam Cię Samotniczko z Lasu, nie obrażaj się za ten post. Wyrażam moje zdanie po wielokrotnym uważnym przeczytaniu tego wątku.

 

 הרמה הגבוהה ביותר של מודעות שמתעלמים ממנה לעתים קרובות היא פשטות הכוונה

 

Skoro tak lubimy widoczność prostoty intencji to twoją wyraźnie było plucie jadem przy jednoczesnym zachowaniu pozorów uprzejmości.

 

Nie ja zaczęłam. Prosiliście o to i to otrzymujecie.

 

Nie prowadzę dalszej dyskusji bo jest bezcelowa - jedynie widnienie wątku jest tym, czego potrzebowałam.


Użytkownik Arianne edytował ten post 15 wrzesień 2020 - 08:46


#20 Willow47

Willow47
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 15 wrzesień 2020 - 09:56

Przykre to, że obrażasz się, bo ktoś śmiał się sprzeciwić i nie zaakceptować twojego poczucia wielkości. Masz prawo czuć się tak jak się czujesz. Ja mam prawo nie widzieć w tobie mistyczki. 

Dla twojej wiadomości, czytam uważnie każdy post. Niektóre nawet wielokrotnie, po to, żeby nie pominąć niczego ważnego. Odpowiedzi nie znalazłam. 

Natomiast plucie jadem, które zarzucasz innym to nic innego jak pasywna agresja, którą epatujesz od pierwszego posta. 


  • WhiteBlankPage, Moon73 i Nann lubią to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych