Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Muszę się wygadać

Depresja

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
9 odpowiedzi w tym temacie

#1 szpaku123

szpaku123
  • Imię:Piotr

Napisano 01 wrzesień 2020 - 12:48


Cześć, pisze tu post bo już sam nie wiem co mam robić i co mi jest. Mam 19 lat i od dłuższego czasu czuje się beznadziejnie. Nie wiem dokladnie już ile może coś około roku. Czasem mam pare dni w których czuje sie nawet dobrze ale później przygnebienie znowu wraca. Czuję się jakbym w sumie nie mial za bardzo na co czekać, bo wiem ze to i tak mnie nie zadowoli. Kiedyś miałem takie punkty w swoim dniu lub ogólnie w życiu na które czekalem, wyczuekiwalem je i jakby mój dzien i życie miało przez to jakiś sens. Teraz nie mam nic takiego. Nie mam w ogóle motywacji żeby robić cokolwiek. Jeszcze teraz wracam do szkoły i dojdą kolejne obowiązki i czuje że sobie z nimi nie poradze bo nie moge przestać myśleć o tym jak jest beznadziejnie. Ogólnie czuje sie tak długo jednak miałem jednak okres w którym czułem się naprawde szczęśliwy. Wtedy gdy byłem z moją dziewczyna napawde miałem dużo motywacji iwgl. Jednak po tym jak ze mna zerwala świat mi się zalamał. Tak naprawde bylo to ok 5 miesiecy temu a ja nadal nie moge sobie z tym poradzić. Mialem okres w którym nie bylo źle ale ostatnio jakoś nwm czemu to się jeszcze nasiliło. Ogólnie stan przygnębienia jaki mam byl juz wcześniej ale nie byl on aż taki mocny. Byl od spowodowany problemami rodzinnymi, zreszta które jeszcze się nie skonczyły i trwaja nadal, jednak juz się do nich przyzwyczaiłem. Myślałem nad tym żeby iść gdzieś do jakiegoś terapeuty ale nie mam nawet tyle peniedzy ani chyba nawet chęci. Mieszkam sam z mama widzę się czasem jak przyjeżdża, i szczerze mowi mi i opowiada jak jest cięzko i to wprowadza mnie w jeszcze większe przygnębienie. Straciłem ochote wychodzić z domu. Najchętniej cale dnie ogladal bym filmy. Wiem ze może to być depresja jednak wiem ze nawet za bardzo nie mam jak jej pokonać. Dziękuje za przeczytanie tego.



#2 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage
  • Płeć:Kobieta

Napisano 01 wrzesień 2020 - 16:11

@szpaku123 witaj na forum.

A co wcześniej Ci pomagało? Wspomniales na początku o takich elementach dniach, które Cię mobilizowały.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#3 szpaku123

szpaku123
  • Imię:Piotr

Napisano 01 wrzesień 2020 - 18:18

@szpaku123 witaj na forum.

A co wcześniej Ci pomagało? Wspomniales na początku o takich elementach dniach, które Cię mobilizowały.

Cokolwiek tak szczerze. Wyjście ze znajomymi albo chociaż zagranie w jakąś gre, Albo granie na gitarze. Teraz kompletnie nie widze w tym sensu. Bo wiem że jak skończę grać albo przyjdę od znajomych to i tak bedzie beznadziejnie więc już nawet nie chce mi się wychodzić i samo wyjście nie sprawia mi przyjemnośći. 


Użytkownik szpaku123 edytował ten post 01 wrzesień 2020 - 18:22


#4 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage
  • Płeć:Kobieta

Napisano 01 wrzesień 2020 - 18:42

Myślę, że może jednak warto spróbować. Wiem, że nie masz ochoty za bardzo na to, ale może jakieś wspomnienia wrócą z tego okresu, gdy czułeś się lepiej.

Najbardziej wskazana byłaby terapia, ale wyczytałam, że nie bardzo masz za co. Orientowałes się na NFZ?

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#5 szpaku123

szpaku123
  • Imię:Piotr

Napisano 02 wrzesień 2020 - 17:32

Myślę, że może jednak warto spróbować. Wiem, że nie masz ochoty za bardzo na to, ale może jakieś wspomnienia wrócą z tego okresu, gdy czułeś się lepiej.

Najbardziej wskazana byłaby terapia, ale wyczytałam, że nie bardzo masz za co. Orientowałes się na NFZ?

Próbowałem, jest coś takiego, że czasem mam np 20 min w których mam jakies pozytywne nastawienie do wszystkiego i wtedy zazwyczaj biore jakąś gitare pogram moze minute doslownie. I uznaje, że to bez sensu i znowu jestem zniechęcony do wszystkiego. A do terapeuty to nawet nie jestem pewien czy chce iść 



#6 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 wrzesień 2020 - 18:17

@szpaku123 obawiam się, że bez terapuety czy leków (żeby wyregulować nieco nastrój) nie da rady...
A dlaczego nie chcesz iść do terapuety?

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#7 szpaku123

szpaku123
  • Imię:Piotr

Napisano 02 wrzesień 2020 - 21:46

@szpaku123 obawiam się, że bez terapuety czy leków (żeby wyregulować nieco nastrój) nie da rady...
A dlaczego nie chcesz iść do terapuety?

Szczerze to nie mam pojecia. Jakoś jak pomysle ze musze to wszystko zalatwiac i znaleźć na to czas to mi sie odechciewa. Wiem, że to może głupio zabrzmieć ale wole leżeć smutny w łóżku niż chodzić po lekarzach. Tym bardziej, że trudno mi sie przed kimś do końca otworzyć na żywo i opowiadać o swoich problemach. 



#8 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 wrzesień 2020 - 22:37

@szpaku123 myśle, że każdy z nas tak właśnie myślał i każdy z nas wolał do pewnego momentu leżąc w łóżku, topiąc się we własnym smutku. Ale w pewnej chwili człowiek pęka. Może zanim pękniesz na amen to zdecydujesz się na wizyte?
To zrozumiałe, że masz problem by mówić o swoich bolączkach, ale są terapeuci, przy których człowiek zaczyna mówić jak otwarta księga. :)
  • Moon73 i Nann lubią to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#9 Sarsm1

Sarsm1
  • Imię:Miłosz
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Gdynia

Napisano 03 wrzesień 2020 - 22:14

@szpaku123 Cześć może nie mnie to mówić lub pisać bo jestem nowy ale witaj na forum. Czytając o twoim problemie przypomniało mi się jak to wyglądało ze mną tyle że miałem 20 lat (od wielka różnica) i postanowiłem trochę napisać tu o moim rozstaniu (bo odniosłem wrażenie że to główna przyczyna twojego stanu). Każdy przechodzi je inaczej ale to raczej wiesz i nie ma na nie jakiegoś konkretnego lekarstwa i tak jak napisałeś "Szczerze to nie mam pojecia. Jakoś jak pomysle ze musze to wszystko zalatwiac i znaleźć na to czas to mi się odechciewa. Wiem, że to może głupio zabrzmieć ale wole leżeć smutny w łóżku niż chodzić po lekarzach. Tym bardziej, że trudno mi się przed kimś do końca otworzyć na żywo i opowiadać o swoich problemach." ja również podzielam to zdanie, i wcale tobie się nie dziwię że tak do tego podchodzisz, jednakże również nie zaprzeczę że wielu osobom to pomaga i może warto chociaż spróbować. Problem jest niestety też w tym jak mężczyźni są wychowywani na takich co płakać nie mogą, jak mają jakiś problem to nich sobie sami z tym poradzą i później rzeczywiście umieramy wcześniej niż kobiety bo wszystko w sobie tłamsimy. No ale to moje nieszczęsne rozstanie, jak wspomniałem w wieku 20 lat rozstałem się z moją byłą dziewczyną z którą byłem bagatela 2,5 roku. Już były plany że ja rezygnuję ze studiów tam gdzie je zacząłem i razem zamieszkamy w trójmieście i zaczniemy studia (ona była rok młodsza a tak to byśmy zaczęli równocześnie studia). Wiązało się to w moim przypadku na wzięciu kredytu studenckiego co zrobiłem (ona zresztą też tak zrobiła) i przeprowadzeniu się do totalnie obcego miasta wspólnie. Oczywiście nie wnikając w szczegóły ona wylądowała w Warszawie, a ja w Gdańsku.... Gdzie w sumie z mojej strony nie było już odwrotu, i stwierdziliśmy że cóż nie ma sensu tego dalej ciągnąć i się rozstaliśmy. Żebyś ty widział jak ja rozpaczałem, życie się dla mnie skończyło.... tak jak piszesz nic nie miało sensu, a ja zdecydowanie jestem osobą która trzyma w sobie wszystko przed znajomymi (choć ciężko zwierzać się osobom z grupy których znasz nie cały miesiąc bo nikogo innego nie było ..) więc co mogłem innego zrobić jak skończyć swoje nędzne życie.... Myśli były tak nie do zniesienia, więc żeby nie zabić się zacząłem chodzić do klubów i pić ale tak pić żeby nie pamiętać jak wróciłem do domu, a trzeba dodać że z starego miasta na przymorze na stancję było z jakieś 8 kilometrów podobno w tamtym czasie i tych okolicach często miały miejsca różne pobicia no i sobie umyśliłem że może po drodze ktoś mnie pobije ja walnę głową w krawężnik a ja sobie odejdę (trochę to tchórzostwo jak tak teraz o tym myślę bo zamiast sam ze sobą skończyć liczyłem na bandę dresów). Jak pewnie się domyślasz nic się nie wydarzyło nigdy podczas tych moich pijackich wędrówek. Więc podsumujmy w tamtym okresie rozstałem się z ukochaną osobą dla której przeprowadziłem się do obcego miasta, a żeby to zrobić zrezygnowałem z studiów gdzie prawie ukończyłem rok no ale musiałem wycofać moje papiery żeby wziąć udział w rekrutacji na studia w Gdańsku więc nigdy formalnie nie ukończyłem tamtego roku i nie miałem do czego tam wracać w czasie niepowodzenia na nowej uczelni i na dokładkę wziąłem kredyt studencki.... To że rodzice byli na mnie wściekli to jakby nic nie powiedzieć od samego początku byli temu przeciwni i dawali mi o tym znać przy każdym telefonie, "przebimbałeś na garnuszku rodziców cały rok i co z tego masz nic!!!!!", "jak się tobie nie uda będziesz musiał spłacać sam kredyt jak sobie poradzisz my nie mamy z czego" itd. Więc sytuacja nie była różowa, a pewnie się domyślasz że mój stan nie sprzyjał temu aby zaliczyć semestr. Więc jedyną moją opcją było narzucić na siebie tyle obowiązków żeby zapomnieć o wszystkim i skupić się na nauce. Pozbieranie się z tamtej sytuacji zajęło mi sporo czasu nie wiem rok może dwa. Morał z tej bajki jest taki że w moim przypadku lekiem na mój stan depresji jaką wtedy miałem był czas i harówka. Mam nadzieję że nigdy nie będziesz musiał być w takim stanie jak ja wtedy to był koszmar na jawie.  To czego mnie nauczyły moje sytuacje życiowe to to że życie wygląda jak role koster i tak jak są złe chwile tak i wracają te dobre. Trzymaj się tam i głowa do góry.



#10 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 04 wrzesień 2020 - 01:00

@szpaku123 Wiesz, stany depresyjne dotykają bardzo często ludzi wrażliwych. Rozumiem, że bardzo przeżywasz to rozstanie. To naturalne. Ja swoją pierwszą nieudaną miłość (byłem też mniej więcej w Twoim wieku) przeżywałem ze dwa lata. Śniła mi się po nocach. Jakoś wtedy wydawało mi się, że to ta i żadna inna i że mnie straszne nieszczęście spotkało, bo straciłem wszystko. To uczucie jest oczywiście autentyczne, mamy w tym wieku zazwyczaj dość wyidealizowany obraz miłości.

Ale to wszystko zgaśnie, musi trochę czasu minąć. 5 miesięcy to jeszcze dość świeża sprawa i ciężko Ci jest przestawić się na nowy tor. Postaraj się tę niemiłą sprawę coraz bardziej traktować nie jako karę a jako doświadczenie. Bo właśnie doświadczenie w takich kwestiach będzie Ci potrzebne. Ludzie rozstają się w o wiele dramatyczniejszych okolicznościach i po wielu latach wspólnego życia. Przeżyłem to kilkakrotnie. Co się wtedy stanie, gdy spotka Cię coś takiego? Będziesz musiał się z tym zmierzyć. To normalne, ludzkie, życiowe doświadczenia. Byłbyś niesamowitym szczęściarzem, gdybyś w wieku 18-19 lat trafił na miłość do grobowej deski. Rozumiem, że czujesz się teraz podle i niekomfortowo, ale Twoja sytuacja nie jest niczym szczególnym. Nie zrozum mnie źle - rozumiem, że dla Ciebie to bardzo szczególna sytuacja i teraz najważniejsza, ale warto sobie uświadomić, że jest ona doświadczeniem naprawdę większości ludzi. I w tym sensie czymś normalnym. Przyjmij to, przerób, wyciągnij wnioski i idź dalej.
 
Druga sprawa. Jak przedmówczyni również zachęcam Cię do podjęcia jakichś kroków dotyczacych szukania pomocy u psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry. Twój stan apatii, niechęć do jakichkolwiek aktywności mogą same nie minąć. A są świetnym początkiem do rozwinięcia się depresji. Piszesz "wolę leżeć smutny w łóżku". Na razie masz wybór, bo chcesz skupić się na przeżywaniu, to trochę przynosi ulgę. Ale jak depresja się rozwinie, to nie będziesz już miał wyboru. Będziesz MUSIAŁ leżeć smutny w łóżku. Uwierz mi, to istotna różnica.
Mnie depresja dopadła, ponieważ nie przepracowałem żałoby po bliskiej osobie. Na początku rozpaczanie przynosiło mi rzeczywiście ulgę (co w żałobie jest zrozumiałe, trzeba swoje przeżyć). Ale gdy ten stan nie odpuszczał, to zaczął się koszmar. Już nad nim nie panowałem ani w żaden sposób nie mogłem sobie pomóc. Pozostało leczenie. Myślę, że jeszcze masz szansę, żeby przeciwdziałać i nie lekceważyć objawów, które opisujesz. Powodzenia!

  • SadFrog lubi to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Depresja

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych