Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

jak wybaczyć sobie i naprawić sobie samoocenę?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 Speedy95

Speedy95
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:okolice Gryfina

Napisano 26 sierpień 2020 - 18:28


proszę napiszcie.. bo ani jedno ani drugie nie potrafię za to jestem zły na siebie i o wszystko się obwiniam i ciągle przepraszam tylko..



#2 Wisienka770330

Wisienka770330
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 26 sierpień 2020 - 20:09

Niestety nie pomogę bo mam podobny problem. Może nie w sensie wybaczania sobie bardzo ciężkich grzechów/czynów bo takich chyba nie popełniam. I Ty na pewno też nie popełniasz.
W moim przypadku są to zbyt częste drobne błędy których nie potrafię sobie wybaczyć. Ogólnie jak nie raz pisałam (ostatnio często tu o tym pisze bo pomaga mi to że wyrzucam to z siebie) pilnuje się z każdym zdaniem, słowem, walczę ze swoją potrzebą gadulstwa. Nie potrafię w ogóle wyczuwać granic co mogę powiedzieć i ile dziennie napisać/powiedzieć aby nie było to przesadą i zbyt męczące dla innych. W domu od kilku tygodni jest dużo lepiej pod względem atmosfery. Tata wyciszony jest. Wczoraj tylko na moment się zdenerwował przed wyjazdem ale to z mojej winy. Potem było wszystko ok. W porę zamknęłam dziób. Moje gadulstwo, zbyt wiele zdań jak coś np chcę przekazać jest głównym powodem nerwów rodziców i zwyczajnie są tym zmęczeni. Mówią to wprost i staram się używać krótkich zdań ale nie zawsze mi to wychodzi.
Potrzebują więcej ciszy, spokoju a nie nadającego radia Europa w domu.
Ostatnio mama stała się bardziej nerwowa z tego powodu.
Telefon od prawie tygodnia nie używam (wyciągnęłam kartę SIM i nie sprawdzałam jeszcze od prawie tygodnia czy mam jakieś smsy itp). To w ramach odwyku od mojej obsesji pisania smsów codziennie przynajmniej raz dziennie.. Czuję że jest minimalnie lepiej skoro wytrzymałam tydzień.
Korzystam tylko z telefonu stacjonarnego jak jest pilna potrzeba kontaktu z kimś. I niestety internet - co widać.. Ale trochę mniej i staram się to kontrolować.. Chyba.
Ogólnie wracając do tematu poczucie winy i brak umiejętności funkcjonowania w jakiejkolwiek relacji koleżeńskiej bez ciągłych wyrzutów sumienia że jestem męcząca (a faktem nie podlegającym dyskusji jest fakt że bywam męcząca) - to jeden z moich problemów. Być może trochę przesadnie wpojony przez rodziców ale sama też dostrzegam ten problem. Dlatego łatwiej mi funkcjonować samotnie niż wciąż martwić się czy nie przesadziłam z ilością słów dziennie wypowiedzianych napisanych. Tu pisze nadal ale bardzo bym chciała nauczyć się też bez portali społecznościowych funkcjonować. To chyba jednak jeszcze zbyt trudne dla mnie- taka całkowita samotność.
Dopóki nie nauczę się wyczuwać granic co mogę a co nie w relacjach z ludźmi - nigdy nie odnajdę się mimo serca na dłoni do ludzi w żadnej relacji. Terapia pod tym kątem idzie mi opornie.
Nie mam żadnej rady dla Ciebie. Ale rozumiem temat..
Nie potrafię też wybaczyć sobie też innych rzeczy. Ale nie chcę w Twoim wątku uzewnętrzniać się za bardzo.

#3 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 26 sierpień 2020 - 20:44

@ Speedy95 Wiesz, jeśli chodzi o samoocenę, to raczej nie ma na to złotej rady. Zazwyczaj ludzie latami wypracowują stan, w którym umieją spojrzeć na siebie w miarę obiektywnie. Piszę "w miarę" bo chyba nie jest mozliwe całkowite obiektywne ocenienie samego siebie. Ale warto się starać. 

 
Jedyne, co mi teraz przychodzi do głowy, to pracowanie nad tym, żeby nigdy siebie samego nie oceniać pod wpływem emocji. I to zarówno negatywnych jak i pozytywnych. Emocje zaburzają, można się niedocenić albo w drugą stronę - przecenić.
 
Dobrym sposobem, moim zdaniem, jest też czasem odwołanie się do autorytetu. To może być ktokolwiek, kto w Twoim życiu jest ważny, kogo postrzegasz jako prawdziwego przyjaciela i rosądnego człowieka. W moim przypadku jest to mój ojciec, który jest niezwykle prawym i uczciwym człowiekiem. Zawsze gdy mam jakiś dylemat związany z samym sobą, to zastanawiam się, co powiedziałby o tym mój ojciec, albo co by zrobił w mojej sytuacji. Wtedy nagle rzeczy, które mnie w danej sprawie mamią, znikają i zostaje prosta rzeczywistość. To takie mentalne powołanie zewnętrznego obserwatora. U mnie działa.
 
Jeśli zaś chodzi o umiejętność wybaczania sobie, to też jest trudna sztuka, bo zależna od tego, co chcesz sobie wybaczyć i ile rzeczywiście Twojej winy jest w danej sytuacji. Pewne rzeczy wybaczamy sobie więc łatwo, a pewne wymagają nieraz lat akceptacji. Wiesz, wydaje mi się, że każdy ma w życiu takie rzeczy, których nie może sobie darować i chciałby cofnąć czas. Uważam, że to normalne, ale przesadne traktowanie tego jest zwyczajnie niezdrowe. Jako ludzie popełniamy błędy, mamy do tego prawo.

  • d z i k a lubi to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych