Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja poporodowa - tragiczne zdarzenie w Szczecinie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 19 sierpień 2020 - 19:53


safeimage_qqxrpqr.jpg

 

 

Piszę o tym na świeżo z mojego regionu, bo dziś żyje tym cały Szczecin.
 
Wczoraj ogłoszono poszukiwania 37-letniej Olgi Brążkowskiej. Psycholożka, terapeutka, wiceprezes stowarzyszenia SOS dla Rodziny.
 
Trzy miesiące temu urodziła dziecko i zachorowała na depresję poporodową. Wczoraj rano wyszła z domu w Szczecinie, nie zabierając nic. Niestety dziś rano znaleziono jej ciało. Rzuciła się do małego jeziorka Rusałka, nieopodal miejsca zamieszkania.
 
Na szczecińskich portalach rozgorzały dyskusje o depresji, setki komentarzy, zazwyczaj pisanych przez ludzi nie mających pojęcia, czym jest ta choroba. Zaczęło się odsądzanie od czci i wiary najbliższych tej kobiety i lekarzy. Ludzie, nie znając tej rodziny, założyli, że jeśli targnęła się na życie, to bliscy ją pozostawili. To mnie wkurwia najbardziej. Ludzie dalej myślą stereotypowo o tej chorobie, nie przyjdzie im na myśl, że są tacy, którzy leczą się latami, mają wsparcie rodziny a i tak kończy się wszystko tragicznie. Nie ma tu po prostu reguły. A takie wieszanie psów na rodzinie, gdy nie zna się sytuacji, to zwykłe okrucieństwo (cytuję niektóre komentarze: "pewnie nie kochała swojego dziecka", "tak to jest gdy najbliżsi zapatrzeni są w smartfony").
Napisałem na fejsie o tym post i okazało się, że trafiłem w punkt. Odezwała się do mnie znajoma pani Olgi i okazało się, że rzeczywiście Olga miała wsparcie i leczenie. Po prostu się nie udało. A teraz rodzina musi wszędzie czytać jak bardzo zawiodła.

 

 



#2 molenka

molenka
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 sierpień 2020 - 20:59

Widziałam dziś informację o tej tragedii. 

Mnie reakcja ludzi wcale nie dziwi. Dla wielu ludzi ocenianie innych jest niezbędne do życia jak tlen ;)

Nie mają wiedzy na temat autentycznej sytuacji, depresji poporodowej, ale zabrać głos muszą, bo się uduszą.

To kolejny dowód i powód, by edukować społeczeństwo w temacie zaburzeń psychicznych. Bardzo trudno jest osobom niechorującym zrozumieć co się dzieje z człowiekiem w depresji i też się temu nie dziwię. Jak wytłumaczyć komuś ten zbiór paradoksów?

 

Depresja poporodowa jest według mnie szczególnie trudna, bo z jednej strony jest maleńka istotka, dziecko, które mama nosiła pod sercem, a z drugiej ogromna rozpacz i niemoc emocjonalna... Brak słów, by to opisać. 

 

Współczuję serdecznie najbliższym Olgi, a przede wszystkim jej dziecku.

Będę pamiętać w modlitwie.


Dołączona grafika

#3 Speedy95

Speedy95
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:okolice Gryfina

Napisano 20 sierpień 2020 - 01:35

nikt kto ma wszystko osób z depresją nie zrozumie czemu? bo ma wszystko ale nie ma empatii a takiej osobie jak ta terapeutka

jest naprawdę ciężko nie ważne czy to zwykła depresja, czy depresja poporodowa czy depresja będąca odczynem jakiegoś

innego zaburzenia czy depresja będąca razem z PTSD czy depresja nerwicowa czy jakakolwiek depresja.. serio jest ciężko..

tylko niektórzy nie są w stanie pojąć to wszystko bo mają smartfon.. nie mają serca.. mają możliwość pisania postów na FB..

nie mają możliwości spojrzenia na to wszystko.. z innej strony.. bo nigdy nie byli w ciężkiej sytuacji.. dla wielu jedyna ciężka sytuacja..

to pojęcie tego co osoby z depresją czują.. bo są niedowartościowanymi ludźmi.. bo mają zwyczajnie za mało serca..

by pojąć.. że dla niektórych to co jest piękne.. innym.. przychodzi za szybko.. i ciężko im to pojąć bo nie byli nigdy w tej sytuacji..

niestety sorry jak napisałem zbyt ostro ale szkoda mi tej kobiety jak i wszystkich którzy odeszli przez problemy z którymi sobie nie dali rady..

nie ważne czy to depresja wywołana przez poród czy to depresja wywołana przez molestowanie, gwałt i późniejszy poród będący konsekwencją..

nie ważne czy to traumy czy to załamanie przez to że nauczyciel ucznia mobbingował czy to że uczeń był ofiarą uczni czy tym podobne sprawy..

nie ważne czy to przemoc psychiczna czy cokolwiek by to nie było mi szkoda ludzi którzy mają ciężko bo rozumiem ich bo też mam jak oni.


Użytkownik Speedy95 edytował ten post 20 sierpień 2020 - 01:37

  • Wisienka770330 lubi to

#4 Wisienka770330

Wisienka770330
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 20 sierpień 2020 - 02:50

Wasze wypowiedzi uzmysłowiły mi że nie zawiodłam swojego brata sw pamięci.. Zrobiłam wszystko co mogłam.. Nikogo tak mocno nie kochałam. Niby to wiem bo przepracowałam to na terapii i wciąż przepracowuje żałobę (trochę długo ale to skomplikowane w moim przypadku i nie będę tego przyśpieszać choć jest od 2 lat dużo lepiej).Jak co roku im bliżej 25 sierpnia tym mi trudniej a w tym roku szczególnie boleśnie to przechodzę (być może też wpływ innych stresów i wzmożone uczucie samotności od kilku dni).
Głębokie wyrazy współczucia dla rodziny Olgi.

Załączone pliki


Użytkownik Wisienka770330 edytował ten post 20 sierpień 2020 - 02:54

  • Speedy95 i Moon73 lubią to

#5 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 sierpień 2020 - 05:24

Wasze wypowiedzi uzmysłowiły mi że nie zawiodłam swojego brata sw pamięci.. Zrobiłam wszystko co mogłam.. Nikogo tak mocno nie kochałam. Niby to wiem bo przepracowałam to na terapii i wciąż przepracowuje żałobę (trochę długo ale to skomplikowane w moim przypadku i nie będę tego przyśpieszać choć jest od 2 lat dużo lepiej).Jak co roku im bliżej 25 sierpnia tym mi trudniej a w tym roku szczególnie boleśnie to przechodzę (być może też wpływ innych stresów i wzmożone uczucie samotności od kilku dni).
Głębokie wyrazy współczucia dla rodziny Olgi.

Jest w ogole jakis proponowany czas i jesli jest, to niby po co, dlaczego, i jaki idiota to wymyslil?

 

Nie napisze nic nowego, ludzie po prostu nie wiedza a oceniac musza. Kazdy jest specjalista i ma gotowe rozwiazanie.. Z tymi komentatorami zycie wydaje sie byc bardzo proste. 


  • Wisienka770330 lubi to

#6 zaratustra

zaratustra
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:...

Napisano 20 sierpień 2020 - 08:50

safeimage_qqxrpqr.jpg

 

 

Piszę o tym na świeżo z mojego regionu, bo dziś żyje tym cały Szczecin.
 
Wczoraj ogłoszono poszukiwania 37-letniej Olgi Brążkowskiej. Psycholożka, terapeutka, wiceprezes stowarzyszenia SOS dla Rodziny.
 
Trzy miesiące temu urodziła dziecko i zachorowała na depresję poporodową. Wczoraj rano wyszła z domu w Szczecinie, nie zabierając nic. Niestety dziś rano znaleziono jej ciało. Rzuciła się do małego jeziorka Rusałka, nieopodal miejsca zamieszkania.
 
Na szczecińskich portalach rozgorzały dyskusje o depresji, setki komentarzy, zazwyczaj pisanych przez ludzi nie mających pojęcia, czym jest ta choroba. Zaczęło się odsądzanie od czci i wiary najbliższych tej kobiety i lekarzy. Ludzie, nie znając tej rodziny, założyli, że jeśli targnęła się na życie, to bliscy ją pozostawili. To mnie wkurwia najbardziej. Ludzie dalej myślą stereotypowo o tej chorobie, nie przyjdzie im na myśl, że są tacy, którzy leczą się latami, mają wsparcie rodziny a i tak kończy się wszystko tragicznie. Nie ma tu po prostu reguły. A takie wieszanie psów na rodzinie, gdy nie zna się sytuacji, to zwykłe okrucieństwo (cytuję niektóre komentarze: "pewnie nie kochała swojego dziecka", "tak to jest gdy najbliżsi zapatrzeni są w smartfony").
Napisałem na fejsie o tym post i okazało się, że trafiłem w punkt. Odezwała się do mnie znajoma pani Olgi i okazało się, że rzeczywiście Olga miała wsparcie i leczenie. Po prostu się nie udało. A teraz rodzina musi wszędzie czytać jak bardzo zawiodła.

 

 

 

Tak to jest... w moim regionie z kolei... na poczatku pandemii... pewien znany lekarz byl na urlopie we Wloszech i przywiozl ze soba znanego wirusa... na forach rozgorzala dyskusja gdzie on to nie byl majac tego wirusa i ile to ludzi nie musi byc przez niego na kwarantannie... podobno przyjmowal pacjentki po powrocie z Wloch... wszystko okazalo sie nieprawda... niestety Pan doktor popelnil samobojstwo... Znalem go o tyle, ze moja zona lezala na oddziale gdzie byl ordynatorem... sprawial wrazenie milego goscia... to samo slyszalem od innych osob... jego pacjentow, studentow... i jakos nie moge sobie wyobrazic, ze hejt moze pchnac kogos do czegos takiego... moze jednak moze... internet to straszne paskudztwo...


pozdrawiam, Zaratustra

#7 Nann

Nann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 sierpień 2020 - 08:57

 

Tak to jest... w moim regionie z kolei... na poczatku pandemii... pewien znany lekarz byl na urlopie we Wloszech i przywiozl ze soba znanego wirusa... na forach rozgorzala dyskusja gdzie on to nie byl majac tego wirusa i ile to ludzi nie musi byc przez niego na kwarantannie... podobno przyjmowal pacjentki po powrocie z Wloch... wszystko okazalo sie nieprawda... niestety Pan doktor popelnil samobojstwo... Znalem go o tyle, ze moja zona lezala na oddziale gdzie byl ordynatorem... sprawial wrazenie milego goscia... to samo slyszalem od innych osob... jego pacjentow, studentow... i jakos nie moge sobie wyobrazic, ze hejt moze pchnac kogos do czegos takiego... moze jednak moze... internet to straszne paskudztwo...

Ludzie sa paskudni, nie Internet.



#8 Wisienka770330

Wisienka770330
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 20 sierpień 2020 - 13:02

@Nann niby rok.. u mnie miną 4 lata 25 sierpnia i mogę powiedzieć prawdę szczerą że dopiero od 2 lat czuję się lepiej i radzę sobie z tym. Odzyskałam swoją miłość do życia, nie mam już tych nasilonych ataków nerwicowych. Są ale rzadko i mniej intensywne. Przez 4 lata przepracowałam z pomocą swojej psycholog połowę etapów i według niej mam tego ni cholery nie przyśpieszać. Wyrzucać z siebie cały czas tęsknotę i inne emocje, jeździć na cmentarz kiedy potrzebuje a nie kiedy wypada itp. Tam gdzie brat jest niestety dzieli nas odległość i dodatkowo utrudniony dojazd z 3 przesiadkami. Dlatego mogę tylko co ok 2 miesiące tam jeździć. Tata mnie zawozi. W tym roku przez epidemię zrezygnowałam z pobytu tam dłuższego jak w każde lato jeździłam z noclegiem żeby pobyć kilka dni na miejscu. I na cmentarzu bez ograniczeń ile chce w ciągu dnia i spacerując przy jeziorze gdzie on kochał być i chodzić na ryby.
Mam w Kamieniu Pomorskim przy grobie dziadków taką tabliczkę z Jego zdjęciem ku pamięci i codziennie zapalam znicz. To mi bardzo pomaga. 2 razy dziennie jeżdżę na moment na cmentarz.
Edit: przepraszam administrację za offtop.. Toż to nie na temat i nie mój wątek 😠 . Dopiero dotarło do mojego durnego łba 😕 .

Użytkownik Wisienka770330 edytował ten post 20 sierpień 2020 - 15:33

  • Nann lubi to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych