Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Mam zaburzenie, tylko nie wiem jakie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
62 odpowiedzi w tym temacie

#1 desperat

desperat

Napisano 01 sierpień 2020 - 21:32


Mam problem - podejrzewam u siebie jakieś zaburzenie, nie byłem z tym u lekarza. Tamtego roku we wrześniu rzuciłem palenie. Ten rok jest dla mnie pechowy, bo pierwsze całkiem traumatyczne symptomy swego zaburzenia przypominam sobie od sylwestra, który był felerny bo moi rówieśnicy od dłuższego czasu chcieli mnie zeswatać z całkiem atrakcyjną ich znajomą, ale - tak wtedy myślałem - pod wpływem alkoholu mi odbiło, zacząłem się wyżalać na swój temat i ogólnie zrobiłem z siebie świra do tego stopnia, że prawie dwa lata dąsów na poszukiwanie okazji do imprez na swatkę poszły się paść. W zasadzie ona i ja nie mieliśmy żadnej części wspólnej we względzie zainteresowań, także wydaje mi się, że samo rozstanie raczej odbyło się bez większego żalu dla mnie.

 

Na drugi dzień myślałem, że mam niezdrowego kaca, ale ciężkie traumy utrzymały się ponad dwa tygodnie. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że coś ze mną może być nie tak. Po upływie tych dwóch tygodni objawy osłabiły się. Później wzmogły się, a teraz wydaje mi się, że ta gehenna trwa nieprzerwanie. Straciłem do dzisiaj kompletnie zainteresowanie swoim hobby i wszystkim co do tej pory w życiu mnie ogólnie kręciło. Nic we mnie nie uwalnia chemii, nie powoduje, że mam sprzężenie zwrotne na bodźce w tym sensie, że jak poczuję woń kwiatów, to one tylko dla mnie pachną, nie powoduje to we mnie jakiegoś uniesienia. To samo gdy przemywam twarz, kiedyś to było dla mnie przyjemne, wyzwalało pewne bodźce, dziś kompletnie nic, zupełnie jak bym prał skarpety. Nie potrafię się też cieszyć, mogę na palcach jednej ręki wyliczyć co mnie w tym miesiącu szczerze ucieszyło. Z resztą ta radość jeśli już bywa to jest bardzo krótkotrwała, nie trwa dłużej niż 3 do 5ciu sekund.

 

Wiem, że popędu seksualnego nie mierzy się linijką, ale orgazmy stały się jakoś co najmniej o połowę dla mnie mniej przyjemne i ogólnie jest mi ciężko nakręcić się do poziomu ekscytacji żeby później mieć z tego jakąś satysfakcję. Mam poczucie, że wzwody, nawet jeśli dłużej nie onanizuję się nie są drewniane, wydaje mi się, że mam ot taką twardszą trochę parówkę. Tutaj mam wrażenie, że mnie jakoś psychika oszukuje, bo fizycznie do członka w zwodzie raczej nie mogę jakichś roszczeń, po prostu mam takie psychiczne wrażenie, że nie jest w pełnym wzwodzie.

We wrześniu tamtego roku rzuciłem palenie, ale po pewnym czasie emocje strasznie nie dawały mi spokoju w domu i pracy. Co jakiś czas miewam napady żalu do siebie, często też płaczu. Bywam agresywny, jest to taki rage jak to dzisiejsza młodzież by określiła. Do tego miewam niepokoje i nieprzespane noce. Zasadniczo gdy nie paliłem każda noc była nieprzespana albo wymęczona kilkoma pobudkami, taki sen w gruncie rzeczy trwał ze 2-3 godziny. Co dziwne w ciągu dnia nie narzekałem na senność czy brak energii, ale moja wydajność raczej szału nie robiła. Wytrzymałem tak do lipca tego roku, kupiłem podgrzewacz tytoniu, który używam tylko w domu w konspiracji. Gdy go aktywnie użytkuję pozbywam się nieprzespanych i zerwanych nocy, a żale i płacze skutecznie tłumię, pozostaje mi tylko problem huśtawki emocjonalnej, zmienności nastroju no i brak odczuwania przyjemności z czegokolwiek. Paliłem wcześniej 20 lat. Teraz za razem zużywam średnio 3-4 wkłady. Trochę dużo, ale niby mniej szkodliwe jest to dla zdrowia, a mam jednak spokój na jakiś czas. W pracy nie używam podgrzewacza wcale i objawy opisane powyżej do mnie wracają, czasami z taką intensywnością, że jest to szczerze nie do zniesienia. W dniach, gdzie rezygnuję z masturbacji, moje problemy emocjonalne nasilają się. Z wyników wyszukiwania Google na różne sposoby po objawach wychodzi na to, że może to być anhedonia, początki depresji (robiłem testy w dwóch ankietach), a nawet schizofrenia...

Gdybym miał w zdaniu zawrzeć co mi dolega, stwierdził bym, że coś zabrało część mnie, że moja dusza umarła, pozostało tylko żywe ciało. Brzmi to lirycznie, ale chyba tak najłatwiej to określić. Chyba rozumiecie dlaczego boję się iść do lekarza? Jak dostanę prochy, po których nie będę mógł poruszać się pojazdami mechanicznymi pozostanę całkiem w kropce, nie będę miał z czego żyć. Mogę liczyć tylko na siebie we względzie utrzymania, jestem sam jak palec, taki bezpański kutas. To też druga historia, bo z momentem gdy zatraciłem dotychczasowe zainteresowania mam natręctwo myśli na temat związków partnerskich i tego co w tym względzie w moim życiu odpuściłem. Od zawsze byłem singlem i nigdy na poważnie nie wszedłem w związek z żadną kobietą. Nigdy swoich decyzji nie żałowałem, jednak teraz gdy próbuję wracać do starych zajęć moja głowa robi się zajęta żalem, tym że na mojej drodze pojawiły się wspaniałe kobiety, które puściłem wolno, nigdy wobec ich nie podjąłem żadnej inicjatywy.

 

To może być inny mój problem bo bujam się ze stulejką odkąd pamiętam, teraz już muszę iść na zabieg, bo higiena staje się niemalże niemożliwa i już od tego nie ucieknę, ale nie mam planów co do tego aby używać członka do czegoś więcej niż masturbacji i sikania. Moje relacje z płcią przeciwną od dziecka były opłakane, nie miałem siostry, nie miałem koleżanek. Głupie zagadanie sprawiło by mi spory problem, do tego przy tym wzbudziła by się we mnie tona kompleksów i wyraźna nerwowość. Mam swoje lata, jeśli życzył bym sobie partnerki w moim przedziale wiekowym +/-7 lat, z jakimiś wspólnymi zainteresowaniami to mogę już pomarzyć, wszyscy w tym wieku od dawna są w związkach. Mieszkam w małym mieście, więc szanse mam tym mniejsze. Z resztą w tym stanie, nawet gdyby szukanie partnerki było by dla mnie terapeutycznie wskazane, to trzeba by było to odpuścić i zająć się moim zaburzeniem w pierwszej kolejności.

Jeśli to depresja, na moje nieszczęście terapia trwa całkiem długo i może pojawić się reemisja. Łudzę się, że mi to samo przejdzie i nie wróci. Może się też pogorszyć, jeśli to nastąpi dopiero wtedy planuję wizytę. Pomijam już fakt, że tego rodzaju zabiegi (prochy+psychoterapia) czasem nie przynoszą żadnych rezultatów pomimo kilkuletnich poszukiwań odpowiednich leków. Ostatnio do tego doszły marzenia samobójcze w tych najgorszych chwilach. Napisałem marzenia, bo nigdy raczej się na to nie zdobędę, jak zawsze zabraknie mi odwagi, na tyle to znam siebie.

Proszę o odpowiedź na wszystkie pytania i sugestie własne:
1/ Do czego takie objawy mogą pasować? Chodzi mi o wyliczenie możliwych chorób, które te objawy obejmują
2/ Cóż to może być za zaburzenie? Co za schorzenie jest najbardziej prawdopodobne?
3/ Czy to zaburzenie mogę całkowicie wyleczyć?
4/ Powinienem się spodziewać leczenia do deski grobowej?
5/ Będę musiał spełniać jakieś zalecenia po ewentualnej terapii do końca życia?
6/ Może to kwestia mocnego uzależnienia od nikotyny?
7/ Może powinienem kierować się do kliniki od uzależnień?
8/ Może powinienem pójść najpierw do neurologa?
9/ Czy ktoś ma swoim otoczeniu bardzo podobny lub taki sam przypadek? Jak wygląda dalsze życie z taką osobą?
10/ Może to zaburzenia na tle hormonalnym?

Mam 38 lat. Nie wiem co o tym myśleć, nie wiem co z sobą zrobić, a zegar tyka...



#2 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 01 sierpień 2020 - 22:51

Cześć.

 

twoje zaburzenia ewidentnie wskazują na początek depresji (utrata zainteresowań, niemożność cieszenia się z życia, utrata satysfakcji seksualnej, utrata stabilnego snu itd.).
 
Moim zdaniem, musisz skorzystać z pomocy lekarza. Z Twojego postu wynika, że podchodzisz nieufnie do leczenia. A to błąd. Zaufaj dobremu lekarzowi i zdecyduj się na leczenie i na terapię.
 
Co do stulejki, to potraktuj ją jak narmalną anomalię. Jest bardzo częsta u mężczyzn, ale na szczęście łatwo leczona. Zabieg na stulejke trwa 30 minut i jest bezbolesny (robiony jest w znieczuleniu miejscowym). Zgłoś się do urologa. Pół godziny na stole operacyjnym a potem tydzień, dwa okładów i jesteś jak nowy. Bez wyleczenia stulejki nie będziesz w stanie podjąć normalnego życia płciowego.

  • Wisienka770330 i desperat lubią to

#3 desperat

desperat

Napisano 01 sierpień 2020 - 23:40

@Moon73 Ja z natury jestem nieufny, a w moim stanie gdzie wynalazłem tak sporo zmiennych łatwo się pogubić ze sobą. Jeśli chodzi o leczenie depresji - jak wspomniałem - mogę polegać na sobie, a antydepresanty to wyrok na moją aktywność zawodową. Jak dla mnie opis również pasuje do anhedonii, tylko nie wiem czym ta anhedonia jest? Składowa depresji? Z kolei anhedonia może być powiązana ze schizofrenią...

 

Co do stulejki, mam wybranego już lekarza, aktywnie się też udzielam na odpowiednim forum. Jeśli zabieg nie przebiegł by pomyślnie miał bym dodatkowy psychiczny balast, a takich przypadków nie brakuje na tamtym forum. Ale trafię raczej w dobre ręce, zamierzam przejechać w tym celu pół Polski, mam w planach wstępną wizytę celem ustalenia tego co mi zostanie i jak zrobione.


Użytkownik desperat edytował ten post 01 sierpień 2020 - 23:46


#4 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 01 sierpień 2020 - 23:54

@Moon73 Ja z natury jestem nieufny, a w moim stanie gdzie wynalazłem tak sporo zmiennych łatwo się pogubić ze sobą. Jeśli chodzi o leczenie depresji - jak wspomniałem - mogę polegać na sobie, a antydepresanty to wyrok na moją aktywność zawodową. Jak dla mnie opis również pasuje do anhedonii, tylko nie wiem czym ta anhedonia jest? Składowa depresji? z kolei anhedonia może być powiązana ze schizofrenią...

 

Co do stulejki, mam wybranego już lekarza, aktywnie się też udzielam na odpowiednim forum. Jeśli zabieg nie przebiegł by pomyślnie miał bym dodatkowy psychiczny balast, a takich przypadków nie brakuje na tamtym forum. Ale trafię raczej w dobre ręce, zamierzam przejechać w tym celu pół Polski, mam w planach wstępną wizytę celem ustalenia tego co mi zostanie i jak zrobione.

Pierd*ol to, czy leczenie antydepresantami to wyrok na Twoją aktywność zawodową. Twoje zdrowie jest najważniejsze, nic nie ma ważniejszego w tej chwili. Po prostu i idź do lekarza się lecz, przestań rozważać, czy to jest to , a może tamto.
A jeśli chodzi o zabieg na stulejkę - to jest jeden z najprostszych zabiegów, każdzy chirurg urolog zrobi Ci to bez problemu. To jest zwykłe nacięcie skóry, nie ma po tym powikłań ani innych komplikacji. Śmiało!



#5 desperat

desperat

Napisano 02 sierpień 2020 - 00:32

@Moon73 W sumie masz rację, ciśnienia nie wytrzymuję już na tyle, że w pracy mnie inni obserwują, podglądają i już coś podejrzewają. Ale to małe piwo, moje samopoczucie się pogarsza i co raz częściej bywa to ciężkie do zniesienia.


@Moon73To do kogo lepiej na początek iść? Psycholog? Psychoterapeuta? Psychiatra?


Użytkownik desperat edytował ten post 02 sierpień 2020 - 00:33


#6 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 02 sierpień 2020 - 01:02

@Moon73To do kogo lepiej na początek iść? Psycholog? Psychoterapeuta? Psychiatra?

 

Ja na  Twoim miejscu odwiedziłbym dwóch lekarzy. Psychiatrę i urologa. Musisz bowiem skonsultować swój stan psychiczny z lekarzem, natomaist urolog zaordynuje leczenie stulejki. Powodzenia!



#7 amino

amino

Napisano 02 sierpień 2020 - 06:29

A ja bym na Twoim miejscu odwiedziła i psychologa i psychiatre. Psychiatra nie pomoże Ci poukładac sobie w głowie tych wszystkich mysli, pytań ect. on może je jedynie lekami chwilowo "wyłączyć" lub "osłabić" tak zeby nie meczyły tak bardzo ale to działanie doraźne. Psycholog powinien pomóc poukładaniu tego chaosu, który się wylewa z Twojego postu aż (być może zaleci terapię, być może poprostu z Tobą porozmawia żeby cie nakierować na odpowiednie tory, to zależy zapewne od tego co uzna za potrzebne). Nie wiem czy jest sens debatowac nad tym czy to depresja czy cos innego i rozkminiać teraz nad tym jak bedzie wyglądało ewentualne leczenie, jak długo itd. Odpowiedzi na te wszystkie Twoje pytania, które zadałeś na końcu w tej chwili są tak naprawdę najmniej ważne. Najpierw powinienes chyba uporządkować własne myśli i nadać im oraz swoim działaniom konkretny kierunek -> dążenie do poprawy samopoczucia, ogarnięcie chaosu emocjonalnego i myslowego (i tutaj pomoc psychologa by sie przydała). W trakcie tego procesu odpowiedzi na częśc z Twoich pytań zaczną sie pojawiać, część z nich natomiast jest absolutnie niepotrzebna i zdecydowanie jest raczej objawem metliku w głowie i przeciążenia, co jak zaczniesz lepiej ogarniać sytuację to sam zauważysz. Czasem próba wgrania zbyt duzego pakietu danych na raz może spowodowac zawieszenie systemu. Mózg działa tak samo pod tym względem a ty własnie poprosiłeś o taki przerosniety i zbędny pakiet danych, który zamiast pomóc może Ci zaszkodzić szczególnie, że masz już tam wgranego dość energochłonnego wirusa  ;)  Moja rada: nie drąż co to może a co nie może być i dlaczego a już szczególnie nie pytaj o to obcych ludzi po forach  :P  Idź do psychologa i do psychiatry, potem pomyśl co te wizyty dały i obmyślaj kolejne kroki.

 

P.S. Znam mase osób, które przyjmują antydepresany i mimo to prowadzą pojazdy. To chyba zależy od doboru leków ? O to też spytaj psychiatre najlepiej.


  • desperat lubi to

#8 desperat

desperat

Napisano 02 sierpień 2020 - 07:53

@amino Mam mętlik w głowie bo jest kilka czynników

1/ paliłem 20 lat, rzuciłem, teraz znowu palę, bo wytrzymać już nie mogłem tego co się ze mną dzieje, używanie podgrzewacza coś tam zmienia w moim samopoczuciu. Jakieś powiązanie z moją psychiką może to mieć.

2/ mam natręctwo myśli na temat niedoszłych związków partnerskich - może być coś z hormonami.

3/ skutkiem tego co przechodzę może być coś, czego teraz kompletnie nie biorę pod uwagę

 

Wstawiam post na forum bo nie jestem pewien czy mi coś dolega, tutaj raczej nie brakuje ludzi doświadczonych w zakresie depresji jak i tym podobnych schorzeń, więc zamiast sobie wmawiać 9ty miesiąc "nic mi nie jest", albo "samo przejdzie" wolałem się po prostu na początek innych poradzić.



#9 Atropos

Atropos
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 sierpień 2020 - 08:30

Dobrze, że zacząłeś szukać pomocy. To świetny pierwszy krok w stronę zmiany. 

Znam niektóre z objawów, o których piszesz i z własnego doświadczenia powiem Ci, że bez wizyty u specjalisty nie pójdziesz dalej. Nie ma sensu debatować, jaki to rodzaj zaburzenia, bo nieraz nawet lekarzowi trudno to stwierdzić na pierwszej wizycie. Moim zdaniem nie powinieneś czekać, aż samo przejdzie, zwłaszcza, że jak sam piszesz trwa to już bardzo długo. Sama czekałam i cóż.. nie minęło samo. 

Na początku radziłabym Ci spotkać się z psychiatrą. Przed spotkaniem przemyśl co jest dla Ciebie największym problemem (ja wszystkie swoje objawy zapisałam na kartce) i razem z lekarzem zastanowicie się, co robić dalej.

Jeżeli chodzi o prowadzenie pojazdów to przede wszystkim zapytaj o to psychiatrę, ale przykładowo w ulotce moich leków jest napisane, że jeżeli nie odczuwa się senności to można prowadzić pojazdy. Sama nie jeżdżę, więc nie potwierdzę.


  • amino, PepeTheFrog i desperat lubią to

#10 desperat

desperat

Napisano 02 sierpień 2020 - 09:09

@Atropos Gdzieś w postach na innym forum wyczytałem, że zaczynanie wizyty od psychiatry to nie najlepszy pomysł. Czytałem o przypadku, gdzie psychiatra zapytał pacjenta po co do niego przyszedł, przecież mógł iść do psychologa czy psychoterapeuty na początek i przy tym stwierdził, że pacjentowi chodzi o leki. Trochę słabo usłyszeć takie coś na pierwszy strzał, tym bardziej, że leczenie farmakologiczne najchętniej bym sobie odpuścił. Boję się, ale wiem, że to natura tego, co mnie trapi.


@Atropos Od momentu, kiedy to wszystko we mnie stało się nie do zniesienia w telefonie notuję z datami i godzinami poszczególne przeżycia. Opisuje tam swoje myśli, przeczucia i snucia. Robię to codziennie dokładnie od 14ego czerwca tego roku. Mam nadzieję, że lekarz będzie miał czas na czytanie tego i nie będzie żadnych wątpliwości przy diagnozie.



#11 Atropos

Atropos
  • Płeć:Kobieta

Napisano 02 sierpień 2020 - 12:22

@desperat nie wiem, to już chyba zależy od konkretnego lekarza, trudno mi powiedzieć. Kiedyś daaaawno jak pierwszy raz szukałam pomocy to poszłam do poradni i powiedzieli "najpierw psychiatra, później psycholog zależnie od tego, co powie lekarz". Z tymi objawami, które opisujesz skierowałabym się najpierw do lekarza, ale sama lekarzem nie jestem, więc nie powiem Ci, co masz robić. Rozumiem lęk przed tym jak lekarz potraktuje Cię na pierwszej wizycie, dlatego dobrze jest przeczytać opinię o danej osobie, żeby uniknąć nieprzyjemności. 

 

Czy będzie miał czas na przeczytanie wszystkiego to nie wiem, to już chyba raczej kwestia dla psychologa. Wizyta u psychiatry jest raczej krótka, ok 20 min (przynajmniej tam, gdzie uczęszczam).


  • desperat lubi to

#12 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 02 sierpień 2020 - 16:54

@desperat Wizyta u lekarza długo nie trwa. On nie będzie czytał Twoich pamiętników. Najlepiej, jak pisała tu wyżej Atropos, spisz sobie spokojnie wszystkie dolegliwości na kartce, żeby w stresie niczego nie pominąć. Ja też tak przy pierwszej wizycie zrobiłem.

Jeśli zaś chodzi o wpływ leków na jazdę samochodem, to jest cała masa takich, dla których nie ma przeciwwskazań. Ja biorę leki ponad dwa lata i jeżdżę autem bez problemów. 


  • desperat lubi to

#13 desperat

desperat

Napisano 02 sierpień 2020 - 19:52

@Moon73

@amino

@Atropos

 

Dzięki Wam za wsparcie. Dziś dzięki konwersacji z Wami miałem jeden z najspokojniejszych dni w tym moim obłędzie. Dopiero dziś o 20.00 miałem gorszy moment. Zdałem też sobie sprawę, że dłużej swojej sytuacji nie powinienem bagatelizować. Dziś też zauważyłem, że samotność, którą tak kocham w moim stanie teraz ma drugą twarz i potrafi bardzo gryźć. Mam jeszcze pytanie, całe leczenie odbywać się będzie na podstawie samych wywiadów ze mną czy może dodatkowo jakieś badania jednak będą robione? Po prostu mam pietra, że nieświadomie zostanę źle zrozumiany i padnie zła diagnoza. Sam wiem po sobie, bo gdy wypełniałem pośpiesznie pierwszy raz test na depresję to wychodziło mi, że mam ciężką depresję, ale gdy przysiadłem przy tej ankiecie na po raz wtóry i przed każdą odpowiedzią skrupulatnie się zastanawiałem, to wyszło mi, że mój przypadek jest znacznie lżejszy.


Użytkownik desperat edytował ten post 02 sierpień 2020 - 19:55

  • Atropos lubi to

#14 Moon73

Moon73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Zachodniopomorskie

Napisano 02 sierpień 2020 - 23:19

Mam jeszcze pytanie, całe leczenie odbywać się będzie na podstawie samych wywiadów ze mną czy może dodatkowo jakieś badania jednak będą robione? Po prostu mam pietra, że nieświadomie zostanę źle zrozumiany i padnie zła diagnoza.

 

 

Dobry lekarz w punkt rozpozna Twoją dolegliwość, naprawdę nie masz czego się obawiać. A ankiety internetowe, to można o kant d*py potłuc. W ogóle na to nie patrz.


  • desperat lubi to

#15 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 sierpień 2020 - 07:21

@desperatto nie jest też tak, że psychiatra po 3 minutach rozmowy wpisze Ci w kartę od razu jakiś kod ICD-10. Fakt, będzie musiał to zrobić, bo w medycynie za ich pomocą określa się jednostki chorobowe i zaburzenia, ale pamiętaj, że kod może się zmienić :)
  • desperat lubi to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#16 Atropos

Atropos
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 sierpień 2020 - 10:23

@desperat super, że kontakt z nami Ci pomógł! :) Masz rację, nie ma co dłużej tego bagatelizować, umów się jak najszybciej na wizytę, nawet "na próbę".

I jak wyżej, na testy w ogóle nie zwracaj uwagi, lekarz zbada Cię za pomocą wywiadu, rozmowy, nie będziesz wypełniał żadnych ankiet (no chyba że kwestionariusz osobowy ;) ).

Rozumiem doskonale Twoje obawy i z własnego doświadczenia powiem Ci - nie daj się im. Im więcej nad tym myślisz, tym diabeł straszniejszy, a tak naprawdę nie ma się czego bać.


  • Moon73 i desperat lubią to

#17 amino

amino

Napisano 03 sierpień 2020 - 12:51

To niestety tak nie wygląda, że lekarz Cie od razu prawidłowo zdiagnozuje. Bedzie musiał jakąś wstepną diagnoze postawić zeby wogóle móc Ci leki wypisać ale w tego typu chorobach i zaburzeniach nic nie jest takie proste choćby z tego względu, że diagnoza jest oparta na wywiadzie z pacjentem, a pacjent nie koniecznie dokładnie wie ani co sie z nim tak naprawde dzieje ani jakie mechanizmy za tym stoją. Niektórych objawów może nie dostrzegać, inne chociaz dostrzega to nie mając punktu odniesienia (tzw. normalność) nie bedzie w stanie określić ani stopnia ich intensywności ani przyłożyć do nich odpowiedniej wagi. Poza tym to wsyztsko są naczynia powiązane i tak jak Ty zastanawiasz się czy przypadkiem rzucenie palenia albo problem z relacjami damsko-męskimi nie ma przypadkiem wpływu na to co sie z Tobą dzieje, tak mogą sie na ten stan składac jeszcze inne nieuświadomione przez Ciebie czynniki. Ciężko byłoby lekarzowi ocenić przyczynę a tym samy postawić 100% pewną diagnozę na podstawie jednej rozmowy z Tobą. Inna sprawa ze wiele objawów pasuje do wielu różnych schorzeń. Depresja to tlyko taki najpopularniejszy termin ale nawet za nim kryje się masa odmian i najczęściej jakichś zaburzeń współwystępujących. Psychiatra ma na celu dobrać taki lek, który wyciszy lub zniweluje objawy najbardziej dla pacjenta uciążliwe. Dogłębną analizą każdego przypadku i doborem prawidłowej terapii zajmuje sie raczej psycholog/psychoterapeuta. Także powtórze: diagnoza nie jest najważniejsza i nie ma co sie do niej zbytnio przywiązywać. Najważniejsze jest takie dobranie leków i/lub terapii która pomoże wyjśc na prostą niezaleznie od etykiety jaką Ci ktoś na czole przyklei.

 

P.S. a takie zapiski jakie prowadzisz warto robić ale bardziej dla siebie niż dla lekarza, bo może łatwiej bedzie Tobie dostrzec jakieś wzorce i prawidłowości ,które z nich wynikną. czasem sa one tak nieoczywiste na pierwszy rzut oka, że taki dzienniczek bardzo pomaga je wogóle dostrzec. aPrzy okazji prowadzenie dziennika zwykle pomaga uporządkowac myśli i emocje. Na terapii ewentualnej tez się taki dzienniczek na pewno przyda. U psychiatry raczej nie.


Użytkownik amino edytował ten post 03 sierpień 2020 - 13:01

  • Atropos i desperat lubią to

#18 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 sierpień 2020 - 20:26

Cześć,

Super, że szukasz pomocy i że chcesz zainwestować w swoje dobre samopoczucie, dużo też napisałeś informacji co pozwala zakładać, że masz spory wgląd w siebie, w to jaki jesteś, z czym masz problem. To bardzo przydaje się w szybszym zdrowieniu.

A teraz konkrety:
 
1/ Do czego takie objawy mogą pasować? Chodzi mi o wyliczenie możliwych chorób, które te objawy obejmują
Depresja, nie widzę podstaw do jakiegokolwiek innego zaburzenia (anhedonia, odczucie umierania duszy, spłycenie emocji, żal, wstyd, nerwowość)
Uzależnieniowość być może, podejrzewam, że może masturbujesz się dużo i że trochę zastąpiłeś jeden sposób drugiem, ale to tylko jakieś takie poczucie, że może tak jest, sam wiesz jaka jest prawda.
 
2/ Cóż to może być za zaburzenie? Co za schorzenie jest najbardziej prawdopodobne?
Jak wyżej.
 
3/ Czy to zaburzenie mogę całkowicie wyleczyć?
Tak.
 
4/ Powinienem się spodziewać leczenia do deski grobowej?
Nie.
 
5/ Będę musiał spełniać jakieś zalecenia po ewentualnej terapii do końca życia?
 
Może tak, może nie. Ja np. mam zakaz słuchania zespołu ,,Coma", bo zasysa mnie w doła każdorazowo tyle tego słuchałam w depresji ;)
Da się to znieść.
 
6/ Może to kwestia mocnego uzależnienia od nikotyny?
Moim zdaniem to może być bardziej skutek niż przyczyna, na pewno palenie jak u rzucenie palenia może wzmacniać reaktywność emocjonalną. Może tak jest, nie mam doświadczeń, ani konkretnej wiedzy w tym temacie.
 
7/ Może powinienem kierować się do kliniki od uzależnień?
Nic nie szkodzi spróbować.
 
8/ Może powinienem pójść najpierw do neurologa?
Nic nie szkodzi spróbować.
 
9/ Czy ktoś ma swoim otoczeniu bardzo podobny lub taki sam przypadek? Jak wygląda dalsze życie z taką osobą?
Z jaką osobą?
 
10/ Może to zaburzenia na tle hormonalnym?
Zdarza się, że objawy depresji wynikają z zaburzeń hormonalnych, jest to ważne, aby zbadać to na początku leczenia- na pewno przynajmniej tarczycę.
 
Sugestie własne:
Nie każda randka kończy się ślubem, każde picie kończy się lekkim poczuciem zażenowania, napisałeś, że nie mieliście wspólnych zainteresowań więc i tak pewnie nic by z tego nie było, zapomnij o tym sylwestrze albo powiedz sam sobie co Cię wkurzyło, przytul tego smutnego typka który potrzebował wtedy się wygadać i daj istnieć już sobie z teraźniejszości. Tamta przeszłość była i poszła. To totalnie nic nie zmieniająca w Twoim życiu sytuacja, w Twoim, ani kogokolwiek innego.
 
Strasznie się naczytałeś o tej depresji mam wrażenie. U mnie terapia trwała pół roku, w leczeniu miałam sporo przerw na własne życzenie, ale 3. leki pomogły. 12 lat się bujałam, bo ciężko się zebrać za leczenie, co jest lepiej to wydaje się, że przerwiesz i bedzie ok, a to na psychologa szkoda było. Efekty uboczne mogą być, nie muszą, większość przechodzi po 2. tygodniach, nie nastawiaj się. Różnie to bywa. Jak się nastawisz i będziesz wypatrywał ich to pewnie się doczekasz, już placebo by Ci je wywołało skoro tak tylko czekasz. Jeszcze nie masz diagnozy, a już zakładasz, że leczenie się nie uda, więc nie robisz nic?
 
Tak jak napisałeś, zajmij się sobą, a stworzy się przestrzeń na partnerkę, teraz masz ważniejsze aspekty do ogarnięcia, jak poczekasz rok to dla 30stu lat razem to będzie jak chwila. Daj też i swojej przyszłej kobiecie poznać Cię jako fajnego, pewniejszego typa, ogarniesz akurat fizyczne aspekty, może wrócisz do swoich zainteresowań. Pisz śmiało z pytaniami, pozdrawiam ciepło!

  • WhiteBlankPage, Atropos i desperat lubią to

.... ?


#19 desperat

desperat

Napisano 03 sierpień 2020 - 20:55

@Moon73 No właśnie, dobry... brat mojego kolegi skończył żywot koło 20tki kilka lat po przeprowadzce do miasta wojewódzkiego, a mój rówieśnik, którego znałem z koła fotograficznego z naszego wspólnego miasta całkiem niedawno skończył żywot, czego z resztą dowiedziałem się w tę felerną noc sylwestrową... Nie wiem jaki ich był los i na wskutek czego rozchorowali się psychicznie, podejrzewam narkotyki, ale mogę się bardzo mylić. Nikt z ich otoczenia nic mi nie chciał mówić ale teraz powiem, że sam zaczynam mieć problemy i porozmawiam ze znajomymi, powinni coś mi powiedzieć więcej, bo kompletnie nie mam dobrego punktu zaczepienia.

 

Mam też znajomą, z którą składałem gazetę i książki. Pierwszy raz przeżyła depresję po śmierci jednej z dwóch córek. Leczyła się, wyszła z tego, nie było chyba źle, bo po terapii składałem z nią gazetę i potrafiła się cieszyć i śmiać. Podczas składania ostatniej książki, przed zmianą mojej pracy przeżyła istny dramat. Mąż za granicą ją zdradził i pozostał w związku z Niemką, umarły do tego dwie kolejne bliskie jej osoby. Dostałem od niej zaproszenie na mój e-mail z portalu internetowego, gdzie ludzie poszukują miłości fizycznej, z resztą też przy składzie książki dostawałem też od niej pewne sygnały. Naprawdę szkoda mi jej było, ale to było by dla mnie kompletnie moralnie nieodpowiednie. Zasadniczo byłem bliżej wiekowo do jej drugiej córki. Pewnie by wiedziała najlepiej gdzie iść z moim problemem, bo za pierwszym razem z tego dobrze wyszła. Niestety, kontakt został zerwany, chyba nawet przeprowadziła się do większego miasta, nie wiem co u niej, po tych jej traumach nawet bym nie śmiał odnawiać kontaktu, bo nawet nie wiem jak by na mój widok czy głos zareagowała, nie chcę nikomu nieświadomie wyrządzać krzywdy.


@WhiteBlankPage To dobrze wiedzieć, że kod może się zmienić, ja myślałem, że u psychiatry jak w wojsku - kategoria A lub D i nie ma odwołania :mellow:


@Atropos Bardzo dobrze, że mówisz mi, że można iść "na próbę". Widzisz dzisiaj mam akurat dzień wielkiego zwątpienia, zastanawiałem się po co w ogóle innym głowę zawracam, przecież dzisiaj nie jest źle, może jak zdecyduje się na użytkowanie podgrzewacza tytoniu w pracy tak dobrze będzie codziennie, po co w ogóle mam iść do psychiatry, może lepiej zrobić hormonalne badanie krwi, iść do poradni uzależnień i zajść do neurologa zamiast siebie dręczyć, przecież nic wielkiego mi nie dolega... Takie myśli mam dzisiaj, a jak dostawałem w ciry tydzień temu do tego stopnia, że powtarzałem jak obłąkany "nienawidzę siebie" to już zapomniałem... Dobrze mówisz, na próbę...


Użytkownik desperat edytował ten post 03 sierpień 2020 - 20:56


#20 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage
  • Płeć:Kobieta

Napisano 03 sierpień 2020 - 21:05

 

@WhiteBlankPage To dobrze wiedzieć, że kod może się zmienić, ja myślałem, że u psychiatry jak w wojsku - kategoria A lub D i nie ma odwołania :mellow:


 

 

A gdzie tam. Tak jak wyżej ktoś pisał - nie zawsze jest tak, że na pierwszym spotkaniu bum i jest diagnoza od razu. 

 

Mi się kod zmienił np :) najpierw było F32, a później pojawiło się F33. 

 

Masz mnóstwo wątpliwości, obaw, ja np. poszłam do psychiatry, a właściwie poprosiłam siostrę o to, by mnie zapisała, bo bałam się o własne życie. Ktoś inny idzie, bo nie może znieść tego, co się w jego życiu dzieje, ktoś inny po to, by zmienić co jest tu i teraz. W każdym razie zawsze idziemy po to, by SOBIE POMÓC. I to jest najważniejsze. :)

 

Dużo czytasz, rozkminiasz, popadniesz zaraz w jakiś obłęd! ;) Mam nadzieję, że trafisz na fajnego psychiatrę. 


  • Moon73 i desperat lubią to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych