Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Narrator w myślach

Myśli

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 Molly707

Molly707
  • Imię:Agnieszka

Napisano 24 lipiec 2020 - 10:30


Od dziecka (obecnie mam 24 lata) przyłapuję się na tym, że w myślach opisuję to, co robię. Początkowo był to opis w trzeciej osobie, np. Szła do szkoły i myślała (o czymś tam). Charakterystyczne w tych myślach są właśnie te sformułowania: "wydawało mi się/jej się" (obecnie właśnie czasem to jest w pierwszej osobie, ale w trzeciej chyba też się zdarza), "myślałam/myślała, że...", itp. To jest trochę jak taki narrator w filmie czy w książce... Nie robię tego celowo. Już się właściwie do tego przyzwyczaiłam, choć ostatnio zdarzyło mi się odbierać te myśli jako coś niepożądanego czy nawet obcego. Ale odbieram je jako moje myśli, to nie jest tak, że słyszę głos kogoś innego. Czy ktoś jeszcze ma tak albo byłby w stanie pomóc mi to nazwać? Nie wiem, jakim pojęciem to określić. Zastanawiam się, jak to wytłumaczyć dla psycholog, żeby zrozumiała.

Dodam jeszcze, choć to może nie do końca związane z tematem, że coraz częściej nie jestem pewna, czy coś powiedziałam czy tylko o tym myślałam.

Proszę o pomoc.

Użytkownik Molly707 edytował ten post 24 lipiec 2020 - 10:32


#2 dopołowy

dopołowy
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 24 lipiec 2020 - 11:31

Cześć, myślę że jak opiszesz to lekarzowi w taki sposób nie będzie miał problemu ze zrozumieniem o co Tobie chodzi. Jeśli coś będzie niejasne zada dodatkowe odpowiednie pytania. A co to może być, jak dla mnie to gadanie do siebie, ale może być to powiązane z wieloma aspektami i najlepiej jakby to jedbak określił sam psycholog, bo z tym jak ze wszystkim w psychologii pewnie - to zależy.

#3 amino

amino

Napisano 24 lipiec 2020 - 12:17

Też tak miałam jak byłam mała. Tak mniej więcej do końca podstawówki. Mój narrator zawsze gadał w pierwszej sobie. Nie wiem czy to jakaś różnica, nie wiem co to było. W liceum przeszło. Jakbym miała zgadywać to do końca podstawówki byłam dosc skrytym, małomównym, nieśmiałym dzieckiem i niespecjalnie miałam jakichs przyjaciół. W liceum sie to diametralnie zmieniło i może dlatego nie miałam już potrzeby gadac sama do siebie ? W moim przypadku było to jak się okazuje kompletnie niegroźne ale jesli ciebie ten objaw niepokoi to tak jak dopołowy napisała, opisz to własnymi słowami psychologowi i niech się głowi co to i czy w Twoim przypadku groźne czy nie i jak się pozbyć  :)



#4 anche

anche
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 lipiec 2020 - 19:25

W ramach opowiedzenia o własnych doświadczeniach, czyli takim ,,nie martw się, że za bardzo Ci odwala" opowiem Ci o sobie i swoim procesie.

Bardzo długo tak miałam, że mówiłam do siebie w myślach w stylu ,,a teraz zrobimy sobie herbatę", ,,pójdziemy teraz do Agnieszki". My.
Zaczęło mnie to denerwować w pewnym momencie.

Kilka miesięcy zwracania na to uwagi i korekty w myślach ,,ja się napiję herbaty" i jakoś przeszło samo.

 

Czy tak w pełni samo? Może też i nie. Może pomogła i terapia (choć nigdy o tym nie wspominałam na terapii, nie widziałam potrzeby osobiście), ale w sensie budowy i rozwój własnej osobowości.
Cały czas jestem w trakcie odkrywania swojej tożsamości, poznawania swojego temperamentu. Przez wiele lat byłam zablokowana i robiłam to co uważałam za odpowiednie, dopasowywałam się do otoczenia, nie znosiłam jak moi znajomi z różnych środowisk się poznawali i poznawali mnie przy nich, bo wypierałam dane cechy jeśli nie były uznawane w jednym środowisku, a były np korzystne w drugim, więc tam mogły się realizować i nagle którą wersją siebie miałam być.
Więc na swój sposób było nas wiele. Myślę, że to trochę jak zaburzenie wielorakiej osobowości, ale bez zaburzenia, bo robisz to świadomie. Więc trochę było takie my.
Każde z tych my to byłam też ja.
Myślę, że to normalne, że każdy człowiek ma w sobie trochę takich części w samym sobie. Jesteśmy kimś innym w pracy, w jakiejś roli, jesteśmy matką, ale jesteśmy żoną, przyjaciółką, córką. Każda rola reprezentuje też trochę jakieś delikatnie inne cechy jako dominujące. W zdrowym schemacie dla nas jest jednak dalej ten trzon, to ja, które jest zawsze obecne. Czasem ktoś powoduje, że przestajemy być sobą, czasem mamy tak po alkoholu, ale wracamy dość sprawnie do naszego ,,ja".

I tak z ciekawostek to czasem pocieszam samą siebie, czy motywuję czy mówię coś ja do siebie. Mówię np. ,,Ania głuptasie przecież wiesz, że nie jesteś brzydką, głupią, grubaską, taki masz ciężki dzień, chodź obejrzyj serial i zrób sobie kakałko". I myślę wtedy np.że moje dorosłe, dojrzałe ja mówi wtedy do tego kawałka który ma kompleksy, który jest mną bardziej nastolatką w gimnazjum, zagubioną, niepewną siebie, ale to też ważna część mojego życia i czasem może mieć potrzebę przypomnienia o sobie, o swoich doświadczeniach i powodowania takich, a nie innych emocji. Może coś się stało, że tak się poczułam i wróciłam do stanu siebie sprzed lat. 

A tak wracając do Ciebie. Myślę też, że to pewnie wcale nie takie rzadkie, że lubimy być trochę jak główne postacie jakiejś wymyślnej historii czy czuć się jak bohaterowie teledysku. Warto zwrócić uwagę czy nie żyjemy wtedy bardziej w świecie fantazji niż w prawdziwym życiu. Czy nie kreujemy wizji swojego życia w głowie, ale unikamy tego w prawdziwym życiu. Napisałaś, że nie wiesz czy coś powiedziałaś czy pomyślałaś. Może zdarza Ci się, że nawet nie pamiętasz jak przeszłaś drogę do domu lub co się działo na spotkaniu z kimś, o czym rozmawialiście np. To jest stan bycia w głowie, a nie bycia w życiu. Czyli brak uważności. 


  • Complicated_85 lubi to

.... ?


#5 amino

amino

Napisano 24 lipiec 2020 - 19:39

 

 

A tak wracając do Ciebie. Myślę też, że to pewnie wcale nie takie rzadkie, że lubimy być trochę jak główne postacie jakiejś wymyślnej historii czy czuć się jak bohaterowie teledysku. Warto zwrócić uwagę czy nie żyjemy wtedy bardziej w świecie fantazji niż w prawdziwym życiu. Czy nie kreujemy wizji swojego życia w głowie, ale unikamy tego w prawdziwym życiu. Napisałaś, że nie wiesz czy coś powiedziałaś czy pomyślałaś. Może zdarza Ci się, że nawet nie pamiętasz jak przeszłaś drogę do domu lub co się działo na spotkaniu z kimś, o czym rozmawialiście np. To jest stan bycia w głowie, a nie bycia w życiu. Czyli brak uważności. 

 

Kurczę coś w tym jest  :huh: W sumie to nie wiem jak autorkę postu ale mnie samą z tamtego okresu "gadania do siebie" nieźle ten fragment podsumowuje. Cofam, więc to swoje: "kompletnie niegroźne" bo rzeczywiscie żyłam wtedy raczej we własnym świecie w swojej głowie niż w tym prawdziwym, tyle, że mi w porę samo przeszło  :blink:



#6 Zołza

Zołza
  • Imię:D
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 lipiec 2020 - 07:44

Jak byłam mała to śpiewałam sobie wymyślone piosenki o tym co robię i co myślę.

Ale już tak nie mam. Teraz mam inne myślowe dziwactwo.

Myślę po angielsku, który znam na tyle, że dużo rozumiem i mogę przekazać słownie jakąś prostą myśl, ale generalnie wstydzę się mówić po angielsku, bo wiem, że mam złą wymowę itd. Nigdy też nie podróżowałam za granicę, więc nie musiałam się tym językiem posługiwać. kiedyś pisałam artykuły na taki blockchain, niektóre artykuły tłumaczyłam na angielski dla szerszego odbioru, ale zawsze przy pomocy tłumacza. Tak więc - nie posługuję się na codzień angielskim, ale moje myśli często wyglądają tak, jakbym komuś opowiadała coś po angielsku. Nawet czasami jak planuję tutaj na forum coś napisać, to zdarza się, że w myślach piszę posta własnie po angielsku. Wiem, że mają tak osoby, które np. dłuższy czas były na emigracji, ale ja? I think it's weird.

dodam jeszcze, że te moje angielskie myśli, to też trochę jak książka, tylko z perspektywy pierwszoosobowej.


Użytkownik Zołza edytował ten post 25 lipiec 2020 - 07:46

  • d z i k a lubi to





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Myśli

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych