Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Nienawidzę siebie, oraz swojego życia.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1 FlyingScissor

FlyingScissor

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 20 maj 2020 - 22:16


Postaram się żeby było w miarę krótko, bo ani Wam nie będzie się chciało tyle czytać o kolejnym, zwykłym anonimie, ani nie warto żebym się jeszcze bardziej nakręcał.

 

 Od małego w domu były kłótnie, w szkole byłem gnojony psychicznie, zacząłem grać po 12h+ dziennie. Byłem w monarze, po miesiącu wyszedłem, kłótnie był nadal. Lata leciały. Od pewnego czasu moja Matka zaczeła robić się NIE DO ZNIESIENIA. To nie są moje puste słowa. Grozi jej zwolnienie za wszczynanie burd. W każdym widzi wroga. Sąsiadka (według jej mniemania) podtruwa jej kwiaty, podsłuchuje o czym gada. Obrabia tyłek każdemu komu się tylko da. Te wszystkie kłótnie które ciągły się latami... Mój Ojciec wyjechał do Niemiec, robił to od zawsze - wracał na weekend - tydzień, potem jechał na kolejne półtora miesiąca, no i tak to mijało. Teraz zaczęło to się przenosić na mnie. Czuje obrzydzenie, oraz nienawiść do niej. Ku**a, jaki ja czuje wstręt. Wyklina, obraża, prowokuje, manipuluje można dopisywać do tej listy niezliczone próby wyprowadzenia z równowagi, ona chyba czerpie z tego chorą satysfakcje, nie wiem. Od 8-9 miesięcy biorę SSRI które przestają działać, od roku siedzę w domu bo bałem się wyjść, teraz jest jak jest. Moja matka znajdzie temat do burdy w niczym, jej zachowanie, jej poczynania są po prostu... Eh.. Chciałbym się wyprowadzić, ale to wydaje mi się że jest to awykonalne, jestem po prostu zwykłym chłystkiem który nie poradzi sobie w prawdziwym życiu. Znowu wracają głupie myśli, znowu mam ochotę rozwalić się na drzewie jadąc autem. Jak ja nienawidzę swojego życia. Nie mam nikogo w okół. Wszyscy w rodzinie mają jej dość, bo jest po prostu żałosna.



#2 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5393 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 20 maj 2020 - 23:57

Twoja mama jest chora, to nie jest łatwe żyć z kimś z paranoją. Po prostu. Mogę sobie jedynie wyobrażać jak ciężka jest Twoja codzienność. 

Super, że łykasz leki, bo to super ważna podstawa do z zmiany, zastanawiam się jednak czy nie przydałoby Ci się także takie realne wsparcie w postaci kogoś, mówiąc wsparcie mam na myśli też wypracowanie nowych sposobów na życie, zobaczenie jak można myśleć inaczej, takie trochę eksperymenty trochę na samym sobie. Skoro miewasz głupie myśli to co Ci szkodzą inne szalone pomysły. Myślałeś o terapii?

Co by Ci było potrzebne żeby móc przygotować się do wyprowadzki? Czy w materialnym świecie czy nad czym chciałbyś popracować w samym sobie?


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#3 lilith_o_fire

lilith_o_fire

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 283 postów
  • Imię:Małgorzata
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Niepołomice

Napisano 21 maj 2020 - 05:57

@FlyingScissor, chyba Cię rozumiem. Moja matka jest socjopatka bez uczuć, awantury, wyzwiska i bicie do 19r zycia były na porządku dziennym. I nikogo to nie obchodziło, ani rodziny, szkoły bo byliśmy "porządną" rodziną w oczach społeczeństwa. Gdy opowiadałam ludziom co się dzieje w domu słyszałam tylko że kłamię.

 

Dlatego jak miałam 19 lat po prostu wynisłam się z domu, już to tu pisałam, odebrałam jednego dnia świadectwo maturalne, spakowałam ciuchy do plecaka, wzięłam chomika ( tak, wziełam chomika ) zostawiałam kartke ze mam dosc, mają mnie nie szukać i nigdy do domu nie wrócę. 

 

Nie miałam nic, mieszkania, wykształcenia ( bo co to matura ), pracy ... jakoś przeżyłam ten czas, wszystko powoli budowałam. 

 

Moja jedyna rada: wyprowadź się, bo inaczej zniszczy ci to życie, gdybym mogła cofnąc czas uciekłabym wcześniej,nie czekałabym do matury. Taki dom potrafi zniszczyć całe życie, czym dłużęj w tym trwasz tym dłużej zajmie ci wyleczenie się z tego. U mnie mineło prawie 20 lat i nadal sobie nie poradziłam.


  • molenka lubi to

#4 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4448 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 21 maj 2020 - 06:50

@FlyingScissor witaj na forum. Dobrze, że tu zajrzałeś, bo mam nadzieję, że wyrzucenie z siebie pewnych rzeczy chociaż odrobinę Ci ulży.

Też chciałabym zapytać od razu co byłoby Ci potrzebne, byś mógł się wyprowadzić z domu?

Przykro mi, że musisz znosić coś takiego i chyba nie wyobrażam sobie, jak jest Ci ciężko.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#5 FlyingScissor

FlyingScissor

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 21 maj 2020 - 18:16

Twoja mama jest chora, to nie jest łatwe żyć z kimś z paranoją. Po prostu. Mogę sobie jedynie wyobrażać jak ciężka jest Twoja codzienność. 

Super, że łykasz leki, bo to super ważna podstawa do z zmiany, zastanawiam się jednak czy nie przydałoby Ci się także takie realne wsparcie w postaci kogoś, mówiąc wsparcie mam na myśli też wypracowanie nowych sposobów na życie, zobaczenie jak można myśleć inaczej, takie trochę eksperymenty trochę na samym sobie. Skoro miewasz głupie myśli to co Ci szkodzą inne szalone pomysły. Myślałeś o terapii?

Co by Ci było potrzebne żeby móc przygotować się do wyprowadzki? Czy w materialnym świecie czy nad czym chciałbyś popracować w samym sobie?

Byłem już na kilku na przestrzeni lat. Żadna mi nie pomogła. Jeżeli chodzi o przeprowadzkę, muszę przyznać, że jest to dośyć ciężkie pytanie. Pomijając kwestie pracy/pieniędzy, mimo tego że bym chciał, to czuje lęk przed tym. Czuje lęk przed normalnym życiem, załatwianiem różnorakich spraw. Gdy byłem na studiach, sam siebie rzuciłem na głęboką wodę - dojeżdżałem do obcego miasta oddalonego o ~100 km pociągiem. Chcąc nie chcąc musiałem sobie "jakoś" poradzić. Wiem, brzmi błacho.

 

@FlyingScissor, chyba Cię rozumiem. Moja matka jest socjopatka bez uczuć, awantury, wyzwiska i bicie do 19r zycia były na porządku dziennym. I nikogo to nie obchodziło, ani rodziny, szkoły bo byliśmy "porządną" rodziną w oczach społeczeństwa. Gdy opowiadałam ludziom co się dzieje w domu słyszałam tylko że kłamię.

 

Dlatego jak miałam 19 lat po prostu wynisłam się z domu, już to tu pisałam, odebrałam jednego dnia świadectwo maturalne, spakowałam ciuchy do plecaka, wzięłam chomika ( tak, wziełam chomika ) zostawiałam kartke ze mam dosc, mają mnie nie szukać i nigdy do domu nie wrócę. 

 

Nie miałam nic, mieszkania, wykształcenia ( bo co to matura ), pracy ... jakoś przeżyłam ten czas, wszystko powoli budowałam. 

 

Moja jedyna rada: wyprowadź się, bo inaczej zniszczy ci to życie, gdybym mogła cofnąc czas uciekłabym wcześniej,nie czekałabym do matury. Taki dom potrafi zniszczyć całe życie, czym dłużęj w tym trwasz tym dłużej zajmie ci wyleczenie się z tego. U mnie mineło prawie 20 lat i nadal sobie nie poradziłam.

Przykro mi to słyszęć, naprawdę, ale jednocześnie podziwiam za odwagę, za postawienie tak dużo kroku. Może i na mnie kiedyś czas przyjdzie.

 

@FlyingScissor witaj na forum. Dobrze, że tu zajrzałeś, bo mam nadzieję, że wyrzucenie z siebie pewnych rzeczy chociaż odrobinę Ci ulży.

Też chciałabym zapytać od razu co byłoby Ci potrzebne, byś mógł się wyprowadzić z domu?

Przykro mi, że musisz znosić coś takiego i chyba nie wyobrażam sobie, jak jest Ci ciężko.

Dziękuje. Jak już wspominałem wyżej, jest to pytanie na które mi trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Napewno brakuje mi zapalnika żeby ruszyć w tym kierunku. Chyba podświadomie powoli godze się z moją sytuacją, i z tym że istenieje szansa że po prostu moje marzenia szlag trafi.



#6 Tempone

Tempone

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 21 maj 2020 - 19:27

Dołoże do tego i swoją cegiełkę, chociaż ja w pewnym sensie miałam troche szczęścia w nieszczesciu bo matka mojego ówczesnego chłopaka zgodziła się przyjąć mnie pod swój dach jak zobaczyła w jakich warunkach musialam mieszkac ostatnie miesiace pobytu z moja matką. Miałam 19lat kiedy przejrzałam na oczy i zrozumiałam, że nie ważne co bym robila i jak sie starała moja matka nigdy nie przestanie mnie traktowac jak bezwartościowego śmiecia i karte przetargową by moj ojciec nie odszedł (tak szantażowała mojego ojca mna by zostal a ja wiele wiele lat stałam za nia murem chociaz traktowala mnie jak gowno). Tak czy owak byłam gotowa nawet zamieszkac na ulicy, zaczac wszystko od nowa, bo szczerze powiedziawszy kazde miejsce bylo lepsze niz u jej boku.
Prawda jest jednak tez taka ze przez nia trudno mi sie pozbierac w zyciu, wiele strachu, watpliwosci przed podjeciem jakiejkolwiek decyzji jest na porzadku dziennym. Nie mam tez ani troche poczucia wlasnej wartosci, ani rodziny bo oczywiscie calkowicie ich nastawila przeciwko mnie, ale mam za to spokoj i ulge ze wiecej nie musze sluchac jej toksycznych zdan na moj temat.

#7 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4448 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 21 maj 2020 - 19:43

@FlyingScissor każdy z nas musiał (albo dopiero będzie musiał) wejść w dorosłe życie. Po prostu jedno szybciej, a inni później. Nie wiem ile masz lat, ale to chyba nie ma większego znaczenia dla tego, co chcę napisać: dbaj o siebie, zanim Twoja mama, która jest chora, zniszczy Ci życie doszczętnie.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#8 sebastian86

sebastian86

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 161 postów
  • Imię:Sebek

Napisano 22 maj 2020 - 15:22

@FlyingScissor, chyba Cię rozumiem. Moja matka jest socjopatka bez uczuć, awantury, wyzwiska i bicie do 19r zycia były na porządku dziennym. I nikogo to nie obchodziło, ani rodziny, szkoły bo byliśmy "porządną" rodziną w oczach społeczeństwa. Gdy opowiadałam ludziom co się dzieje w domu słyszałam tylko że kłamię.

 

Dlatego jak miałam 19 lat po prostu wynisłam się z domu, już to tu pisałam, odebrałam jednego dnia świadectwo maturalne, spakowałam ciuchy do plecaka, wzięłam chomika ( tak, wziełam chomika ) zostawiałam kartke ze mam dosc, mają mnie nie szukać i nigdy do domu nie wrócę. 

 

Nie miałam nic, mieszkania, wykształcenia ( bo co to matura ), pracy ... jakoś przeżyłam ten czas, wszystko powoli budowałam. 

 

Moja jedyna rada: wyprowadź się, bo inaczej zniszczy ci to życie, gdybym mogła cofnąc czas uciekłabym wcześniej,nie czekałabym do matury. Taki dom potrafi zniszczyć całe życie, czym dłużęj w tym trwasz tym dłużej zajmie ci wyleczenie się z tego. U mnie mineło prawie 20 lat i nadal sobie nie poradziłam.

mnie zalamywalo bardzo jak mi nie wierzono jaki jest ojciec albo moja siostra. potrafilem nie spac z przejecia. zbyt mi zalezalo by mi wierzono...ruminowalem duzo potem. ludziom sie wydaje ze dzieci klamią ,takie glupie uprzedzenia. tak jakby dorosli byli z definicji prawdomowni...



#9 FlyingScissor

FlyingScissor

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano 30 maj 2020 - 08:30

Moja rodzina wie że z nią się coś dzieje. Ja już mam dosyć. Miałem iść na studia. Złapałem pasje. Jedyne o czym teraz myślę, to albo żeby  się wyprowadzić, albo po prostu wyżreć wszystkie psychotropy i rozwalić się autem na drzewie. Nienawidzę siebie, swojego życia.



#10 Panoramix

Panoramix

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 63 postów
  • Imię:Adrian
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 maj 2020 - 11:03

@FlyingScissor Jeśli masz pasję to ona może Cię utrzymać na powierzchni. Możesz też dążyć do wyprowadzki to też nie jest głupi pomysł. A te psychotropy to zostaw sobie na inne czasy, albo najlepiej żebyś brał je tak, jak należy. Z doświadczenia mojego Ci mówię. ;)

#11 FlyingScissor

FlyingScissor

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 4 postów

Napisano wczoraj, 18:39

@FlyingScissor Jeśli masz pasję to ona może Cię utrzymać na powierzchni. Możesz też dążyć do wyprowadzki to też nie jest głupi pomysł. A te psychotropy to zostaw sobie na inne czasy, albo najlepiej żebyś brał je tak, jak należy. Z doświadczenia mojego Ci mówię. ;)

Biorę według zaleceń. Raz dziennie. Jeżeli chodzi o pasje, cóż, nie chcę mi się nawet siadać do tego w momencie kiedy wybucha dym. Po prostu mam to gdzieś.. Może to głupio zabrzmi, ale chyba cofam się coraz bardziej. Nigdy nie paliłem fajek, dosłownie kilka razy na spróbwanie. Teraz zaczynam popalać. Nie wierze że będzie to "raz na jakiś czas" Coraz bardziej myślę nad przeprowadzką. W domu rodzinnym nie da się wytrzymać. Matka jest skłócona dosłownie z każdym.



#12 Panoramix

Panoramix

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 63 postów
  • Imię:Adrian
  • Płeć:Nie ustawione
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano wczoraj, 19:17

W pewnym sensie Cię rozumiem, bo miałem podobny kwas w domu. Z tym, że się wprowadziłem. Nie chce pisać, że to rozwiąże problem, ale na pewno poprawi sytuację. Ja mało paliłem fajek, ale brałem różne prochy. I chyba one dawały mi poczucie, że świat jest chociaż troszkę lepszy. I też wydawało mi się, że będzie "raz na jakiś czas". Nie było. Cóż. Spróbuj powoli myśleć o wyprowadzce. :)





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych