Pewna osoba urodziła dziecko. Wcześniej była bardzo szczęśliwa ze swoim partnerem. Mieli wiele planów, marzeń, pokonali dużo przeciwności, aby być razem. Nic ich tak nie cieszyło jak wspólna obecność. Kiedy urodziło się dziecko jego mama całkowicie zapomniała o swoim partnerze. Już od pierwszych chwil zachowywała się dziwnie, podkreślała, że to jej dziecko, nie chciała go nikomu dawać, robiła to tylko w sytuacjach niezbędnych np. musiała wziąć kąpiel. Całkowicie poświęciła się maleństwu, o niczym innym nie myślała, robiła wszystko idealnie, a i tak nie wierzyła, że jest dobrą mamą. W pewnym momencie pojawiły się problemy z karmieniem. Organizm oszalał, w piersiach robiły się ciągłe zatory, z nadmiaru mleka. Mama była przerażona faktem, myślała tylko o problemach z piersiami, obwiniała się tym, że nie będzie mogła wykarmić swojego dziecka, że będzie głodne. Nie spała, ciągle próbowała udrożniać zatory, świat stawał się koszmarem, a wszystko poza karmieniem przestało mieć znaczenie. Dziecko rosło, świetnie się rozwijało, zaczęło reagować na ludzi, uśmiechać się i tu pojawił się kolejny problem, który był ostatecznym powodem rozpadu. Chłopczyk zaczął uśmiechać się więcej do partnera, wodził za nim wzrokiem. Mama czuła ogromną zazdrość. Zaczęła odsuwać partnera. Podkreślała, że to ona jest mamą. Uważała, że wszystko robi lepiej, upominała partnera na każdym kroku. Jedyną osobą, której słuchała była jej mama. Ostatecznie zostawiła partnera niemal z dnia na dzień i pomimo niemal 40 lat wyprowadziła się do rodziców, stwierdzając definitywny koniec. To wszystko w ogromnym skrócie... Nikt nie może uwierzyć, że tak się stało, że kobieta tak bardzo się zmieniła. Wcześniej szalała za swoim partnerem, a później stwierdziła, że czuje jakby stała się aseksualna i chce żyć tylko ze swoim dzieckiem. Nie widziała nic poza zagrożeniami...Bardzo proszę o Waszą ocenę sytuacji
Rozstanie z partnerem wynikiem depresji poporodowa?
#1
Napisano 29 marca 2020 - 08:11
Pewna osoba urodziła dziecko. Wcześniej była bardzo szczęśliwa ze swoim partnerem. Mieli wiele planów, marzeń, pokonali dużo przeciwności, aby być razem. Nic ich tak nie cieszyło jak wspólna obecność. Kiedy urodziło się dziecko jego mama całkowicie zapomniała o swoim partnerze. Już od pierwszych chwil zachowywała się dziwnie, podkreślała, że to jej dziecko, nie chciała go nikomu dawać, robiła to tylko w sytuacjach niezbędnych np. musiała wziąć kąpiel. Całkowicie poświęciła się maleństwu, o niczym innym nie myślała, robiła wszystko idealnie, a i tak nie wierzyła, że jest dobrą mamą. W pewnym momencie pojawiły się problemy z karmieniem. Organizm oszalał, w piersiach robiły się ciągłe zatory, z nadmiaru mleka. Mama była przerażona faktem, myślała tylko o problemach z piersiami, obwiniała się tym, że nie będzie mogła wykarmić swojego dziecka, że będzie głodne. Nie spała, ciągle próbowała udrożniać zatory, świat stawał się koszmarem, a wszystko poza karmieniem przestało mieć znaczenie. Dziecko rosło, świetnie się rozwijało, zaczęło reagować na ludzi, uśmiechać się i tu pojawił się kolejny problem, który był ostatecznym powodem rozpadu. Chłopczyk zaczął uśmiechać się więcej do partnera, wodził za nim wzrokiem. Mama czuła ogromną zazdrość. Zaczęła odsuwać partnera. Podkreślała, że to ona jest mamą. Uważała, że wszystko robi lepiej, upominała partnera na każdym kroku. Jedyną osobą, której słuchała była jej mama. Ostatecznie zostawiła partnera niemal z dnia na dzień i pomimo niemal 40 lat wyprowadziła się do rodziców, stwierdzając definitywny koniec. To wszystko w ogromnym skrócie... Nikt nie może uwierzyć, że tak się stało, że kobieta tak bardzo się zmieniła. Wcześniej szalała za swoim partnerem, a później stwierdziła, że czuje jakby stała się aseksualna i chce żyć tylko ze swoim dzieckiem. Nie widziała nic poza zagrożeniami...Bardzo proszę o Waszą ocenę sytuacji
#2
Gość_Liana_*
Napisano 29 marca 2020 - 08:28
@Depresja-poporodowa kobieta która staje się matką całą uwagę przekierowuje na dziecko a dotychczasowa hierarchia ulega zmianie. Partner dotychczas numer jeden w życiu zostaje na bocznym torze. Wszystko kręci się wokół dziecka...to ono jest najważniejsze i jego potrzeby. Trzeba jednak uważać aby się nie zagalopować...dziecko nie jest własnością matki. Ewidentnie wspomniana kobieta ma problem...obawiam się aby swoja zaborczą miłością nie skrzywdziła w przyszłości dziecka. Lata mijają...dziecko staje się coraz bardziej odrębną i niezależną jednostką i wtedy może pojawić się problem.
Użytkownik Liana edytował ten post 29 marca 2020 - 08:31
#3
Napisano 29 marca 2020 - 09:04
#4
Napisano 29 marca 2020 - 09:09
"Wiem, to nie fair, ale powodem dla którego nasze życie na ziemi zamienia się w piekło, jest nasze oczekiwanie, że powinno być nam tam jak w niebie."
#5
Gość_Liana_*
Napisano 29 marca 2020 - 09:20
Nie jest naturalne...ewidentnie matka realizuje egoistyczne pobudki...kierując się niby dobrem dziecka a w efekcie może je bardzo skrzywdzić źle pojmowaną miłością. Odsunięcie ojca nie jest dla mnie kierowaniem się dobrem dziecka. Jeżeli ojciec był dobrym i troskliwym ojcem oraz partnerem to trudno zrozumieć zachowanie matki. Najlepiej porozmawiać o zaistniałej sytuacji z jakimś psychologiem który bardziej profesjonalnie mógłby przybliżyć problem.
- Complicated_85 lubi to
#6
Napisano 29 marca 2020 - 10:28
#7
Napisano 29 marca 2020 - 10:32
"Wiem, to nie fair, ale powodem dla którego nasze życie na ziemi zamienia się w piekło, jest nasze oczekiwanie, że powinno być nam tam jak w niebie."
#8
Napisano 29 marca 2020 - 11:57
#9
Napisano 29 marca 2020 - 15:11
jest grupa tematyczna poświęcona depresji poporodowej... warto tam pogrzebać a nóż coś się znajdzie.
Ja osobiście znam dwa przypadki depresji poporodowej, kiedy to matka uważała, że jest złą matką, nie potrafiła się zająć niemowlęciem i popełniła samobójstwo...
Użytkownik hawwa edytował ten post 29 marca 2020 - 15:13
#10
Gość_anche_*
Napisano 31 marca 2020 - 21:42
Czy jest kontakt z matką matki dziecka? Co ona sądzi na ten temat? Wielu psychologów pracuje online, nikt tu nie oceni na ile jest to dziwne zachowanie czy dziwne zachowanie w porównaniu do tego co było wcześniej u tej kobiety. Wszystko jest możliwe.
#11
Napisano 19 czerwca 2024 - 14:23
Użytkownik Momenta edytował ten post 28 czerwca 2024 - 08:49
#12
Napisano 04 października 2024 - 14:37
Bardzo przykro się takie rzeczy czyta niestety... Ja nie miałam może jako tako depresji po porodowej, ale po pierwszej córce, miałam zespół baby blue..... Niefajne uczucie, ciągle zbierało mnie do płaczu..... Niezbyt fajnie wspominam ten czas. Poza oczywiście samymi narodzinami córki, które były dla mnie jednymi z najpiękniejszych chwil w moim życiu. A czy rozstanie z partnerem może być wynikiem depresji po porodowej ? .... - możliwe. Jeżeli szukasz gdzieś wsparcia, jakichś warsztatów, to myślę, że warto poszukać czegoś w swoich okolicach. Są szkoły rodzenia, które oferują wsparcie emocjonalne mamom, również po porodzie https://www.dobrypoczatek.pl/
#13
Napisano 21 sierpnia 2025 - 11:37
To bardzo trudna i bolesna sytuacja, która pokazuje, jak narodziny dziecka mogą w znaczący sposób zmienić dynamikę w związku i emocje rodzicielskie. Z opisu wynika, że mama przechodziła przez ogromne obciążenie emocjonalne i fizyczne — problemy z karmieniem, brak snu, silne poczucie odpowiedzialności i obawy o dobro dziecka mogły wywołać u niej stan lękowy, a nawet depresję poporodową. To często prowadzi do izolacji i skupienia się wyłącznie na dziecku, czasem kosztem relacji z partnerem.
_______________________
https://www.medipaki...wyniki-badania/
- Mary Jane lubi to
#14
Napisano 05 września 2025 - 12:03
Mam nadzieję, że w tym temacie jest jakakolwiek poprawa. Bo z własnego doświadczenia pamiętam słowa położnej na wizycie patronażowej: nie przesadzaj, prześpisz noc i od razu będzie ci lepiej....
A depresja poporodowa przybiera tak różne formy, w tym agresję wobec siebie, partnera czy nawet maleństwa.
Tu trzeba wsparcia, cierpliwości i czułości, zaangażowania każdej strony i leczenia wielopłaszczyznowego.
.gif)
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak
#15
Napisano 11 września 2025 - 00:20
I dlatego strasznie boję się chorować... trafić w potrzebie pod "opiekę" sfrustrowanego personelu średniego szczebla i zmanierowanego personelu wyższego szczebla w Polsce to jak trafić do Guantanamo...Bo z własnego doświadczenia pamiętam słowa położnej na wizycie patronażowej: nie przesadzaj, prześpisz noc i od razu będzie ci lepiej....
#16
Napisano 11 września 2025 - 13:21
Tylko moje doświadczenia są sprzed kilkunastu lat....mam nadzieję, że od tego czasu coś jednak zmieniło się na lepsze ![]()
Miałam okazje obserwować starsze osoby w szpitalu, teraz opieka wygląda zupełnie inaczej. Już nikt nie mówi do nich per dziadku, babciu czy per ty, pielęgniarki są może nieco szorstkie ale naprawdę kompetentne, no i największe zdziwienie jak przyszedł lekarz i się przedstawił z imienia i nazwiska i powiedział, ż zawsze moźna do niego przyjść i dopytać w razie wątpliwości.
.gif)
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak
#17
Napisano 12 września 2025 - 12:06
Podobne tematy
| Temat | Forum | Autor | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|---|---|
Moje sposoby na wyjście z depresji |
Metody niekonwencjonalne | Innoke |
|
|
|
Wpływ rodzeństwa na pogłębianie się depresji |
Relacje międzyludzkie | forsythia |
|
|
|
Informacje o depresji, zdrowiu i rozwoju od anche
|
Depresja - informacje zebrane | Gość_anche_* |
|
|
|
Zaangażowanie rodziny w proces zdrowienia osoby doświadczającej depresji odgrywa niezastąpioną rolę! |
Relacje międzyludzkie | Daniel Z |
|
|
|
jakie macie sposoby by nie myslec o depresji by nie walczyc z wlasnym umyslem chocby na chwile |
Swobodnie, rozmownie | darkside |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych






