Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Czy depresja może dać Ci coś pozytywnego?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
23 odpowiedzi w tym temacie

#1 Complicated_85

Complicated_85

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5958 postów
  • Gadu-Gadu:3246621
  • Imię:Dominika
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 14 styczeń 2020 - 15:01


Zainspirowana dyskusją na jednej z facebookowych grup, zaciekawił mnie podjęty przez nich temat. Czy depresja może dać coś pozytywnego? Ja myślę, że pozwala wybrać i dostrzec to, co ważne. Na pewno też uczy większej wrażliwości na innych, chociaż nadwrażliwość już dobra nie jest..


  • molenka, Wisienka770330, beatkaok i 1 inna osoba lubią to

"Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". 

 

"Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą".

 

 


#2 hawwa

hawwa

    jestem jaka jestem :O)

  • Bywalec
  • 4423 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 styczeń 2020 - 15:04

Mnie raczej blokuje...


"Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej." Paulo Coelho

#3 Complicated_85

Complicated_85

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5958 postów
  • Gadu-Gadu:3246621
  • Imię:Dominika
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 14 styczeń 2020 - 15:08

Dla mnie raczej na pierwszą myśl również przywodzą się te negatywne emocje i skojarzenia i nigdy nie patrzyłam z tej drugiej perspektywy - pozytywów. Myślę, że może warto poznać opinie innych w tym temacie :).


Użytkownik Complicated_85 edytował ten post 14 styczeń 2020 - 15:08

"Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk". 

 

"Prawdziwe zwycięstwo to zwycięstwo nad samym sobą".

 

 


#4 Gość_relic_*

Gość_relic_*
  • Gość

Napisano 14 styczeń 2020 - 15:23

Zależy pewnie od nasilenia choroby. Jeśli stan nie pozwala na dostrzeżenie niczego innego poza mrokiem, nie pozwala też wartościować wszystkiego co wokół - ludzi, rzeczy, zjawisk, uczuć, emocji, wszystko jest wielką nicością.
Niemniej myślę, że w wielu przypadkach depresja uczy heroicznej walki o siebie, nadludzkiego wysiłku, mierzenia się z własnymi lękami, słabościami, niemocą.
Człowiek upada ale sam się podnosi i walczy, zdrowy nie musi tego robić. Uczy zrozumienia, empatii, wrażliwości i innego spojrzenia na życie. Zdrowi na co dzień nie zastanawiają się co w życiu jest ważne, dobre, piękne, zwyczajnie zajmują się swoją rzeczywistością. Depresanci zaś marzą o zwykłym życiu, o normalności, o tym żeby nie myśleć jak jest beznadziejnie. Te marzenia i walka o siebie czynią z nich tak naprawdę bardzo pozytywne osoby.

#5 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4123 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 styczeń 2020 - 16:08

Mnie depresja nie pomogła w niczym, ani nie widzę żadnych pozytywów, nie znam też takich osób osobiście.

 

Depresja, którą zafundowała mi najbliższa wtedy osoba, zamieniła moje życie w piekło. Życie, które naprawdę kochałam całym sercem i byłam z niego zadowolona, dumna. 

 

Ale jeśli ktoś znajdzie pozytywy - zazdroszczę zazdrością szczerą i zdrową ;) 


  • Tawak, hawwa i Sidu93 lubią to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#6 molenka

molenka

    Molly

  • Administrator
  • 14035 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 styczeń 2020 - 17:53

Depresja absolutnie niczego pozytywnego mi nie dała, wręcz przeciwnie. 

Ale już psychoterapia, której się podjęłam w ramach działania prozdrowotnego, dała mi niesamowicie dużo dobrego.

Nauczyłam się jak żyć asertywnie (w miarę możliwości, bo ciągle trenuję ;) ), wiem skąd biorą się moje emocje i co z nimi mogę zrobić. Uporządkowałam swoje życie, co dla mnie jest szalenie ważne.

A przy tym jestem świadoma, że depresyjny smutek jest gdzieś głęboko w moim sercu i raczej pozostanie tam na zawsze. 

No chyba, że dopadnie mnie Alzheimer tfu tfu :P


Zależy pewnie od nasilenia choroby. Jeśli stan nie pozwala na dostrzeżenie niczego innego poza mrokiem, nie pozwala też wartościować wszystkiego co wokół - ludzi, rzeczy, zjawisk, uczuć, emocji, wszystko jest wielką nicością.
Niemniej myślę, że w wielu przypadkach depresja uczy heroicznej walki o siebie, nadludzkiego wysiłku, mierzenia się z własnymi lękami, słabościami, niemocą.
Człowiek upada ale sam się podnosi i walczy, zdrowy nie musi tego robić. Uczy zrozumienia, empatii, wrażliwości i innego spojrzenia na życie. Zdrowi na co dzień nie zastanawiają się co w życiu jest ważne, dobre, piękne, zwyczajnie zajmują się swoją rzeczywistością. Depresanci zaś marzą o zwykłym życiu, o normalności, o tym żeby nie myśleć jak jest beznadziejnie. Te marzenia i walka o siebie czynią z nich tak naprawdę bardzo pozytywne osoby.

 

To prawda, to naprawdę heroiczna walka i nadludzki wysiłek. Coś, czego niedepresyjni nie są w stanie zrozumieć (i oby nigdy nie musieli).

Myślę sobie jednak, że jest wiele osób, które nie znają depresji, a które chcą żyć prosto, normalnie, mają marzenia, doceniają piękno zwyczajnych sytuacji i rzeczy.

Przynajmniej ja tak miałam, zanim zachorowałam ;)


Dołączona grafika

#7 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 9270 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 14 styczeń 2020 - 18:44

Ja również w samym doświadczaniu depresji, w samym środku jej trwania (a raczej wegetacji) nie doszukuję się niczego dobrego. To bardzo często tornado odczuć i emocji siejących spustoszenie w głowie, które wyjaławia od środka. I ten niesamowity ból duszy...

 

Ale patrząc na to z perspektywy czasu, kiedy w miarę opanowałam większość swoich demonów, to uważam że dzięki niej również spotkało mnie wiele dobrego. Nauczyłam się doceniać to co mam i cieszyć się małymi rzeczami. Cieszę się z najdrobniejszych nawet sukcesów, z których niechorujący ludzie zazwyczaj się śmieją i nie uważają za sukces. Poznałam wielu dobrych i wartościowych ludzi, którzy pomogli mi albo ja im. Przede wszystkim nauczyłam się patrzeć na siebie w inny sposób, bardzo dbam o swoje potrzeby i jak najlepsze samopoczucie, jestem w stałym dialogu wewnętrznym z samą sobą, potrafię odróżnić dobro od zła (kiedyś było mi wszystko jedno i nie zastanawiałam się nad tym).

Dziś doceniam życie i nie boję się własnej śmierci.


nie mam nic do powiedzenia

#8 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 7342 postów
  • Imię:Monika
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 14 styczeń 2020 - 18:54

Jedyny pozytyw z depresji i zaburzeń to taki, że dzięki wirtualowi poznałam kilka fajnych ludzi  :rolleyes:


  • molenka, Wisienka770330, Complicated_85 i 1 inna osoba lubią to

#9 hawwa

hawwa

    jestem jaka jestem :O)

  • Bywalec
  • 4423 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 14 styczeń 2020 - 19:36

Jedyny pozytyw z depresji i zaburzeń to taki, że dzięki wirtualowi poznałam kilka fajnych ludzi  :rolleyes:

 

 

o to i ja sie podepnę pod to stwierdzenie


"Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej." Paulo Coelho

#10 Wisienka770330

Wisienka770330

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16873 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 14 styczeń 2020 - 20:49

Moja depresja połączona z silną nerwicą (z naciskiem na to drugie) zapukała do mnie w 2011 roku, choć nie zbyt dobrze już wcześniej się czułam nie rozumiejąc jeszcze dlaczego.
Przyszła niespodziewanie i rozgościła się na kilkanaście miesięcy, z momentami tzw uśpienia gdy jej nie odczuwałam.
W swojej walizce przyniosła mi ogromną pustkę, smutek, wyczerpanie, poczucie krzywdy połączone z poczuciem winy że to moja wina.
Każda myśl, każdy ruch fizyczny związany był z bólem. Bolała mnie dusza jak ja to nazywam. I wszystko wewnątrz..
Na początku w ogóle nie rozumiałam siebie..
Już po pierwszej wizycie u swojej psychiatry dopóki później nie zaczęłam dojeżdżać do Szczecina do psycholog.., zrozumiałam źródło swojego złego samopoczucia.. Moje dotychczasowe życie zaczęło być stopniowo przemeblowane.
Najpierw 4 letnia separacja małżeńska z szansą ostateczną na zmianę zachowania i ogólnego podejścia do życia męża. W międzyczasie 2 nowe związki.. I wiele innych zmian.
Potem powrót na moment do męża aby utwierdzić się w przekonaniu że nadzieja na poprawę z jego strony wygasła co prawie przepłaciłam życiem. Potem prawie rok rehabilitacji i prawie 3 lata trwania rozwodu.
W dużym skrócie bo o tym wszystkim jest w moim byłym prywatnym pokoju który zostawiłam na pamiątkę na forum.
Czego nauczyła mnie depresja? Mnóstwo rzeczy. Niektóre rozumiem tylko z teorii ale nie umiem ich jeszcze wdrążyć w życie, w swoje myśli. I mam to do przerobienia na terapii którą od 9 lat z przerwami kontynuuje..
Wiele przepracowałam ale jeszcze wiele przede mną.
A przede wszystkim muszę przepracować to żeby umieć myśleć że moment słabości to nic złego. Zbyt bardzo mam niestety wpojone do głowy że muszę być zawsze silna a poza tym nie mam żadnych powodów aby czuć się źle...
Że mogę czuć co czuję to kolejna kwestia.
Dzięki depresji w pewnym stopniu (jeszcze nie do końca więc wciąż pracuje nad tym) kształtuje w sobie nowe umiejętności nazywania i wyrażania swoich emocji. Łatwiej jest mi je nazwać przed samą sobą - z tym nie mam problemów ale trudniej mi mówić innym a zwłaszcza najbliższym. Bo muszę to ukrywać.
Dzięki depresji nauczyłam się sama szukać pomocy u specjalistów. Mając rodziców przeciwnych temu sama odważyłam się zacząć terapię psychologiczną.
Dzięki depresji nauczyłam się bardziej słuchać siebie, swoich emocji, swoich potrzeb, bardziej pozwalać sobie na swoje np pasje.
Depresja może być paradoksalnie cennym doświadczeniem.
Najważniejsze jednak z tego wszystkiego co wymieniłam to świadomość problemów. Dzięki depresji mam większą świadomość problemów, dzięki terapii oraz wsparciu dodatkowo kilku osób stąd poznałam źródło swojego złego samopoczucia. A więc moja świadomość wzrosła.
I kolejna kwestia również ważna to siła. Depresja i wszystkie traumy sprawiły że jestem silniejszą. Łatwiej mi teraz przetrwać każde trudy życia.
I ostatnia kwestia też ważna to że nauczyłam się na nowo kochać życie. Cieszyć się drobnymi aspektami życia. Każdą chwilą.
To bardziej zasługa terapii niż depresji ale depresji w pewnym stopniu też.

#11 d z i k a

d z i k a

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Imię:Matylda
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 16 styczeń 2020 - 00:13

Mówią, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ; ) 
Wprawdzie przez depresję doświadczyłam tak potężnego bólu, że aż próbowałam odebrać sobie życie.. Straciłam kilkanaście dni ze swojego życia podczas których leżałam w śpiączce.. Ucierpiało na tym moje zdrowie fizyczne, przerwałam studia muzyczne o których od dziecka marzyłam...za to z pewnością mnie to umocniło, pozwoliło zobaczyć jak silna jestem i jak wielka siła drzemie w każdym człowieku kiedy w sposób dosłowny walczy o swoje istnienie. Lekarze nie dawali mi dużych szans, a jednak jestem tutaj z Wami. Może jestem dziwna, może inna, nie zrozumiała, ale jestem i żyję. Jestem za to wdzięczna każdej energii, która się do tego przyczyniła. 
Cieszę się, że dzięki temu wszystkiemu uświadomiłam sobie, w jakim celu przybyłam na ten świat, jakie mam zadanie do wykonania, co jest moją życiową misją. Choć od najmłodszych lat, mój dziadek miłośnik i hodowca koni mówił mi, że mam dar rozumienia końskiej mowy, choć pierwszym moim kierunkiem po wstaniu była stajnia, nigdy nie wiązałam z tym przyszłości zawodowej. Cały czas widziałam siebie na scenie... 
Po powrocie ze szpitala byłam bardzo zagubiona, otrzymałam co prawda ogromne wsparcie ze strony ludzi, ale to człowiek mnie skrzywdził i przez to trudno było mi zaufać jakiemukolwiek człowiekowi. 
Chciałam pracować, chciałam szybko wrócić do normalnego życia, ale nie wyobrażałam sobie miejsca pracy gdzie będą tylko ludzie. Kierunek stał się zatem oczywisty...  A jeszcze bardziej oczywiste było dla mnie to, że muszę zacząć pracować z tzw. trudnymi końmi, z końmi które spotkał podobny los..
I tak uzdrawiamy się do dziś : )  
 

  • hawwa, Wisienka770330 i Liana lubią to

#12 hawwa

hawwa

    jestem jaka jestem :O)

  • Bywalec
  • 4423 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 16 styczeń 2020 - 00:17

Mówią, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ; ) 
Wprawdzie przez depresję doświadczyłam tak potężnego bólu, że aż próbowałam odebrać sobie życie.. Straciłam kilkanaście dni ze swojego życia podczas których leżałam w śpiączce.. Ucierpiało na tym moje zdrowie fizyczne, przerwałam studia muzyczne o których od dziecka marzyłam...za to z pewnością mnie to umocniło, pozwoliło zobaczyć jak silna jestem i jak wielka siła drzemie w każdym człowieku kiedy w sposób dosłowny walczy o swoje istnienie. Lekarze nie dawali mi dużych szans, a jednak jestem tutaj z Wami. Może jestem dziwna, może inna, nie zrozumiała, ale jestem i żyję. Jestem za to wdzięczna każdej energii, która się do tego przyczyniła. 
Cieszę się, że dzięki temu wszystkiemu uświadomiłam sobie, w jakim celu przybyłam na ten świat, jakie mam zadanie do wykonania, co jest moją życiową misją. Choć od najmłodszych lat, mój dziadek miłośnik i hodowca koni mówił mi, że mam dar rozumienia końskiej mowy, choć pierwszym moim kierunkiem po wstaniu była stajnia, nigdy nie wiązałam z tym przyszłości zawodowej. Cały czas widziałam siebie na scenie... 
Po powrocie ze szpitala byłam bardzo zagubiona, otrzymałam co prawda ogromne wsparcie ze strony ludzi, ale to człowiek mnie skrzywdził i przez to trudno było mi zaufać jakiemukolwiek człowiekowi. 
Chciałam pracować, chciałam szybko wrócić do normalnego życia, ale nie wyobrażałam sobie miejsca pracy gdzie będą tylko ludzie. Kierunek stał się zatem oczywisty...  A jeszcze bardziej oczywiste było dla mnie to, że muszę zacząć pracować z tzw. trudnymi końmi, z końmi które spotkał podobny los..
I tak uzdrawiamy się do dziś : )

Pięknie napisane. Może i ja w tym temacie dojrzeję by coś dodać tu od siebie. Na razie zbieram materiał.

P.S. kilka lat temu była tu dziewczyna ze śląska Ancik. Ona kochała zwierzęta w szczególności konie.

Użytkownik hawwa edytował ten post 16 styczeń 2020 - 00:18

  • Wisienka770330 i d z i k a lubią to
"Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej." Paulo Coelho

#13 d z i k a

d z i k a

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 68 postów
  • Imię:Matylda
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 16 styczeń 2020 - 01:00

Dziękuję  :wub:
Niestety nie znam dziewczyny o tym nicku. Ale skoro kocha zwierzęta a konie w szczególności, to mam nadzieję, że ją kiedyś poznam. 

Użytkownik d z i k a edytował ten post 16 styczeń 2020 - 01:00


#14 ObjezdnyCyrkowiec

ObjezdnyCyrkowiec

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 17 styczeń 2020 - 23:51

Ja jestem zdania że mi akurat bardzo dużo dała. 

 

Dowiedziałem się bardzo dużo o samym sobie, ale też bardzo się zmieniłem.

 

Nauczyłem się jak kilka osób wcześniej wspomniało cieszyć drobnostkami, bo niewiele więcej jesteśmy w stanie ugrać. Nauczyłem się strasznej empatii, obróciło się przeciwko mnie z perspektywy czasu ale ie żałuje. Nauczyłem się lepiej rozumieć ludzi. Udało mi się też wiele mechanizmów obronnych przerobić na broń która pozwoliła mi wyjść do ludzi. 

 

Bardzo dobrze wspominam też pobyt w szpitalu: może nie koniecznie sztukę fekalną na ścianach w toalecie czy inne ciekawe nocne historie, ale ludzi których tam poznałem-Zwłaszcza tych który przegrywali życie(dużo ciężkich alkocholików) i bezdomnych którzy wpisali się tam akurat na zimę. Dużo się z jakiegoś powodu od nich nauczyłem. 

 

Wydaje mi się że depresaci potrafią być dużo silnijsi od innych. Jeśli pokonasz samego siebie to już na mocniejszego przeciwnika nie trafisz.


  • victoria, Wisienka770330, WhiteBlankPage i 1 inna osoba lubią to

#15 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4123 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 styczeń 2020 - 00:17

@ObjezdnyCyrkowiec ostatnie zdanie - genialne.
  • victoria i Wisienka770330 lubią to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#16 Wisienka770330

Wisienka770330

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16873 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 18 styczeń 2020 - 00:37

@ObjezdnyCyrkowiec pięknie napisane.. Wszystko a ostatnie zdanie jak wspomniała Natalia szczególnie.
Pozdrawiam serdecznie silnego człowieka 😊 .

#17 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5154 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 18 styczeń 2020 - 01:57

 

Bardzo dobrze wspominam też pobyt w szpitalu .............................. Dużo się z jakiegoś powodu od nich nauczyłem.

 

Myślę, że człowiek który z funkcjonowania w "normalnym" życiu nagle trafia na oddział psychiatryczny, czasem po próbie samobójczej,  jest w stanie , którego nie doświadczają ludzie w tym "normalnym" życiu. Pozornie upada się reputacyjnie nisko ze społecznego punktu widzenia. Tyle, że nagle gdzieś znika presja, oczekiwania i można zacząć budować siebie od podstaw bez poczucia, że jeszcze mamy coś do stracenia. Co do samobójstwa. Jeżeli ktoś był gotowy na śmierć i faktycznie się z tym pogodził , odszedł duchowo z tego życia, to wtedy, kiedy tu wróci ma szansę zacząć wszystko od początku. Myślę, że wielu ludzi umiera  wewnętrznie za życia w wyniku różnych traumatycznych sytuacji. Myślę, że wielu przeżywa po tym znaczące przemiany- inaczej patrzą na świat i swoje życie. Jednak nie wszyscy.

Niektórzy mówią o przebudzeniu. Ja bym to nazwał prywatnym zmartwychwstaniem. Może to jest właśnie odpowiednia alegoria.

Nie mam na celu jakiegoś gloryfikowania depresji, samobójstwa, obrażania czy kreowania kogokolwiek na kogokolwiek. Staram się bez emocji spojrzeć na pewien proces ,o którym parę książek napisano.

 

Myślę, że depresja to "choroba" ludzi, którzy mają dużo bardzo ważnych pytań.

 

Pogadajcie o tym ze znajomymi w robocie-oczywiście z adnotacją skąd te rewelacje...


Użytkownik titanic edytował ten post 18 styczeń 2020 - 02:08

  • victoria, d z i k a i ObjezdnyCyrkowiec lubią to
CHAD- ...i wszystko jasne...?
Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.

#18 hawwa

hawwa

    jestem jaka jestem :O)

  • Bywalec
  • 4423 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 styczeń 2020 - 02:26

@titanic nie czuje się na prywatnie zmartwychwstałą... czuje się jeszcze gorzej...
"Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej." Paulo Coelho

#19 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5154 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 18 styczeń 2020 - 02:36

@titanic nie czuje się na prywatnie zmartwychwstałą... czuje się jeszcze gorzej...

 

Może jeszcze trochę czasu potrzebujesz aby to się działo

Też ciągle próbuję, z różnym skutkiem czasem, ale wierzę, że jest to możliwe.

 

ps: może na początek spróbujmy pójść spać.


Użytkownik titanic edytował ten post 18 styczeń 2020 - 02:56

CHAD- ...i wszystko jasne...?
Jeżeli uważasz, że określają kogoś 3 lub 4 litery to znaczy, że ?
//////////////////////////////
Pożyję ile się da, a jak się nie da to też to  jakoś przeżyję.

#20 ObjezdnyCyrkowiec

ObjezdnyCyrkowiec

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 12 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 18 styczeń 2020 - 02:58

@titanic

 

Ja to nazywam narodzinami, nie zmartwychwstaniem.  Biorąc pod uwagę jak bardzo mnie wszystkie moje przejścia ukształtowały to osoba która chodziła po tym świecie przed depresją już nie istnieje(i to akurat dobrze). Nie odrodziłem się a urodziłem na nowo.  

 

Ale tak, to była czysta karta, zaczynanie od praktycznie zera, poza rodziną w swoim życiu zostawiłem jedną osobę z starego mnie, reszta była całkiem nowa. I najwidoczniej tego mi było trzeba. 

 

Ale zahaczyłaś o temat który jest moim zdaniem dość istotny. Moim zdaniem każdy ma problemy, nie uważam że miałem gorzej od innych, tylko pytanie jak będzie to odreagowywać. Po zajściu sytuacji X jeden się załamie a 2giego to nie ruszy.  Jeden odreaguje na sobie (większość z "nas" tutaj na forum pewnie ) a 2gi będzie odreagowywał na rodzinie/znajomych. Ale nie jestem pewien czy jest na to jakaś jednostka chorobowa. A to moim zdaniem inna strona tej samej monety. . Poznałem kilka osób które  miały mocne problemy osobowościowe ale bały się przyznać że jakiś problem jest. I odreagowywali w sposób bardzo... no dziwny moim zdaniem i zły w obec innych ludzi. Byli mocno nieszczęśliwi, ale oszukiwali wszystkich, i chyba co najgorsze samych siebie że jest inaczej. 

A po pracy w "międzynarodowych" korpo pełnych "ludzi sukcesu" to zaczynam się zastanawiać czy to nie jest tak że to my jesteśmy tymi silniejszymi, mądrzejszymi, widzącymi więcej. I pewnie przez to więcej się smucimy, załamujemy, bo kurde w tym świecie alternatywą jest chyba tylko wyparcie, ale na to nas nie stać. 

 

Też nie chce gloryfikować depresji, wolałbym to osiągnąć bez niesamowitego obciążania najbliższych moimi stanami. Ale nie wyszło, i bardzo mnie to uformowało. Nie będę nosić odznaki "dzielny depresant" i się tym chwalić, ale nie mam najmniejszego zamiaru się tego wstydzić. 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych