Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Cześć


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 ObjezdnyCyrkowiec

ObjezdnyCyrkowiec

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 10 styczeń 2020 - 22:47


Cześć, 

 

Witam Was wszystkich serdecznie :)

 

Mam na imię Paweł, co tutaj robię? Na pewno chce opisać jakoś to co dzieje się w mojej głowie, może pomoże mi to jakoś uporządkować cały ten bałagan. A jeśli przy okazji poznam ciekawych ludzi którzy lepiej od innych mnie zrozumieją i z którymi będę mógł porozmawiać to tylko double win :) Pozwolę od opisania troszkę tego co u mnie:

 

Lat temu 10 miałem poważny chyba dość epizod depresyjny, zdiagnozowaną fobie społeczną itp. 2x próba samobójcza i pobyt w szpitalu. Potem terapia i... i potem tak na prawdę udawało mi się wszystko co chciałem, wręcz dużo więcej. Praca której można było tylko pozazdrościć, wspaniała kobieta u boku. Zamiast depresji miałem życie z ciągłym uśmiechem na twarzy, poczucie i wiarę że jeśli się w sobie zbiorę to mogę osiągnąć praktycznie wszystko.Zamiast fobii społecznej prowadzenie prezentacji dla kilkuset osób. Po prostu SIŁA.

 

Moja siła, wiem że to zabrzmi dziwnie, płynęła z gór. Byłem tam zawsze kiedy tylko mogłem, a uwielbiałem je najbardziej wtedy kiedy pogoda wyganiała innych turystów. I tam na szczyt trzeba wejść, inaczej się nie da. Nikt Cie nie zaniesie ani nie popchnie. Wiadomo że nogi bolą, zimno i wiatr deszczem w twarz zawiewa, ale krok po kroku zawsze można wejść, wystarczy tylko postawić następny krok i następny i następny i w końcu dojdziesz. A góry wynagrodzą Ci poczuciem satysfakcji i przepięknym widokiem. Nawet jeśli tylko na 5 minut, to chmury się rozwieją ukarze Ci to widok który zatrzyma Ci dech. 

 

I tak traktowałem życie, każde wyzwanie było kolejną górką do zrobienia, łatwo nie było jak wiadomo, ale zawsze byłem wynagradzany: romantyczną chwilą z ukochaną, wesołym spotkaniem ze znajomymi, poczuciem dobrze wykonanej roboty i dużo innych małych smaczków dla których warto było żyć. 

 

Nie jest tak że złych myśli nie było, nie będę ukrywał że więcej motywacji cały czas widziałem w życiu dla innych a nie dla siebie, ale byłem bardzo szczęśliwy.

 

Najbardziej dumny byłem z poczucia że jestem dobrym człowiekiem. Moje cierpienia nauczyły mnie ogromnej empatii i czułości. W pewnym sensie okazało się to dużym problemem.

 

W skrócie:

W związku robiło się troszkę gorzej, zmieniłem prace na gorszą żeby było lepiej, było jeszcze gorzej. Z strasznie ciężkim sercem zakończyłem związek, po prostu nie czułem się kochany. Związałem się niestety dość szybko z inną osobą, nawet przez krótki moment znów czułem się kochany, ale po chwili ja poczułem mały nóż w sercu. A nowa praca...odczłowieczające dno i kilka metrów mułu.

 

I zwyczajnie na tym moim życiowo-górskim szlaku przyrżnąłem ryjem w gruz. I wstać nie potrafię. 

Ale jest inaczej niż te 10 lat temu. Ten kryzys nie wynika z braku wiary w siebie, teraz wynika z braku wiary w innych, jestem chyba zraniony, przestałem wierzyć w pojęcia miłość i przyjaźń. Nie potrafię się przed nikim otworzyć, nawet przed terapeutką. Nie potrafię nikomu opowiedzieć o swoich emocjach bo boję się że będzie to wykorzystane przeciwko mnie.  Przy innych zawsze mam na sobie zbroję. Nie chce mi się o nic ani o nikogo starać. Praca dojechała mnie tak że myślę poważnie o kursie operatora koparki. Przestałem wierzyć w to co dawało mi siłę każdego dnia żeby jednak na ten szlak wejść. Straciłem jakikolwiek cel w życiu. 

 

Nie  rozpaczam, nie załamuję rąk. Zaczynam traktować to jako kolejną górę do zrobienia. Zdecyduje co dalej w życiu ze sobą robić i jak się w sobie zbiorę to wiem że dam radę, Ale już sam nie wiem czego chce od życia, w którym kierunku iść. i czy właściwie jest sens iść. Jestem w jakimś limbo. Obiecałem sobie że nie będę majstrować sam z czasem danym mi od losu i słowa dotrzymam, ale zwyczajnie mi się już nie chce. Jutro znów założę zbroję z ciętego poczucia humoru i fake smile nr. 4 i kilka kroków postawie, tylko rano zalewając się łzami bezsilności w aucie. A ja nie chcę żeby to tak wyglądało. 

 

Przepraszam Was za ten przydługi wstęp, musiało conieco ze mnie wypłynąć, mam nadzieję że znajdę w sobie odwagę żeby choć tu troszkę opisać co czuje. Bo mnie już emocje od środka rozsadzają. 

 

 

Dobrej Wam nocy.

 

P.S. 

Polecam jeśli ktoś lubi gitarkowe brzmienia, mój kompan dzisiejszego wieczoru: 

https://www.youtube....h?v=w0SzQKJjgK4

 

 

 

 


  • molenka i Wisienka770330 lubią to

#2 Wisienka770330

Wisienka770330

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 16591 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 11 styczeń 2020 - 01:06

@ObjezdnyCyrkowiec witaj Paweł na forum.
Przeczytałam wszystko i jestem przede wszystkim pod wrażeniem Twojej siły wewnętrznej, Twojej wrażliwości, empatii, potrzeby okazywania uczuć oraz potrzeby/ pragnienia uczucia bycia kochanym, Twoich pasji (miłość do gór, muzyka w klimacie podobnym do moich ulubionych brzmień)..
Bardzo wiele przeszedłeś a jeszcze więcej osiągnąłeś, pokonałeś trudów.
Każdy człowiek posiada w sobie niewyczerpalne źródła wewnętrznej motywacji do tego żeby budować swoją drogę życiową. Czasem pod wpływem trudnych przejść nie czujemy tej wewnętrznej motywacji, siły ale ona jest (czasem uśpiona jak ja to nazywam).
Myślę że Twoja siła pomoże Ci na nowo odkryć czego pragniesz. Ponoć od siebie samych najlepiej zacząć poszukiwania. Być może wiesz czego chcesz tylko wspomniany przez Ciebie strach, brak ufności do ludzi przez przejścia w jakimś stopniu ogranicza Cię teraz.
Życzę Ci z całego serca świadomego (zgodnego z Twoimi pragnieniami) podejścia do życia, pozytywnego nastawienia do zaplanowanych celów i siły do pokonania lęków.
Dobrze by było abyś ponowił terapię psychologiczną i ten lęk przed otworzeniem się (swoich emocji) przed psychologiem może ustąpić z upływem czasu czego Ci życzę.
Pozdrawiam serdecznie.

#3 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3751 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 styczeń 2020 - 11:38

P.S. 

Polecam jeśli ktoś lubi gitarkowe brzmienia, mój kompan dzisiejszego wieczoru: 

https://www.youtube....h?v=w0SzQKJjgK4

 

 

Oooo, dzięki za ten link Paweł, dobrze się słucha.

 

No i witaj na forum, świetnie, że tutaj zajrzałeś, bo może będzie to pierwszy, mały krok do tego, by wylać z siebie to, co tak bardzo rozsadza od środka? A później pójdzie nieco lepiej u terapeutki na przykład?

 

Z Twojego opisu wynika, że jesteś niesamowicie silnym facetem, nawet sama końcówka świadczy o tym, że masz świadomość, że i tak MUSISZ DZIAŁAĆ, bo przecież nikt inny nie dobędzie za Ciebie tego szczytu.

 

A właśnie, co z obecnymi wyjazdami w góry? Jesteś w stanie tam wybywać, by naładować swoje akumulatory?

Obecnie jesteś też w związku? Bo nie bardzo chcę się domyślać, że ta osoba, z którą związałeś się "zaraz po" nadal przy Tobie jest.

 

Rozgość się i mam nadzieję, że będzie Ci tutaj dobrze, trzymaj się ciepło! 

 

PS. aż zapisałam sobie ten link, będę do tego wracała!


Użytkownik WhiteBlankPage edytował ten post 11 styczeń 2020 - 11:40

  • Wisienka770330 lubi to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#4 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13913 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 styczeń 2020 - 16:28

Cześć @ObjezdnyCyrkowiec  :)

Zapraszamy serdecznie do gadania i milczenia.

 

Tak się zastanawiam, czy pierwszy kryzys, ten sprzed 10 lat, wynikał z jakiegoś konkretnego doświadczenia, czy raczej był wynikiem splotu wielu zdarzeń, dzieciństwa itd? 

Ile czasu trwało leczenie wraz z terapią? 


giphy.gif


#5 ObjezdnyCyrkowiec

ObjezdnyCyrkowiec

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 17 styczeń 2020 - 02:44

Hey,

 

Dziekuje za powitajki :)

 

@WhiteBlankPage 

 

Generalnie polecam ten cały gatunek: Post Rock, od delikatnych plumknięć po przyzywanie demonów, każdy znajdzie coś dla siebie. I nikt nic do Ciebie w tej muzyce nie mówi, przynajmniej werbalnie. dla mnie super :D

 

A wyjazdów w góry poplanowane mam kilka, a po drodze pewnie kilkadziesiąt tych nie zaplanowanych. Prędzej zrezygnuję z prawej ręki niż z gór :)

 

 

@molenka

 

No skoro Cie to interesuje: :)

 

Nie wiem prawdę mówiąć czemu, seria  niefortunnych zdarzeń, takie a nie inne wychowanie. Albo za dużo telewizji się naoglądałem i rozczarowałem się że życie to nie jest m jak miłość. To był mix. Sam nie wiem ile trwało to wszystko wcześniej, nie wiem kiedy się zaczeło, prawdę mówiąc mało siebię pamiętam sprzed depresji. Ale od momentu pierwszej wizyty u psychiatry do momentu kiedy stwierdziłem że jest za*******e minęło około 2 lat, "spoko" zaczęło się robić jak tylko zacząłem terapię,  trwała w sumie około roku. Po wyjściu ze szpitala żadnych leków nie ruszałem.



#6 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3751 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 17 styczeń 2020 - 07:30

@ObjezdnyCyrkowiec fakt, nikt w tej muzyce nie mówi, to ważne. I miłe.

Z ciekawości, jeśli chcesz o tym mówić: jaka pracę miałeś wcześniej i na jaką zmieniłeś, że dostrzegles odczłowieczenie pod tym kątem?

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#7 ObjezdnyCyrkowiec

ObjezdnyCyrkowiec

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • Imię:Paweł

Napisano 17 styczeń 2020 - 14:33

Praca sama w sobie jest ekstra,na prawdę odnajduję się w tym bardzo dobrze i potrafię mieć mega satysfakcje. Głownie robienie szkoleń lub demonstracja produktu od strony technicznej dla klienta, troche wsparcia technicznego. dość szerokie kompetencje. W starej region miałem Europe, Azje i Afryke, więc trchę się świata zwiedziło, i co najlepsze pełna swoboda w robieniu roboty bo szef żaden ze mną nie latał. Tylko życie osobiste trochę cierpiało. Wię zmienilem na prace w firmie gdzie region to tylko PL. Żeby być więcej w domu. Praca sama w sobie taka sama, ale atmosfera tragiczna. I z działu technicznego trafiłem do działu sprzedaży. Taka sama praca tylko w innym otoczeniu.

Nie chce wchodzić w szczegóły  bo ich dużó, ale moj szef, mimo że pracował dobrze i wyniki robił, był kompletnym padalcem, zboczeńcem , kłamcą i cwaniakiem, Nie podpisuje się umowy z firma tylko z szefem, a ja podpisałem ją z człowiekiem tak małym moralnie. 'nikt Ci tyle nie da ile on Ci obieca". Człowiek którego ma się ochote strzelic w morde dla samej przyjemności. Dużo lepiej mi się dogaduje z maszynami

 

Może kiedyś będe miał czas opisać to bardziej bo t tez mi spać troszkę nie daje i jest tego duo. Kilka sytuacji podchdziło pod mobbing/molestowanie(nie mnie). Dno, zwyczajnie dno.  Bo niestety myślałem że jak będe tylko dobry dla innych i żył wg. jakiś tam moich zasad moralnych to będzie ok. A W pracy naucyłęm sie że moje zasady są nic nie warte i żeby osiągnąć sukces trzeba kłamać, manipulować, zastraszać, obiecywać itp. Straszne to. 







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych