Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Nie wiem


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
50 odpowiedzi w tym temacie

#21 Niezniszczalny

Niezniszczalny

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 431 postów
  • Gadu-Gadu:45760731
  • Imię:Szymon
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:lubuskie

Napisano 06 listopad 2019 - 07:16


@ Niezniszczalny ja jednak pozwolę sobie na niego odpisac.
Myślę, że nazywanie autorki tego wątku psychopatką jest dość sporym przegięciem.
Myśli, które krążą wokół jej głowy są naturalne (wg mnie oczywiście), dlatego, że została skrzywdzona i chciałaby "sprawiedliwości" (celowo w cudzysłowie). I na takie uczucia póki co powinna sobie pozwolić.

Spoko

#22 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 listopad 2019 - 20:28

@ Niezniszczalny No ja też odpiszę, bo w końcu to do mnie. Nie robię z siebie psychopatki, po prostu mówię jak czuję. Tak mi odwalało, że wjechałam samochodem w słupki metalowe. O tym ile sobie krzywd zrobiłam to już nie wspomnę. Zawsze bałam się, że jestem wariatką, a teraz to co robię potwierdza to, więc po co mam się hamować więcej? Karma nie wraca, to jest przereklamowane. Zresztą co ja musiałam odjebać w życiu, żeby mnie tak karało teraz. Za miękkie mam serce i tyłek.

@ WhiteBlankPage Cały czas słyszę "tego kwiatu to pół światu", a jest na to odpowiedź: "a trzy czwarte chuja warte". Ile się słyszy o przemocy domowej, o morderstwach. W moim mieście koleś zatłukł laskę tłuczkiem, bo niby nie chciała z nim być coś tam, inny udusił dziewczynę sznurem od żelazka i schował w kanapie. Jeszcze coś tam było. W mojej rodzinie za to większość par jest z przemocą domową, a to fizyczną a to psychiczną.

^^Dobra to w sumie mocny offtop, ale rzecz, która też mnie martwi.^^

 

Życzę mu źle, a za godzinę chcę dla niego wszystkiego co najlepsze. Wkurza mnie ta huśtawka. Jeszcze jak sobie przypomnę te zajebiste rzeczy, które przeżyliśmy to wgl nie wiem co robić. Żeby nie myśleć gram i oglądam seriale/filmy. Tylko życie marnuję.

 

Tak poza tym to mój ojciec jest mega despotą, a mama ma czasem napady agresji jak ojciec w końcu przekroczy granice jej wytrzymałości (ojciec jest inwalidą, więc jest słabszy od niej). Oboje są alkoholikami.

 

Nie wiem, co więcej pisać, żeby mi ulżyło.

 

Moi i jego wspólni znajomi próbują odsunąć się od tego, niektórzy niby potępiają, ale raczej mówią, że głupio zrobił i tak dalej się kumplują z nim. Mnie to wszystko obeszło strasznie, ale nikt nie chce pomóc.

 

Jak rozmawiałam wtedy kiedyś z byłym i spytałam co on by niby zrobił, żeby mi pomóc, gdyby był po prostu moim przyjacielem, to stwierdził, że wyciągałby mnie gdzieś, żebym tylko nie myślała o tym wszystkim. No i jak miałam się nie zakochać w kimś, kto idealnie rozumiał czego mi potrzeba.. Ja nie potrafię wyjść z inicjatywą do ludzi, za bardzo boję się, że się ośmieszę.



#23 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3313 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 listopad 2019 - 21:07

@ Majerann huśtawki nastrojów, które zaczynają się od czystej nienawiści, a kończą na tym, że życzysz mu wszystkiego, co najlepsze, są naturalnym zjawiskiem w tej sytuacji.
Zostałaś skrzywdzona i sponiewierana, ale to nie znaczy, że nie jesteś nic warta.
Zawsze będziesz słyszała, że jest mnóstwo mężczyzn na tym świecie, że w końcu trafi się ten właściwy. I na takie słowa będziesz póki co reagowała tak, że będziesz się stawiała, bo przecież ten miał być tym jedynym, przecież tyle mu oddałaś i chciałas dla niego wszystkiego, co najlepsze.

Przeżywałam to, wspierałam finansowo, emocjonalnie, psychicznie. Wykorzystano mnie w każdy z powyższych sposobów + seksualnie, a później wszystko zdeptano. Więc wiem, co czujesz, wiem, jak bardzo boli ten but i kopniaki, którymi Cię potraktowano.

Dlatego mówię, żebyś pozwoliła sobie na te emocje. Ile minęło czasu tak w ogóle? Masz z nim jakiś kontakt jeszcze?

Jeśli oglądanie seriali Ci pomoże - oglądaj. Jeśli leżenie w łóżku - leż. Pozwól sobie przeżyć te żałobę na swój sposób. To, że nie umiesz się od razu otrząsnąć i wstać na równe nogi nie jest oznaką Twojej słabości i tego, że marnujesz swoje życie. W życiu jest czas na dobre i złe chwile. I właśnie u Ciebie są te drugie. Więc proszę, przestań ganić sama siebie za to, że przeżywasz to, co przeżywasz. Sytuacja sama w sobie jest dla Ciebie ciężarem, nie kop leżącego.

Z tego co piszesz wnioskuje, że nie zaznalas miłości w domu rodzinnym, w relacjach z najbliższymi osobami, to zapewne również ma wpływ na to, że tak rozpaczliwie potrzebujesz bliskości i obecności drugiej osoby.

Myślałaś o tym, by wybrać się do terapeuty?

Edit: już się cofnelam do wcześniejszego wpisu, minęło pół roku. I w porządku, nie określaj tego czy to długo, czy nie, bo po co? Jeśli stwierdzisz, że tak, sama siebie wkopiesz w kolejny dołek, jeśli jednak uznasz, że to wcale nie długo, dasz sobie przyzwolenie na cierpienie w nieskończoność.
Będziesz przeżywała to tyle, ile potrzebujesz. Pozwól sobie po prostu na to. Teraz Ty jesteś ważna. Tylko i wyłącznie Ty.

Użytkownik WhiteBlankPage edytował ten post 06 listopad 2019 - 21:12


Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#24 Niezniszczalny

Niezniszczalny

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 431 postów
  • Gadu-Gadu:45760731
  • Imię:Szymon
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:lubuskie

Napisano 07 listopad 2019 - 10:40

Moje życie też było poszargane, było a nawet jeszcze jest.
"Shattered Memories" Ale nie mam innego wyjscia jak po prostu olać to, tak , tylko olewka jest wyjściem na tym etapie.
Szkoda mi czasu na rozpamiętywanie przeszlości.A milość jak milość przychodzi o odchodzi.

#25 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 listopad 2019 - 23:42

Fajnie dzisiaj.

Ostatni były (nie ten przez którego mam mózg rozjebany) do mnie ciągle pisze i dzwoni. Albo jest najebany, albo naćpany i nawet jak się pokłócimy to zaraz znowu dzwoni i pyta co tam u mnie. Wyczerpało mnie to dzisiaj i napisałam, że nie chcę z nim rozmawiać, bo źle się czuję, więc nazwał mnie psycholką, bo on chce tylko porozmawiać. Potrafi ciągle dzwonić po nocy nawet. Raz mówi, że da mi spokój, potem znowu dzwoni. Mówię, że miał się nie odzywać, a on że czemu miałby się do mnie nie odzywać. Nie umiem twardo się od niego odciąć, bo jest jedyną osobą, która odzywa się do mnie prawie codziennie i dzięki, której nie czuję się tak beznadziejnie. Z drugiej strony to jest strasznie toksyczne, potrafi grać mi na uczuciach albo w nieskończoność zadawać to samo pytanie, najczęściej czy przyjadę do niego. Jest z innego miasta i nigdy do mnie nie przyjechał, nawet na parę godzin, bo moi rodzice nie chcą go nocować.
Ta sytuacja ryje mi banię.

@WhiteBlankPage Zerwał ze mną gdzieś w marcu, a przez kwiecień miałam mu dać trochę spokoju, bo naprawdę odjebywałam dziwne rzeczy po zerwaniu, a on się martwił o mnie. Zawarliśmy umowę, że po kwietniu spróbujemy ponownie. Przeczekałam kwiecień, naprawdę było ciężko, ale miałam nadzieję. Dzwonię po miesiącu do niego, okazało się, że ma dziewczynę. Stąd moja próba samobójcza, 3 tygodnie szpitala. Pierwszego dnia przyszedł do mnie z malinkami na całej szyi. Ja pierdole, dostałam ataku płaczu i wgl, po tym jak poszedł już. 

 

Napisałabym więcej, ale już zaczynam ryczeć, a boję się, że sobie coś zrobię jak tego nie opanuję.

 

Chodziłam na terapię do takiej miłej kobiety, ale jak ciągle wychodziłam zapłakana stamtąd to miałam dość. To nie była jej wina, ale jak ktoś próbuje mi przemówić, że mój były wcale nie był wspaniały to coś mi się w głowie blokuje. Wstyd mi było ciągle tam płakać, a jeszcze ktoś mi mówi, że się mylę.. Może i się mylę, tylko całe życie mi wmawiano, że się mylę, że źle myślę, stąd mój opór. No więc przestałam chodzić.
Tabletek też już nie biorę, bo nie działały za bardzo. Wiem, że to wszystko błąd.

@Niezniszczalny Strasznie chciałabym mieć wyjebane, ale gdy próbuję to realnie boli mnie serce. Byłam u kardiologa, która stwierdziła, że młode kobiety normalnie boli serce XD Nie no fajnie, tylko ciężko przez to funkcjonować. No i mega brakuje mi bliskości, bo w domu tego nie mam ani wśród znajomych. Ja nawet nie rozpamiętuję, ale coś zobaczę i przypomni mi się jakaś sytuacja z przeszłości.



#26 cień wiatru

cień wiatru

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 13364 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 listopad 2019 - 08:40

@Majerann bardzo mi przykro z powodu Twojej sytuacji, szczerze współczuję i rozumiem, że targają Tobą emocje, ale na forum nie używamy wulgaryzmów, ok ? 


  • Wisienka770330 lubi to

Attitude of quietude 


#27 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3313 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 listopad 2019 - 10:18

@Majerann a jakie leki brałaś i jak długo? Regularnie? I jakich efektów się spodziewałas?
Jego zgoda, że zaczniecie po jakimś czasie na nowo była forma "udobruchania". Miał już kogoś i nie chciał się z tego w żaden sposób tłumaczyć.

Terapeutka powinna pomóc Ci zrozumieć, że po prostu nie był taki wspaniały jak go sobie ułożyłas w głowie. Bo zakochałaś się w obrazie te osoby, który sobie stworzyłaś, a nie w samym człowieku, który tak naprawdę Cię skrzywdził. Bo to jest krzywda, jeśli nie jest się szczerym wobec drugiej osoby i manipuluje się nią na zasadzie obietnic, które nigdy nie zostaną pokryte. I również to przeżyłam, i wiem, jak cholernie to boli.

Pomyśl teraz w ten sposób: czy gdyby teraz wrócił, zdecydowałabys się, aby z nim być? Wiedząc to, co wiesz teraz? Że Cię zdradzał, że nie był z Tobą szczery? Przyjdzie czasz, że dojdziesz do tego wniosku, że nie byłabyś z nim szczęśliwa po prostu, ale na to naprawdę potrzeba dużo czasu. U jednych miesiąc, dwa, u innych rok czy cztery.

Odbierając telefony od tamtego byłego krzywdzisz sama siebie. Dajesz sobą pomiatać w ten sposób, manipulować i narażasz swoją psychikę na niezbyt komfortowe doznania. Podałaś powód, dla którego nadal te telefony odbierasz i z nim rozmawiasz, ale tu musisz już spojrzeć zdecydowanie w przód. To osoba, która nie da Ci tego, czego potrzebujesz. To jest znajomość "z braku laku" w tej chwili.

Tak bardzo przypominasz mi mnie w pewnych kwestiach, że naprawdę współczuję Ci całym sercem, że musisz to przechodzić.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#28 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 listopad 2019 - 16:49

@WhiteBlankPage Brałam Depralin przez jakieś 6 miesięcy, potem coś na bazie Fluoksetyny przez 2 może miesiące, bo Depralin był spoko, ale po jakimś czasie wróciły do mnie złe myśli. Żałuję, że nie znalazłam żadnego terapeuty kiedy byłam w związku i brałam Depralin, bo miałam wtedy najlepsze podstawy, żeby móc coś zmienić. W szpitalu brałam coś na bazie Wenlafaksyny, a jak wyszłam to na bazie Sertralinum. Miałam też jakieś leki nasenne Miansec, Trittico, Nasen. Ale oprócz Nasenu tamte słabo działały. Z kolei Nasen zaczęłam ćpać a nie po prostu na sen.

Spodziewałam się, że przestanę się bać ludzi, bo utrudnia mi to życie. 

 

Jak byłam z nim to wiedziałam, że mnie zdradza, ale wybaczałam mu. Ojciec zdradzał mamę i ona dalej z nim jest, więc co z tego. Pewnie starałabym się go krzywdzić w każdy możliwy sposób. Zdradzać i wgl. Ja marzę o powrocie do tego co było przed naszym zerwaniem.

 

Dzisiaj mnie przeprosił za wczoraj. To jest dosłownie to co robi mój ojciec. Jest chamski, gra na emocjach, a potem jest milusi. Ktoś może mną pomiatać, krzywdzić, ale jeśli od czasu do czasu okaże serce to będę biegać za nim.

 

Czuję, że nie da się mnie naprawić. Nie ma szans,żeby zmieniła swoje myślenie, bo kiedy próbuję się przeciwstawiać nawykom, to boli mnie serce albo dostaję ataku histerii.



#29 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3313 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 listopad 2019 - 17:46

@Majerann z różnymi problemami ludzie chodzą do terapeutów. Ja również wiele rzeczy znosiłam, bo zawsze w relacjach damsko męskich daje całe swoje serce na dłoni. I wiem, że to błąd. Doświadczenia uczą nas pewnych rzeczy i po czasie zmuszają do podejmowania różnych decyzji, no ale nie o mnie teraz.

Może spróbuj raz jeszcze terapii? Wydaje mi sie, że masz sporo do przepracowania w związku z sytuacją w domu. Każde zdarzenie nas w jakiś sposób kształtuje.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#30 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 listopad 2019 - 09:10

Mam dość. Całą noc nie spałam, a że mama w domu to nie mogę nadrobić tego teraz. Zresztą czuję się trochę lepiej rano, jak jest słońce. Znowu rodzice "rozmawiali" podniesionymi głosami. To nie znaczy, że się kłócili, ale blisko. Bałam się, że znowu się pobiją.

Nikt ze znajomych się nie odzywa a jak już to nie chcę tego czytać. Nie wiem czemu. Znajomi wiedzą, co się wydarzyło. Myślałam, że mam przyjaciół, ale to wszystko się rozpada. Mówią, że mogę napisać/zadzwonić jakby coś, ale "jakby coś" to już za późno.

Chciałabym, żeby ktoś mnie wyciągnął z tego nonsensu. Tyle rzeczy przypomina mi byłego. Coraz bliżej mi do jakiegoś wybuchu, ale liczę, że skończy się na mojej krzywdzie bez zrzucania problemów na innych. Nie chcę już płakać przy bliskich. Kiedyś nigdy nie pozwoliłabym sobie na płacz. Nawet jak ktoś płacze to ja prędzej się uspokoję niż zacznę płakać razem. 

 

Brat woli jeździć do teściów zamiast do nas jak wpada w odwiedziny z innego miasta.

Patrzę na swoje poorane bliznami przedramiona i wały tłuszczu. Dobrze, że w końcu umyłam włosy. Trochę mniej obrzydliwie się czuję. Ale no przecież nikt mnie nie zechce z takim wyglądem. Opuchlizna z głowy powoli mi schodzi, już nie boli, ale jak zapomnę ten ból to znowu będę się bić po głowie i znowu sobie wypominać jak siniaki zejdą mi na twarz.

Mama mówi, że chce mi pomóc, ale ja widzę tylko jak narusza moją strefę komfortu. Nie czuję się bezpiecznie. Jest tyle rzeczy, których mam dość, a nie wszystko wymieniłam.

Chcę zasnąć i nigdy nie musieć się budzić. Tylko w snach mam spokój. Czasami jednak one zakrzywiają moją rzeczywistość poza snem, wydaje mi się, że coś się zdarzyło, co nie miało miejsca. To chyba zmęczenie przeze mnie przemawia.



#31 dopołowy

dopołowy

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1546 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 09 listopad 2019 - 09:33

@Majerann spróbuj umówić się do terapeuty. Pomoże Ci to zachować higienę w głowie. Rodzice tacy są już że łamią granice i czasem coś próbują kontrolować. Może rozmowa z mamą jakoś pomoże jej zrozumieć jak pomóc?
  • Majerann lubi to

#32 Alonepartii

Alonepartii

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 29 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 09 listopad 2019 - 10:06

@Majerann Trzymaj się mocniutko tam i nie przestawaj pisać tutaj, może to też odrobinkę pomaga.

#33 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 listopad 2019 - 10:10

Kurde, napisałam sporą odpowiedź jak bardzo mi odwala i że boję się że coś zrobię głupiego, ale już nie dam rady napisać jeszcze raz. Chciałabym pojechać do byłego, dręczyć go smsami, rozwalić mu samochód albo pisać do wszystkich jego znajomych że doprowadził mnie do próby, rozwalił mi słabą psychę, a wiedział od samego początku że chodzę do psychiatry, że mnie zdradzał.

Czy możecie mi wybić to z głowy?

#34 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3313 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 listopad 2019 - 10:44

@Majerann Kochana, chciałabyś to zrobic, bo liczysz na to, że gdy się o tym dowie, to do Ciebie wróci, z litości. Że przemyśli, co zrobił i złapie się za głowę: "jak ja mogłem zrobić jej coś takiego?". To się nie stanie... Uwierz mi. On nie ma takiej wrażliwości emocjonalnej jak Ty.

Jeśli odszedł od Ciebie, to z jakichś powodów, znanych dla siebie i nie czuje się w obowiązku, żeby Ci je podawać.

Jeśli pojedziesz, to pocałujesz klamkę, odbijesz się totalnie od drzwi - dlatego tego nie rób.

Wiem, że ciężko jest się z tym pogodzić.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#35 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 listopad 2019 - 11:34


Wątpię, że pocałuję klamkę.

Powiedziałam mamie, że mam nadzieję że szybko zdechnę i zaskoczyła mnie jej reakcja. Po prostu się rozpłakała i spytała czemu jej to robię.

Chcę zrobić jemu krzywdę. Hehe, to pewnie takie myśli powodują, że ktoś staje się stalkerem.
nie wiem czy to tylko mój telefon ale powieliło wiadomość, naprawię jak będę na kompie
No i zaczyna mi odwalać.. nienawidzę siebie, a ten żyje sobie bez konsekwencji, zadowolony, szczesliwy z kolejną laską u boku

Użytkownik Majerann edytował ten post 09 listopad 2019 - 11:25


#36 Wisienka770330

Wisienka770330

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 15701 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kamień Pomorski blisko Szczecina

Napisano 09 listopad 2019 - 12:04

Wiem że to trudne ale małymi krokami postaraj się uspokoić. Może przypomnij sobie co lubiłaś robić zanim Go poznałaś i dodawało Ci radość i z upływem czasu małymi krokami uda się odzyskać radość z życia. Na wszystko trzeba czasu, każdy ból wewnątrz po rozstaniu, zranieniu przez kogoś trwa jakiś czas i nie ma reguły ile trwa. Jedno jest pewne że z upływem czasu jest mniejszy.
Dobrze by było gdybyś zaczęła nową terapię. Teraz długi weekend i najważniejsze to przetrwać ten czas wolny, spróbować zająć się czymś aby nie korciło Cię do kontaktu z nim. Zablokuj numer telefonu jego.
Usiądź z mamą, spróbuj porozmawiać o tym jak się czujesz, może zróbcie coś razem w domu.. Wspólnie spędzony czas może pomóc choć na moment odrzucić złe myśli.
Po weekendzie pójdź do lekarza.

Załączone pliki



#37 Alonepartii

Alonepartii

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 29 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 09 listopad 2019 - 13:17

No mnie dopiero pomógł strach przed kolejnymi powrotami mojej byłej, skoro już mnie zostawiła kilka razy dla swojego byłego. A każdy kolejny jej powrót nie był taki sam, trzymała mnie coraz bardziej na dystans, ale skorzystać ze wsparcia i wysłuchania przychodziła. Z tego co widziałem po innych postach, to chyba @Majerann ma podobnie i nam obojgu jest ciężko coś zerwać, kiedy lubimy angażować się głównie w jedną relację. Patrzymy z tęsknotą na dobre momenty, dopóki sobie nie zastąpimy tych osób kimś nowym. Z nimi czy bez cierpimy tak samo, czy bardziej, czy mniej, ale cierpimy. A na samych sobie nie nauczyliśmy się polegać.

 

Tak tylko głośno myślę.


  • Wisienka770330 lubi to

#38 Majerann

Majerann

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 61 postów
  • Imię:Ann
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 listopad 2019 - 19:39

@Wisienka770330 Nie wiem co lubiłam robić, wydaje mi się, że od jakoś gimnazjum/liceum zaczęły się moje problemy, też problemy z pamięcią, i z czasem się tylko pogłębiały, więc jakoś od ponad 7 lat nie wiem, co sprawia mi radość. Mówisz, że z czasem powinno się to uspokajać, ale póki co to się tylko nasila.

 

W szpitalu znalazłam w porządku ludzi i to trochę powstrzymało co się złego ze mną działo, ale po wyjściu ze szpitala wpadłam w toksyczny związek, a znajomości z ludźmi ze szpitala często dawały mi się we znaki. Rodzice najpierw jakoś mi współczuli, ale teraz wkurzają się, że nic nie robię.Wróciło wszystko do tej toksyczności w jakiej ciągle żyłam.

 

Mówisz małymi kroczkami. Poszłam dzisiaj do sklepu. Poryczałam się w drodze. Czasem idę się umyć i zaczynam ryczeć i się bić. Bez ludzi albo bez serialu czy gry nie jestem w stanie funkcjonować, ale to tylko tłumi co się złego ze mną dzieje. Nie potrafię z tego wyjść. Jak będę chodzić do lekarza to zacznie mi odwalać w drodze.

 

@Alonepartii " Patrzymy z tęsknotą na dobre momenty, dopóki sobie nie zastąpimy tych osób kimś nowym." To jest właśnie to. Ja siebie nienawidzę. Jak można być tak żałosnym śmieciem, który nie potrafi sobie poradzić z tym, że ktoś po prostu mnie nie chce. Żałuję, że nie można wyłączyć życia. Ja chcę żyć, ale nie potrafię. Nie potrafię się też zabić. Próbowałam się powiesić, ale za bardzo się bałam jak będę walczyć o oddech i, że nikt mnie tam już nie znajdzie.

 

Od dnia w którym się załamałam parę dni temu do dzisiaj ciągle płaczę. Udało mi się trochę przestać jak zrobiłam sobie krzywdę. Ale to przestaje działać. Ciągle złe myśli przychodzą do głowy. 

Czy są jakieś legalne sposoby, żeby komuś zaszkodzić? Bo ja już nie mogę. Mówicie, żeby nie myśleć, żeby odpuścić, ale ja nie chce patrzeć jak ktoś, kto mnie tak skrzywdził żyje normalnym życiem. Nie ma boga na świecie. Nikt mu nie wymierzy kary.

 

Dzisiaj się chyba potnę.
 



#39 Alonepartii

Alonepartii

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 29 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 13 listopad 2019 - 20:05

 ale ja nie chce patrzeć jak ktoś, kto mnie tak skrzywdził żyje normalnym życiem.


Mam to samo.
 

Dzisiaj się chyba potnę.


I też...



#40 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3313 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 listopad 2019 - 20:12

@Majerann zaszkodzenie mu nie pomoże. Pamiętasz, jak mówiłaś, że raz życzysz mu źle, a za chwilę chcesz dla niego jak najlepiej? Świadomość jego krzywdy nie uratuje Cię, nie sprawi, że wróci, nie sprawi, że poczujesz się lepiej. Nie odetchniesz dzięki temu, nie przestaniesz płakać.

 

Wiem, że ciężko jest znaleźć spokój w takich chwilach, zatrzymać gonitwę myśli i funkcjonować tak, jak funkcjonowało się kiedyś, w tych lepszych czasach. 

 

Masz jakieś leki na uspokojenie? Zażywasz je? Proponowałam wcześniej powrót na terapię - może spróbujesz? Pozwól sobie pomóc. 



Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych