Skocz do zawartości



- - - - -

Tylko to napiszę


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
36 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 20:03


Hej,

 

miałem na tym forum już przynajmniej dwa konta, które zlikwidowałem za prośbą do administratorów. Nie sądziłem, że kiedykolwiek tutaj wrócę. Nie wiem też, czy zostanę. Po prostu potrzebowałem o czymś napisać. Muszę wam powiedzieć, że naprawiłem swoje życie. Od grudnia mieszkam w innym mieście, w którym znalazłem świetną pracę. Nie spotyka mnie specjalnie żadna przykrość tam, jak kiedyś w szkole. Dom również o niebo lepszy, bezpieczniejszy, dający jakieś warunki. W końcu odżyłem, w końcu nie czuję się gorszym od rówieśników. Może czasem, bo mam 23 lata, ale wyleczyłem się już z fobii społecznej i jestem na dobrej drodze, i staram się nie być dla siebie surowym...

 

A przynajmniej powinienem sądzić, że jestem na tej dobrej drodze, bo przecież otrzymałem wspaniałą szansę od życia, mam pieniądze, zadbałem o siebie i mogę budować sobie jakąś przyszłość, tak?

 

Ale z kim?

 

Powinienem być szczęśliwy, bo otrzymałem trochę szczęścia, ale nie potrafię być, bo nie mam z kim go dzielić. Nigdy sam się sobą nie przejmowałem, nigdy o siebie nie dbałem, szewc bez butów chodzi. Chodzi o to, że jakiś czas temu po raz pierwszy w życiu prawdziwie się zakochałem, a byłem wcześniej w innym związku i innej relacji, która do tego zmierzała. Była to kobieta, która przedstawiała wiecznie swojego byłego jako ciemiężcę, faktycznie nim był, ale ona wracała do niego dobrowolnie. Trzy razy. Ode mnie. Mimo że była przez niego szarpana, mimo że była przez niego nazywana dz*wką, mimo że jej groził. Trzy razy zostawiła mnie dla byłego, a ja trzy razy pozwalałem jej do mnie wrócić. Ostatnim razem słyszałem, że dostawała u mnie to, czego zawsze szukała u niego. Nie wiem kto jest bardziej naiwnym, jeśli ona oczekuje czegoś podobnego u takiego człowieka.

 

Chodzi o to, że mimo tego wszystkiego wciąż nie mam znajomych, nie nauczyłem się ich mieć. Piszę w internecie może z jedną osobą, a na co dzień po pracy wracam do domu, nie mam z nikim kontaktu, po mieście chodzę samemu i w ogóle. Byłem dla niej. Rozumiałem się z nią dobrze. Sama wpadła w gówno i chciałem jej pomóc się wydostać, bo kiedy u mnie był absolutny dołek, to wiem czego mi brakowało. Dostała to ode mnie. I czerpała. Do czasu, aż nie wracała do niego. To nie był pierwszy raz, kiedy mnie tak porzucano, a wykorzystywano moje dobro. Byłem już gotowy coś dla nas wynająć i sprowadzić ją na stałe. Rozumiecie? Człowiek, który ledwie oderwał się od demonów przeszłości, który ledwie zaczął pracować był gotowym już wziąć na siebie dorosłe rzeczy i odpowiedzialność. Dla kogoś. Dla kogoś, kto dokonał tego samego wyboru co zawsze, zawsze moim kosztem.

 

Do maja tego roku nigdy nie piłem alkoholu, zacząłem.

Do maja tego roku nigdy się nie ciąłem, zacząłem.

 

A względnie jest dobrze.

Względnie miało być.

 

Oczywiście słucham rad, że powinienem myśleć o sobie, mam środki i w ogóle, zająć się sobą. Ale nie jestem taki z natury. Nigdy się nie nauczyłem być. Wiecznie byłem sam i wiecznie starałem się dla innych, nie chcąc być samemu. Do tamtej kobiety, która zachowywała się tak podle wracałem pewnie głównie dlatego, że niczego innego nie znałem. W tej chwili staram się przekonać, że była w moich oczach idealną tylko dlatego, że nigdy nikogo innego nie miałem, z nikim innym czegoś nie przeżyłem tak, nikt inny się mną na tyle nie interesował. Ale łatwo nie jest. Pewnie jednak była kimś, kogo tyle czasu szukałem. Czuję to. Jak to, że to się nie powtórzy.

 

Czuję się okrutnie, że mój kręgosłup moralny sporo się skrzywił i że piję, i że się tnę, mimo że moje życie w końcu wygląda lepiej, a jedynie brakuje jakiejkolwiek relacji. Wcześniej brakowało wszystkiego. Ale tamto doświadczenie musiało mnie zniszczyć jak nic innego dotąd.


Użytkownik Loyalty edytował ten post 01 lipiec 2019 - 20:14


#2 Lady in black

Lady in black

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 60 postów
  • Imię:Lady in black
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina marzeń

Napisano 01 lipiec 2019 - 20:38

@13631 Witaj! Twoja historia przypimina mi moją w pewnym sensie, wiem, jak to jest wladować wszystko w jedną relację, całego siebie i po jej skończeniu nie mieć do czego wracać... Mam tak samo. Wszystko wladowałam w poprzednią relację, która jak mi się wydawało zmierzała do związku i teraz, po jej rozpadzie nie mam znajomych, przyjaciół, nikogo... Jestem totalnie samotna... Też bardzo brakuje mi ludzi wokół siebie bo nikt mi nie został, nie mam z kim nawet na kawę wyjść... Nie tnę się i nie piję na szczęście. Alw boje się z drugiej strony zaufać ludziom, to taki paradoks, musiałby mnie ktoś mocno do siebie przekonać, żebym zaufała mu. Coż się dziwić, jak ktoś 8 miesięcy mnie oszukiwał to potem zostaje uraz... Ideał osoby Ci minie. Ja nie wierzyłam, że moja miłość do niego minie. Miał to być facet na całe zycie, mąz i ojciec moich dzieci... Minęło, w bólu, męce i depresji ale minęło... Zaczynam wszystko od nowa jak Ty. Może tak musi być?

"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło.

Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."


#3 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 lipiec 2019 - 20:44

@13631, witaj na forum.

Żadna z relacji już się nigdy więcej nie powtórzy, nigdy nie będziesz czuł dokładnie tego samego, co z daną kobietą. Ale to tylko może dać Ci znak, że możesz odczuwać jeszcze coś piękniejszego, o innym nasileniu zupełnie, o innej barwie.

Przykro mi, że spotkało Cię w życiu coś takiego, ale cieszę się, że zrobiłeś dla samego siebie tak wiele. Wykonałeś kawał dobrej roboty i tylko Cię podziwiać, chłopie!

Jesteś silny, udowodniłeś to już. Nie trać tej siły, ale dalej mierz ją na zamiary.

Z tego co napisałeś jesteś osobą, która angażuje się w relację na 100%, dajesz z siebie wszystko w pewnym momencie zupełnie zapominając o sobie. Sparzyłeś się kilkakrotnie, ale mimo tego pozwalałeś jej wracać. Dziś powinieneś wiedzieć, że to było nierozsądne i faktycznie widziałeś w niej ideał. Stworzyłem sobie w głowie jej obraz, który tak bardzo pokochałeś i którego tak bardzo nie chciałeś stracić, że pozwalałeś jej na to, by znów wkraczała w Twoje ramy.

Życzę Ci z całego serca, żebyś poznał kogoś, ktoś obdarzy Cię pięknym, szczerym uczuciem.
  • titanic lubi to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#4 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 20:49

[...] nie mam z kim nawet na kawę wyjść...

 

Żebym ja wiedział jak to w ogóle jest wyjść z kimś na kawę. No i tak, może tak musi być.

 

Życzę Ci z całego serca, żebyś poznał kogoś, ktoś obdarzy Cię pięknym, szczerym uczuciem.

 

Dziękuję. Na tym zawsze zależało mi najbardziej. I na to chyba zasługuję. Przekonywanie się, że żadną z kobiet nigdy nie obchodziłem jest bolesne, zwłaszcza że tamta, o której napisałem, zawsze sprawiała inne wrażenie.



#5 titanic

titanic

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4760 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:18

Jeżeli ktoś nie wie co to lojalność, honor, zaufanie, nie ma szacunku do innych, a nawet do siebie to nie jest dobrym kandydatem na partnera/ partnerkę.

Tacy ludzie ciągną tylko na dno. Rozstrajają psychikę i wysysają z Ciebie tyle ile mogą.

Nie są warci poświęceń, ani  tego żeby przez nich pić czy ciąć się.

Czasem żeby pójść dalej trzeba "zmienić numer telefonu" i dać go tylko tym, do których mamy zaufanie.

Nie ma niczego złego w zdrowym egoizmie.

 

Cieszę się, że zacząłeś wychodzić na prostą ze zdrowiem, mieszkaniem i pracą. Szacun!


CHAD- ...i wszystko jasne...

#6 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:18

@13631 wiesz, wydaje mi się, że u niej zadziałał mechanizm obronny. Chciała siebie wybielić, swoje zachowania. Opuszczała Cię i wracała kolejny, i kolejny raz. Może czuła się z tym źle i chciała zrzucić odpowiedzialność na Ciebie.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#7 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:28

I nie wątpię, że może wrócić kolejny, kiedy byłem najlepszym, co ją w życiu spotkało. Niestety o niej mimo wszystko mam podobne zdanie.



#8 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:29

@13631 a jak u Ciebie kwestia terapii? Występuje u Ciebie autoagresja, nad tym da się zapanować.
Mam nadzieję, że tym razem jej nie przyjmiesz z otwartymi, ale pokaleczonymi ramionami?

Użytkownik WhiteBlankPage edytował ten post 01 lipiec 2019 - 21:30


Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#9 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:36

Teraz nie mogę iść na terapię, bo pracuję i nie mam czasu. A nawet szkoda mi pieniędzy, bo wcześniej nigdy ich nie miałem. A przynajmniej na to szkoda, bo teraz się całkiem dobrze bawię. Chciałem pogadać ze starą psychoterapeutką o spełnionych celach, ale nieistotne. Znalazłem własne lekarstwo. Terapia nie pomogła mi z fobią społeczną. Szansa od życia już tak. I wierzę, że tak samo poradzę sobie z resztą, kiedy dostanę w końcu to, na co jeszcze zasługuję. Na szczerego człowieka obok. Niczego mi nie brakowało, kiedy była ona. Nie mogłem powiedzieć, że choruję na cokolwiek, bo ująłbym chorym. Piję i tnę się teraz, ale to nic, minie mi, jak się zacznie coś układać.

 

Mam nadzieję, że tym razem jej nie przyjmiesz z otwartymi, ale pokaleczonymi ramionami?

 

Nie wiem...?



#10 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:40

@13631 alkohol jest depresantem, w niczym Ci nie pomoże.
Cięcie się? Pewnie na chwilę przynosi ukojenie - tego nie wiem, nie jestem autoagresywna.

Jeśli nie spróbujesz terapii pod tym kątem to nie będziesz w stanie ocenić, czy zadziała, czy nie.

Bliska osoba nie do końca rozwiąże Twoje problemy, tak myślę, mogę się oczywiście mylić.

Ale chyba najważniejsze jest teraz, żebyś sobie uświadomił, jak wiele krzywd wyrządziła Ci ta kobieta.

I proszę, proszę Cię odezwij się tutaj, kiedy kolejny raz będzie chciała wrócić, a Tobie przez myśl przejdzie, by ją przyjąć. Mam nadzieję, że będziemy w stanie temu zapobiec.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#11 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 21:48

Nie wiem, czy cięcie się przynosi mi ukojenie. Mam tylko z tego głupią satysfakcję, jakbym robił coś dla siebie.

 

Z nią tak właśnie było, że już nie miałem żadnych problemów. W większości pomogłem sobie sam, a teraz po prostu nie chcę być samotnym jak przez resztę życia wcześniej.

 

Ich średnia bycia w związku to dwa tygodnie, zawsze tak wracała. Może w końcu pójdą na rekord. Po ostatnim porzuceniu, jeszcze kiedy pisałem z jej siostrą, wydaje mi się, że obserwowała moje społecznościówki z fałszywych kont. Ale jeszcze tego samego dnia, kiedy z rana nazywał ją znowu k*rwą, to wieczorem znów była z nim, bo miał wypadek czy coś, ale to okropny manipulant, magicznie nic mu się nie stało. Odrzuciła swoją rodzinę parę razy i wszystkich przyjaciół, jakich miała, dla kogoś takiego, każdy go nienawidził, a ja z jej rodziną miałem lepszy kontakt niż ona sama.

 

Nie wiem czy tutaj będę tak czy siak. Zarejestrowałem się znowu tylko za impulsem, za potrzebą.


Użytkownik Loyalty edytował ten post 01 lipiec 2019 - 21:48


#12 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 lipiec 2019 - 22:03

@13631 ona ma ogromny problem ze sobą prawdopodobnie, jeśli wraca do takiego człowieka jak on, więc pomoc w uwolnieniu od niego by się jej przydała. Ale nie powinieneś się tego podejmować, tak myślę, żeby nie wyrządzić sobie samemu wielkiej krzywdy.

To dziwna relacja, skoro trwa dwa tygodnie, a ona znów odchodzi i wraca do Ciebie. To toksyczne. I mam nadzieję, że się z tego jakos wyplączesz, bo nie możesz rozwiązywać cudzych problemów i ratując innych, kiedy sam tej pomocy potrzebujesz, żeby się chociażby nie ciąć.

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#13 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 22:10

Ale ja już się tego podjąłem. Trzy razy. Ona tego nie chce po prostu, ja ją tylko pocieszałem, ze mną robiła sobie przerwę. Tak to wyglądało. Miała go zgłosić na policję za różne akcje. Ostatecznie to na mnie zrzuciła wszystko, bo ,,to był najgorszy okres w jej życiu'' (no, ciekawe przez kogo). Jak jej napisałem, że sprawia mi przykrość, zawsze chciałem dla niej dobrze i w ogóle, to się najwidoczniej skruszyła i przeprosiła. Dodałem jeszcze, że szuka czegoś w człowieku, w którym nigdy tego nie dostanie. Miała u mnie.

 

Przy powrotach do niego obrażała i mnie. Jak mnie jednak przepraszała, to jeszcze z nim nie była. Ona chyba wiecznie będzie pod jego wpływem i tyle.

 

Toksyczne. I to powiedzieli nawet rodzice tego idioty, kiedy on ją przy nich wyzywał od szmat. Ale to nie przeszkodziło im znowu wrócić do siebie po raz nie wiem który i to w granicach godzin, nie dni.

 

Edit

Nawet napisała mi, żebym znalazł kogoś, kto nie ma problemów jak ona. I że szczerze mi tego życzy. Chyba serio uderzyłem ją w serducho, może liczyła, że ją zwyzywam jak on na co dzień. Mam wrażenie, że przypomni sobie o mnie, zawsze przypominała.


Użytkownik Loyalty edytował ten post 01 lipiec 2019 - 22:17


#14 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 01 lipiec 2019 - 22:21

@13631 ona Tobą manipuluje.
Żebyś pomyślał: jak mam znaleźć kogoś, skoro ona mnie potrzebuje?

Kiedy wiążą się ze sobą ludzie z problemami, to nie zawsze potrafią siebie wzajemnie zrozumieć. Niby mamy do czynienia z kimś, kto również jest bardzo pokrzywdzony przez los, ale nie zawsze jest to ten sam kaliber.

Dużo razy mówiłeś jej, że Ci przykro, a ona przepraszała, a później działo się dokładnie to samo?

Chcesz, żeby sobie o Tobie przypomniała dlatego, że chcesz się jej kolejny raz poświęcić zamiast sobie?

Użytkownik WhiteBlankPage edytował ten post 01 lipiec 2019 - 22:22


Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#15 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2019 - 22:28

No tak, zawsze po powrotach przepraszała. Mówiła, że nie może ze mną pisać i w ogóle, że nie spodziewała się, że sam odpiszę. Ja później sam na nią czekałem jak niemęski idiota, byłem w kontakcie z jej siostrą. Dlatego w końcu do mnie przyjechała i dlatego to było najlepsze półtorej tygodnia w moim życiu. Cała w skowronkach, niczego takiego nie przeżyłem nigdy. Ale on nie dawał jej spokoju. Nagła zmiana, chciała wrócić. Jak wróciła do siebie już pociągiem, to jak z niego wysiadła, to prosto do jego samochodu. Typ zawsze przechodził przez trzy etapy: ty k*rwo, szmato, napluję ci w pysk, zobaczymy, czy będziesz taka cwana jak przyjadę; potem wzbudzanie winy ,,dlaczego mi nie pomogłaś'', a na koniec sam przepraszał i wspominał jakieś urocze rzeczy. Tak zawsze. I tak zawsze na to się łapała, jak ja na nią. Chociaż mówiłem jej, że powinna pamiętać człowieka z najgorszych chwil, bo tak będzie z tym człowiekiem życie do końca wyglądać. Kochać możemy za najlepsze, ale za jaką cenę? Musimy być też zdolni znosić resztę. To jest dojrzała miłość. Ale ja sam głupi z tego lekcji nie wyciągnę. A on odbiera jej szansę na normalne życie, zawaliła przez niego wszystko. Straciła rodzinę, zawaliła szkołę, wpadła w narkotyki kiedyś nawet. Skoro chciała ze mną być tyle razy, to wierzyłem, że jestem na odpowiednim miejscu i że zaczniemy coś budować razem, wyciągnę ją stamtąd, będzie w nowym środowisku, z dala od tamtego i będzie mogła się rozwijać, a ja będę na to szczęśliwie patrzeć. Ale nic z tego. Czułem się trochę jak jej ojciec, którego nie miała. A ja potrzebowałem jej podobnie, kiedy całe życie byłem samotny i okazuje się, że zawsze byłem. Nadal jestem. Nikogo prawdziwie nie obchodzę.

 

Po powrocie nawet wspomniała rodzinie, że było jej tutaj ze mną źle, że zmuszałem ją do różnych rzeczy (oczywiście przy nim, jak ich chwycili po tej głupiej akcji, sama z siebie by tego nie wymyśliła). Za to później też mnie przeprosiła przy tamtej rozmowie, że nie chciała, żeby tak to się potoczyło, że nie chce ze mnie robić złego. Rodzina i tak jej nie wierzyła, bo przecież szczęśliwa dzwoniła ode mnie do matki, że żałuje, że nie przyjechała do mnie wcześniej.

 

Ale ja domyśliłem się, że ona mówiła wszystko, co on akurat chciałby usłyszeć. Zastanawiam się, czy to samo było ze mną. Przy telefonie ze mną ledwie cokolwiek wystękała. Coś mi mówi, że w środku nadal nie wie co robi i jest jej wstyd.

 

Chcesz, żeby sobie o Tobie przypomniała dlatego, że chcesz się jej kolejny raz poświęcić zamiast sobie? 

 

Nie wiem... nadal...

 

Z tym wiązaniem się z ludźmi z problemami to masz rację, bo jedną osobę mniej więcej też wyciągnąłem z depresji i też mnie zostawiła bez słowa. Ale innych ludzi nie znałem, bo przecież przechodziłem przez bullying w szkole, komu innemu mogłem zaufać, jak nie podobnie skrzywdzonym.


Użytkownik Loyalty edytował ten post 01 lipiec 2019 - 23:02


#16 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 02 lipiec 2019 - 05:43

To, jak byłeś traktowany kiedyś z pewnością ma teraz odbicie w tym, z jakimi ludźmi wchodzisz teraz w relacje.

Może próbujesz ją uratować, skoro Ciebie do końca nie uratowano, gdy byłeś w szkole?

Naprawdę mogłoby się wydawać, że ona ma jakieś zaburzenia osobowości, nigdy nie próbowałeś jej przemówić do rozsądku, że potrzebuje pomocy specjalisty? Sam specjalista nie jesteś, a doraźne zaklejanie ran Twoimi plasterkami niczego w niej na stałe nie zmieni. Nie umniejszam tutaj Twoim wysiłkom w żaden sposób, ale sytuacja brzmi naprawdę nieciekawie i równie nieciekawie wciągnęła Cię w swoją grę, w której jesteś tylko pionkiem, a sam nawet kośćmi nie rzucasz.

Użytkownik WhiteBlankPage edytował ten post 02 lipiec 2019 - 05:44


Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#17 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 02 lipiec 2019 - 06:10

Sama mówiła o specjaliście, że musi iść i w ogóle, ale wątpię, że to zrobiła. Nie podjęła się tego już kilka razy. Po prostu wróciła do niego. Raz na początku była u jednego, od którego usłyszała, że jest w toksycznej relacji z tamtym dupkiem, ale i tak zrobiła swoje.



#18 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Weteran forum

  • Bywalec
  • 1488 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 02 lipiec 2019 - 09:09

@13631 chyba jest po prostu uzależniła od niego, kurcze, nieciekawa sprawa, szkoda dziewczyny, szkoda też Ciebie, że jesteś częścią tego wszystkiego bo jak widać - nie przechodzisz obok tego obojętnie. 



Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#19 Lady in black

Lady in black

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 60 postów
  • Imię:Lady in black
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraina marzeń

Napisano 02 lipiec 2019 - 09:30

@13631 tak czytam te wypowiedzi i wydaje mi się, że cała ta sytuacja nest toksyczna. Inną kwestią jest to, co jest tylko w Twojej/ jej glowie a co jest obiektywne. Nie wiem, kto kogo kocha jjż, ciężko się połapać. Ale z jej postępowania njestety nie wynika przyhylna dla Ciebie postawa, mimo wszystko. Wiesz, tak sobie myślę, że liczą się mimo wszysko czyny a nie slowa. Klaayczna definicja prawdy: zgodność myśli z czynami.

"Bo w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło.

Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć."


#20 Gość_Loyalty_*

Gość_Loyalty_*
  • Gość

Napisano 02 lipiec 2019 - 10:06

@13631 chyba jest po prostu uzależniła od niego, kurcze, nieciekawa sprawa, szkoda dziewczyny, szkoda też Ciebie, że jesteś częścią tego wszystkiego bo jak widać - nie przechodzisz obok tego obojętnie. 

 

Też tak myślę.







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych