Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * - 2 głosy

Niepamiętnik


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
200 odpowiedzi w tym temacie

#1 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 11:49


Założyłam swój pokój. Głównie dla siebie. Chcę mieć po prostu coś swojego. Miejsce gdzie mogę popisać bo nie mam niestety z kim porozmawiać.

Użytkownik Kaciapa edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 11:52

  • Wisienka770330 i Liana lubią to

#2 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 12:42

Pisz, pisz! Chętnie poczytam coś o Tobie.

#3 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 13:38

Leżę na łóżku w sypialni. Ostatni raz jadłam obiad wczoraj koło 17. Burczy mi w brzuchu. Ale nie wiem co robić. Jedno jest pewne: wyspałam się a nadal czuje się źle. Wzięłam wczoraj córkę do dziadka, uważam że dziecko nie może siedzieć w domu całymi dniami. M tak nie uważa, ma to gdzieś. Zamknąć w pokoju, zajmijcie sie sobą i super!
Więc wczoraj pojechalysmy, z córką i jej koleżanka. Syna nie wzięłam, nie mam ostatnio już tyle sił żeby z nim się uzerac, polować, upominac, kłócić i co najważniejsze (bo tamte to bym mogła ignorować) nie mam siły już słuchać jego wiecznego wydawania z siebie dźwięków. Smycze, płacze, wyje, tupta, podskakuje, stepuje, klaska, chrumka, jak małpa, jak Indianin i milion innych dźwięków z siebie wydaje. Więc został.
A dziś od rana to samo. Wstałam, poszłam do dzieci, coś zagadnelam bo ani zeby nie umyte, ani łóżka nie pościelone. I wchodzi on. I już wiem że niedziela do dupy będzie.
Wyzywa się na dzieciach, drze, każe sprzatac (nagle sobie przypomniał), daje zakaz wychodzenia z pokoju i wychodzi. Ato wszystko w ciągu dwóch minut. Nawet nie zdążyły zaprotestować. A na koniec raczy syna tekstem: no i po raz kolejny przez ciebie zjebany weekend.
Nie, nie ma już żadnych oporów do używania wulgarnych słów w stosunku do dzieci.
Więc sobie poszłam.
Cóż robić. Wróciłam, spojrzałam na moje mieszkanie, kiedyś fajne, nowocześnie wykończone i wyremontowane za moje ciężko zarobione pieniądze. Teraz zdemolowane, a on nawet palcem nie ruszy. Wkurzam się jak na to patrzę. Ściany obite i brudne, drzwiczki od skrzynki wgniecione, wieszak na ubrania odpadł jakiś miesiąc temu i leży, kontaktów parę wyszło że ściany i sobie wiszą, żarówka smetnie wisi na kabelku bo klosz pękł, TV stoi na podłodze spakowane do zawiezienia do naprawy - zepsul się jakiś miesiąc temu, szybki stoją oparte o ścianę czekając aż ktoś je zamontuje w dziury w drzwiach, dziura po kalendarzu straszy na ścianie w pokoju, ślady zalania z ostatniego piątku - plama w salonie, sufit w przedpokoju, brudne drzwi do szafy czekające na przemalowanie, brak szyby w kabinie prysznicowej. Pewnie coś by się jeszcze znalazło. I on- palcem nie tknie niczego. Ja rozumiem zeskoro dzieci są to i zniszczenia będą ale nie wydawało mi sie że się to naprawia na bieżąco.
Ale nie, wiecznie zmęczony i niezadowolony. Słowem się nie odezwie, każe mi decydować a jak zdecyduje to okazuje swoje wkurwienieze ze tak a nie inaczej. Dziećmi się nie zajmie, cieszy się że ma święty spokój jak ja się zajmuje.
Spytałam przed chwilą czy mógłby je gdzieś wziąć, pogoda śliczna, niedziela. To co usłyszałam? Że czemu ma zawsze być tak jak ja chce. To pytam czego on chce? To usłyszałam trzask drzwi. W
Dzieci rycza, każe im gary myć, łazienkę sprzątać, i wieszak naprawiać.
Mimo tej głupiej decyzji by być z nim jest kilka rzeczy z których jestem dumna i bardzo bardzo szczesliwa.
Że nie mamy wspólnego dziecka i że nie mieszkamy u niego. I mimo że nie prędko pewnie uda mi się pozbyć go z domu to jednak mam pewną niezależność. Tylko oraz gorzej mi idzie korzystanie z niej i coraz rzadziej to robie. A coraz częściej myślę jak się zabić żeby było szybko i bezboleśnie.
Nienawidzę go. Chciałabym żeby zniknął. Jest z nim coś nie tak. Mówię a on milczy. Pytam, nie odpowiada. Sam nigdy nie wychodzi z inicjatywą, nic nie proponuje. Może ma zespół Aspergera? Nie interesuje się dziećmi, nie interesował się szkoła syna to mu przydzielili kuratora. Na wezwania że szkoły i sądu nie odpowiada. Do psychologa nie chodzi z mlodym.
Ostatnio utopil telefon. Nowego nie chce, nie kupił, nie używa. Wraca z pracy i siedzi na kompie do wieczora, potem idzie spać. Wszystko robię sama. Zrobiłam ostatnio mu pyszne śniadanko do pracy to usłyszałam że pewnie chce go otruc i co to za święto. I że nie wie czemu jestem taka szczęśliwa skoro tylko raz do roku jeść my zrobię.
Robienie rano śniadania sobie i synowi do szkoły to jedyna rzecz jaką w domu robi. Ale to chyba też mu przeszkadza. Stąd ciągle się wkurwia że musi to robić. No ale nic innego nie robi. Po dzieciach nie sprząta, samochód na mojej głowie. Syf i brud. On ich nie nauczy że trzeba po sobie sprzątać.
Pojechał dwie srubki do wieszaka kupić, przynajmniej będzie miał chwilę wolnego. Tylko po co marnować godzinę drogi na dwie śruby? Żeby coś udowodnić?
Raz powiedzial że jego kolegom żony robią śniadanie więc pytam go co w takim razie jego koledzy robią? Przecież woza dzieci na zajęcia, chodzą do parków, na spacery, rowery, basen itp. Tak życie w mieście wygląda. A on żyje w tym swoim wiejskim świecie. Zona siedzi w domu, pierze, gotuje sprząta dzieci rodzi. Dzieci biegają podwórku, nie wybiera się im szkoły, nie zapisuje na dodatkowe zajęcia, nie odrabia lekcji. Nie obrażając oczywiście wsi. Ale syn póki tam z ojcem mieszkał to nie odrabial lekcji, w II klasie nie umiał czytać ani pisać.
Czemu ja jestem w takim koszmarze? Jak stąd uciec? Żeby cofnąć czas? Zmienić nazwisko i zniknąć? Czuję w głowie że myśli mi się nie mieszczą, nic się nie trzyma kupy, na nic nie ma rozwiazania ani końca koszmaru.
Jezdze autem i wyobrażam sobie ze gine bo wjeżdżam w betonowy słup który właśnie mijam, tylko czy byłaby to śmierć na miejscu? Albo wjeżdżam w rów. Te kilka dni w szpitalu może pozwoliłyby mi choć trochę odpoczac? Albo.. Tor, lubię tiry, może umarła bym tylko ja bo niewinnego kierowcę tira nie chciałabym zabić. Już nie mam siły.

Użytkownik Kaciapa edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 13:39

  • molenka lubi to

#4 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 13:54

Czy akceptujesz ostre pytania i komentarze w swoim pokoju?

#5 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4914 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 30 czerwiec 2019 - 13:57

@Tawak dlaczego ostre?


Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.g051.gif
 

#6 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:12

Pytam, aby nie psuć lokatorów pokoju. Ostre pytania zawierają w sobie element oceny, mogą być cyniczne.

#7 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:14

Szkoda ze wszystko się łączy w jedną wiadomość 😔

#8 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:15

Jaką wiadomość?

#9 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:17

Piszcie co chcecie. Każda wypowiedź zmieni jakąś czastke mnie. Na słowa złe cyniczne przykre ignorujące i takie żeby zabolało się uodpornilam.

Jaką wiadomość?

Jak napisze coś i nikt nie odpowie tylko znowu ja piszę to się łączy w jedną.
  • molenka lubi to

#10 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:20

Co takiego ma twój pan, że podporządkowujesz się jego woli, pomimo doznawanych przykrości?

#11 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:26

Był czas ze straszył mnie samobojstwem. Był czas ze w to wierzyłam. Był czas ze się przejmowalam. Nie szlam spać, podtrzymywalam rozmowę próbując skłonić do powrotu, do powiedzenia gdzie jest. Był czas ze brałam rower i w panice jezdzilam i go szukałam. Był czas ze jechałam na rowerze w ogromnej ulewie nic nie widzac i wjechałam w zalany dol, dobrze że łzy mieszały się z deszczem.
Jednak nigdy się nie zabił, nigdy nie spróbował. W końcu przestałam, nawet jak mówił że to wszystko moja wina, że chce umrzeć, że go nie będzie, że jest nikim, że się nie nadaje. Pisalam wróć prosze i tyle. I wracał. Wiedziałam że wróci na 100%, teraz już jestem pewna że nic sobie nie zrobi. A wraz z tym że ja nabralam tej pewności, on przestał to robić. Ten etap już za mna. Pozostała tylko blizna.
Już nie ma mnie czym szantazowac. Już mówię mu wprost żeby się wyprowadzil. Ze skoro nie chce mnie to po co tu tkwi.



Co takiego ma twój pan, że podporządkowujesz się jego woli, pomimo doznawanych przykrości?

Nie podporzadkowuje mu się i nigdy tego nie robiłam.

Użytkownik Kaciapa edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 14:29

  • molenka lubi to

#12 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:36

Ano, podporządkowujesz się. Jeśli chce się zabić, to jego sprawa. On ma coś, co sprawia, że ci na nim zależy.
Ja też chciałem popełnić samobójstwo. To była moja sprawa, ja decydowałem o swoim życiu.

#13 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:40

Każdy ma coś co sprawia, że robiłabym wszystko żeby się nie zabił. To nie kwestia podporządkowania tylko hmm... Bycia człowiekiem?

Użytkownik Kaciapa edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 14:40

  • molenka i Daniela2018 lubią to

#14 Tawak

Tawak

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:47

Każdy ma coś co sprawia, że robiłabym wszystko żeby się nie zabił. To nie kwestia podporządkowania tylko hmm... Bycia człowiekiem?

Każdy? Bydlak, który katował lub zamordował dziecko też byłby wart poświęcenia z twojej strony? Cieszyłbym się, gdyby świat uwolnił się od czegoś takiego.
Kosztem szczęścia swoich dzieci robisz dla swojego pana to, czego on chce. Co takiego on w sobie ma? Napisz, proszę.

Użytkownik Tawak edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 14:48


#15 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1740 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:49

@Kaciapa, ciężkie masz życie z takim człowiekiem.... przykro było to czytać, a co dopiero przeżywać na co dzień.

Zapytam Cię - czy dałabyś sobie radę zostając sama z dziećmi? Pracujesz, masz własne pieniądze na utrzymanie Waszej trójki?

Myślę, że trzeba zrobić jakiś porządek z Waszym związkiem (małżeństwem?), bo się wykończysz przy takim chłopie, bez jego pomocy i wsparcia.

Szkoda Ciebie i dzieci, by trwać w takim związku, zdrowie masz tylko jedno. Dzieciom potrzebny jest ojciec i spokój do w miarę normalnego funkcjonowania.


  • Tawak i molenka lubią to

#16 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 14:50

-----
Chciałabym.
Chciałabym zniknąć.
Chciałabym się pojawić gdzie indziej. Ogród, dom, ja pełna sił, radosne dzieci, troskliwy drugi człowiek, pełen miłości, dający poczucie bezpieczeństwa.
Otwieram oczy rano, dostaje i daje buziaka, co mi się śniło - pytasz i ja pytam. I tak przytulona leżę kwadrams, może nawet pół godziny. Czas mija na miłej rozmowie, na wymianie zdań, na objęciu go i zatopieniu się w ramionach. I już wiem że ten dzień będzie należał do mnie. Ze mogę wszystko, jestem zdolna do zrobienia wszystkiego co zaplanuje, co mi się zamarzy. Ze nie boję się odezwać, że na moje mile słowo nie usłyszę przykrej odpowiedzi powodującej łzy i paralizujacej całe cialo.
Wstanę radosna i zadowolona i nikt mi tego dnia nie zepsuje. Bo wiem, że choćby niewiadomo jak byl ciężki wieczorem znowu powrócę w ramiona dające spokój i ukojenie.
  • molenka lubi to

#17 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1740 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 czerwiec 2019 - 15:07

@Kaciapa, to są Twoje piękne marzenia i wcale się nie dziwię, że o takim życiu marzysz.

Ale marzenia są po to, by je realizować, by do nich dążyć... więc zacznij działać w tym kierunku, rób porządek w swoim obecnym domu.

Czy masz jakieś oparcie wśród swojej najbliższej rodziny?


Użytkownik Daniela2018 edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 15:08


#18 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 15:57

--------
Nie lubię porankow, nigdy nie lubiłam bo jestem nocnym Markiem. Teraz wręcz ich nienawidzę. Chciałabym wstawać rano w dobrym humorze, z uśmiechem na twarzy. A budzi mnie jego krzyk na dzieci, że jeszcze nie ubrane, że nic nie robią itp. Zawsze budzi je o 6:30, nawet jak do szkoły na 9. Zawsze pogania i krzyczy.
I ciąg pretensji. Ze on musi wstawać, że on musi jeść robić, że on musi do pracy chodzić, że on musi dzieciom usługiwac, że on jest niewyspany, że on to i że on tamto. I że czemu one nie ubrane i mogą długo spać a on musiał wstać żeby jeść im zrobić. Wtedy biorę druga poduszkę, kładę się na bok i zakrywam drugie ucho żeby nie slyszec.
Kiedyś wstawalam, chciałam pomoc ale wieczne pretensje i wypominki sprawiły że teraz nawet nie drgne. Czy takich rzeczy nie można robić z miłością? Ja lubię robić dzieciom jesc, męczyć się przy naleśnikach, upiec ciasto, zarwać noc żeby zapracowac na obóz językowy dla syna czy fajna wycieczkę dla córki. Zrezygnować ze swoich przyjemności żeby do parku iść. Nie wypominam. Nie liczę.
Tzn nie liczyłam. Teraz już policzyłam. I dotarło do mnie na jakim minusie psychicznym jestem. Wrak człowieka, nic więcej.
-----
Wszystko mam swoje, wszystko co jest policzalne. Dom i mieszkanie, firmę, samochód. Wszystko to, do czego nie dazylam to mam.

Nie mam nic swojego, nic niepoliczalnego. Nie mam kochającej rodziny, nie mam wspaniałego męża, nie mam dzieciaków, nie mam z kim porozmawiać, nie mam z kim dzielić skutków i radości, nie mam z kim spełniać marzeń i realizować pasji. Nie mam nikogo kto by mnie rozumiał. Nie mam nic, do czego dazylam całe zycie.

Nie mam normalnych rodziców, mam rodziców wykanczajacych mnie psychicznie którzy ofiarowali mi dzieciństwo bez miłości. Dzieciństwo przez które uparcie szukam miłości i dokonuje złych wyborów w obawie przed samotnością. Dzieciństwo którego piętno zakończy szybko moje życie.

Kropka.
------
Wiedziałam że weekendy są najgorsze. Ze to w weekend się coś wydarzy. Wyszedł, powiedział że wykorzystuje to, że wiem że on nie ma się gdzie z dziećmi podziac. To chyba znaczy że mnie już nie kocha? Że już dawno nie kochał?
Może nie wrócą?
Może to czas zrobić rozliczenie. Po ile liczyć miłość, troskę, czułość kute okazywalam? A ile odjąć a te wszystkie niemiłe słowa ktore usłyszalam? Czy da się to wgl policzyć?
Chciałabym zasnac, wzięłam tabletki ale sen nie nadchodzi. Wzięłam kolejne ale nadal w głowie mi się kotluje. Ręce cierpna.
Wiem, że jeśli przyjdzie jutro to będzie to lepsze jutro. Ale wiem, że wcale nie chce żeby przyszło.
Gdzieś obok wszystkich tych emocji krążą bardziej przyziemne myśli. Jutro syn jedzie na kolonie, trzeba go spakowac, przygotować, ojciec tego nie zrobi, prędzej obrazi się i wyjdzie. Ale może już nie wrócą? To po co mam wstawać. Zresztą chyba sen nadchodzi. Trzeba korzystać.

Użytkownik Kaciapa edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 15:10


#19 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 1740 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 czerwiec 2019 - 16:17

@Kaciapa, to ja też tak przyziemnie... wiem, że mieszają Ci się marzenia z realiami, ale teraz chyba rzeczywistość jest ważna, ta właśnie przyziemna.

Wiedząc, że jutro syn jedzie na kolonie, nałykałaś się tabletek (chyba nasennych?) zamiast spakować dziecko na wyjazd?

Masz teraz w domu spokój, nikt nie przeszkadza, to jest okazja do spokojnego pakowania plecaka... no, ale nic, zdrzemnij się trochę, może lepiej poczujesz się wieczorem i dasz radę.

 

A skąd przyszło Ci do głowy, że mąż z dziećmi już nie wróci? 



#20 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 17:54

Może mi się marzy że już nie wróci? To nie sa moje dzieci. Ja o nie dbam, karmie, ubieram, chodzę na zebrania, jeżdze do lekarzy, okulisty i dentysty, zaprowadzam na zajęcia, spędzam z nimi weekendy, odrabiam lekcje, organizuje wakacje. Dzieci są jego, ich matka zmarła kilka lat temu.
Wyrzuty sumienia mialam kiedyś, więc dbalam o nie bo wiedziałam że on tego nie robi. Teraz nie mam wyrzutów, mimo że wiem że mu to lata czy jego syn na wakacje pojedzie czy będzie kolejny tydzien w pokoju siedział. On pójdzie do pracy a jak wróci to da mu kolacje i wyśle do łóżka.
Teraz muszę zadbać o siebie.
Wybieram tabletki i winko a nie pakowanie plecaka. Gdyż w głębi duszy licząc że może to bedzie ostatnie moje wino albo że już nie wróci. I robię wszystko żeby było mi z tym dobrze. Nawet jak każdy tu stwierdzi że powinnam robić co innego. Zabrał je bo wie że może, że to jego. Ale jak prosilam od rana czy by się nimi nie zajął choć parę godzin to mówił że nie bo nie będzie robił tego co ja mu mówię więc siedział przed komputerem, a one się nudziły w pokoju.
-----
I tak leżę i zamiast zasnąć to strasznie się poce. Chyba po tym winie i tabletkach. Mój chłopak chyba jest gejem. Lubi chłopcow. Może dlatego nam się nie układa. We śnie mówi jego imię. Tomek. Kim jest ten Tomek? W dzień zaprzecza że nie zna. Ze lubi chłopców ale ze niby mnie lubi bardziej. I co z tego? Po pijaku woli z nim. Nawet nie chce o tym myśleć. Chcę zapomnieć. Wyprzeć że to kiedyś miało miejsce. Czemu akurat ja pokochałam geja? Tego który zawsze był przeciwko, wystrzelałby homo gdyby tylko mógł. Tak mówił. A potem w nocy wola Tomka. Nie lubię Tomkow. Nie jestem na to gotowa.

Użytkownik Kaciapa edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 16:37





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych