Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Cześć!


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 This

This

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 14 postów
  • Imię:T h i s .

Napisano 30 czerwiec 2019 - 05:59


Cześć, właśnie się zarejestrowałam, więc chciałabym się ze wszystkimi przywitać. Mam 31 lat, mieszkam z mężem i synkiem w dużym mieście, pracuję w dużym biurze (teraz na macierzyńskim). Dużo przeszłam, wyszłam z tego ciężką własną pracą, ale nie bez śladu. Trudno mi mówić więcej o sobie. Chciałabym tutaj móc rozmawiać z Wami o tym, o czym nie bardzo można rozmawiać na co dzień- o różnych emocjach czy sprawach, które gryzą.

Załączone pliki



#2 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 4914 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 30 czerwiec 2019 - 06:30

@This witaj na forum...tutaj oczywiście możemy rozmawiać o różnych emocjach i problemach swobodnie. Co ci sprawia w życiu trudność?


  • This lubi to
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.g051.gif
 

#3 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 8717 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 30 czerwiec 2019 - 07:44

@This hej! moze nawet pracujemy w tym samym miescie? moze mijalysmy sie na ulicy? :)

śmiało pisz, o tym co cię dręczy. wspolnymi siłami coś na to poradzimy...


  • This lubi to
nie mam nic do powiedzenia

#4 This

This

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 14 postów
  • Imię:T h i s .

Napisano 30 czerwiec 2019 - 17:53

@Liana Witaj :) . Jak się czujesz dziś? Fajnie, ze jest takie „bezpieczne miejsce” w sieci.
@victoria hej hej :). Całkiem możliwe, jeśli jesteś w Małopolsce ;).

Dziewczyny, będzie strasznie długo, a o tak się starałam streszczać. Tam jest tyle zaprzeszłosci i szczegółów, ze nawet w skrócie nie wyszło krótko :P

Ja mam głównie problem z zaakceptowaniem sytuacji rodzinnej z mojego „rodzinnego domu” . Mimo, ze założyłam już swoją własna rodzine, a mąż pochodzi z całkiem innych klimatów niż ja, dobrych, ciepłych i pozytywnych, to jednak ten temat ciagle się przewija w moim życiu i głowie.

Świeża sprawa- w listopadzie zerwalam kontakt z matką; jest toksyczna i narcystyczna, po latach przebrała się miarka. Od lat nie mieszkam z żadnym z rodziców ani nawet tym samym mieście. W tym momencie dzieli nas 800 km. Matka zadzwoniła do mnie późnym wieczorem z wyssana z palca awantura, kiedy akurat dzień wcześniej okazalo się, ze jestem w ciąży i ze 2 tyg.musze dla bezpieczeństwa lezec. Wiedziała o tym, nie przeszkadzało jej to zrobić kilkugodzinnej afery. Klotnie słyszała akurat moja teściowa, była zszokowana. Maz wrócił do domu później, zobaczył, ze jestem roztrzesiona i postanowił porozmawiac z moja matka o tej sytuacji, bo zauważył, ze każdy kontakt z nią wybija mnie z rytmu i zaburza moje funkcjonowanie.. . Przedtem starał się utrzymywać z nią dobre relacje mimo jej różnych dziwnych zachowań, które szkoda teraz opisywac. Skontaktowali się następnego dnia i potraktowała go obcesowo. Po tym zdarzeniu pierwszy raz w życiu zareagowałam aż tak stanowczo i zerwalam z nią kontakt. Ona najpierw oczekiwała tradycyjnej akcji, czyli tego, ze ja się odezwę pierwsza. Następnie przerzuciła odpowiedzialność za kontakt na mnie, wysyłajac zdawkowa wiadomość, na która nie odpowiedziałam. Oczekiwała zamiecenia sprawy pod dywan, a ja nie chciałam tego zrobić- uznałam, ze pewnie, możemy się pogodzić, ale trzeba omówić sytuacje jak ludzie dorośli, żadnego pomijania tego milczeniem tym razem nie będzie. No i się zaczelo. Matka zaczela manipulować otoczeniem i ku mojemu zdziwieniu rozkręciła aferę w rodzinie. Nastawiła dziadkow przeciw mnie (dom dziadkow uznawałam za swój rodzinny i bardzo to we mnie uderzyło). Znalazla tez sobie „adwokatów” m.in. w moim ojcu. Ogólnie rozprowadzila jakoś te sprawę pomiędzy osobami postronnymi: mam wrażenie, ze za każdym razem, kiedy jeździła do naszej rodzinnej miejscowości, wynikała jakaś dziwna i nieprzyjemna sytuacja. Ja nie dyskutowałam z nikim o tej sprawie i nie jeździłam do nikogo w odwiedziny, nie mogłam wtedy wyjeżdżać. Jedyny mój kontakt z kimkolwiek był telefoniczny. Rodzina zareagowała jak zwykle- nie słuchali mnie i nie zwracali uwagi na to, co ja czuje: po prostu zaczęli autorytarnie nalegać, żebym „zadzwoniła do mamy i ją przeprosiła” (!???- mimo, ze wyraźnie opisałam sytuacje i widać było, ze przeprosić powinna raczej ona). Tym razem nie odpuściłam jak zwykle, przy okazji takich rozmów wyraźnie tłumaczyłam im, jak to wygladalo i kto zaczął klotnie, a oni zachowywali się jak głusi.. . Niby nie było niczym nowym dla mnie, ze ich zdaniem służę wyłącznie do zaspokajania potrzeb emocjonalnych otoczenia, ale nigdy wcześniej nie dotarło to do mnie aż tak wyraźnie. I znów- pierwszy raz w życiu zareagowałam asertywnie i stanowczo, wytrwałam w swoim postanowieniu dzięki wsparciu męża. Tak mijały miesiące, pełne bardzo nieprzyjemnych sytuacji i bezsensownych nacisków z kilku stron, które powtarzały się przez cała ciąże, przy absolutnym braku wsparcia i zainteresowania wnukiem ze strony mojej matki. Potrafiła jakos sugerować swoim rodzicom i mojemu ojcu, ze nie wysyłam jej zdjęć z usg („dostaliśmy zdjęcie maluszka!” „...no... JA nie dostałam.. .”) a oni potem przy kazdej rozmowie o Maluchu zaczynali naciski i besztanie, ze mam jej wysyłać skany.. . Zaczynaliśmy od miłych nowin, a kończyliśmy wiecznie na osobie mojej matki. Strasznie obrzydzalo mi to kontakt z nimi i sprawiało, ze po prostu przestałam dzwonić, a potem tez odbierać, bo ileż można psuć cała radość.


Momentem kulminacyjnym była fatalna Wielkanoc, atmosfera po prostu chora- moja matka doprowadziła do sytuacji, kiedy dziadkowie (oboje grubo po 70, babcia po wylewie, z problemami z sercem, dziadek z początkami demencji) ze łzami w oczach nakazywali mi „przeprosić mamę!! ”, a ona siedziała sztywno obok i przysłuchiwała się (!!) jak oni się męczą, obserwowała sytuacje, ale nie ruszyła się, żeby to jakkolwiek załagodzić. To ja uspokajałam ich jak dzieci w obawie, ze cos im się stanie, to ja z przymusu kazałam jej stanąć koło mnie i się przywitać, zeby się już nie denerwowali. Podczas spotkania zachowywalismy sie z mężem neutralnie, uprzejmie i otwarcie, wystarczyło jedno słowo, żeby pogadać i może nawet rozpocząć drogę do zgody. Nie zaczela rozmowy ani nie przejawiła żadnej chęci przedyskutowania z nami tego, co się stało, rozwiązania konfliktu ... natomiast kiedy mój synek się urodził (dowiedziała się o tym od mojego ojca albo od babci) ni z gruchy, ni z pietruchy zaczela wysyłać poufałe SMS-y, tak, jakbyśmy ostatnio rozmawiały dzień wcześniej (przypominam, ze przez cała ciąże była nie dość, ze nieobecna, to jeszcze sprawiła, ze nie miałam wsparcia w rodzinie, a kazda rozmowa chociazby z dziadkami kończyła się bardzo nieprzyjemnymi sytuacjami i ciężkim stresem- zdarzyło się, ze lądowałam u lekarza z tego powodu. Zero zainteresowania, co u nas, jak się mały rozwija, a potem chęć wskoczenia do obrazka, jakby nigdy nic).

Stan obecny?

Dziadkowie ze strony matki niby ucieszyli się z prawnuka, a tak naprawdę to nie interesuje ich, co się u nas dzieje. Nie widzieliśmy się od Wielkiejnocy. Skupili się na swojej córce (ponownie- ?!!). Nie mogę pojechać tam w odwiedziny ani swobodnie zadzwonić, żeby porozmawiac, bo każdy kontakt kończy się naciskami na jakies „przepraszanie mamy”, wyrzutami, gadaniem, ze się zmieniłam i ogólnie grubym ciśnieniem na poczucie winy. U dziadkow mieszkalam przez pierwszy rok życia, a potem spędzałam u nich kazde swieta, wakacje i ferie, ich dom był dla mnie kiedyś bezpieczna przystania i poczuciem przynależności, jakiego nie miałam w pustym i wiecznie pogrążonym w wojenkach domu rodziców. Nie jest mi wiec łatwo przełknąć ten stan rzeczy. Czuje się w tym momencie trochę jak osoba wychowana w jakimś systemie, bez rodziny. Opadły ostatnie złudzenia na temat tego, ze mam jakieś dobre więzi rodzinne. No nie mam i nigdy ich nie było.. . Zazdroszczę innym fajnych rodzinnych więzi, rodzeństwa. Mama męża zaproponowała, ze przyjedzie pomoc po porodzie- moja matka oczywiście nie (nie wie nawet gdzie mieszkamy..). Ojciec cisnął swego czasu:”jak poprosisz ja by przyjechała, to ona przyjedzie” (Po 9 mies.bez kontaktu i takich przebojach? Przeskok od manipulacji do takich prywatnych spraw jak poród, połóg i opieka nad maleńkim dzidziusiem? No, NIE.

Z moim ojcem w końcu musiał konkretnie i po męsku porozmawiac mój mąż (sa w dobrych relacjach), żeby ojciec odpuścił sobie bawienie się w matki adwokata, bo inaczej straci kontakt ze mna i z wnukiem. Mnie ojciec nie słuchał, tzn.teoretycznie słuchał, a praktycznie nie interesowało go, co mówię. Na szczęście udalo sie dogadać i porzucił temat. Ojciec przyjechał do szpitala nas odwiedzić. Ojciec z matka nie są razem od lat nastu, byli fatalna para nawet w czasach małżeńskich. Zero szacunku, ciepła czy miłości, zero rozmów. Jedyna przyczyna, dla której ojciec zabrał się za ręczenie za nią, to ta, ze matka wydzwaniała do niego z zawodzeniem: jest mistrzynią w sprawianiu wrazenia „dzielnej pokrzywdzonej”.

Historia w tle:

Relacje między nami nigdy nie przypominały normalnego układu rodzice- dziecko. Ja zawsze byłam wciągnięta przez nich w różne sprawy, a potem zostawiona z tym sama. Wyzywali się na mnie. Nikt nie dbał o moje emocje. Ja troszczyłam się o ich uczucia i brałam na siebie wysłuchiwanie zwierzeń, wyjaśnianie rozmaitym członkom rodziny, czemu się rodzice rozstali, etc. Byłam dzieckiem - niedzieckiem, wiecznie o cos obwinianym, w sumie zaniedbanym emocjonalnie, czesto karanym fizycznie i nie bardzo chcianym mimo, ze jestem jedynaczka. Taki dzieciak użytkowy. Wyidealizowalam wiec dziadkow od strony matki jako idealne figury „rodzicielskie”. Rodzina od strony ojca zawsze była wyśmiewana przez rodzine od strony matki, wpojono mi cichaczem, ze są oni źli i głupi. Wysyłano mnie do nich jako dziecko, przy czym nikt inny nie chcial chodzić ze mna, a potem zachęcano do opowieści i komentowano. Jak podobało mi się cos u dziadkow ze strony ojca albo u samego ojca, czułam, ze matka i dziadkowie nie są zadowoleni.

Podsumowanie :
Niby się jakoś z tym pogodziłam, ale dalej jest mi...czasem nieswojo i ciężko. Smutno mi, ze mój synek nie będzie miał normalnej babci, smutno, ze oni wszyscy nie zachowują się w porządku. Chciałam dzielić z nimi radość z powodu jego narodzin, najważniejszego wydarzenia w moim życiu. Tym razem nie pozwolę ma lekceważenie tego, bo to dotyczy mojego syna. Nie mogę pozwolic, żeby miał styczność z tak toksycznymi zachowaniami.

W mieście, w którym mieszkamy z mężem od 3 lat, nie mam żadnych bliskich przyjaciół (akurat tak się złożyło, ze kilka osób, z którymi nawiązałam bliższa przyjaźń, wyjechało za granice). Mam kilka przyjaźni z dawnych czasów, na odległosc, ale to wszystko. Jestem szczęśliwa, ze tworzymy z mężem dobra i ciepła rodzine, ale regularnie ogarniają mnie lęki, ze ich stracę, bo poza mężem i synkiem nie mam nikogo. Obsesyjnie pilnuje ich zdrowia, dbam, obsesyjnie sprzątam. Coraz trudniej jest mi „wyjść do ludzi”. W obecnym miejscu pracy pracuje od 2017 i nie mam stamtad nikogo, żeby umowic się po godzinach na kawe.

Użytkownik This edytował ten post 30 czerwiec 2019 - 18:03


#5 Kaciapa

Kaciapa

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 138 postów
  • Imię:Kasia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Kraków

Napisano 30 czerwiec 2019 - 22:38

Ja też mam toksycznych rodziców. Zazdroszczę Ci wspanualego męża i odważnej decyzji. Ja też bym chciała taka podjąć ale nikt mnie nie wspiera i zostałabym pewnie z tym wszystkim sama.
Gratuluję i powodzenia 🙂

#6 This

This

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 14 postów
  • Imię:T h i s .

Napisano 01 lipiec 2019 - 19:14

@Kaciapa czytałam wczoraj Twój wątek! Trudna sytuacja. Czy Twoja odważna decyzja, gdybys zdecydowała się ja podjąć, dotyczyłaby rodziców, czy partnera? Faktycznie bez wsparcia jest trudno odrzucić jakikolwiek kontakt, choć paradoksalnie bez toksykow w pobliżu jest o wiele lżej, a z nimi i tak człowiek czuje się samotny, czyli lek przed samotnością nie powinien tutaj się odpalać- a jednak.. . Dziekuje. Trzymam kciuki za Ciebie!

Użytkownik This edytował ten post 01 lipiec 2019 - 19:15

  • Milkyway lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych