Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Witam jestem nowa


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1 Abigeil

Abigeil

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 8 postów
  • Imię:Abigeil
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 maj 2019 - 11:23


Witajcie

 

Jestem poszukiwaczem osób, które mnie zrozumieją i zaakceptują taką jaką jestem. Dla których będę potrzebna i ważna.
W życiu realnym czuję się samotna w tłumie. Inna... jakbym tutaj wcale nie pasowała. Z człowieka cieszącego i pełnego zapału, a także znajomych stałam się odludkiem, który nie umie odnaleźć światła radości i energii. Chyba już nie pamiętam, co to radość, ciepło czy życzliwość. Nie chcę nikomu sprawiać problemów i trudności, więc moją reakcją jest ucieczka od osób, by ukryć ból, który męczy od wielu już lat. Czasem potrafię sobie radzić z tym, a czasem nie .

Chciałabym odnaleźć siebie i móc znowu ucieszyć się z małej rzeczy. Ostatnio nie potrafię wcale, czuję się martwa w środku.

Często zastanawiam się nad tym, że to co się dzieje ze mną to tak jakby śmierć. Śmierć duchowa, a myślę, że to chyba gorsze niż śmierć fizyczna.

 

Z góry przepraszam za tak dramatyczne powitanie, ale nie wiedziałam co napisać, więc pisałam to co właśnie czuję.

 

Pozdrawiam wszystkich Abigeil 


  • czarny Wilk lubi to

#2 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2515 postów
  • Imię:Natalia
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 10 maj 2019 - 11:39

@Abigeil Witaj!
Jesteśmy tutaj przyzwyczajeni do dramatycznych powitań, także niczym się nie przejmuj. ;)

Przykro mi, że tak się czujesz, znam to doskonale. Człowiek umiera od środka, czuje się tak, jakby już nigdy nie miałby być szczęśliwy. Ale podobno wszystko w życiu mija - to również!
  • Abigeil lubi to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#3 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2138 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 maj 2019 - 12:01

@Abigeil witaj wśród ludzi, którzy również przechodzili lub przechodzą nadal taki stan "martwej duszy". Tak, że rozumiemy co czujesz.

Tak jak napisała już WhiteBlankPage to mija i nie trwa wiecznie. Szczęście i radość potrafi wrócić do właściciela, tylko trzeba temu szczęściu pomóc.

 

Depresja (zapewne) zaciera i wymazuje te wszystkie pozytywne uczucia i emocje, a przywołuje pustkę i mroczność. To też nie trwa wiecznie.

Czy leczysz się aktualnie, bierzesz jakieś leki, bądź jesteś w terapii?

Leki pomagają wrócić do dobrego zdrowia psychicznego i przywracają w miarę szybko dużo lepszy nastrój.

 

Wyrzucaj z siebie ten "dramatyzm" tu na forum, na pewno przyniesie Ci ulgę, pisz o wszystkim co boli i martwi. Nikt nie oceni Ciebie.

Poszukaj jednak pomocy u specjalistów, żeby szybko stanąć na nogi i nie pogrążać się w smutku i pustce.


  • Milkyway i Abigeil lubią to

#4 Wanda37

Wanda37

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 37 postów
  • Imię:Wanda

Napisano 17 maj 2019 - 18:15

Hej, czuje się bardzo podobnie, jeśli chcesz pogadac na priv to zapraszam
  • Abigeil lubi to

#5 Abigeil

Abigeil

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 8 postów
  • Imię:Abigeil
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 czerwiec 2019 - 16:54

Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i za ciepłe przywitanie 

Tak leczę się biorę leki.
Raczej wolałabym wyrzucać z siebie radość ,by móc pomóc innym osobą, a nie dzielić się dramatyzmem.

 

Gdzie mogę znaleźć więcej na temat " Martwej duszy", bo chciałabym to zrozumieć i zacząć walczyć z tym, a nie tylko faszerować się lekami. Wiem doskonale, że jedyną osobą, która jest w stanie mi pomóc to ja sama, bo to przecież ciągła praca nad samym sobą. Oczywiście nie umniejszam wagi pomocy przyjaciół i osób o anielskich sercach. 

Z doświadczenia zauważyłam, że osoby borykające się z depresją są bardzo wrażliwe i uczuciowe - dlatego nazywam ich osobami o anielskich sercach. 

Dziękuję że jesteście!!

Pozdrawiam Abigeil 



#6 Tomek

Tomek

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2094 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 07 czerwiec 2019 - 17:44

@Abigeil Chodzisz takze na terapie?



#7 Abigeil

Abigeil

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 8 postów
  • Imię:Abigeil
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 czerwiec 2019 - 17:50

Niestety nie 

@Abigeil Chodzisz takze na terapie?



#8 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2138 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 czerwiec 2019 - 18:12

@Abigeil, od kiedy bierzesz leki i jakie?

 

Może zbyt krótko jeszcze leczysz się i stąd nadal czujesz się jak "martwa dusza".

Początki leczenia również spłycają wszelkie uczucia i emocje i dlatego człowiek tak się czuje. Ale nie zniechęcaj się, bierz leki... z czasem będzie lepiej.

 

Poczytaj sobie tutaj wątki o depresji, rozmowy ludzi i ich wrażenia i rozterki.

Możesz również poczytać ogólnie o depresji i znaleźć coś dla siebie, co tyczy się Twego stanu, np.:

 

https://www.deon.pl/...presyjnych.html

 

Myślę, że psychoterapia wiele by tu zdziałała, bo jak widzę potrzebujesz rozmów i zrozumienia swego stanu.



#9 Abigeil

Abigeil

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 8 postów
  • Imię:Abigeil
  • Płeć:Kobieta

Napisano 07 czerwiec 2019 - 18:15

Dziękuję pięknie Daniela.

#10 czarny Wilk

czarny Wilk

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 271 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 10 lipiec 2019 - 23:33

Witajcie

 

Jestem poszukiwaczem osób, które mnie zrozumieją i zaakceptują taką jaką jestem. Dla których będę potrzebna i ważna.
W życiu realnym czuję się samotna w tłumie. Inna... jakbym tutaj wcale nie pasowała. Z człowieka cieszącego i pełnego zapału, a także znajomych stałam się odludkiem, który nie umie odnaleźć światła radości i energii. Chyba już nie pamiętam, co to radość, ciepło czy życzliwość. Nie chcę nikomu sprawiać problemów i trudności, więc moją reakcją jest ucieczka od osób, by ukryć ból, który męczy od wielu już lat. Czasem potrafię sobie radzić z tym, a czasem nie .

Chciałabym odnaleźć siebie i móc znowu ucieszyć się z małej rzeczy. Ostatnio nie potrafię wcale, czuję się martwa w środku.

Często zastanawiam się nad tym, że to co się dzieje ze mną to tak jakby śmierć. Śmierć duchowa, a myślę, że to chyba gorsze niż śmierć fizyczna.

 

Z góry przepraszam za tak dramatyczne powitanie, ale nie wiedziałam co napisać, więc pisałam to co właśnie czuję.

 

Pozdrawiam wszystkich Abigeil 

wow, masz podobnie jak ja jakiś tam czas temu co trwalo wieki i też czułem się jak by mi umarła dusza ,serce muzg. Mam tak do dziś że wystarczy że ktoś mnie skrzywdzi odtrąci lucyfer wraca do mnie i czuje to co napisałaś. Pozdrawiam i tu na pewno będzieesz mieć życzliwość.



#11 Liv88

Liv88

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 1 postów
  • Imię:Oliwia

Napisano 14 lipiec 2019 - 23:25

Witam jestem tu nowa. Od dłuższego czasu zmagam się że swoimi nastrojami. Wystarczy mały impuls i zalewam się łzami. Pochodzę z rodziny alkoholików wyszłam za mąż. I swoje uczucia ulokowałam całkowicie w rodzinie męża. mój mąż stara mnie się spierać ale są momenty że trzymam się a potem przychodzi impuls i jestem załamana. Głównymi impulsami jest rodzina męża że ja nigdy nie miałam rodziny szukałam w nich wsparcia. Ale od jakiegoś długiego czasu zaczęli nas olewać. Spotykali się poza naszymi plecami. Z teściową miałam bardzo dobry kontakt. Traktowałam ja bardziej niż matkę ale z czasem zaczęła się ode mnie odsuwać. Gwoździem do trumny były zaręczyny szwagierki na którą zleciała się rodzina i znajomi pomijając nas. Moja teściowa stwierdziła że to nic takiego że nas nie było. Ona wiedziała o moich problemach z psychika i jak ważna jest dla mnie rodzina. Sporo czasu rozmawiałyśmy o moich uczuciach i o tym jak nas traktują i tak przyznawała mi rację że faktycznie tak jest. Kiedy jest u szwagra zmienia zdanie. Z mężem mam bardzo dobry kontakt. Ale zależy mi też na takim samym kontakcie z jego rodzina ale za każdym razem jestem odwracana. I nie radzę sobie z tym. Nie potrafię się cieszyć z tego co mam. Jestem wypalona. Czasem udaje mi się udawać żeby mojego męża nie martwić ale potem znowu dostaje szpilę i jestem rozdarta. Tak gdybym po woli umierała w sobie. Zamykam się. Nie wiem co robić jak sobie poradzić.

#12 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5907 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 15 lipiec 2019 - 11:33

@Liv88 witaj na forum :) Piszesz, że masz problemy z psychiką...czy to oznacza, że leczysz się aktualnie czy dopiero zamierzasz?

Rzeczywiście niepokojący jest fakt, że rodzina męża zaczęła was pomijać...może skłoń męża aby porozmawiał z nimi i zapytał co się dzieje?


Przyjaźń jest jak słońce.

Czasami coś ją przysłoni, ale nigdy nie gaśnie.


#13 Cezary Baryka

Cezary Baryka

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 9 postów
  • Imię:Rodion

Napisano 15 lipiec 2019 - 17:28

Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i za ciepłe przywitanie 
Tak leczę się biorę leki.
Raczej wolałabym wyrzucać z siebie radość ,by móc pomóc innym osobą, a nie dzielić się dramatyzmem.
 


Nie przejmuj sie tym. I na to przyjdzie czas. Pamietaj, ze nawet ów dramatyzm moze byc ogromna pomocą dla kogoś. Pozornie mało znaczące słowa mogą być ogromna inspiracją...





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych