Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Dzień Dobry! Czyli walczę i wygrywam :)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 kat305

kat305

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 12 postów
  • Imię:Katarzyna
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 31 marzec 2019 - 16:39


Hello Kociaki,

 

W sumie nie wiem czy jestem nowym czy starym użytkownikiem forum, bo w prawdzie zarejestrowałam się jakieś 2 lata temu, ale jakoś udało mi się napisać tylko dwa komentarze i przepadłam.

 

Może opowiem coś osobie, ale nie będę Was męczyła szczegółami. Ogólnie to małe "g" (zwane również depresją) przykleiło się do mnie jakieś 4 lata temu. Na początku nie wiedziałam, że coś takiego może mnie dotknąć, ale jednak. Zatracałam się w tym coraz głębiej i głębiej, aż wreszcie powiedziałam dosyć. Zaczęłam walkę. Było ciężko. Znajomi się odwrócili, rodzina miała mnie za dziwaka (w sumie to ma nadal :P), jedyną pomocą był mój narzeczony, który o dziwo nadal ze mną jest (powinni go żywcem do nieba zabrać). Zabawa z lekarzami to był istny cyrk i komedia w jednym. Chodziłam od psychiatrów do psychiatrów i za każdym razem czułam się jeszcze gorzej (oczywiście lekarze byli prywatni bo na NFZ musiałabym czekać za 3 miechy). No i znalazłam jedną, która mnie namówiła na super magiczne tabletki po których miałam ochotę wyjść z siebie. Dodatkowo miałam wsparcie super Pani psycholog i tak zaczęła się moja walka. W sumie było spoko dopóki obie Panie nie poszły w tym samym czasie na urlop a mnie nie wywalili z roboty. Wtedy stwierdziłam, że leczenie to bzdura i sama starałam się stanąć na nogi. Samowolka trwała do 2 lat w trakcie, której nie byłam w stanie utrzymać się w żadnej pracy, a moje wahania nastroju wyglądały jak przejażdżka na rollercoasterze. Dodatkowo samoocena, spadła mi do skali minusowej. Aż wreszcie pewnego dnia, w którym pogoda przypominała scenę z horroru, zadzwonił współlokator mojej przyjaciółki, który oznajmił mi, że się powiesiła. Emocje, które czułam tamtego dnia pamiętam do dziś, choć było to już 1,5 roku temu. Choć poryczałam się dopiero następnego dnia. Ten dzień był dla mnie przełomowy, w którym obiecałam sobie, że nie zmarnuję swojego życia. Od tamtego momentu kopnęłam się w tyłek i zaczęłam coś robić ze sobą. 

 

Kończąc i nie męcząc dalej aktualnie czuję się stabilnie, choć cały czas siedzę na tabletkach (już trzecich bo po wszystkich mam straszne efekty uboczne) i postanowiłam odzyskać umiejętność rozmawiania z ludźmi, za którym bardzo tęsknię. Chciałabym pomóc też innym, być kimś do kogo można się odezwać i pogadać. Nawet o bzdurach. Bo mi przez ten cały czas tego brakowało. :)


  • molenka i cień wiatru lubią to

#2 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13828 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 marzec 2019 - 16:52

@kat305 Bardzo mi przykro z powodu Twojej depresji i z powodu tragicznej śmierci Przyjaciółki :( To bardzo trudne doświadczenie.

 

Wsparcie ze strony Narzeczonego to bardzo dobry fundament dla Waszej wspólnej przyszłości. Podziwiam szczerze!

Jeśli chodzi o zmianę leków to i ja doświadczyłam ich sporo, bo uboki utrudniały mi życie. W tej chwili jestem po kolejnej zmianie, bo poprzedni (dobrze działający na psychikę) niekorzystnie działał na moje serce. Cierpliwie więc szukaj leku i dawki, która będzie dla Ciebie najlepsza.

 

Miłego popołudnia!


giphy.gif


#3 cień wiatru

cień wiatru

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 12927 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 31 marzec 2019 - 16:57

 obiecałam sobie, że nie zmarnuję swojego życia. 

 

Witaj !

Dotrzymaj tej obietnicy ;)

Pozdrawiam :)


Attitude of quietude 


#4 kat305

kat305

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 12 postów
  • Imię:Katarzyna
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 31 marzec 2019 - 17:00

Dzięki, ale depresja była przed śmiercią przyjaciółki. Jej śmierć była raczej kopniakiem w tył. Choć nie ukrywam, że nadal nie jestem w stanie o niej mówić bez ryczenia jak przedszkolak.

 

A mój narzeczony to skarb, to najlepsze co mnie w życiu spotkało (wraz z moimi dwoma kotami :)).

 

A powiedz @molenka ile razy zmieniałaś leki? Ciekawi mnie to bo moja lekarka cały czas uważa, że większość leków działa na ludzi dobrze, a ja widząc swoje efekty uboczne, zastanawiam się skąd ja się wzięłam. :P


 

Witaj !

Dotrzymaj tej obietnicy ;)

Pozdrawiam :)

 

Dotrzymam, muszę jeszcze dużo rzeczy zrobić i podejrzewam, że też komuś pomóc :)



#5 WhiteBlankPage

WhiteBlankPage

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2962 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 31 marzec 2019 - 17:01

Mimo, że sporo smutnych rzeczy tu napisałaś, to i tak miło jest czytać taki powiew pozytywnej energii. :)

Jesteś bardzo dzielna! :)
  • Willow47 lubi to

Za głośno? Co jest za głośne? Tylko cisza. Cisza, w której się człowiek rozpada jak w próżni.

#6 kat305

kat305

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 12 postów
  • Imię:Katarzyna
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 31 marzec 2019 - 17:03

Mimo, że sporo smutnych rzeczy tu napisałaś, to i tak miło jest czytać taki powiew pozytywnej energii. :)

Jesteś bardzo dzielna! :)

Dziękuję <3 Chciałabym się dzielić tą pozytywną energią z innymi dopóki mogę :D



#7 cień wiatru

cień wiatru

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 12927 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 31 marzec 2019 - 17:08

@kat305 większość leków jest dobrze tolerowana, to prawda. Jeśli jednak uboki uprzykrzają życie trzeba się przyjrzeć co można zmienić. Co bierzesz ?


Attitude of quietude 


#8 kat305

kat305

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 12 postów
  • Imię:Katarzyna
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 31 marzec 2019 - 17:15

@kat305 większość leków jest dobrze tolerowana, to prawda. Jeśli jednak uboki uprzykrzają życie trzeba się przyjrzeć co można zmienić. Co bierzesz ?

 

Aktualnie mam Velecitinę. Początkowo zaczynałam od minimalnych dawek i było ok. Teraz biorę 187,5g i czuję coraz gorsze objawy. ;/







Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych