Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Witam ponownie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
19 odpowiedzi w tym temacie

#1 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 marzec 2019 - 11:19


Cześć, wracam na forum w trudnym dla mnie momencie. Od lat lecze się z nerwicy lękowej i pojawiającej się co i raz depresji. Dotychczas lekiem, który najlepiej na mnie działał był faxolet er. Pozwalał mi w miarę normalnie funkcjonować a do ataków tzw nerwów dochodziło rzadko. Ponieważ żona i ja myśleliśmy o dziecku, a leki wiadomo, powodują spadwk libido, po konsultacji z moją Panią doktor, zacząłem brać moklar. Było to miesiąc temu i od tego czasu jest źle. Wróciły myśli samobojcze, poglebila się depresja. Mam ataki złości, codziennie płaczę. Z żoną prawie nie rozmawiam. Mam problemy z koncentracją, bóle głowy, w klatce piersiowej itd. W piątek idę na kolejną wizytę, modlę się bym mógł wrócić do starego, dobrego faxoletu. Piszę to, by podzielić się swoim cierpieniem z kimś, kto wie jak to jest.

#2 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 9246 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Orla Perć

Napisano 06 marzec 2019 - 11:27

@Pelart witaj.
Bardzo mi przykro, że ci się pogorszyło, niestety leczenie pdepresyjne zazwyczaj wiąże się ze spadkiem lub zanikiem libido i tego raczej nie da się uniknąć.
Czasem niestety trzeba się z tym pogodzić i ułożyć życie tak, aby spadek libido nie dezorganizowal związku, bez tego też można żyć i być szczęśliwym. W twoim przypadku rzeczywiście widać, że zmiana leku wpłynęła wyjątkowo niekorzystnie i powinieneś wrócić do tego, co ci faktycznie pomagało. Zobaczymy czego się dowiesz w piątek, daj znać.
Jesli chodzi o dzieci.. jeśli libido spadło do zera może być problem, jeśli nie, to wykorzystajcie może chwile kiedy jestes w stanie coś podziałać, mam nadzieję, że żona podchodzi ze zrozumieniem do twoich zaburzeń.

Zgubić się to nic strasznego.
Nie szukać drogi - to jest porażka...

 

 


#3 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 marzec 2019 - 11:31

Wiesz, ja mam tak, że o wszysrko obwiniam siebie. Czuję że marnuje jej życie i nigdy nie będzie ze mną w pełni szczęśliwa. Czasami wolałbym żeby ode mnie odeszła, nie czuł bym tej odpowiedzialności za drugą osobę, kiedy nawet siebie samego nie mogę ogarnąć.

#4 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 9246 postów
  • Imię:Michał
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Orla Perć

Napisano 06 marzec 2019 - 11:37

@Pelart spokojnie, niedługo masz wizytę to coś się wyjaśni. A z żoną jakoś musisz pogadać, pokazać jej, że ci na niej zależy, nie odrzucaj. Jeśli jest między wami uczucie i planujecie przyszłość to wszystko powinno się ułożyć.

Zgubić się to nic strasznego.
Nie szukać drogi - to jest porażka...

 

 


#5 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 marzec 2019 - 11:44

Uczucie na pewno jest, tyle że obecnie ja nie czuję niczego pozytywnego, mam nadzieję że to kwestia leków. Od dziecka jakiś taki egzystencjalny strach we mnie siedział i nie pozwalał żyć tak, jak bym chciał.

#6 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 8334 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 10 marzec 2019 - 14:24

Wiesz, ja mam tak, że o wszysrko obwiniam siebie. Czuję że marnuje jej życie i nigdy nie będzie ze mną w pełni szczęśliwa. Czasami wolałbym żeby ode mnie odeszła, nie czuł bym tej odpowiedzialności za drugą osobę, kiedy nawet siebie samego nie mogę ogarnąć.

 

@Pelart nie mysl tak bardzo krytycznie o sobie... ewidentnie masz gorszy czas. prawdopodobnie to ze wzgledu na leki... porozmawiaj o tym szczerze ze swoim lekarzem, mam nadzieje ze znajdzie jakies dobre dla ciebie rozwiazanie. a do tego czasu staraj sie byc dla siebie bardziej wyrozumialy. kazdy ma gorsze samopoczucie, co nie odznacza od razu, ze jestes do niczego czy ze powinniscie rozstac sie z zona bo od razu ja unieszczesliwiasz - na pewno tak nie jest. daj sobie troche czasu i cierpliwosci. a poki nie ustabilizuje sie twoje samopoczucie moze postaraj sie malymi kroczkami, malymi dzialaniami sprawiac radosc sobie i zonie - moze jakis spacer, kolacja, wycieczka? nie napinaj sie, ze powinienes spolodzic dziecko lub ze powinienes z nia porozmawiac, po prostu badz przy niej i czerp z jej obecnosci przy Tobie...

Bedzie dobrze! trzymam mocno kciuki za Ciebie!


nie mam nic do powiedzenia

#7 Liana

Liana

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 3490 postów
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Z końca świata

Napisano 10 marzec 2019 - 14:26

@Pelart świetny avatar ;) 


  • victoria lubi to
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.g051.gif
 

#8 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 8334 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 10 marzec 2019 - 14:28

@Liana @Pelart ja wlasnie kojarze Pelarta po tym avatarze :D


a jest juz jakis czas na forum :)


nie mam nic do powiedzenia

#9 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 22 marzec 2019 - 09:52

Wróciłem do starych leków, teraz trzeba czekać aż zaczną działać, najgorsze są poranki, gdy mam ataki placzu i czuję wielki lęk. Chciałbym być normalny, nic więcej. Pracować, cieszyć się życiem z moją kochaną żoną, mieć dzieci. Czuć sens życia.

#10 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13546 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 marzec 2019 - 15:23

Wróciłem do starych leków, teraz trzeba czekać aż zaczną działać, najgorsze są poranki, gdy mam ataki placzu i czuję wielki lęk. Chciałbym być normalny, nic więcej. Pracować, cieszyć się życiem z moją kochaną żoną, mieć dzieci. Czuć sens życia.

 

Hej Pelart! Nowy - stary lek pewnie za chwilę zacznie działać, więc cierpliwie czekaj. Czy prócz brania leków jesteś w terapii? To coś, co powoduje poranne lęki jest z pewnością do ogarnięcia w terapii.


kotek.gif

giphy.gif


#11 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 22 marzec 2019 - 18:15

Całą moją terapię prowadzi psychiatra do którego chodzę, są to zazwyczaj 20 minutowe rozmowy. Miałem długą przerwę i dopiero w grudniu wróciłem do leczenia.
Ogólnie caly czas biorę podstawowa dawkę faxoletu, od zawsze kiepsko radzilem sobie ze stresem i mialem potrzebę brania leków. Niby przeglądałem całe swoje życie z moim psychiatra ale i tak nie wiem do konca gdzie leży sedno problemu.

#12 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13546 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 marzec 2019 - 00:54

@Pelart a może czas poszukać psychoterapeuty, który/a poprowadzi Twoją terapię długoterminowo i ze spotkaniami raz na tydzień przez godzinę? 

Twój psychiatra, mimo dobrego kontaktu i szczerych chęci pomocy być może nie jest osobą, która jest w stanie przepracować z Tobą to coś, co Cię męczy.

20-minutowe rozmowy raz na jakiś czas to za mało.

Mnie rozmowy z psychiatrą zawsze podnosiły na duchu (trafiłam na super lekarza), ale to regularna terapia z psychoterapeutką (cotygodniowe godzinne sesje) nauczyła mnie radzić sobie z przeszłością i codziennością. Jest to trudny proces, ale naprawdę warto się zaangażować.

Co sądzisz?


kotek.gif

giphy.gif


#13 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 24 marzec 2019 - 08:41

Chciałbym, boję się tylko, że szukając terapeuty mogę urazić moją Panią doktor

#14 victoria

victoria

    ...se ne vrati...

  • Bywalec
  • 8334 postów
  • Imię:EgzotycznE
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Mazowsze

Napisano 24 marzec 2019 - 09:38

Chciałbym, boję się tylko, że szukając terapeuty mogę urazić moją Panią doktor

 

@Pelart martw sie o siebie, a nie o Pania doktor :) z reszta wydaje mi sie, za Pani doktor nie mialaby nic przeciwko


  • molenka i cień wiatru lubią to
nie mam nic do powiedzenia

#15 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 24 marzec 2019 - 09:39

Znaczy boję się zapytać o to na kolejnej wizycie, obecnie jestem w stanie podwyższonej wrażliwości, z lekiem, smutkiem i płaczem. Ale chciałbym rozpocząć psychoterapię. Znaleźć źródło moich lęków i problemów społecznych, poczucia wyobcowania.
 


Użytkownik molenka edytował ten post 24 marzec 2019 - 13:05
usunęłam dubelka ;)


#16 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13546 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 marzec 2019 - 13:23

Znaczy boję się zapytać o to na kolejnej wizycie, obecnie jestem w stanie podwyższonej wrażliwości, z lekiem, smutkiem i płaczem. Ale chciałbym rozpocząć psychoterapię. Znaleźć źródło moich lęków i problemów społecznych, poczucia wyobcowania.
 

 

Rozumiem, że trudno się przełamać, szczególnie w takim stanie. Jestem przekonana, że jeśli Twoja Pani doktor jest dobrym psychiatrą, to na 100% nie poczuje się urażona :) Poza tym ważniejsze są jednak Twoje potrzeby i samopoczucie. 

To, że jesteś przekonany do terapii jest bardzo dobre i będzie pomocne w procesie zdrowienia.

Trzymam kciuki za Ciebie!


Dopóki jednak nie zaczniesz terapii, spróbuj może tu wypisywać swoje lęki i emocje. Być może będziemy potrafili Cię wesprzeć.


kotek.gif

giphy.gif


#17 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 24 marzec 2019 - 14:39

Dobrze, przede wszystkim od kiedy pamiętam byłem strachliwy. Wychowałem się i mieszkam na wsi, miasto to dla mnie inny, trochę przytlaczajacy świat. Gdy byłem dzieckiem 11-12 pewnego dnia naszła mnie myśl, że życie i świat są takie ponure i straszne. Tak z dnia na dzień. Potem miałem ataki placzu, czułem w sobie lęk. Mama była u psychologa ze mną, jednak stwierdził on po rozmowie, że nic nie dostrzega, może ze straxhu coś pominąłem. W szkole zawsze dobrze się uczyłem, chciałem być najbardziej lubiany, najlepsze oceny mieć, ale dam nie wiem czy robiłem to dla siebie czy dla rodziców.

Nigdy nie wiedziałem kim chciał bym zostać. Uczyłem się dla ocen a nie dla wiedzy.
Okres liceum był lepszy, znalazłem się w otoczeniu, które polubiłem, oczywiście też starałem się być lubiany ale jesli chodzi o naukę, to sobie odpuściłem. Problemem nadal było to, co robić dalej. Nie wiedziałem co chce robić w życiu a presja rosła. Nie chciałem wyprowadzać się do miasta. U siebie na wsi czułem się po prostu bezpieczniej.


Następnie wybór studiów, nie miałem pojęcia, ktoś mi polecił administrację, razem z dwoma kolegami zacząłem, nie skończyłem. Nie był to ciekawy kierunek, oblałem dwa przedmioty, powtarzalem rok i znów je oblalem. Koledzy poszli dalej, ja czułem się bardzo zrezygnowany, wyjazdy do Torunia były dla mnie stresujące bardzo. Najgorsze było jednak rozczarowanie mamy. Próbowałem jeszcze dwukrotnie, za kazdym razem wytrzymałem kilka godzin, wpadłem w panikę i rezygnowalem, wiedziałem że to mnie przerasta.

Podobnie było z pracą, nawet stażem, niby szukałem ale bałem się ludzi już wtedy, bylem przekonany że nie dam rady i strach oczywiście mnie powstrzymywal. Pomagałem rodzicom w gospodarstwie


Zacząłem nienawidzić siebie, stałem się drazliwy, unikalem ludzi. Bałem się nawet odebrać telefon. Zacząłem myśleć o samobojstwie. Jak wspominam, strach przed rzeczywistością nadal mi towarzyszył.balem się kierować autem, odwiedzać rodzinę, załatwić cokolwiek w urzędzie, dokuczala mi samotność.

Stwierdziłem że nie dam dłużej rady, poszedłem do psychiatry,stwierdziła ciężka depresję, zacząłem brać leki. Cdn

Użytkownik Pelart edytował ten post 24 marzec 2019 - 14:40

  • molenka lubi to

#18 molenka

molenka

    Molly

  • Moderator
  • 13546 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 marzec 2019 - 21:55

@Pelart 

 

Dobrze, przede wszystkim od kiedy pamiętam byłem strachliwy. Wychowałem się i mieszkam na wsi, miasto to dla mnie inny, trochę przytlaczajacy świat. Gdy byłem dzieckiem 11-12 pewnego dnia naszła mnie myśl, że życie i świat są takie ponure i straszne. Tak z dnia na dzień. Potem miałem ataki placzu, czułem w sobie lęk. Mama była u psychologa ze mną, jednak stwierdził on po rozmowie, że nic nie dostrzega, może ze straxhu coś pominąłem. W szkole zawsze dobrze się uczyłem, chciałem być najbardziej lubiany, najlepsze oceny mieć, ale dam nie wiem czy robiłem to dla siebie czy dla rodziców.

Nigdy nie wiedziałem kim chciał bym zostać. Uczyłem się dla ocen a nie dla wiedzy.
Okres liceum był lepszy, znalazłem się w otoczeniu, które polubiłem, oczywiście też starałem się być lubiany ale jesli chodzi o naukę, to sobie odpuściłem. Problemem nadal było to, co robić dalej. Nie wiedziałem co chce robić w życiu a presja rosła. Nie chciałem wyprowadzać się do miasta. U siebie na wsi czułem się po prostu bezpieczniej.


Następnie wybór studiów, nie miałem pojęcia, ktoś mi polecił administrację, razem z dwoma kolegami zacząłem, nie skończyłem. Nie był to ciekawy kierunek, oblałem dwa przedmioty, powtarzalem rok i znów je oblalem. Koledzy poszli dalej, ja czułem się bardzo zrezygnowany, wyjazdy do Torunia były dla mnie stresujące bardzo. Najgorsze było jednak rozczarowanie mamy. Próbowałem jeszcze dwukrotnie, za kazdym razem wytrzymałem kilka godzin, wpadłem w panikę i rezygnowalem, wiedziałem że to mnie przerasta.

Podobnie było z pracą, nawet stażem, niby szukałem ale bałem się ludzi już wtedy, bylem przekonany że nie dam rady i strach oczywiście mnie powstrzymywal. Pomagałem rodzicom w gospodarstwie


Zacząłem nienawidzić siebie, stałem się drazliwy, unikalem ludzi. Bałem się nawet odebrać telefon. Zacząłem myśleć o samobojstwie. Jak wspominam, strach przed rzeczywistością nadal mi towarzyszył.balem się kierować autem, odwiedzać rodzinę, załatwić cokolwiek w urzędzie, dokuczala mi samotność.

Stwierdziłem że nie dam dłużej rady, poszedłem do psychiatry,stwierdziła ciężka depresję, zacząłem brać leki. Cdn

 

Jeśli dobrze rozumiem, to czułeś się w obowiązku sprostać oczekiwaniom rodziców? Trudno jest w młodym wieku wiedzieć czego się chce, gdy do tej pory robiło się to, czego chcieli inni. Znam to doskonale (niestety).

Ale teraz wiesz, czego chcesz - pisałeś, że chcesz być dobrym mężem i ojcem, no i że chcesz wyzdrowieć, zgadza się? :) To bardzo konkretne cele i jak najbardziej do zrealizowania, gdy się ma silną motywację wewnętrzną, a odnoszę wrażenie, że Ty ją masz.

Lęki w moim wydaniu były podobne do Twoich: strach przed odebraniem telefonu i jazdą samochodem bardzo utrudniały mi życie, bo przecież musiałam pracować i się przemieszczać. Wejście do Urzędu doprowadzało mój żołądek do prób katapultowania się przez gardło ... bardzo słaby pomysł ;)

Dziś to tylko przykre wspomnienia, bo dzięki terapii moja samoocena wzrosła do stanu akceptowalnego ;)

 

Pamiętaj, że nie jesteś sam w walce o siebie  :)


kotek.gif

giphy.gif


#19 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano wczoraj, 05:57

Dzięki za dobre słowo, nie znam rodzajów psychoterapii, sam nie wiem czy uda mi się wrócić pamięcią do dzieciństwa, zrozumieć, dlaczego się boję. Jesteście mi w stanie coś polecić. Wiem, że w okolicy jest chwalona psycholog, która stosuje terapię skupiona na rozwiązaniu, ale za wiele mi to nie mówi. Czy taka terapia pozwala okiełznać i zrozumieć swoje lęki i emocje?

#20 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 234 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano wczoraj, 08:34

Moim problemem jest to, że nawet na lekach czuję gdzieś z tyłu głowy niepokój, jakąś taką niezgodność, niechęć do siebie. Brak motywacji do działania, słabość. Mam chorobę Crohna, również mocno związana z nerwami co potwierdzili lekarze. To również ma wpływ na moją kondycję. Zrobiłem duże postępy ale nadal noe czuję że panuje nad życiem, w gospodarztwie bez pomocy rodziców było by mi bardzo trudno, co jak ich zabraknie?





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych