Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Depresja a wiara


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 237 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 marzec 2019 - 10:58


Witam ponownie, minęło kilka ładnych lat od kiedy pojawiłem się na tym forum. Zmagania z nerwica lękową i depresją spowodowały u mnie odcięcie się od kościoła katolickiego. Zwyczajnie to codzienne poczucie pustki nie sprzyja dostrzeganiu w świecie czegoś więcej. Chciałbym poznać wasze zdanie i doświadczenia. Liczę, że uda się tutaj rozmawiać nikogo nie obrażając.

#2 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2132 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 marzec 2019 - 11:08

@Pelart moja nerwica lękowa w parze z depresją nie pozwalały mi na coniedzielne uczestniczenie we mszy św., ale nie odcięłam się od kościoła. Modliłam się w domu jak umiałam, czasami dzięki mszom w tv... na różańcu.

Jak troszkę odżyłam i mogłam sobie pozwolić na kontakt ze społeczeństwem to uczestniczyłam we mszy na zewnątrz kościoła (latem) - było mi tak łatwiej na powietrzu, niż "dusić się" wśród ludzi. Powoli, powoli...

Modlitwa była mi jednak potrzebna, bardzo pomagała mi w tych trudnych chwilach i zapełniała właśnie tę pustkę. Potrzebowałam jednak tego wsparcia od mojej wiary w Boga. Zaufałam i nie zawiodłam się!


Użytkownik Daniela2018 edytował ten post 06 marzec 2019 - 11:11

  • molenka lubi to

#3 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 237 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 marzec 2019 - 11:24

Ja chyba traciłem wiarę od dawna, może to kwestia tego, że mama jest bardzo wierząca i tworzyła presję wiary, a ja presji nie znoszę. O ile staram się wierzyć, że w tym wszystkim jest sens i człowiek nie cierpi na marne, że życie ma znaczenie, o tyle mam jakąś awersje do instytucji kościoła katolickiego. Mam wrażenie że Bóg jest okrutny i jego celem jest karanie nas. Co mam poradzić na to, że czasami ma się ochotę umrzeć, a zgodnie z zasadami wiary samo takie myślenie przybliża nas do wiecznego potępienia i niewyobrazalnych cierpień również po smierci? Trudna sparw.

#4 Daniela2018

Daniela2018

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 2132 postów
  • Imię:Daniela
  • Płeć:Kobieta

Napisano 06 marzec 2019 - 11:40

o tyle mam jakąś awersje do instytucji kościoła katolickiego.

Nie chodzę do kościoła dla instytucji.... poza tym pracują w nim tacy sami ludzie jak my, grzeszni. Trzeba się za nich czasami pomodlić i modlitwą im pomóc. Gniew i uprzedzenie nie pomogą.

 

Mam wrażenie że Bóg jest okrutny i jego celem jest karanie nas.

Nic bardziej mylnego. To jest tylko nasze, takie ludzkie myślenie. Bóg jest Miłością i jest miłosierny.

Odpuści Ci te wszystkie złe myśli i czyny, o których myślisz w chwilach zwątpienia, jeżeli się do Niego zwrócisz z prośbą o przebaczenie (sakrament pokuty).

Nie myśl o żadnym wiecznym potępieniu, zaufaj sakramentom. W Nich jest siła dla ludzkiej marności....


  • molenka lubi to

#5 Premi94

Premi94

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 150 postów
  • Imię:Przemek
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 06 marzec 2019 - 12:01

Ja jestem osobą głęboko wierząca. Często się modlę, chodzę do kościoła. Rozmowa z Bogiem pomaga mi w wyrzuceniu z siebie myśli, które mam. Bardzo mu ufam. Bardzo go kocham i wiem, że jest ze mną. Nie oskarżam go o to, że mam kłopoty. Nigdy nie myślałem, że jest okrutny wobec mnie.A w samym kościele czuje się bardzo dobrze. A co do myśli samobójczych i samego samobójstwa. Jest to dość złożony temat. Uważam, że ostatecznie i tak Pan Bóg, a nie instytucje kościelne ocenia co jest dobre, a co złe. Pan Bóg może wybaczyć wszystko i przyjąć do siebie każdego. I o tym nie decyduje ani Ksiadz ani papież tylko Bóg. On ocenia postępowanie człowieka. Patrzy dlaczego człowiek tak a nie inaczej się zachowuje. Do wiary, chodzenia do kościoła nikt nigdy mnie nie przymuszał.Zawsze chodziłem do kościoła, bo to lubiłem i nadal lubię. Nigdy nie traktkwałem tego jako obowiązku.
  • molenka, Willow47 i Daniela2018 lubią to

#6 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 237 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 marzec 2019 - 12:15

To dobrze, ja nie lubiłem chodzić do kościół ze względu na fobie społeczna, zwyczajnie źle się czuję wśród ludzi

#7 Obieżyświat

Obieżyświat

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 56 postów
  • Imię:Kuba
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Szczecin

Napisano 06 marzec 2019 - 17:44

Witam ponownie, minęło kilka ładnych lat od kiedy pojawiłem się na tym forum. Zmagania z nerwica lękową i depresją spowodowały u mnie odcięcie się od kościoła katolickiego. Zwyczajnie to codzienne poczucie pustki nie sprzyja dostrzeganiu w świecie czegoś więcej. Chciałbym poznać wasze zdanie i doświadczenia. Liczę, że uda się tutaj rozmawiać nikogo nie obrażając.



Pamiętam, że jak byłem mały i jeszcze jako tako moja wiara naprawdę nią była sprawiała, że smutki przezwyciężałem modlitwą. Teraz jestem zatwardziałym ateistą, a medytacja to w sumie to samo co modlitwa i czasami pomaga w trudnych chwilach.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych