Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Czy miał ktoś podobnie?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1 Diffident

Diffident

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 74 postów
  • Imię:Łukasz

Napisano 24 luty 2019 - 00:07


Czy ktoś z was nie potrafi się "odnaleźć" w sensie, że nie potrafi zmienić aktualnego stanu i tkwi w stagnacji?

Moje problemy zaczęły się parę lat temu min. przez zawalone studia(nie mogę wrócić, a na rozpoczęcie czegoś nowego chyba jest za późno lvl.28), bolesne rozstanie z jedyną kobietą z którą chciałem stworzyć związek.

Od tamtych wydarzeń od czasu do czasu przeglądam, to forum i inne i nie potrafię stwierdzić jednoznacznie co mi jest.

Każdy dzień jest taki sam jak w błędnym kole do którego się przyzwyczaiłem.

Wstać , zjeść , PC(po parę godzin dziennie) , zjeść , PC , umyć się , PC, spać tak wygląda mój weekend w tygodniu dochodzi jeszcze praca, której nie cierpię, bo kiedyś sobie obiecałem, że nigdy nie będę pracować na produkcji i którą może wykonywać pierwsza lepsza osoba zabrana z ulicy -> schematyczna czynność : przyjdź, zrób normę i idź do domu. I to poczucie winy, że się zawaliło i teraz jest się na "samym dole".

Czuję, że powoli, to wszystko mnie niszczy.

Schematyczność życia , kiepska praca , brak znajomych , celów , perspektyw na zmianę czegokolwiek , brak siły by coś zmienić , brak pomysłu na siebie i co robić w wolnej chwili , lęk przed zmianą i dobijająca samotność.

W zasadzie nie mam szans na poprawę życia, bo moje doświadczenie zawodowe jest niewielki nie licząc tej nieszczęsnej pracy w której tkwię już 3 rok(zresztą nawet nie wiem gdzie wysyłać CV, bo i tak czuję, że sobie nie poradzę) i wiecie co jest najlepsze? nie licząc drobnych wydatków + dokładania się do gospodarstwa(tak mieszkam z rodzicami) odłożyłem kwotę za którą śmiało mógłbym coś zmienić np. kupić sobie nowy samochód, ale tego nie robię, bo nie widzę sensu. 

Inni ludzie wydają zarobione $ na siebie , rozwijają swoje pasje , podróżują  itd itp ja nie robię nic i bez celu odkładam pieniądze na koncie.

Najgorsze w tym wszystkim jest "ocenianie" -> "jak to pracujesz jako na produkcji? myślałem, że zajdziesz dalej", "taki ogarnięty a pracuje na produkcji" itd.

Przypuszczam, że gdybym spotkał kogoś ze szkoły średniej, nieszczęsnego okresu studiowania to nakłamałbym ile wlezie gdyby zapytali mnie co robię(w sensie gdzie pracuję).

Czuję, że w życiu zawiodłem samego siebie i gdzieś po drodze upadłem i nie potrafię się podnieść.

Często czuję się jak śmieć, często też nie czuję niczego i wszystko jest mi obojętne tak jak teraz.

Wiem, że każdy z nas ma swoje problemy itd. w sumie to nie wiem czy szukam może uwagi , pocieszenia itd.

Nie wiem.

Wiem tylko, że jestem słaby i najprawdopodobniej tak zostanie.

 


#2 Graviora

Graviora

    BędzieGorzej ☥ Kruk ✝

  • Bywalec
  • 1047 postów
  • Imię:Sebastian
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Olsztyn/NL

Napisano 24 luty 2019 - 00:25

Identyczna sytuacja tutaj. Z kobieta, praca, ze wszystkim. Troche pozmienialem co do pracy ale nadal nie zmienia to faktu, ze jest tak a nie inaczej.
Mowisz, ze bledne kolo? U mnie dochodza sprawy finansowe - kupie cos - sprzedam bo brakuje pieniedzy. I co roku jest to samo, co roku wracam do tej samej pozycji w ktorej bylem wczesniej. 
 
"Schematyczność życia , kiepska praca , brak znajomych , celów , perspektyw na zmianę czegokolwiek , brak siły by coś zmienić , brak pomysłu na siebie i co robić w wolnej chwili , lęk przed zmianą i dobijająca samotność." 
 
 
Czuję, że w życiu zawiodłem samego siebie i gdzieś po drodze upadłem i nie potrafię się podnieść.
 
W tym co piszesz widze 100 % siebie - najgrosze jest jeszcze to jak sobie narzucasz wiecej niz mozesz uniesc. 
Tylko co da gadanie, ze trzeba sie wziac za siebie, poukladac sobie w glowie, zaczac dzialac - jak skoro My zwyczajnie sie poddalismy i wegetujemy, stagnacja, monotonia i jestes bo jestes - ale czy do konca? Gdybys zyl bo zyl to nie zauwazylbys ze cos jest nie tak ;o 
Dzisiaj dostalem linka z ciekawym tytulem " Jest jak jest" - jeszcze tego nie sprawdzalem. Moze tak powinnismy zyc? Jest jak jest, po prostu zyj, przezyj, umrzyj? Wybierz sie do psychologa jesli tak bardzo Cie to przytłacza, sprobuj. 

Użytkownik Graviora edytował ten post 24 luty 2019 - 02:16

Setki pytan, tysiace odpowiedzi.

#BedzieGorzej. #NobodyCanSaveMe


#3 Lancaster

Lancaster

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 261 postów
  • Imię:Lancaster

Napisano 24 luty 2019 - 11:01

Gdyby nie to, że mam nadzieję i jak twierdzi moja psycholożka "żyję iluzjami" to, też byłbym w podobnej sytuacji. Tylko zamiast w pracy to na rencie (na której jestem obecnie), z rodzicami, bez perspektywy, itd. Przeczytałem całego twojego posta, ale odniosę się tylko do studiów. Mam podobny wiek 26 lat i nie uważam, że na naukę jest za późno nawet w wieku 28 lat. Jeśli masz jakiś pomysł na studia, potrafisz się uczyć, jesteś się w stanie utrzymać finansowo, to radzę ci spróbuj. Chociaż to twoje życie i decyzja należy do ciebie.



#4 Premi94

Premi94

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 150 postów
  • Imię:Przemek
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 25 luty 2019 - 11:08

U mnie jest trochę podobnie. Z tym że skończyłem studia, administrację i politologię i nie mieszkam z rodzicami. Wynajmuje pokój. Nie szukam pracy w zawodzie, bo uważam że jestem za głupi. Nic sobie nie kupuje tylko odkładam pieniądze na niewiadomo na co. Praca beznadziejna. Istna stagnacja.. Znajomych brak, izolacja społeczna, ogólnie żenada

#5 SmacznyKeksik

SmacznyKeksik

    Bywalec

  • Bywalec
  • 520 postów
  • Imię:Magda
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 luty 2019 - 11:11

Jeśli nawet nie studia to może szkolenia, kursy, oferta edukacyjna jest dziś ogromna. Nawet, jeśli za dobry kurs musisz zapłacić 2 tysiące, to dobra inwestycja. A nie założyłeś jeszcze rodziny, więc powinieneś być w stanie zorganizować sobie czas i środki na takie szkolenie.
  • Willow47 lubi to

#6 Pelart

Pelart

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 237 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 25 luty 2019 - 12:46

Ja również zawalilem studia, podchodziłem do nich czterokrotnie ale nerwica lękowa nie pozwoliła mi nawet na zajęciach wysiedziec, wymiotowalem w kiblu i wracałem z podkulonym ogonem do domu. Mam już ponad 30 a ciagle mnie to dręczy. Otoczenie uznało mnie za leniwego.
Mam wrażenie że ogólnie mamy dzisiaj presję na bycie szczęśliwym, a nie każdemu jest to dane, ba, nie każdy psychicznie jest do tego zdolny. Ja mimo brania leków mam spore trudności w odczuwaniu szczęścia, satysfakcji z życia czy nawet chwilowego relaksu. Cały czas czuję napięcie i presję otaczającego mnie świata, także nie jesteś sam w tym gownie.
  • titanic i apsa lubią to

#7 moniek22

moniek22

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 27 postów
  • Imię:Adam
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 27 luty 2019 - 08:16

Takie życie  w ciągłym poczuciu bezsensu doskonale znam. U mnie jest bardzo podobnie z tym, że nie pracuję i nie mam wykształcenia poza średnim bo mam okropne problemy z pamięcią i w ogóle  z nauką. Nie byłem w stanie się uczyć, skoncentrować na edukacji a swoje życie uważam za jeden schemat. W dzień poczuwam się do tego, aby pomóc najbliższej rodzinie, zająć się małym dzieckiem z rodziny, i... nic praktycznie dla siebie. Pogodziłem się z tym i zaakceptowałem to. Jednak w chwilach silnego pobudzenia w ciągu dnia które jest dzień po dniu wymieszane całe szczęście z euforią i poczuciem żartobliwości czuję to jakieś życie pod postacią wegetacji emocjonalnej...Carpe Diem... Nic nie mogę dla siebie wymyślić nowego, ograniczenia ze wszech stron ze strony poglądów mojej rodziny a także brak możliwości  samorozwoju ze względu na brak konkretnego celu, planu, dążenia i motywacji na swoje własne życie...Też żenada normalnie...



#8 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8250 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 27 luty 2019 - 13:04

A podjęcie ryzyka i spróbowanie czegoś nowego w ogóle wchodzi w grę?

Bo na marazm i stagnację życiową najlepsze jest zejście z utartej ścieżki, pytanie tylko na ile jesteś gotowy?


  • GoodEnough lubi to
Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#9 GoodEnough

GoodEnough

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 153 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Południe

Napisano 03 marzec 2019 - 19:58

Mam dosyć podobną sytuację, poza tym, że moja praca sprawia mi satysfakcję i jestem w stanie dobrze zarobić. Ostatnio jednak przystopowałem z nadgodzinami w trosce o siebie, bo nie gonię za pieniądzem, ale jakoś to nie pomaga. Brak sensu/celu to u mnie częste odczucie.

 

@Willow47

To niby jest oczywiste, że wybranie się w nieznane, przynajmniej w mojej sytuacji, by pomogło. *Wiem* to, ale w to *nie wierzę*. Gdy tylko pomyślę o czymś nowym, to ogarnia mnie całkowita niemoc i zniechęcenie. Mam wrażenie, że w taki dziwny sposób objawia się mój lęk...

 

Wolałbym już czuć normalny lęk, bo wtedy potrafiłbym sobie poradzić.


Użytkownik GoodEnough edytował ten post 03 marzec 2019 - 19:58

  • Willow47 lubi to

Codziennie publikowana jest nowa, poprawiona wersja GoodEnough, twórca prosi o wyrozumiałość wobec błędów w działaniu ;)

You never know if you don't go...


#10 Willow47

Willow47

    Zadomowiony

  • Moderator
  • 8250 postów
  • Imię:Willow
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Skąd Inąd

Napisano 03 marzec 2019 - 23:22

@GoodEnough czasami wystarczy maleńka zmiana, coś w rodzaju...dziś będę uśmiechnięty przez cały czas w pracy...i nie chodzi mi tu o szczerzenie się bez sensu....po prostu napotykasz kogoś wzrokiem i uśmiechasz się....taka mała próbka tego co może zdziałać mała zmiana :)


Dołączona grafika
 
Odwaga to panowanie nad strachem a nie jego brak 

#11 Debra

Debra

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 81 postów
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 04 marzec 2019 - 22:15

"Przypuszczam, że gdybym spotkał kogoś ze szkoły średniej, nieszczęsnego okresu studiowania to nakłamałbym ile wlezie gdyby zapytali mnie co robię(w sensie gdzie pracuję)."

 

Nie robisz nic niewłaściwego zarabiając na życie w ten sposób. W tym momencie życia zajmujesz się tym i nie jest to ani gorsze ani lepsze od tego co aktualnie robią twoi znajomi. Nie jest powiedziane, że raz podpisana umowa zostaje już na zawsze zobowiązująca. 

 


"odłożyłem kwotę za którą śmiało mógłbym coś zmienić np. kupić sobie nowy samochód, ale tego nie robię, bo nie widzę sensu."

 

Co by zmieniło w Twoim życiu pocieszanie się rzeczami materialnymi? Krótkotrwałe zadowolenie? A co później, kolejny zakup rekompensujący smutne życie? Dobrze, że te pieniądze masz, bo owszem, mogą się przyczynić do długoterminowej poprawy. Terapie, u dobrych terapeutów są niestety bardzo drogie. A ty masz możliwość z nich skorzystania. Wiem, że perspektywa wydania 100zł na jednorazową wizytę u kogoś kogo zadaniem będzie pytać i wysłuchiwać nie jest kusząca. I nie ma gwarancji, że po choćby 5 takich sesjach równających się 500zł będzie cokolwiek lepiej(a przecież za taką500setkę można by mieć tyle rzeczy naocznych). Za jakość się płaci, dlatego ja osobiście nie ufam pseudo psychologom na NFZ. Byłam, próbowałam i stwierdzam, że jeżeli ktoś jest dobry w swoich fachu to się ceni. 

 

 

"Inni ludzie wydają zarobione $ na siebie , rozwijają swoje pasje , podróżują  itd itp ja nie robię nic i bez celu odkładam pieniądze na koncie."

 

A jeszcze inni przewalają na dziwki i koks podczas gdy ty odkładasz na konto. Nie porównuj się z innymi(a jeśli już bardzo musisz uwzględnij dwie strony szali) Nigdy nie będziesz taki sam. 

 

 

"Moje problemy zaczęły się parę lat temu min. przez zawalone studia(nie mogę wrócić, a na rozpoczęcie czegoś nowego chyba jest za późno lvl.28)"

 

Może jednak znacznie wcześniej? Co doprowadziło do zawalenia studiów? Zbyt małe zaangażowanie w naukę? Kierunek okazał się nietrafiony?

Widzę tu siebie sprzed lat(obecnie również lvl28). Rozpoczynam studia(jak Pan Bóg przykazał zaraz po ukończeniu liceum) na dobrej uczelni w dużym mieści.  Wszyscy są dumni, a ja nie wiem co się ze mną dzieje. Nie znoszę tego kierunku, męczę się za zajęciach.  Myślę, że tak musi być, że to normalne nie lubić tego co się w życiu robi. To się nie mogło udać. Długo miałam sobie to za złe, ale kiedy obiektywnie spojrzałam na fakty, w tamtym momencie życia byłam kompletnie nieprzygotowana psychicznie na studiowanie. I nieważne, że wtedy był na to najlepszy okres, że rodzice płacili, że nie musiałam pracować, miałam mnóstwo czasu na naukę. To by się i tak nie udało. Teraz wiem, że najpierw należy posprzątać w głowie, żeby udźwignąć dodatkowe obciążenie. Dopiero teraz na innym etapie życia z sensem podchodzę do dalszej edukacji. A nie zapominaj, że jestem tak samo stara jak i ty. 


  • Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.

#12 GoodEnough

GoodEnough

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 153 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Południe

Napisano 09 marzec 2019 - 09:28

@GoodEnough czasami wystarczy maleńka zmiana, coś w rodzaju...dziś będę uśmiechnięty przez cały czas w pracy...i nie chodzi mi tu o szczerzenie się bez sensu....po prostu napotykasz kogoś wzrokiem i uśmiechasz się....taka mała próbka tego co może zdziałać mała zmiana :)

Akurat z tym nie mam problemu i uśmiecham się o wiele więcej niż inni współpracownicy - zauważyłem, że dzięki czemu ludzie są mi o wiele bardziej przychylni, a przynajmniej nie utrudniają, więc prawda, taka mała zmiana uczyniła prawdziwe cuda (pewnie dlatego tak lubimy pieski, które cieszą się na widok pana). Rozumiem niemniej głębszy sens Twej wypowiedzi, nawet jeśli nieświadomy :)


Codziennie publikowana jest nowa, poprawiona wersja GoodEnough, twórca prosi o wyrozumiałość wobec błędów w działaniu ;)

You never know if you don't go...






Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych