Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Koszmary z przeszłości.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
9 odpowiedzi w tym temacie

#1 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 67 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 08 luty 2019 - 13:58


Skończyłam szkołę  ponad 10 lat temu, a nadal śnią mi się koszmary związane z nią...

 

Nienawidziłam szkoły, nienawidziłam przedszkola. A wszystko zaczęło się od upokorzenia w zerówce, kiedy pewien chłopiec ściągnął ze mnie rajstopy i bieliznę. To było prawie 23 lata temu, a ja czasem o tym myślę. Chłopca nie spotkała żadna kara, a ja nie byłam jedyna, ale mniejsza... Szkoła, od pierwszej klasy była koszmarem. Zawsze byłam pulchna i zawsze byłam obiektem drwin, zawsze. Byłam bardzo aktywnym dzieckiem, biegałam, skakałam, właziłam na drzewa, jeździłam rowerem, nie umiałam usiedzieć na miejscu, ale mimo to nigdy nie byłam szczupła. Dzieci są okrutne i zawsze znajdą sobie w klasie ofiarę, u mnie to byłam ja. Starałam się nadrabiać wynikami, więc miałam same piątki i szóstki, śpiewałam w chórze, śpiewałam solo, chciałam udowodnić, że nie jestem tylko "gruba". Miałam jedną, jedyną koleżankę, przez pierwsze 4 lata szkoły, im dłużej ją miałam tym było gorzej. Klasowa "królowa balu", za którą odrabiałam zadania i dawałam ściągać. Na ogół mnie olewała, ale jak przychodziło co do czego to byłam jej "potrzebna". W końcu olała mnie na dobre. A  ja zostałam sama. Z grubasem nikt się nie chciał kumplować. Rok przesiedziałam sama, na przerwach byłam sama, na lekcjach sama. Kiedy chorowałam nie miałam od kogo przepisać zeszytów. Potem zakumplowałam się z dziewczyną równie pulchną co ja i przez pewien okres było w miarę okej. Wyrzutki trzymały się razem. Choć żeby to była przyjaźń to nie mogę powiedzieć. Ale dzieciaki czy w podstawówce, czy w gimnazjum nadal się nade mną znęcały. Nie mogę napisać jak mnie obrażano, bo musiałabym użyć bardzo niecenzuralnych słów. O ile w podstawówce niewiele dzieciaków znało wulgaryzmy, tak w gimnazjum miały już całą bibliotekę przekleństw. Robiłam dobrą minę do złej gry, a potem płakałam w poduszkę. Nie chciało mi się już uczyć, bo po co, to niczego nie zmieniało. Więc zaczęłam olewać naukę, nie to, że miałam jakiś problem z przechodzeniem klasy do klasy, ale byłam uczennicą raczej trójkową. Myślałam, że w liceum coś się zmieni, ale miałam już tak zrytą psychikę, że wpadłam w depresję, nie miałam znajomych, nie miałam przyjaciół, ojciec w domu od lat chlał, a matka była wiecznie w pracy (nie winę jej, musiała pracować, po prostu nie miałam w niej wsparcia). Wstawałam o 5 rano i o 17stej wracałam ze szkoły do domu. Dojeżdżałam z dalekiej wsi do miasta. Przestałam jeść. O 5 rano jadłam 2 kanapki i do 17stej nie jadłam ani nie piłam nic. Wstydziłam się jeść przy ludziach. Wydawało mi się, że skoro jestem pulchna każdy mnie ocenia. Kiedy przestałam jeść nikt się nie przejmował, a już tym bardziej moi rodzice. Schudłam, całkiem sporo, ale do bycia szczupłą było mi daleko. Katowałam się tak 3 lata, całe liceum. Całe 3 piekielne lata żyłam praktycznie samotnie, nie dziwne, że wpadłam w depresję i zaczęłam się okaleczać. Próbowałam zwrócić na siebie uwagę rodziców, sama z siebie poprosiłam moją wychowawczynie o pomoc. Ale cóż... nikt nie dał mi ani uwagi ani pomocy, przynajmniej tak myślałam. Odesłano mnie tylko (a może aż, może jednak ktoś chciał mi pomóc... nie wiem...) do szkolnego psychologa, który niestety, wpędził mnie w jeszcze gorszy stan. 3 lata liceum było traumatycznym przeżyciem, mając depresję praktycznie się nie uczyłam, nie byłam w stanie, ledwo przechodziłam z klasy do klasy, bałam się całego świata, nauczyciele z niektórych przedmiotów mnie przerażali, prawie każdy dzień zaczynałam płaczem. Inna sprawa, że niektórych przedmiotów uczyli naprawdę, ale to naprawdę nieprzyjemni ludzie, ale przecież w każdej szkole się ktoś taki znajdzie. Maturę zdałam bardzo dobrze, bez żadnych problemów, zdawałam historię, której wszyscy się bali, a jednak mi się udało, mimo, że przeżyłam fatalne 3 lata, okaleczałam się, miałam depresję i próbę samobójczą za sobą. 

 

Dlaczego to wszystko piszę? Bo tak jak wspomniałam, szkołę skończyłam ponad 10 lat temu, a ja nadal mam koszmary. Śnią mi się ludzie ze szkoły, śnią mi się nauczyciele, śnią mi się obelgi, wyzwiska, śni mi się płacz. Śni mi się to jak było ciężko, śni mi się, że oblewam jakiś przedmiot i nie przechodzę do kolejnej klasy, widzę nauczycieli, których się bałam. Śni mi się samotność. Dziś znów miałam koszmar związany ze szkołą. Budzę się i wiem, że teraz mam przyjaciół, że mam męża, że mam mamę, ale czuję się potem jak wrak. Nie myślę o przeszłości, ale w nocy i tak ona wraca. To nie jest tak, że to śni mi się codziennie, ale na tyle często, że nie jest to normalne, a ja jestem zmęczona. Myślę, że przydałaby mi się psychoterapia, ale dziewczyna do której chodziłam zmieniła miejsce pracy, gdzie ceny są dla mnie zaporowe. Z resztą nawet gdyby była tam gdzie wcześniej i tak nie miałabym finansów żeby pójść. Nie mam z kim pogadać o moich koszmarach. Mąż mnie kocha, ale nie rozumie, on ma ze szkołą same dobre wspomnienia. A dla mnie to była trauma, wiele długich lat traumy. Wiem, że napisałam wielkiego posta i nie mam pojęcia czy komukolwiek będzie cię chciało to czytać, ale przynajmniej wyrzuciłam z siebie jakąś część bólu. Jeśli ktoś to jednak przeczyta - dziękuję. 



#2 cień wiatru

cień wiatru

    cieniu

  • Moderator
  • 11761 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 08 luty 2019 - 14:46

@Niara jest mi bardzo przykro, że masz takie koszmarne wspomnienia z przeszłości. One wryły ci się w pamięć i podświadomość tak mocno, że nawet upływ czasu tego nie zmienia.
Rozumiem cię bardzo dobrze, bo ja w szkole miałem bardzo podobną sytuację, mówię o podstawówce i technikum. Ciągle sam, wytykany palcami z powodu otyłości, popychany, wyszydzany. Wyzwiska milkły tylko wtedy jak przychodzili do mnie ściągnąć pracę domową, bo zawsze miałem i nigdy im nie odmawialem mimo, że gardzili mną. Zawsze na uboczu, we własnym świecie. Do tej pory mi zostały w głowie te przeżycia mimo, że szkołę skończyłem prawie 30 lat temu i wyglądam zupełnie inaczej. I tak samo śni mi się czasem to wszystko.
Masz teraz inne, dobre życie i tego się trzymaj! Sny to tylko sny, na szczęście już tamte czasy nie wrócą.
Niemniej jeśli będzie cię to męczyć, powinnaś iść do psychologa.
Pozdrawiam!

Nigdy nie walcz o przyjaźń. O prawdziwą nie trzeba, o fałszywą nie warto.


#3 zielona-dama

zielona-dama

    Bywalec

  • Bywalec
  • 976 postów
  • Imię:Joanna
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 luty 2019 - 16:52

Niara współczuję koszmarów i łączę się w bólu.U mnie też okres gimnazjum był fatalny.

#4 Nezuuu

Nezuuu

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 168 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 08 luty 2019 - 21:26

U mnie okres gimnazjum, też był fatalny. Wtedy popadłam w depresje i anoreksje, z której dzięki Bogu wyszłam.



#5 Niara

Niara

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 67 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 09 luty 2019 - 15:25

Ech, wczoraj zrobiłam straszną gafę, nie chciałam dzielić się tym co tu napisałam z nikim, ani z mężem, ani z przyjaciółką, raz, że wydaje mi się, że nie zrozumieją, dwa... po prostu nie i już. Byłam przekonana, że skopiowałam inną wypowiedź, ale jednak nie i w schowku był ten post, bez zastanowienia wkleiłam do komunikatora i machinalnie, bez czytania, wcisnęłam enter i wszystko poszło do mojej przyjaciółki... Po prostu totalnie wszystko, cały post... Przyjaciółka powiedziała tylko, że ona też nie lubiła szkoły, ale że wyparła wszystkie wspomnienia z tamtego okresu. To jest jej system obronny, wiem, że tak samo wyparła wspomnienia z pijanym ojcem. W każdym razie, tak, czy siak w sumie nie było rozmowy. Także... Chyba w tym trochę racji, że jednak nie zrozumie. 

 

Dzisiaj znów miałam koszmary, ale już nie pamiętam jakie, wiem, że wstałam oszołomiona. Zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest kwestia jakiejś nerwicy, albo nadmiernego stresu. Ostatnio mam go zdecydowanie w nadmiarze. Nie dogaduje się z mężem, mamy coś na kształt cichych dni (pierwszy raz przez 11 lat razem). To znaczy on się odzywa, a ja tylko odpowiadam i nic więcej. W czwartek mieliśmy kłótnie, potem próbowałam z nim rozmawiać kilka razy, ale on się zachowuje jakby moje słowa nie miały żadnego znaczenia, więc zamilkłam. Powiedziałam mamie, no i dostałam wiadomość: Przysięgałaś na dobre i na złe... - no przecież to wiem i się nie rozwodzę, po prostu nie chce mi się gadać, przejdzie mi. To nie tak, że teraz jestem na niego kompletnie obrażona, gotuję, sprzątam, robię zakupy, odpowiadam zapytana, po prostu normalnie jestem gadułą, a teraz mi się nie chce. Chyba po prostu chce odpocząć...

 

W czwartek byłam na pogrzebie, co nigdy nie jest przyjemne, potem ta wielka kłótnia z mężem, mam mnóstwo problemów finansowych, w dodatku, mimo leków zasypianie to jedna wielka męka. Stąd zastanawiam się, czy przypadkiem moje koszmary nie są spowodowane stresem. 


Użytkownik Niara edytował ten post 09 luty 2019 - 15:29


#6 Paweł 1983

Paweł 1983

    Zadomowiony

  • Bywalec
  • 5655 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 09 luty 2019 - 16:07

Ech, wczoraj zrobiłam straszną gafę, nie chciałam dzielić się tym co tu napisałam z nikim, ani z mężem, ani z przyjaciółką, raz, że wydaje mi się, że nie zrozumieją, dwa... po prostu nie i już. Byłam przekonana, że skopiowałam inną wypowiedź, ale jednak nie i w schowku był ten post, bez zastanowienia wkleiłam do komunikatora i machinalnie, bez czytania, wcisnęłam enter i wszystko poszło do mojej przyjaciółki... Po prostu totalnie wszystko, cały post... Przyjaciółka powiedziała tylko, że ona też nie lubiła szkoły, ale że wyparła wszystkie wspomnienia z tamtego okresu. To jest jej system obronny, wiem, że tak samo wyparła wspomnienia z pijanym ojcem. W każdym razie, tak, czy siak w sumie nie było rozmowy. Także... Chyba w tym trochę racji, że jednak nie zrozumie. 

 

Dzisiaj znów miałam koszmary, ale już nie pamiętam jakie, wiem, że wstałam oszołomiona. Zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest kwestia jakiejś nerwicy, albo nadmiernego stresu. Ostatnio mam go zdecydowanie w nadmiarze. Nie dogaduje się z mężem, mamy coś na kształt cichych dni (pierwszy raz przez 11 lat razem). To znaczy on się odzywa, a ja tylko odpowiadam i nic więcej. W czwartek mieliśmy kłótnie, potem próbowałam z nim rozmawiać kilka razy, ale on się zachowuje jakby moje słowa nie miały żadnego znaczenia, więc zamilkłam. Powiedziałam mamie, no i dostałam wiadomość: Przysięgałaś na dobre i na złe... - no przecież to wiem i się nie rozwodzę, po prostu nie chce mi się gadać, przejdzie mi. To nie tak, że teraz jestem na niego kompletnie obrażona, gotuję, sprzątam, robię zakupy, odpowiadam zapytana, po prostu normalnie jestem gadułą, a teraz mi się nie chce. Chyba po prostu chce odpocząć...

 

W czwartek byłam na pogrzebie, co nigdy nie jest przyjemne, potem ta wielka kłótnia z mężem, mam mnóstwo problemów finansowych, w dodatku, mimo leków zasypianie to jedna wielka męka. Stąd zastanawiam się, czy przypadkiem moje koszmary nie są spowodowane stresem. 

Przypomniała mi się podobna sytuacja jak u Ciebie odnośnie wysłania nie tam gdzie trzeba wiadomości,

Na szczęście nie piszę z telefonu tu na forum ale do rzeczy, chciałem zapisać numer tel klienta w pamięci a że byłem zmęczony i nieprzytomny zamiast tego wysłałem wpis jako sms do klienta.... cieszę się tylko z tego że nie zapisuję klientów w formie obraźliwej tylko po ulicy i numerze ew co tam robiłem.

Wysłałem sprostowanie do klienta ale nie odpisał,


Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli.


..widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy....

#7 JaKub92

JaKub92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 358 postów
  • Gadu-Gadu:15524953
  • Imię:Jakub
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Okolice Tarnowa

Napisano 09 luty 2019 - 18:53

Mam podobne wspomnienia związane ze szkołą i ta sama sytuacja - nadal śnią mi się wydarzenia ze szkoły. Śni mi się też często, że nie przechodzę do następnej klasy, lub że zaspałem do szkoły, a to stąd, że w szkole średniej straciłem dwa lata. Pierwszy raczej przez depresję i olewanie szkoły, a kiedy później przeszedłem pierwszą klasę, w 2 zaczęła się nerwica lękowa. Stany lękowe nasiliły się do tego stopnia, że już w drodze do szkoły miałem silne uczucie lęku i skurcze w brzuchu, czasami stawałem przed wejściem do szkoły i zawracałem. W końcu od marca 2011 miałem zwolnienie od psychiatry do końca roku szkolnego, bo z trudem mogłem w ogóle wsiąść do busa, żeby jechać nawet do swojej lekarki... A że szkoła by za daleko, żeby w grę wchodziło nauczanie indywidualne, kolejny rok przepadł... Później zmieniłem szkołę i jeszcze przez pół roku musiałem mieć nauczanie indywidualne, aż w końcu mogłem normalnie chodzić do szkoły i jakoś skończyłem liceum. A wiesz, co jest najgłupsze po tych snach?... Często budzę się i jeszcze przez powiedzmy kilkanaście sekund jestem przekonany, że zaspałem do szkoły i że nie przejdę do następnej klasy. Wiem, że brzmi to idiotycznie, ale tak jest, chociaż szkołę skończyłem prawie 6 lat temu... Współczuję i łączę się z Tobą w bólu. :(



#8 anche

anche

    anche

  • Moderator
  • 5226 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 luty 2019 - 00:35

Nie każdy ma tak samą rozwiniętą wrażliwość, świadomość czy zrozumienie- niektórzy ludzie boją się rozmawiać o zbyt dla nich głębokich sprawach. Zastanawiać się choć trochę dłużej nad sobą. Tak już jest. Są przyjaciele od żartów i wyjścia na piwo, są od zakupów, są od dzieci, a są tacy od intymności. Ważne, aby czuć się w tych relacjach ok i aby miec je dopasowane w taki sposób by czuć się zaspokojonym i szczęśliwym.

 

Szkoła w snach to często aspekty naszej osobowości które próbują się rozwinąć, ale które tłumimy. Fajnie gdybyś zaczęła spisywać sobie te sny i zaznaczać w nich główne wątki.
Kim jest ta osoba którą jesteś w tych snach? Czy to ta sama osoba co wtedy w tych latach szkolnych?
Jak się ona czuje i co mogłoby jej pomóc? Czego potrzebuje by poczuć się bezpiecznie?


szczęście nie jest dziełem przypadku ani darem bogów.
szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie.
~ e. fromm

#9 Bladość

Bladość

    Nowy uczestnik

  • Użytkownik
  • 15 postów
  • Imię:Gosia
  • Płeć:Nie ustawione

Napisano 23 marzec 2019 - 12:10

Jak moi przedmówcy i Ty sama mam bardzo podobne wspomnienia związane ze szkołą jednak w drugą stronę-zawsze byłam patykiem. Dzieciaki w tym wieku są jednak okropne i wpędziły mnie w anorekcję, z której z trudem wyszłam. Tak jak Ty miewam koszmary że wszystko wraca ale musisz sobie uświadomić, że jesteś warta o wiele więcej niż wszyscy gnębiciele razem wzięci. Mąż może Cię nie zrozumieć nigdy nie będąc w podobnej sytuacji, ale pamiętaj, że nie robi tego w złej woli-nie ma odnośnika do sytuacji. Trzymam za was kciuki żeby wszystko się ułożyło. A co do terapii zawsze możesz spróbować dostać się na oddział dzienny w szpitalu psychiatrycznym

#10 JaKub92

JaKub92

    Średniozaawansowany

  • Bywalec
  • 358 postów
  • Gadu-Gadu:15524953
  • Imię:Jakub
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Okolice Tarnowa

Napisano 23 marzec 2019 - 13:19

A ja wczoraj znowu "zaspałem" do szkoły i nie przeszedłem do następnej klasy. Po tych snach najgłupsze jest to uczucie, że to jest prawda i mam to jeszcze przez chwilę po obudzeniu :/






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych