Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Już brak mi słów

depresja prokrastynacja poker dieta ketogeniczna psychiatra dopamina siłownia medytacja leki

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 Dziwny_kolo

Dziwny_kolo

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Dawid

Napisano 08 luty 2019 - 13:04


Wow. A więc to tutaj doprowadziła mnie moja psychika? To zabawne, z jednej strony mam ogromne wyrzuty sumienia, że znalazłem się sytuacji, w której muszę opowiadać przed obcymi ludźmi swoją historię, natomiast z drugiej czuję, że może mi to pomóc. Bo jak nie to - to do cholery co?

 

Ale od początku. Mam na imię Dawid i mam 23 lata. Zawsze wydawało mi się, że jestem ambitny i miałem duże oczekiwania względem siebie. Niestety, chorobliwy perfekcjonizm i lęk przed tym, że nie będę wystarczająco dobry doprowadziły do zaawansowanej prokrastynacji. Wolę przeleżeć dzień w łóżku gapiąc się w sufit, wymyślając bezsensowne zajęcia czy też czytając o kompletnie niepotrzebnych mi rzeczach, zamiast robić to, co rzeczywiście powinienem. Na studiach przedmioty zaliczam najniższą linią oporu, uczę się tylko żeby było na 3. Wszystko w obawie, że nie podołam w realizacji wyznaczonych sobie celów, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wyrzuty sumienia spowodowane nicnierobieniem napędzają nienormalną depresyjną spiralę, co sprawia, że jeszcze bardziej czuję się jak zero. A co robi osoba zdołowana? Próbuje uciec od swoich problemów i choć na chwilę poczuć się przyjemnie. Tak też robiłem, boostowałem dopaminę wcinająć fast-foody, słodycze, czy oglądając pornografię. To wszystko działa na chwilę, wracając ze zdwojoną siłą. Natychmiastowa gratyfikacja i nagradzanie się za nic powoduje większego doła i uczy mózg złych nawyków.

 

Trudno mi się o tym pisze, ale nie mam nikogo z kim mógłbym o tym porozmawiać. Nie powiem rodzinie, znajomym, komukolwiek, że mam depresję. Zawsze sprawiam wrażenie normalnego gościa, zresztą nie chcę nikogo obarczać swoimi problemami. Nawet pomimo to, że podobno zaraz po chorobach krążenia, depresja będzie najbardziej dewastującą chorobą w tym wieku, nadal nie mogę przełamać bariery i zwrócić się do kogokolwiek. Poza tym, prawdziwy mężczyzna to silny samiec alfa, który walczy z lwem w dżungli i sika testosteronem, a nie pipka, która żali się, zamiast wziąć się w garść, nie? 

 

Czasami czuję, że lepiej, gdyby samolot ze mną na pokładzie się rozbił i zakończył tą farsę. Boję się iść do psychiatry. Wiem, że powinienem, sporo też czytałem na temat leczenia, ale w moim chorym umyśle to przyznanie się do jakiejś wyimaginowanej winy. Tak jakby sytuacja, w której się znajduję spowodowana była przeze mnie i sam powinienem ją naprawić. Nie chcę trafić na niekompetentnego lekarza albo takiego, który nie będzie brał pod uwagę moich sugestii - a chciałbym leczyć się terapeutycznymi dawkami metylofenidatu, a nie typowymi SSRI.

 

Ponadto boli mnie głowa. Codziennie. Nie. Ciągle. Chociaż o dziwo teraz nie. Nie wiem czy jest jakaś korelacja między depresją, a bólami głowy, ale od dwóch miesięcy non stop boli mnie głowa. Dlatego też postanowiłem, że spróbuję diety ketogenicznej w połączeniu z postem przerywanym. Już prawie miesiąc udało mi się wytrzymać. Do tego zacząłem medytować i zapisałem się na siłownię. Chcę zająć sobie więcej czasu podczas dnia, żeby mniej myśleć. Myślenie jest złe. Zwłaszcza jak się ma demony z tyłu głowy. Resztę dnia chcę się skupić na czymś produktywnym, bardzo lubię grać w pokera, więc planuję poświęcić dużo czasu na naukę. Mam nadzieję, że zdrowe prowadzenie się i lepsza organizacja dnia choć trochę pomóc wrócić do normalności. 

 

Trzymajcie się, pozdrawiam. 


“The trouble is, you think you have time.” - Jack Kornfield

#2 dopołowy

dopołowy

    Bywalec

  • Bywalec
  • 582 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 luty 2019 - 19:55

Cześć Dawid. Może z pomocą lekarza staniesz w szranki ze swoim lwem. Depresja to choroba. I spójrz, jak złamiesz nogę nie czekasz aż się sama zrośnie, prawda? Jak masz utrzymujacy się ból zęba nie czekasz aż wypadnie czy rozsadzi ci czaszkę. Czemu pójście do zwykłego lekarza nie jest okazaniem słabości, a do psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry już tak. Mózg to też organ notabene
dość istotny, skomplikowany, w końcu jeszcze nikt bez niego nie przeżył. Warto się zastanowić nad skorzystaniem z pomocy. Swoją drogą jest pełno chirurgów, lekarzy pierwszego kontaktu itd którzy też są beznadziejni. Ale wiesz, od czegoś trzeba zacząć.
  • molenka i Ola_ lubią to

#3 Dziwny_kolo

Dziwny_kolo

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Dawid

Napisano 10 luty 2019 - 06:43

Chyba tak zrobię, bo nie widzę żadnej alternatywy, a nie wiem ile wytrzymam w takim marazmie. Najbardziej frustruje mnie świadomość, że wybierając 10 różnych lekarzy, dostanę 10 różnych propozycji leczenia, a to czy będzie ono skuteczne zależy jedynie od przypadku. No ale chyba nie mam innego wyjścia. Dam znać jak było.

 

Dzięki za odpowiedź :)


“The trouble is, you think you have time.” - Jack Kornfield

#4 dopołowy

dopołowy

    Bywalec

  • Bywalec
  • 582 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 luty 2019 - 09:34

Nie będzie tak. Wiesz, właśnie przy wyborze lekarza psychiatry czy psychoterapeuty o to chodzi, że musisz wybrać takiego, który to Tobie odpowiada. I to jest normalne. Żaden dobry psychoterapeuta nie będzie Cię trzymał na siłę jeśli sam zauważy, że to nie działa. Może da namiary na kogoś innego. Moja sama mi oznajmiła że "dzisiejsza sesja jest naszą ostatnią" teraz ja sama muszę popracować. Oczywiście jeśli poczuje potrzebę mogę wrócić. ;) naprawdę nie ma co się bać. I dawaj znać koniecznie. Trzymam kciukory, :3

#5 Dziwny_kolo

Dziwny_kolo

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Dawid

Napisano 12 luty 2019 - 21:09

Siemanko, byłem u psychiatry.

 

Cały wczorajszy dzień siedziałem, czytałem opinie i analizowałem (tak, wiem - trochę to autystyczne) do kogo iść, żeby mi pomógł najlepiej. No i wybrałem. Gość zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Wszystko o czym mu mówiłem i generalnie co chciałem wiedzieć, nie było mu obce. Do tego liczył się z moją opinią, co też jest bardzo na plus. No może do czasu wypisywania recepty, gdzie zaproponował mi bupropion. Musiałem się troszkę nagadać, żeby mi zmienił na Medikinet, ale w końcu udało mi się dostać :) Od początku nie chciałem żadnych antydepresantów. Nie miałem żadnych badań robionych, ani żadnej diagnozy postawionej, ale po wywiadzie i na podstawie objawów zasugerował, że mogę mieć ADD, czyli zaburzenia koncentracji uwagi.

 

Przed chwilą byłem odebrać w aptece zamówione przed południem leki. 50 razy się mnie pytali czy wiem jak stosować i sprawdzali receptę. Czułem się trochę jak ćpun, ale to chyba standardowa procedura przy wydawaniu leków na receptę Rpw. Ciekawi mnie tylko, co stare babcie w kolejce sobie myślały.

 

Jak czekałem w poczekalni, to zwróciłem jeszcze uwagę jak dużo młodych ludzi, zwłaszcza dziewczyn, chodzi do psychiatry. Atrakcyjne dziewczyny, za którymi oglądam się na ulicy ( ;) ), 20-paro latki, a muszą już chodzić do psychiatry. To bardzo przykre. W sumie praktycznie sami młodzi ludzie tam byli.

 

Na koniec napiszę tylko, że cieszę się, że zdecydowałem się na wizytę. Jestem trochę podbudowany i optymistycznie patrzę na to, jakie efekty może przynieść leczenie. Dlatego też chciałbym Wam podziękować - Tobie @dopołowy i dziewczynom, które się odezwały na pw, bo to dzięki Wam zdecydowałem się, żeby pójść.


  • dopołowy lubi to
“The trouble is, you think you have time.” - Jack Kornfield

#6 dopołowy

dopołowy

    Bywalec

  • Bywalec
  • 582 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 luty 2019 - 21:40

Super, jestem mega dumna i hej, gratuluję. Trzymam kciuki i życzę rychłego powrotu do zdrowia. Pamiętaj, że leki to jedno, ważna też jest Twoja praca. ;) 


  • Dziwny_kolo lubi to

#7 Dziwny_kolo

Dziwny_kolo

    Nowy uczestnik

  • Bywalec
  • 23 postów
  • Imię:Dawid

Napisano 17 luty 2019 - 19:53

Siemanko.

 

Właśnie miałem się pakować, bo byłem na weekend u rodziców i wracam do siebie, ale stwierdziłem, że machnę jakiś wpis co u mnie (może jakimś cudem kogoś to interesuje). Za mną prawie tydzień brania leków. Po cichu liczyłem, że będą działały w stylu "super pill - zjadasz tabletkę i wszystkie problemy znikają, a Ty jesteś Bogiem" . Nie, nie działają. Dodają może 10% do efektu końcowego, może nawet nie. W zasadzie czuję tylko delikatnie lepszą dyspozycję umysłową (niestety kosztem fizycznej), czasami jakiś stan euforyczny (nawet nie wiem czy spowodowany lekami), przyspieszony rytm serca i podniesioną temperaturę ciała. Czasami niepokój i presję. Wydaje mi się nawet, że działają na receptory i neuroprzekaźniki w taki sposób, że uwydatniają powody mojego złego samopoczucia, ale w taki pozytywny sposób. Jakby uświadamiały mi, z czym mam problem (albo jestem już tak nienormalny, że sobie coś takiego wmawiam :D). Mimo wszystko, analizując cost-benefits ratio stosowania tych medykamentów, wydaje mi się, że dobrze się stało, że lekarz mi je przepisał. Ale mniejsza z tym. Leki to tylko pomoc, a resztę roboty trzeba zrobić samemu. Wierzę, że każda małą zmiana ukierunkowana na poprawę zdrowie fizycznego/psychicznego to kolejna cegiełka. 

 

Na siłownię chodzę regularnie, nie opuściłem żadnego treningu. Trzymam też rygorystycznie - jak na prawdziwego przyszłego Mariusza Pudzianowskiego przystało - dietę. Póki co jestem jeszcze "chudy orzeszek" (tak mnie nazywa moja siostra), ważę 73 kg przy 180 cm, ale nie od razu Rzym zbudowano. Do tego codziennie medytuję. Jeśli jeszcze nie próbowaliście, to na Boga - co Wy jeszcze robicie ze swoim życiem? :P Kupiłem sobie jeszcze trochę tabletek, coby dbać o suplementację i biorę lodowate prysznice (prozdrowotnie). Jedyne, co przychodzi mi z ogromnym trudem to założona sobie asceza. Ciągle za dużo czasu marnuję na przeglądanie internetu. Cholerny nałóg, fajnie byłoby wyeliminować i przeglądać wszystko raz czy dwa razy dziennie.

 

Jutro idę zanieść papiery na studia, będę miał teraz trochę czasu wolnego. Oprócz tych wszystkich super ciekawych rzeczy, które wyżej wymieniłem, sporą część dnia zajmuje mi gra w pokera. Chcę poświęcić sporo czasu i serducha na rozwój i realizowanie się w swoim hobby. W tym tygodniu grałem 5 dni. Udało się urwać prawie 600$, więc jestem całkiem zadowolony.

 

sBiHmkV.png

 

Na koniec chciałem jeszcze napisać, że mimo, iż jestem tu od niedawna, bardzo dobrze czuję się na forum. Nie sądziłem, że czytanie o zwykłych codziennych sprawach, jak to co będziecie za chwilę robili, co sobie kupiliście, czy co Nelyssa wyczytała w poradniku miłosnym będzie mi dawało tyle radochy.

 

Miłego wieczoru.


  • molenka i Daniela2018 lubią to
“The trouble is, you think you have time.” - Jack Kornfield

#8 Gość_BlankSpace_*

Gość_BlankSpace_*
  • Gość

Napisano 17 luty 2019 - 22:28

Dawid, bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się pójść do lekarza - to pierwszy krok do tego, by pomóc sobie samemu. A co najważniejsze - świadomy krok.

Fajnie, że organizujesz sobie czas, że jesteś w stanie bardzo o siebie zadbać z myślą, że rzeczywiscie robisz to dla siebie i będzie lepiej Ci się żyło dzięki temu.
Ja niestety jeszcze nie jestem na tym etapie, więc trochę Ci zazdroszczę, ale to bardzo zdrowa zazdrość, więc może zadziała na mnie za jakiś czas mobilizująco.

Dobrze, że tu przyszedłeś i za namową innych podjąłeś dobra decyzję. Gratuluję! I trzymam za Ciebie mocno kciuki.





Podobne tematy Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: depresja, prokrastynacja, poker, dieta, ketogeniczna, psychiatra, dopamina, siłownia, medytacja, leki

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych